16 kwietnia 2011

Trzy lata z przypadku..

KLIK w rewelację i w dedykację

Kwiecień mnie ściska w gardle. Jakaś bzdurka, małe coś, nieistotny szczegół, strzępek myśli, kilka liter i już czuję, że przydusza mnie wzruszenie, które celebruję potem godzinami, a które w marcu postrzegałam w kategorii infantylnego mazgajstwa. Nie przywiązuję się do miejsc, lgnę do ludzi, a za kilka chwil zniknie z mojego życia cała trzydziestka trójka. Ja wiem, będą mnie mijać w przelocie, klikiem polubią na portalu, uśmiechną się ze studenckiego zdjęcia i z fotografii w szufladzie, utkną we wspomnieniu, braknie mi jednak namacalności rozmów. Lubię rozmawiać, twarzą w twarz, patrzeć w oczy, widzieć gesty, czuć tarcie i iskrzenie. I wtedy, gdy słowa tną powietrze jak żylety, i kiedy zawisają w gęstym od niejasności powietrzu, i kiedy zatykają gardło niewyartykułowanym żalem, i kiedy tańczą entuzjastycznie pod sufitem. Różne były te nasze rozmowy, naszpikowane feerią emocji. Bywały kwestie balansujące na ostrzu noża i sekrety z dna serca, bywał płacz z powodów w przyszłym życiu nieistotnych i śmiech do łez, bywała trywialna gadka-szmatka i zażarta dyskusja z wapniejącym nauczycielem, bywała prowokacja z mojej strony i walenie uczniowską pięścią w stół. Szlifowaliśmy się przez te trzy lata, polerowaliśmy nieustannie, uczyliśmy się tych samych rzeczy widzianych jedynie z innej perspektywy, przesłoniętych innymi doświadczeniami, otulonych charakterkami, buntem, fanaberiami, niegryzieniem się w język. Niektórzy zaleźli mi za skórę, niektórym ja uprzykrzyłam życie, jedni uważali mnie za upierdliwą babę, inni za wartą słuchania kobietę, z jednymi byłam niesamowicie blisko, inni nie wyszli zza szklanej ściany. Chciałabym, by znaleźli swoje drogi w życiu, dobre drogi. Będę za nimi tęsknić. W każdym z nich znalazłam coś cennego.

A dostałam ich właściwie z przypadku.

7 komentarzy:

  1. I tu przydałaby się piosenka, która zawsze mnie dołowała w czerwcu: "To już jest koniec, nie ma już nic, jesteśmy wolni..." Nie skończyło się całkiem, ale jednak coś minęło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie przypadki są najlepsze. Mnie brakuje wielu z moich wychowanków, chociaż niektórzy z nich są u nas wolontariuszami:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ken G., chcę ich jednak pożegnać optymistycznie - wierzę, że gdzieś tam kiedyś się znów spotkamy. Jak z poprzednią klasą.

    Natalio, ja wszystkich mam na portalach, więc mi całkiem też nie zginą ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. jesteś wspaniałym pedagogiem;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mnie to oceniać. Niemniej jednak dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z coraz większym zadowoleniem , czytam coraz lepsze teksty . Szczęśliwie ulotnił się zapach uwielbianej belferskości .
    Widocznie wiosna , wiosna i wiosna jest widoczna .

    OdpowiedzUsuń
  7. Ach, a tu notka taka w sumie belferska :)
    Ale fakt, wiosna, wiosna, wiosna! zmienia perspektywę patrzenia.

    OdpowiedzUsuń