22 kwietnia 2011

Zmęczona sobą?..

Jestem zmęczona bezcelowością wypełniania rubryk, sumowania słupków, tworzenia wykresów, pisania podsumowań, z których nie wyciąga się żadnych wniosków, a jedynie składa na wciąż rosnącą stertę makulatury. Jestem zmęczona niechęcią do powyższych czynności, których wykonanie odwlekam w nieskończoność, zostawiam na ostatnią chwilę, a potem terminy ostateczne wpędzają mnie w panikę, bo i tak te rzeczy muszę odhaczyć, łaski nie robię. Jestem zmęczona półprzytomnymi rankami, kiedy budzik wyrywa mnie z najlepszej fazy snu, w którym spaceruję beztrosko, mając w poważaniu cały babrający się w pośpiechu świat. Jestem zmęczona popołudniami naszpikowanymi opadającymi z niewyspania powiekami i rozchełstanymi wieczorami, bo zamiast zabrać się za coś konstruktywnego, pozwalam czasowi przeciekać przez palce, stawiając pasjansa albo wgapiając się w nieładującą stronę FrontierVille'a. Jestem zmęczona parskającymi, zakatarzonymi kotami, pochrapującymi cicho w czasie niespokojnego snu, reagującymi jednak na każdy stuk w kuchni, choć wydaje się, iż są tak umęczone chorobą, że nie mogą ruszyć ani łapą przednią, ani tylną. Jestem zmęczona kurczącą się listą blogowych linków, których nie kasuję w nadziei na odwrócenie niebytu i odtworzenie intensywności wirtualnych kontaktów wypełnionych kompletnie niewirtualnymi realacjami. Jestem zmęczona pozostawionymi bez odpowiedzi e-mailami różnej maści, i tymi formalnymi, bo zamykają drogę do spełnienia podstawowego noworocznego marzenia, i tymi nieformalnymi, które emocjonalnie wagę mają niepomiernie większą, choć pragnień nie spełniają. Jestem zmęczona moją naiwną wiarą, że świat nie obraca się jedynie wokół pieniądza i koneksji, i że kiedyś ci lokalnie ważni postawią wreszcie na pierwszym miejscu dobro ogółu. Jestem zmęczona kłamstwami, które są od kogoś silniejsze, a które motają sieć wokół osób trzecich, niemożnością znalezienia sposobu na wyplątanie tego kogoś z kokonu i obawą, że wyciągnięta pomocna dłoń może zostać nie tylko pogryziona, ale i odgryziona. Jestem zmęczona składaniem banalnych słów w misterne zdania, a może odwrotnie, i zbliżającym się milowymi krokami musem ubrania wspomnień w sformalizowane słowa. Jestem zmęczona pięcioma wersjami jednego wydarzenia, którego nie byłam świadkiem, ale w pośredni sposób byłam jego bohaterką; nie lubię nie wiedzieć, co mam o sytuacji myśleć, jak zareagować, czy w ogóle ruszać gówno, które tymczasowo nie śmierdzi. Jestem zmęczona własnym niezdecydowaniem, czy mam być do bólu dyplomatyczna, czy walnąć prosto z mostu, bo dyplomacja potrafi zostać opacznie zinterpretowana, i cudzą nieumiejętnością wyłożenia kawy na ławę, skłonnością do kluczenia między decyzjami i intrygami. Jestem zmęczona moim słowotokiem, tendencją do wpadania innym w słowo, osobowością nieustannie trajkotającej katarynki, jakbym chciała się nagadać na zapas, bo w domu obecnie jedynie do kotów gębę otwieram. Jestem zmęczona niemożnością wstrzelenia się w żadną książkę, brakiem zachwytu, nieogarnianiem znaczeń, niedocenianiem słów, czytaniem kapkę na przymus, by umieścić kilkuwyrazową recenzję na portalu (tutaj). Jestem zmęczona nieustającą dyskusją o ilości wciąż nieumytych okien, perspektywą rozesłania życzeń koszyczków pełnych króliczków i przewidywaniem, że za chwilę ktoś zadzwoni i będzie mnie przekonywał, że święta należy spędzać gromadnie. Jestem zmęczona moim własnym wdupiemaniem wszystkiego wokół w obliczu odpowiedzialności, jaka ciąży na mnie od kilku lat i nadziei, jaką się w moich działaniach pokłada. Jestem zmęczona wyciszeniem emocji, bo chciałabym, by wiosennie wirowały, wibrowały, wariowały, a one wydają się być perfekcyjnie obojętne, choć jeszcze przed chwilą za gardło ściskały. Jestem zmęczona trzymaniem powyższego i wyżej niewymienionego tylko dla siebie, bo wyznaczyłam sobie sztuczną granicę dzielenia się ze światem moim wewnętrznym potarganiem.

Jestem zmęczona sobą?

Dodam, że nie jestem zmęczona wiosną, zielenią, ciepłem.
I że na pewno będę zmęczona ewentualnym mnie pocieszaniem.

12 komentarzy:

  1. I masz prawo byc zmeczona. Tylko roboty nie czuja sie niegdy zmeczone. A sa jakies widoki na odpoczynek w najblizszym czasie (Swieta? dlugi weekend?).

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj,twoje uczucia moga oznaczac to,ze byc moze nadszedl czas na wyznaczenie nowych priorytetow w zyciu.. Pozdrawiam serdecznie i wyluzowania zycze...

    OdpowiedzUsuń
  3. Zielona, właśnie odpoczywam. Wiesz, jak to jest być nauczycielem, ma się furę wolnego. Wypisałam już moim maturzystom świadectwa i od wczoraj wieczora leniuchuję :)

    Josno, ja generalnie jestem wyluzowana i na te wszystkie rzeczy powyżej zwracam niewielką uwagę, ale się jakoś nagromadziło w ostatnim czasie i postanowiłam dać ujście zmęczeniu. I żeby Was nie zmęczyć, wrzuciłam wszystko w jedną notkę. Raz a porządnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Baterie potrzebują ładowania, więc cóż mówić o nas.

    OdpowiedzUsuń
  5. Więc ładuję teraz akumulatorki. Jeno nie wiem, czy przez to lenistwo ich jeszcze bardziej nie wyładuję.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku nawet nie wiesz jak się cieszę, że ktoś czuje się podobnie jak ja. Czasem mam ochotę rzucić wszystkim i zaszyć się gdzieś, gdzie nie będę musiała myśleć o tym wszystkim co mnie teraz tak męczy. To pozwoliłoby mi na podejście do życia w zupełnie inny sposób - z nową energią do działania.

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja się obawiam, że jakbym to rzuciła w cholerę, wracać bym już nie chciała..

    OdpowiedzUsuń
  8. Chwilami mamy wrażenie że jesteśmy zmęczeni życiem, całe szczęście to tylko mylne wrażenie...odpocznij, nabierz dystansu do samej siebie jak i wszystkich problemów-będzie lepiej, zmęczenie minie. Pozdrawiam świątecznie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Trzeba raz na jakiś czas wyłączyć kable, odciąć się od wszystkiego, zatęsknić na nowo. I bedzie :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. To prawda, Marlenko, na szczęście to złudne wrażenie. Kiedy teraz czytam tę notkę, wydaje mi się, że zwyczajnie miałam ochotę pomarudzić. Wszystko powyższe mnie męczy, nie na tyle jednak, na szczęście, by popadać w jakieś skrajności.
    Ściskam :)

    Ken G., ojć z tym zatęsknieniem to gorzej będzie, bo w sumie co chwila ktoś coś do mnie pisze albo dzwoni. Jeszcze nie jestem na etapie wyłączenia telefonu. Na nieszczęście.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jesteś zaledwie i tylko lekko niezadowolona .
    Znajdziesz słuchacza w domu i wszystko wróci do normy . Świąteczno wiosenne trzymaj się :-)*

    OdpowiedzUsuń
  12. Słuchacz od tego wszystkiego tutaj pewnie by osiwiał, Wy jakoś więcej jesteście w stanie znieść - może czytacie po zdaniu na dzień? ;)
    Jestem zmęczona, Air, robieniem niepotrzebnych rzeczy, knuciem wokół mnie i zmęczona własnym nieprzejmowaniem się rzeczami, na których powinno mi zależeć. Nie nieszczęśliwa, nie zdenerwowana, nie jakaś inna gwałtowniejsza emocja - po prostu przespałabym to wszystko i tyle.

    OdpowiedzUsuń