25 lipca 2012

Jane Doe w Szczecinie..

Nie miałabym nic przeciw utknięciu gdzieś na Bora Bora. W ziemskim raju mogłabym wegetować nawet pod mostem i, dziękując losowi za utknięcie w miejscu odpowiednim, machnęłabym ręką na piętnaście do czterdziestu dwóch tysięcy, które zeżarłoby bankrutujące biuro podróży. Machać ręką na niewyobrażalne pieniądze mogę sobie do woli, ponieważ Polinezja Francuska leży poza zasięgiem nie tylko możliwości, ale i marzeń. Tymczasem wczoraj utknęłam w Opolu, a w najbliższym czasie mam nadzieję na kilka godzin utknąć w Szczecinie. Do Szczecina mam sentyment, choć/ponieważ byłam w tym mieście u zarania mojego życia i pamiętam jedynie dom towarowy Puchatek, przy czym nie wiem, czy nazwy nie zapożyczyłam od kieleckiego przybytku. Tak czy inaczej, jestem przekonana, że ta podróż mnie zachwyci, miasto bowiem leży niedaleko magicznego miejsca mojego dzieciństwa i tych kilka godzin tam ma stanowić substytut powrotu w przeszłość zapisaną w pamięci jako ideał. Zresztą, doszłam do momentu, w którym każdy wyjazd z pipidówki jest błogosławieństwem, więc anonimowy spacer od dworca do Placu Grunwaldzkiego i z powrotem zniweluje moją zapyziałość. O wyrwaniu się zaczynam śnić. Dosłownie. Sny jednak wodzą mnie na manowce, zaczynając się niebem, kończą się w rodzimym piekle. Ot, choćby wtedy, kiedy śniło mi się, że byłam w hotelu w Chinach. Już przebierałam nogami w oczekiwaniu na następny dzień, na ujrzenie wszystkich cudów Państwa Środka, rankiem jednak wyszłam z hotelu wprost na polną dróżkę za moim domem, wpadałam na upierdliwego znajomego, a na deser ugryzł mnie w rękę jeż. We śnie jednak pipidówce brakowało czegoś, co mnie owiewa, kiedy jadę na rowerze byle gdzie. Brakowało jej zapachu jabłek, piołunu i za chwilę burzy.

Tymczasem wieczorem ruszam do Kołobrzegu. Do zobaczenia.

46 komentarzy:

  1. ja bym zdecydowanie wolała dziś utknąć w Kołobrzegu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś może, ale na dłużej nie bardzo: wiesz, za zimno, żeby tam siedzieć pod mostem, a kto by ponad tydzień z teściami wytrzymał?

      Usuń
  2. udanego wypadu z pipidówki życzę ... a w Opolu to cóżeś robiła ??? nie napisałaś ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki.
      W Opolu umówiłam się z przyjaciółką, na pogaduszki i szwendanie się.
      A to Ty masz coś wspólnego z Opolem?

      Usuń
    2. mam rodzinę na Opolszczyźnie i mój kuzyn studiował w Opolu tyle mam wspólnego ;D

      Usuń
  3. A czy pod mostem na Bora Bora znalazłoby się jeszcze jedno miejsce? Chętnie bym się dołączyła. Póki co życzę udanego wyjazdu i braku niedogodności komunikacyjnych :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że Bora Bora jest wystarczająco pojemne, a jak nie pod mostem, to gdzieś na dzikiej plaży na pewno miejsce jest :)
      Dzięki, jak wsiądę w pociąg w pipdówce - zawsze mam problemy z otwarciem tych cholernych drzwi w pospiesznych - to będzie dobrze. Czymże bowiem jest tych czternaście godzin podróży?

      Usuń
  4. Częstszych wypadów z Twej pipidówki Kochana, baw się dobrze i korzystaj!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, zamierzam korzystać. I zamierzam częściej wypadać, bo trochę zaśniedziałam ostatnio. Czas odżyć :)

      Usuń
  5. sprawdz czy ten jeż nie był chory na wściekliznę;) a tak poważnie - korzystaj z życia bo drugiego mieć nie będziesz. ja w przyszłym tygodniu może wyjadę wreszcie do Narwiańskiego Parku Narodowego. a jak mi się nie uda to moje ukochane góry zawsze czekają - chociaż na weekend. korzystaj i ciesz się:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym się w końcu wyrwała w góry, ale u teściów taniej. Choć i tak majątek wydaliśmy na ryby we wszelakiej postaci. Właśnie wróciłam ze sklepu z dzwonkami z łososia. Coś mi się widzi, że rybna się zrobię.

      Usuń
    2. ale masz morze. też super choć ja jestem z tych co wolą góry. niby u nas ubogo w bogactwa natury ale z drugiej strony - mamy wszystko - dostęp do morza, Mazury i góry. jest w czym wybierać.

      Usuń
    3. Prawda, geograficznie nam się poszczęściło: nie dość, że mamy to wszystko, to jeszcze wielkich katastrof naturalnych nie mamy.

      Usuń
  6. udanego wyjazdu życzę
    ja mam nadzieję że moje biuro podróży nie zbankrutuje... a jak ma bankrutować to jak już będę się smażyć w Egipcie, wtedy to już mi będzie wszystko jedno
    najwyżej poderwę jakiegoś bogatego szejka i wrócę do Polski jego prywatnym wypasionym samolocikiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już poderwiesz tego szejka to po co w ogóle wracać do Polski?

      Usuń
  7. Nie wiedzialam, ze jeze gryza - teraz bede uwazac;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zęby mają to i pewnie ugryźć potrafią :)

      Usuń
  8. Ja z tesciami juz miesiac wytrzymalam i wcale nie tak zle,poza tym kochana wlasnie wrocilam z przedluzonego weekendu z Francji,konktretnie z Paryza,oj dlugo czekalam na ta wycieczke,ale bylo bosko,jeszcze sie otrzasam,choc wcale nie chce sie otrzasnac..pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja myślę, że w Paryżu było bosko. Wprawdzie Paryż nie jest moim wielkim marzeniem, ale tak naprawdę chciałabym pojechać wszędzie, więc i tam.

      Usuń
  9. Kurcze, aż musiałam sie odezwać! Jak można tak bezkarnie szwendać się po Opolu i do tego się nie przyznać? Wcześniej oczywiście... Żeby mi to ostatni raz było;-)))

    OdpowiedzUsuń
  10. gdybym tylko wiedziała, kto to jest jane doe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jane Doe to określenie używane w Stanach na określenie kogoś o niewiadomej tożsamości. Wersja męska to John Doe.

      Usuń
  11. uwielbiam, Tanyu, podróże, dlatego też deddykuję Ci mój podróżny limeryk:
    Podróżnemu, co gnał z Pampeluny,
    Akt się przyśnił, po akcie zaś... kumys.
    Obudzon boleśnie
    Na stacji w Oleśnie,
    Ledwo zdążył na przesiadkę do Yumy...

    OdpowiedzUsuń
  12. Wszyscy wyjeżdżają do mojego ukochanego Kołobrzegu;) Ja wybieram się we wrześniu, ale w Szczecinie nie byłam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Baw się wyśmienicie tylko... nie utknij tam na dobre:-)) Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mi nie groziło, nie grozi, nie będzie groziło: teściowie mieszkają na wsi, gdzie każdy zna każdego - podziękuję, mam to na co dzień.

      Usuń
  14. Uwazaj na siebie i baw sie dobrze :) zazdroszcze Ci tych wypraw. Ja w tym roku siedze w domu z braku funduszy, moze gdzies na chwile z Lubym wyskoczymy, ale nie dluzej niz 2, 3 dni bo nawet nie mozliwosci na razie w ziasc urlopu niestety. No coz bede musiala zagryzc zeby i wytrzymac do przyszlego roku :) trzymaj sie cieplutko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno w przyszłym roku się uda, ja w ubiegłym siedziałam w domu, w tym się zawzięłam.

      Usuń
  15. Witaj
    Owszem, to kielecki Dom Towarowy "Puchatek":) muszę zapytać brata, co tam teraz jest.
    A w Kołobrzegu baw się dobrze, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że kielecki to wiem, ale wciąż nie wiem, czy kiedyś też szczeciński. W kieleckim Puchatku wciąż jest Puchatek.

      Usuń
  16. A co to, jakaś objazdówka po Polsce? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Opolu spotkanie z przyjaciółką, w Kołobrzegu jest Duński, a Szczecin miał być przy okazji. Miał, bo nie wypalił.

      Usuń
  17. Miłej podróży i wspaniałego wypoczynku na kołobrzeskiej plaży.
    Buziaczki burzowo- deszczowe.

    OdpowiedzUsuń
  18. Do pipidówki ze swoich dziecięcych wspomnień jadę jutro, na kilka dni. Będę uażać na...jeże.

    Miłego!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to miejsce jeszcze przyjdzie dla mnie czas, wciąż się waham.
      I Tobie miłego :)

      Usuń
  19. Udeptuj tam plażę, bo, prawdopodobnie my tez tam pojedziemy :))) A tymczasem baw się dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  20. Jesteś na moim terenie! Mieszkam w miasteczku oddalonym o 60 km do Szczecina. Pociągiem do Szczecina to dla mnie godzina, do Kołobrzegu - dwie. :D Ale uważaj: w Kołobrzegu zawsze najzimniejsza woda w morzu, toteż nieczęsto bywam. ;) Nie wiem dlaczego tak jest. Dwa lata temu byłam - upał od kilkunastu dni, temperatura nie schodziła poniżej 30 stopni, a w Kołobrzegu - czerwona flaga, bo woda lodowata. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może mi powiesz, co się teraz dzieje w Podgrodziu, takiej dziurze za Nowym Warpnem, Trzebieżą, Policami.
      Do zimnego morza weszłam, zanurzyłam się nawet po same cebulki, woda była rzeczywiście zimna, ale dla mnie chyba każda jest zimna, więc nie jestem szczególnie dobrym miernikiem. Dziwne z tą czerwoną flagą, bo w poniedziałek było może ze 25 stopni jak przygrzało, a flaga była biała. Od razu dodam, że wtedy zanurzyłam tylko stopy.

      Usuń
    2. Czerwona flaga, bo woda miała poniżej 14 stopni. Byliśmy w szoku, że nie zdążyła się nagrzać przez tyle dni. :) Widocznie jakieś prądy. :)

      Ja jestem fanką kąpieli w jeziorach. Ale te często są brudne i trudno znaleźć takie, do których nie strach wejść. A woda cieplutka - przynajmniej dla mnie. :)

      Co do Podgrodzia to niestety nie jest mi to znany teren. Nie mam tam ułatwionego transportu, a do tego donikąd mi tamtędy po drodze. ;)

      Usuń
    3. Widocznie. Za morzem nie nadążysz :)
      Ja jestem fanką kąpieli w wannie, tam na pewno woda będzie miała odpowiednią temperaturę dla takiego zmarzlucha jak ja. Ale nie powiem, jak się już zanurzyłam po uszy w morskiej wodzie, było bardzo przyjemnie.
      Do Podgrodzia trzeba się udać specjalnie, bo tam jest ślepy zaułek: wioseczka leży na cypelku. Tam mieszkałam, kiedy byłam małolatą.

      Usuń
  21. Cieszę się, że zmieniłaś otoczenie :) Dla mnie też by się to przydało :) Zapraszam pod mój nowy adres: http://lustro-marianny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Jestem rodowita szczecinianka wiec odpowiedz dla mnie jest prosta .Szczeciński Dom Towarowy nazywał się Posejdon , popularnie nazywany był Pedeciakiem od skrótu PDT / Państwowy Dom Towarowy /
    Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego pobytu w moim pięknym mieście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dziękuję za informację. Dziecięce wspomnienia są dziurawe i spaczone późniejszymi doznaniami. Niestety, Szczecin w tym roku nie wypalił, ale się zawzięłam i na pewno tam pojadę.
      Pozdrawiam :)

      Usuń