Życie miało mały wypadek i wylądowałam z nosem w podmokłym rowie. Leżę sobie w całkiem wygodnej pozycji, twarzą do ziemi, nie mam ochoty gramolić się z powrotem na utarte tory. Nie żebym była szczególnie rozmiłowana w rozmokłych trawach i przegniłych korzonkach, jednak po początkowym dyskomforcie, który trwał mgnienie oka, sytuacja zaczęła mnie raczej bawić niż uwierać. Powinnam się zebrać, się wściec, zabrać swoje zabawki, otoczyć drutem kolczastym piaskownicę. Tymczasem jakakolwiek myśl o gwałtownych ruchach i emocjach wywołuje głęboką niechęć. Również dlatego, że mam psychologiczną przewagę, głównie nad sobą sprzed lat. Zresztą, kto by się chciał bawić w piaskownicy? Nie w moim wieku, i nie w taki skwar. Na upały najlepszy podmokły rów.
Ja nie lepiej od Ciebie:-)) i chyba nie tylko my. Rzeczywiście, że w ten skwar najlepszy jest podmokły rów... tylko czysty... bez jaszczurek, żab i różnego badziewie;-) bo nie zdzierżę. Spokojnej nocy:-)
OdpowiedzUsuńBrak żab zapewniam: wszystkie urzędują w pipidówkowym basenie :))
UsuńDobranoc.
:-))) jak dobrze:-). U mnie nareszcie przyjemny chłodek. Na razie, bo po południu zapowiadają ponownie tropik. Miłego dnia:-)
UsuńU mnie dziś znośnie: słoneczko fajne, ale nie smaży.
UsuńNo to przechwaliłam się za wcześnie, heh... Od nowa upał. Ileż jeszcze?
UsuńA u mnie dziś cały dzień akuratnie. Tylko przed burzą się duszno zrobiło, już jednak chyba po burzy.
UsuńTanya, sporo czasu minęło od moich upałów. Powiem jak na spowiedzi, że w nocy i wieczorek trochę... za chłodno, ale wolę to niż smażalnię:-))). Ale w dzień woła pomstę do nieba. Pozdrawiam:-)
UsuńAle już się robi chłodno, o wiele za chłodno. Ja dziś w domu marznę. Ale cóż, ja z tych, co powinni przespać zimne dni :)
Usuńa pewnie... podmokły rów jest dobrym miejscem do obserwacji i życia, i ludzi i świata. ja czasami siedzę w kałuży i słucham sobie Bajora...
OdpowiedzUsuńZabiłaś mnie tym słuchaniem Bajora w kałuży: rewelacyjnie powiedziane!
UsuńTrochę wprawdzie ciężko obserwować cokolwiek leżąc twarzą ku ziemi, ale może się wysilę i się nieco obrócę.
nie masz się po co obracać... i tak plotki dojdą do Ciebie chocbyś zatkała uszy;)
UsuńTo na pewno. Ale na plotki mam jeden sposób: jednym uchem wpuszczam, drugim wypuszczam. To może choć się tak obrócę, żeby mi to wypuszczające się nie zamuliło.
Usuńo gwaltownych ruchach mowy byc nie moze, plecy mnie bola cholernie ;-( ale za to lubie to uczucie obojetnosci przychodzace niestety z wiekiem, gdy patrze na kogos miotajacego sie jak ryba bez wody...nie rusza mnie , sa granice... dobranoc
OdpowiedzUsuńGłównie dlatego nie chciałabym mieć wciąż osiemnaście lat: za dużo zdrowia człowieka emocje rozchwiane kosztowały. Teraz mi dobrze w większości przypadków: poza pracą niewiele jest mnie w stanie z równowagi wyprowadzić. A i w pracy niewielu, choć mocno.
UsuńDobrze jest miec psychologiczna przewage,glownie nad swoimi emocjami..pozdrawiam deszczowo,bo u nas leje i leje...
OdpowiedzUsuńBardzo dobrze.
UsuńU nas za to nie leje i nie leje. Choć w sumie wczoraj w nocy kawałek burzy przyszedł: lało intensywnie, ale krótko.
No, to miałaś kąpiel błotną - darmową:)))) Za takie coś ludziska do sanatoriów jadą:))) Kiedyś z psem wracam do domu a tu jak nie lunie, więc zaczęłam biec i tak jakoś pies mi wlazł pod nogi, poplątały mi się i fru na miękki żwirek. Pies się przestraszył i dodał gazu, no i trochę pociągnął mnie po tym już podmokłym żwirze. Żebyś Ty mnie widziała, jak wyglądałam! Najgorsze w domu: gacie do wyrzucenia, prawa noga i pr. ręka nadawały się do wymiany (udało mi się trzymać twarz w górze), trzeba było ten zdarty i brudny naskórek zmyć i odkazić. Kurczę, Tanya!!!!
OdpowiedzUsuńA teraz rodzinka, a ja połamana! Coś mi wlazło w prawy bark, podobno od klimy lub przewiania, ledwo ruszam pr. ręką i boli że hej, łykam jakieś piguły, jak nie minie do poniedziałku - zastrzyki. No i masz - lato, upał, rodzinka, dalsze plany. Hm...
To ja już wolę leżeć w tym rowie, przynajmniej mnie nigdzie nie ciągną ;)
UsuńAle Twój ból znam. Mieliśmy niegdyś nie pieska, a psisko, wilczura. I on strasznie policji, nie wiedzieć czemu, nie lubił. I też mnie kiedyś pociągnął w pogodni do panów policjantów, a że go puścić nie chciałam, przewiózł mnie trochę. Obrażeń nie pamiętam, bo to było ze sto lat temu.
Uuuu, no niefajnie z tym połamaniem. Oby przeszło i plany nie spaliły na panewce!
Taka kapiel blotna to samo zdrowie :D Ludzie sie zabijaja i wyrzucaja miliony "w bloto" a ty mialas go za darmo :D
OdpowiedzUsuńW sumie fakt: rów czy SPA, jeden pieron. Wszystko jest kwestią nazewnictwa ;)
UsuńWszystko mozna ubrac w ladne slowa :D nawet jesli jest to najgorsze bagno z blotem :D
UsuńOtóż to.
UsuńZapraszam do mnie na działke, tam nie rów tam ocean:))Mozna się turlać, biegać po wodzie, skakać i koziolki wywijać.
OdpowiedzUsuńCoś Ty, robić to wszystko w pełnym słońcu...
UsuńAle jak to ocean?
Niektórzy gotowi są płacić za taką kąpiel :)
OdpowiedzUsuńTrzymaj się, pozdrawiam.
Byle mi się tylko mózg nie wygładził ;))
UsuńTanya, poleż w tym rowie ale potem wstań i się otrzep, a potem ruszysz znowu.
OdpowiedzUsuńNa razie mi się nieźle leży, choć emocjonalnie leżałam może z godzinę. Ja w ogóle lubię leżeć.
UsuńCzarny humor to podstawa (przynajmniej dla mnie) w takich sytuacjach, żeby żyłka nie pękła i wszystko najnormalniej w świecie nie pieprzło z hukiem, ale jednak nie leż za długo twarzą do ziemi.
OdpowiedzUsuńNie, nie, za długo mi nie grozi: najbardziej na świecie bym nie chciała udusić się na śmierć :)
UsuńTroszkę pomoczyć się można, byle nie przesadzać. Wszystkie kijanki się wystraszą ;)))
UsuńEee tam, takiej żaby rozkraczonej w rowie się nie wystraszą tak szybko. No i przecież się nie ruszam ;p
Usuńu nas przeszły w nocy burze ale ochłodzenia nie przyniosły no może z 34 stopni zelżało na 29 ale jak dla mnie i tak kicha bo się przegrzałam i teraz leżę cały weekend z kosmicznym mega glutem w nosie i ogólnym rozbiciem. Nie ma to jak się pochorować w takie upały ... rewelka
OdpowiedzUsuńNo, faktycznie sobie termin wybrałaś...
UsuńZdrowiej, Polluśka, bo upałów szkoda!
Też ostatnio dużo myślę o piaskownicy sprzed lat... Myślę dlatego, że uświadomiłam sobie "nieważność" tych myśli w moim dzisiejszym świecie;) Może to diagnoza...
OdpowiedzUsuńJa do piaskownicy w ogóle myślami nie wracam. Mogłabym wrócić, nie tylko myślami, do czasów sprzed piętnastu - siedemnastu lat, ale niekoniecznie: całkiem nieźle mi teraz.
UsuńCzłowiek się przystosuje do każdych warunków, kiedy nie chce mu się ruszyć tyłka?;-)
OdpowiedzUsuńMożna by taki wniosek wysnuć :)
UsuńPoleż, poleż, ale jak już odpoczniesz - to jednak się pozbieraj....
OdpowiedzUsuńPoleżę trochę, wakacje nadciągają.
UsuńFajnie, że masz takie podejście. Czasami mi tego brakuje :)
OdpowiedzUsuńZ czasem nabyłam. Wcześniej było inaczej.
Usuńludzie placa majatek za roznego rodzaju maseczki z rozkladajacych sie roslinek i roznych blotek wiec skoro mozesz korzystac i jeszcze cie to bawi to ja tez bym sie z tego rowu nie ruszala
OdpowiedzUsuńa co do egzaminow to jeden lepiej, drugi gorzej
tak czy siak mam już wakacje
pytanie tylko do kiedy, czy to września, czy aż do października
To wypoczywaj. Do października, oczywiście :)
UsuńToteż tymczasem leżę.
tak, wypoczywam :)
Usuńtelefonów z pracy postanowiłam nie odbierać we wakacje, w końcu w dni wolne nikt mnie do tego nie zmusi
a póki co zaliczyłam na 4 egzamin, który brałam pod uwagę jako jeden z tych do poprawki
nie wiem jak to zrobiłam, ale głupi ma zawsze szczęście
uwierz, że mojego występu nie chciałabyś oglądać
ja się do publicznych wystąpień nie nadaję
ale sam na sam mogłabym się zająć tym kowbojem :P
Uwierz mi, chciałabym. Egoistycznie powiem, że wolałabym Twój niż swój, bo choć na co dzień występuję publicznie, jednak w skrajnie innych okolicznościach.
UsuńI gratuluję czwórki :)
Czy ten podmokły rów to jakaś metafora?
OdpowiedzUsuńBuziaczki na suchym gruncie.
Oczywiście, Aniu. Nie sądzisz przecież, że tak fizycznie leżę: za żadne skarby bym się w takim rowie nie położyła, za dużo robactwa.
UsuńBuziaczki wreszcie wakacyjne.
Uf, odetchnęłam, bo już się bałam, że coś Cię od spodu podgryza;))
UsuńBuziaczki po czwartej akupunkturze.
Podgryzać się nie daję, pewnie też nie dałabym się pokłuć. Choć kto wie...
UsuńBuziaczki bez uszczerbku na ciele.
piaskownice są nudne - zwłaszcza z perspektywy matki ;)
OdpowiedzUsuńNie to co rowy: tutaj się zawsze coś ekstremalnego dzieje ;)
UsuńWitaj
OdpowiedzUsuńAle z rowu kiedyś się wychodzi na cudną, obsypaną kwieciem łączkę :)włączyłam od razu swoją wyobraźnię :)
Pozdrawiam :)
Tak, ukwiecona łąka piękna jest. Piękniejsza niż wszystkie ogródki świata :)
Usuńno i skąd ja to znam? moje lądowanie skończyło się nie wesoło...pozdrawiam serdecznie:))) cyg@
OdpowiedzUsuńMój podmokły rów mięciutki, więc mi się udało nie połamać :)
UsuńPo wypadku gwałtowne ruchy niewskazane są. Nieprzemyślanych decyzji zwykle później się żałuje. Lepiej dać sobie trochę czasu...
OdpowiedzUsuńA do tego, po co się denerwować w taki upał? Wystarczy w samo południe wsiąść na rower i już ciśnienie w górze.
UsuńTy uważaj, życie podobno zaczęło się w takim podmokłym rowie. ;)
OdpowiedzUsuńNiektórzy twierdzą, że już dawno powinnam począć, więc a nuż się zdarzy ;p
Usuńu mnie dziś pada :) w końcu! nie wiedziałam,że można z takim utęsknieniem czekać na zmianę pogody :)
OdpowiedzUsuńTak, niby nareszcie trochę chłodniej, ale już mnie koleżanka straszy, że za chwilę będzie poniżej dwudziestu, a to dla mnie latem jest nie do pomyślenia, no.
Usuńto siedz tam jak Ci dobrze ;P
OdpowiedzUsuńLepiej mi leżeć ;p
UsuńPiaskownica? Jak najbardziej. ;p Rowy na razie nie dla mnie. Choć moja opinia jest spowodowana dobrym nastrojem. Gdyby było inaczej, pewnie z chęcią dotrzymałabym Ci tam towarzystwa. ;p
OdpowiedzUsuńDzięki, ale całkiem nieźle mi samej i na razie nie szukam towarzystwa. No ale gdyby coś, jakoś Cię zniosę ;))
Usuń