KLIK, bo tytuł pasuje jak ulał, i bo tą wersję uwielbiam
Korzystając z okazji, że moja zdolność do poruszenia jakiegokolwiek sensownego tematu jest dziś nieco okrojona, wywiążę się z zaległych łańcuszków i wyznam siedem moich tajemnic głównych, z których pewnie co nieco przemyciłam już w ciągu tych niemal siedmiu lat notek i komentarzy. Najpierw jednak pofantazjuję na temat, co by było, gdybym była.. miesiącem, byłabym lipcem - skwarem rozwieszonym między świtem a zmierzchem, dostrzegalnym gorącem w powietrzu; dniem tygodnia, byłabym sobotą - koniecznie niepracującą, pielęgnującą samą siebie i nieodłącznego przyjaciela lenia; porą dnia, byłabym wieczorem - ciężkim od myśli, rozświetlonym księżycem w pełni, rozedrganym jak nastoletnia emocja; planetą, byłabym Plutonem - nic to, że już nie jest standardową planetą w Układzie Słonecznym, nie lubię układów; kierunkiem, byłabym wschodem - rosyjskim, nieogarniętym, nieokiełznanym, nieprzewidywalnym, cudownym; meblem, byłabym łóżkiem - spałabym bez końca, przewracając się z boku na bok, śniąc o byciu sobą i innymi; grzechem, byłabym lenistwem - ociężałym, rozmemłanym, nafaszerowanym chaosem, rozlanym po wszystkich członkach; postacią historyczną, byłabym Fridą Kahlo - silną osobowością, kruchym ciałem, atawistycznym talentem, kolorowym ptakiem; cieczą, byłabym kawą - czarną, bez cukru, mocną, usypiającą, dawkowaną bez umiaru, wprowadzającą serce w drżenie; drzewem, byłabym brzozą - przyodzianą w białą, prostą, skromną szatę, z wiatrem mruczącym mi do ucha; ptakiem, byłabym wróblem - stroszyłabym piórka, kąpiąc się w kałużach piasku, zarażałabym radosną szaroburością; narzędziem, byłabym poziomicą - badającą nierówności w starym stylu, rozbieganym pęcherzykiem gazu; rośliną, byłabym kąkolem - jaskrawym kolorem w łanach zbóż, upierdliwym chwastem, elementem dziewczęcych wianków; rodzajem pogody, byłabym upałem - ociekającym, rozpuszczającym, wiszącym nad roznegliżowanym światem; postacią z mitologii, byłabym Hermesem - biegałabym tu i tam, zawsze w podróży, zawsze w ruchu, szefowałabym złodziejom i wynalazcom; kolorem, byłabym rudością - palącą, iskrzącą się, pomarańczowo kocią, spływającą kaskadą włosów, ozdobioną piegami; warzywem, byłabym papryczką chilli - wypalającą pyskate języki, wdzierającą się ogniem w głąb gardła; dźwiękiem, byłabym ciszą - przewrotną, w uszach świdrującą, kojącą, niepokojącą, o milionach tonów; pierwiastkiem, byłabym tlenem - wszędobylskim, ziemskim, gwarantującym życie, pulsującym w skroniach; filmem, byłabym Lotem nad kukułczym gniazdem - przemianą z Kolosa o glinianych nogach w wodza samej siebie; jedzeniem, byłabym kurczakiem w warzywach - sprzedawanym w nieprzytulnej knajpce w konkretnym hipermarkecie; miejscem, byłabym doliną wśród gór - zdominowaną, zachwyconą, przyjazną, zasypywaną lawinami, oazą i wytchnieniem; tkaniną, byłabym żorżetą - przejrzystą, przewiewną, lekko otulającą ciało, nieregularnie zmarszczoną, niewzorzystą; smakiem, byłabym goryczą - niejednoznaczną, niełatwą do odgadnięcia, zmieniającą swoją postać, zostającą na granicy przełyku; zapachem, byłabym zieloną herbatą - ulotną, uciekającą przed powonieniem, chwytaną w chwili intymnej; słowem, byłabym przekleństwem - soczystym, nieprzebierającym w słowach, dosadnym, szeptanym sam na sam; przedmiotem, byłabym książką - zawsze w innym miejscu, czasie, ciele, w każdym z osobna, we wszystkich naraz; częścią ciała, byłabym oczyma - niezmordowana patrzyłabym na świat, zaglądałabym w ludzkie dusze; wyrazem twarzy, byłabym rozmarzeniem - oderwaniem od rzeczywistości, błądzeniem po rejonach nieznanych, upragnionych; przedmiotem w szkole, byłabym językiem obcym - katowałabym deklinacjami i koniugacjami, czarowała słowotokiem; bohaterką kreskówki, byłabym Barbamamą - niewyraźnym wspomnieniem z dzieciństwa, bezkształtną masą o kształcie prawie kobiety; kształtem, byłabym kółkiem - odręcznie narysowanym nieporadną ręką dziecka, nieidealnym, poszarpanym, wystrzępionym; liczbą, byłabym trzynastką - drażniłabym przesądnych, puszczałabym do nich oko, epatowała przekornym szczęściem; znakiem interpunkcyjnym, byłabym średnikiem - nie kończyłabym definitywnie zdania, byłabym przerwą na chwilę.
Siedem tajemnic głównych:
1. Mam dwójkę o dwa lata młodszego rodzeństwa, brata i siostrę, są zupełnie do siebie niepodobnymi bliźniakami. W dzieciństwie ja trzymałam sztamę z bratem, siostra była kapkę wyłączona z naszego ścisłego grona.
2. Duński z zawodu jest ichtiologiem, dzięki czemu angielskie słownictwo profesjonalne z zakresu tegoż tematu opanowane mam nieźle - swobodnie operuję terminami, których nigdy w życiu w codziennej rozmowie pewnie nie użyję.
3. Tak rodzice moi, jak i Duńskiego nie byli szczególnie kreatywni w nadawaniu nam imion: i moje imię, i imię Duńskiego są najpopularniejszymi w naszych rocznikach.
4. Hit pod tytułem Avatar oglądałam jedynie w języku rosyjskim, jadąc autokarem na Łotwę. Pewnie w związku z tym, że niewiele słyszałam i rozumiałam, spało mi się przy nim wyśmienicie.
5. Panicznie boję się gęsi. Kogutów i indorów nie mniej. Jakkolwiek głupio to wygląda do dziś uciekam przed na początku wymienionym ptactwem aż się za mną kurzy i nic to, że w pewnym wieku to mało przystoi.
6. Jeszcze się nie chwaliłam, że tłumaczone przeze mnie streszczenia medycznych artykułów pojawiają się w branżowych periodykach na całym świecie. Współpracuję w tej kwestii z lekarzem robiącym doktorat.
7. Dwukrotnie byłam w telewizji, raz w lokalnej, z łapanki. Usadzono mnie w sali z panami dziennikarzami, a potem podstępem zmobilizowano do powiedzenia kilku słów. Za drugim razem była to telewizja łotewska.
Siedem tajemnic głównych:
1. Mam dwójkę o dwa lata młodszego rodzeństwa, brata i siostrę, są zupełnie do siebie niepodobnymi bliźniakami. W dzieciństwie ja trzymałam sztamę z bratem, siostra była kapkę wyłączona z naszego ścisłego grona.
2. Duński z zawodu jest ichtiologiem, dzięki czemu angielskie słownictwo profesjonalne z zakresu tegoż tematu opanowane mam nieźle - swobodnie operuję terminami, których nigdy w życiu w codziennej rozmowie pewnie nie użyję.
3. Tak rodzice moi, jak i Duńskiego nie byli szczególnie kreatywni w nadawaniu nam imion: i moje imię, i imię Duńskiego są najpopularniejszymi w naszych rocznikach.
4. Hit pod tytułem Avatar oglądałam jedynie w języku rosyjskim, jadąc autokarem na Łotwę. Pewnie w związku z tym, że niewiele słyszałam i rozumiałam, spało mi się przy nim wyśmienicie.
5. Panicznie boję się gęsi. Kogutów i indorów nie mniej. Jakkolwiek głupio to wygląda do dziś uciekam przed na początku wymienionym ptactwem aż się za mną kurzy i nic to, że w pewnym wieku to mało przystoi.
6. Jeszcze się nie chwaliłam, że tłumaczone przeze mnie streszczenia medycznych artykułów pojawiają się w branżowych periodykach na całym świecie. Współpracuję w tej kwestii z lekarzem robiącym doktorat.
7. Dwukrotnie byłam w telewizji, raz w lokalnej, z łapanki. Usadzono mnie w sali z panami dziennikarzami, a potem podstępem zmobilizowano do powiedzenia kilku słów. Za drugim razem była to telewizja łotewska.