Zupełnie nie wsiąkłam w historię trzech śląskich chłopaków, ścigających swoje muzyczne marzenia. Zanim film wszedł na ekrany, Paktofonika była dla mnie takim samym kosmosem jak fizyka kwantowa i, choć teraz lepiej wiem, czym to się je, moja opinia na temat zespołu się nie zmieniła: nie mój świat, nie mój klimat. Zresztą, nie szłam do kina, by mnie film przekonał muzycznie; szłam, bo chciałam zobaczyć mocną historię o młodości, pasji, przyjaźni, determinacji, łucie szczęścia i zaprzepaszczeniu życia. I nie dostałam żadnego z powyższych. Owszem, szkoda mi tego Magika - chłopczyka, który lawirował wśród swojej samotności, jednak jeszcze bardziej żal mi tych, których pozostawił w zdziwieniu, że już go nie ma. Ot tak, bez powodu. Czy też może bez powodu zrozumiałego dla większości. Być może gdyby film koncentrował się bardziej na powodach decyzji, na emocjonalnej szarpaninie i wewnętrznym postrzępieniu, zostałby we mnie na dłużej. Niestety, wyparował wraz z biletem wrzuconym do kosza. Do tej chwili za to tkwi we mnie absolutna cisza na zakończenie filmu. Cisza w duszach widowni circa piętnastoletniej, zapatrzonej, zafascynowanej, wstrzymującej oddech. Widowni komentującej film tym samym słowem. Zajebisty.
Stoimy sami ze sobą twarzą w twarz. Zmagamy się z własnym zestawem myśli, wątpliwości, wyborów, smutków, porażek i niedogodności. Borykamy się z własnym bagażem triumfów, sukcesów i radości. Jedni suchą stopą przebywają morze nieszczęścia, inni topią się w łyżce rozczarowania. I żadnego znaczenia nie ma dany nam od życia plik wydawałoby się szczęśliwych losów. Istnieją po prostu ci, którzy muszą wstać, zostawić wszystko i wszystkich, i wyjść. Nie umiem ich zrozumieć. I nie jestem przekonana, że zrozumieć chcę.
brawa za odwage
OdpowiedzUsuńjestes pierwsza negatywna ocena tego filmu
wszyscy sie nad tym tworem rozplywaja
ja w gimnazjum namietnie sluchalam hip hopu ale takiego bardziej osiedlowego, z mojego bydgoskiego podworka
cos tam paktofoniki znam ale na film sie nie wybieram
poza tym slyszalam ze w filmie sa jakies niescislosci dotyczace znajomosci ekipy z paktofiniki z kalibrem44 czy jakos tak
czyli chyba faktycznie nie jest taki genialny jak wszyscy wokol mowia
To nie jest zły film. To jest film inny niż chciałabym obejrzeć. Ale wiem, że zachwyt nastolatka obok mnie, mniej więcej dwunastolatka, był szczery. Dla mnie natomiast genialna może okazać się "Obława" reklamowana przed seansem.
UsuńJa hip hopu nie słuchałam nigdy, kiedyś trochę czarnego gangsta rapu, bo brat lubił. Generalnie jednak nie rozumiem, i nie rozumiałam jako nastolatka, fenomenu takiej muzyki.
Mnie hip - hop zawsze wkurzał, choćby dlatego, ze mój syn szczenięciem będąc słuchał tego na okrągło, a we mnie się gotowało! O muzyce nie wspomnę, bo jej tu wcale nie ma, natomiast warstwa tekstowa, to zazwyczaj nudny i prostacki słowotok! A fenomen - to proste: totalna abnegacja, która zazwyczaj towarzyszy temu wiekowi, została nagle nobilitowana do sztuki...Horror!
Usuńbuzinki
my jeszcze tego filmu nie widzieliśmy ale ze względu na to, że Lu znał osobiście Magika pewnie się wybierzemy
OdpowiedzUsuńO, to bardzo jestem ciekawa opinii Lu. Bo dla mnie to była po prostu historia. Czyjaś. Nie do końca w moim klimacie emocjonalnym.
UsuńDla mnie już sam tytuł tego filmu był trochę na bakier. Kontrowersyjny i ....... Co do decyzji o samobójstwie nigdy nie potępiam ludzi decydujących się na ten krok. Nie wiadomo do końca co nimi kieruje...
OdpowiedzUsuńI polecam ten film http://www.youtube.com/watch?v=OEtXyniQv2s&feature=related
UsuńSzkoda, że nie poleciłaś mi go dwa dni wcześniej: w czwartek był w telewizji i nawet obejrzałam kilka minut, ale zdecydowałam się iść spać. A szkoda, po zwiastunie widzę.
UsuńMnie tytuł "Jesteś Bogiem" w ogóle nie zniesmaczył. Co więcej, to chyba jedyna piosenka w filmie, którą mogłabym włączyć świadomie i posłuchać, a właściwie w słowa się wsłuchać.
Co do samobójców zaś... zawsze mówię, że najpierw należy pomyśleć o tych, których się zostawia. A jeśli to nie przekonuje, wyobrazić sobie, że nasze dziecko decyduje się na taki krok, a my nie wiemy dlaczego. Prócz samobójstw pod wpływem jakichś środków halucynogennych bądź lubi chorych umysłowo, reszty nie rozumiem. Ale nie wiem, czy użyłabym słowa "potępiać" - nikt w moim otoczeniu nie zdecydował się na taki krok, więc słów ciężkiego kalibru bym unikała.
Nie żałuj że nie widziałaś na bo dubbing był na poziomie 0 lepiej poszukaj go w internecie jest chyba na YT. A film naprawde dobry, i dziwię się że nie zdobył Oskara.
UsuńPoszukam. Tym bardziej, że strasznie lubię Julianne Moore. A i fabuła wydaje się być niebagatelna. Oskary zaś przyznaje się według specyficznego klucza, moim zdaniem, kiedyś mnie kręciły, teraz nawet nie wiem, co ostatnio zwyciężyło.
UsuńJestem ciekawa, czy potrafią uzasadnić opinię "zajebisty". To słowo mnie poraża i zawsze wywołuje drgnięcie. Co prawda wywód, od jakiego się wywodzi, w moich ustach poraża ich tak samo;-), ale na tym się kończy.
OdpowiedzUsuńMoże się okaże jutro, jeśli moi obejrzeli, a wiem, że się wybierali. Nawet chcieli jechać na Dzień Chłopaka, ale się dyrekcja nie zgodziła. Nic to, ufam, że jutro nie zostanę otoczona zajebistością. I że jednak usłyszę, dlaczego według nich było warto.
UsuńTanyu, co za wspaniała sentencja do zapamiętania :" Jedni suchą stopą przebywają morze nieszczęścia, inni topią się w łyżce rozczarowania".
OdpowiedzUsuńFilmu nie oglądałam i nie obejrzę, więc nie powiem nawet "zajebiste".
Buziaczki całkiem normalne, bez najmniejszych wulgaryzmów.
Tanya - aforystka, nowy talent. Myślałby kto :)))
UsuńAle dziękuję.
Myślę, że nawet gdybyś obejrzała, wcale byś nie użyła słów zachwytu, jakie by one nie były. Nie sądzę, by Ci się ten film spodobał.
Buziaczki z wulgaryzmami, ale to przez nowego kota, przyniesionego wczoraj przez dwie dziewczynki, "bo mama go nie chce i co mamy z nim zrobić"; biega za mną albo wokół mnie i cały czas miauczy jakby się wściekł. Już nie wyrabiam.
Nie rozumiem ludzi z Twojej Pipidówki, jak można w ten sposób pozbyć się kota. To nie jest śmieć! Ciesz się, że się kotu spodobałaś i nie musisz go wyciągać np. spod wanny.
UsuńNiedługo będziesz jak Violetta Villas. Oczywiście chodzi mi tylko o przytulisko dla kotów.
Buziaczki po prostu wieczorne.
Nie ogladałam więc się nie wypowiem, ale hip hop jest nawet nawet... Pozdrawiam:-)
OdpowiedzUsuńA dla mnie przeciwnie: film była nawet, nawet, bo przecież zły nie był, za to od hip hopu trzymam się z daleka i bałam się nawet, że mi muzyka film obrzydzi, ale nie.
UsuńTrzeba się wczuć:-))
UsuńMnie hip hop nigdy jakos nie krecil a na film raczej sie nie wybiore :))
OdpowiedzUsuńJa się wybrałam tylko ze względu na to, że film jest tak popularny wśród młodzieży. Ciekawa byłam powodów, ale i tak nie wiem, czy je znalazłam.
UsuńNie znam tego filmu. Za mało danych , by zajać stanowisko więc tylko pozdrawiam serdecznie...
OdpowiedzUsuńMiłej niedzieli :)
UsuńJa nie chodzę do kina - za drogo i za duszno... Poczekam aż film trafi do Internetu, wtedy się wypowiem.
OdpowiedzUsuńTymczasem pozdrawiam :)
A ja przeciwnie: nie znoszę oglądać na monitorze laptopa. Czekam na opinię za jakiś czas :)
UsuńWitaj
OdpowiedzUsuńNie chodzę na filmy, tylko dla nazwy. Ostatnio bardzo okrzyknięty film nie zaciekawia mnie jakoś.
Pozdrawiam na miły tydzień :)
Ja też nie, bo zwykle te najbardziej okrzyknięte są najbardziej beznadziejne. Poszłam jednak, żeby zobaczyć, czym młodzież żyje.
UsuńObejrzę, choć to nie moja muzyka, chociaz jestem rasowym hanysem ze Śląska...
OdpowiedzUsuńściskam
A hip hop to rasowa śląska muzyka?
UsuńUściski.
ja nigdy za hip hopem nie przepadałam ale słyszałam o tym zespole Paktofonika. i nadal się zastanawiam w jakiej to trzeba być depresji żeby się targnąć na swoje życie. i muszę Ci powiedzieć że nie rozumiem dlaczego Kurt Kobain albo Magik albo wielu ludzi, którzy mieli świat u swoich stóp zabili się. mieli wszystko i może to ich przerosło. może zrozumieli że wszystkim rządzi peniądz a nie miłość, przyjaźń, troska? a może nie wiem co to jest taka wielka depresja? nie oglądałam "Jestem Bogiem" ale dużo czytałam na ten temat i wszyscy krytycy zachwyceni.
OdpowiedzUsuńPewnie dlatego nie jestem zachwycona, bo nie jestem krytykiem ;)
UsuńSłyszeć to i ja słyszałam, ale fizyka kwantowa też obiła mi się o uszy. I wiesz, kiedy tak przeczytałam, że może zrozumieli, że tak mało jest miłości, przyjaźni czy troski, to to mnie właśnie uderzyło w tym filmie: że jednak i miłość była, i troska, i akceptacja ze strony rodziców, a przynajmniej nie jakąś wielka nagonka, więc skąd ta ucieczka? Niektórych nie przerasta depresja, bo to słowo nadużywane, niektórych przerastają wspomagacze.
i tak jak Ty zastanawiam się jak można być tak... egoistycznym żeby popełnić samobójstwo. bo nikt nie jest samotną wyspą i samobójca zostawił matkę, siostrę, córkę itp. które zawsze świadomie lub podświadomie będą miały wyrzuty sumienia. jeszcze bym mogła zrozumieć gdyby była wojna albo bezdomna ale kiedy się ma kochających bliskich i wszystko? jednak ja nigdy nie byłam w depresji. czasami mi się tylko nie chce wstać;)
UsuńBardziej mnie interesuje sam film, niż o to o jakiej muzyce on jest. Jeszcze nie byłam, ale recenzje są zachęcające.Więc na pewno obejrzę jak będzie okazja.
OdpowiedzUsuńPrawda, muzyka nie ma tutaj pierwszorzędnego znaczenia, ale bałam się, że hip hop będzie mi tak pulsował w głowie, że obrzydzi mi cały film. A tu był dość delikatny, nienarzucający się.
UsuńA jeśli chcesz poznać filmy które lubie to są tutaj: http://www.sroka55.blogspot.com/ Jeszcze ich nie wiele ale będzie więcej
OdpowiedzUsuńPewnie, że spojrzę :)
UsuńJa nie kojarzę tego w ogóle, dlatego nie kumam momentu, gdy niektórzy opowiadają z zapartym tchem jaki to super film:)
OdpowiedzUsuńNie żartuj? Jesteś chyba jedyna w kraju ;)
UsuńJako mieszkanka małego miasteczka muszę poczekać jeszcze długo zanim film "dojdzie" do mnie. Wybieramy się z mężem czas pokaże z jakimi odczuciami opuszczę salę kinową.
OdpowiedzUsuńO ludziach, którzy decydują się na ten ostateczny krok inni zwykli mawiać "odważni", ja nie odnajduję w tym odwagi, wręcz przeciwnie. Prawdziwą odwagą jest żyć mimo wszystko, wstawać każdego dnia i dźwigać ten ciężki bagaż zwany życiem. Oni odchodzą, Ich problemy już nie dotyczą...a my zostajemy tutaj obarczeni nie tylko Ich problemami ale również tęsknotą. Ale to tylko moje zdanie...pozdrawiam.
Zgadzam się z Tobą, Marlenko, w każdym słowie. Każdy z nas czasem ucieka do swojej nory, ale potem trzeba wyjść i być.
Usuńjak dla mnie, żeby się zabić trzeba być wyjątkowym tchórzem i egoistą. Zostawił żonę i dziecko. Drań ponad draniami.
OdpowiedzUsuńJa trochę słuchałam hip hopu, akurat Paktofoniki mało. Słyszałam, że film daje do myślenia i zmienia psychikę, ale skoro Ty jesteś innego zdania, to chyba jednak uwierzę Tobie póki go nie obejrzę :P
Wydaje mi się, że jednak niektórzy nieco go przeceniają: znam wiele filmów bardziej wstrząsających i rąbiących psychikę na kawałeczki.
UsuńI zgadzam się: samobójstwo to tchórzostwo. Niewiele wiem o Magiku, ale zacytuję tutaj jeden jego wers: "Nawet jeśli wszyscy już w ciebie zwątpili pokaż, że się mylili". I tyle.
Znam ten cytat :P Młodzi ludzie na facebooku jakiś czas temu go udostępniali :D Nawet nie wiedziałam, że to tekst Magika :)
UsuńO, siedzę na Facebooku dniami i nocami, a wyszukałam go w Wikipedii :))
UsuńNaprawdę tak lubisz facebooka? :D U mnie jest niemal cały czas włączony, bo zastępuje moje gadu-gadu, którego era już chyba dobiegła końca ;)
Usuńdla mnie to rodzaj ekspresji, nie muzyka:)ale z ciekawością zobaczę ten film
OdpowiedzUsuńRacja, dziś w rozmowie zawahałam się, używając słowa "piosenka".
Usuńci ludzie z ostatniego akapitu - czy to nie swoista odmiana egoizmu?
OdpowiedzUsuńI owszem.
UsuńMiałam to szczęście być na premierze filmu, gdzie był reżyser i widownia była starsza. Zresztą, 15-latkowie to nie są dla mnie grupą, której komentarze można brać na poważnie, bo nie słuchali muzyki w latach świetności ani nie czują tego klimatu. Siedzą w kinie, bo jest to medialne. Nie mówię, że wszyscy, bo pewnie jest też wielu, którzy oglądają z ciekawości albo chcą poznać. Sama nie jestem fanką, muzyka zainteresowałam się miesiąc przed filmem, by nieco lepiej zrozumieć o czym będzie film. Przyznam, że ułatwiło to odbiór. Nie jestem krytykiem filmowym, ale podobało mi się a po rozmowie z reżyserem jestem pewna, że jest to produkcja przemyślana. A ta cisza na koniec? Niesamowita.
OdpowiedzUsuńZ tym, że właśnie ci piętnastoletni widzowie wyszli oniemiali, choć tak topornie ten zachwyt wyrazili. Oczywiście, spora część wiedziała wcześniej o Paktofonice tyle co ja, czyli nic.
UsuńWiesz, ja myślę, że po prostu chciałam dostać film, w którym jest więcej emocji niż wydarzeń, w którym jest droga do okna. Może chciałam dostać coś mocniejszego, coś może nie tyle opowiadającego jakąś historię, co śledzącego myśli i reakcje. Ja chyba chciałabym dostać więcej rozwarstwienia Magika. I w sumie teraz sobie pomyślałam, że to wszystko było, ale w tekstach piosenek, a te były szczątkowe. I dlatego ten film jest dla tych, którzy coś wcześniej wiedzieli.
a ja wybieram sie na ten film. baardzo dawno nie byłam w kinie i ten szczególnie chciałbym zobaczyć.nie mam pojęcia dlaczego, bo ani muzyka nie moja ani klimaty... poczekam wprawdzie aż do nas dojdzie, ale zobaczę. i znowu pewnie powiem, po raz kolejny, że polskie filmy są denne.
OdpowiedzUsuńNiekoniecznie. W końcu większości się podoba i to bardzo, więc większa jest szansa Twojego zachwytu niż jego braku. Nie nastawiaj się negatywnie i nie patrz na moją opinię.
UsuńSwoją drogą, ja poszłam na niego nieco przypadkiem: gdybym kupiła buty w centrum, nie poszłabym do galerii, a skoro tam już byłam, to i o film zahaczyłam.
Czytam repertuar, recenzje i wybieram się na widowisko. Po mam swoje zdanie - identyczne bądź przeciwne do wyczytanych pochwał/wad.
OdpowiedzUsuńOstatnio przywołano niespecjalnie inteligentny wywiad Popek z kolegami Magika - uważam, takie szukanie takiej sensacji by o filmie było głośniej za niesmaczne
Bo wcale nie jest łatwo zrozumieć. Mnie zawsze nurtuje czy to jest odwaga czy wręcz przeciwnie, jej brak. I czy to akurat w takich kategoriach jest sens rozpatrywać, pewnie nie. A jednak brak mi w tym odwagi (w walce z przeciwnościami , z życiem), a z drugiej strony dopatruję się jej w takim jego ostatecznym zakończeniu.
OdpowiedzUsuńTo bardzo trudny temat... Mnie się wydaje, że rozumiem tych ludzi. Tak sądzę.
OdpowiedzUsuńZ drugiej strony rozumiem też tych, którzy 'nie chcą' zrozumieć autodestrukcji...
Dlatego właśnie to taki trudny temat...
Jestem jedną z tych osób, które Paktofonikę znały, kiedy chłopaki zaczynali razem tworzyć. Nie jestem fanką "od premiery". W ogóle nie jestem fanką. Po prostu lubię. Filmu jeszcze nie oglądałam. Swego czasu czytałam scenariusz, bo został wydany w formie książki parę lat temu.
OdpowiedzUsuńJa to życie znam. Znam ludzi, którzy żyli i żyją podobnie. Znałam nawet takich, którzy tak samo jak Magik skończyli. Może dlatego scenariusz do mnie trafił? Nie wiem.
Jestem osobą, która lubi dobry hip hop. "Jestem Bogiem" to mój ulubiony kawałek jeszcze z okresu szkoły podstawowej. Co do filmu "Jesteś Bogiem", ja historii mówię "Tak". Nie wiem jednak jak przeczytany przeze mnie scenariusz został zrealizowany. Jednak byłam w szoku, dlatego że jako dziecko sądziłam, że chłopaki zarabiali duże pieniądze za swoją twórczość. Okazuje się jednak, że człowiek - genialny artysta, nie był w stanie nawet utrzymać dziecka, choć jego kawałki emitowane były w radio.
Ja osobiście samobójstwo uważam za totalne tchórzostwo. Jednak o zmarłych nie powinno mówić się źle. Staram się zatem zrozumieć. Odpowiedzi się nie uzyska, bo nie ma takiej możliwości. Zweryfikuję swoje słowa, gdy obejrzę film.
Obejrzałam i już wiem co masz na myśli pisząc, że za mało było emocji, za mało tej, jak to nazwałaś, "szarpaniny". Mam to samo. Po filmie pozostało niewiele wrażeń. Owszem, w tekstach te emocje były, ale było tego dość mało kiedy weżmie się pod uwagę cały film. Film był dobry, jednak nie zrobił takiego wrażenia, na jakie liczyłam.
UsuńTen gatunek muzyczny, to kompletnie nie moja bajka i estetyka. Ale pamiętam, kiedy w ręce wpadła mi kaseta Kalibra. Ja, wczesna licealistka, mocno osadzona w rocku z lat 60 i 70', z Eddiem i Kurtem na ustach wciągnęłam się. To była płyta z serii: przesłuchaj raz i wyrzuć. Do tej pory do niej wracam. Paktofonika takiej siły rażenia nie miała. Ale znam i cenię. I do tego filmu mnie ciągnie. Jestem ciekawa, choć tak naprawdę nie wiem czego.
OdpowiedzUsuńPo Facebookach plącze się pełno reklam tego filmu - całkiem sporo znajomych na to poszło.
OdpowiedzUsuńNie wybieram się na niego, ale głównie dlatego, że taki film mogę obejrzeć w domu, do kina idę tylko na coś, co dobrze wykorzysta nagłośnienie i wielki ekran (efekty specjalne). Magika znałam, muzykę trochę, nie słuchałam nigdy hh, to dla mnie klimaty zupełnie obojętne i - może się komuś narażę, ale to moje zdanie i mam do niego prawo - hip hop jest dla mnie bardzo ubogi muzycznie. Podobnie reaggae, z tym, że je akurat lubię, bo jest pozytywne.
A co do samobójców... Pewnie każdy ma powód, a przynajmniej jemu się tak wydaje. Dla mnie to najgorsza rzecz, jaką można wyrządzić rodzinie/bliskim. Czemu taka osoba nie pomyśli o tym, co będzie, kiedy ją znajdą? Jaki wstrząs przeżyje ten człowiek, który pierwszy ją zobaczy? I kto to będzie? Matka, żona, dziecko? Wiem, depresja, czarne klapki na oczach. Ale jednak bardziej mi żal rodziny niż samego samobójcy, który wziął się i zabił, i nie ma go.
A ja tylko powiem, że polski hip hop też jest pozytywny. Ilu twórców tyle wizji. Ubogi muzycznie? Jak najbardziej, bo chodzi o flow, czyli "pływanie po bicie". Jednak bit również trudno stworzyć z sampelków. :) No i chodzi o technikę w rymowaniu, a nie o klepanie od werbla do werbla. Jednak rozumiem, że nie każdy szuka w muzyce właśnie tego. Nie czepiam się, nie uważam też, że ten komentarz to narażanie się, tylko wyjaśniam. Przez tyle lat hiphop naprawdę ewoluował i nie składa się tylko z takich typowych "paktofonikowych" kawałków. :) Kiedy usłyszałam o tym, że film będzie realizowany, pomyślałam, że znowu będzie pełno komentarzy, których autorzy mają gdzieś "brudny i łobuzerski" hiphop oraz biadolenie o tym "jak nam źle na tej ławce, na tym blokowisku". :) To się naprawdę zmieniło. :) Dziś fan hiphopu wymaga techniki, dobrego bitu, a tym samym mądrego, błyskotliwego tekstu. :) Humoru również. Jednak trzeba być na czasie, do czego wcale nie namawiam, bo hiphop trzeba czuć. Pozdrawiam. :)
UsuńWitam :)))
UsuńMnie brakuje (i zawsze brakowało) znajomości muzycznej terminologii, żeby dokładnie powiedzieć, o co mi chodzi. Z tym ubóstwem muzycznym miałam na myśli takie właśnie bimbolenie - parę bitków i rymy. Wiem, że pewnie, jak w każdym gatunku, są różne rodzaje hh, są chórki i dodatki typu perkusja i gitary. Znam tylko kilka największych zespołów (wg mnie, bo skoro znam je ja - niefanka - to muszą być znane) i, faktycznie, nie czuję tych klimatów ani powera. Chyba, że zespół oscyluje już na granicy cięższych bimbań i zbliża się do numetalu. No i Grubsona też lubię.
Chyba jestem bardzo nie na czasie :))) Słucham tego, co mnie się podoba, a im jestem starsza, tym bardziej doceniam stare kawałki - np. jeśli pop, to lata 70-80 i kapkę 90. A tak to wolę "na bogato", np. gotyk, w którym z jednej piosenki można spokojnie zrobić kilka.
Pozdrawiam!
Jakoś mi z blogiem ostatnio mało po drodze (w weekend nadrobię, mam nadzieję), ale tylko tu wtrącę, że ja byłam przez dłuższy czas przekonana, że Grubson to kolejny amerykański serial :))
UsuńBimbolenie, fajnie nazwane. ;) Ale wiem o co chodzi i jak najbardziej rozumiem.
UsuńTanyu, Grubosna mimo wszystko nie trzeba znać. ;) Każdy zna kilku artystów wybiróczo, Grubson jest na czasie w zasadzie chyba od niedawna, choć sama nie śledzę wszystkiego tak dokładnie. :)
Dodam jeszcze tak dla ciekawostki, że artysći Łona i Webber, zajmujący się rapem napisali słowa i muzykę do sztuki teatralnej "Bal Manekinów". :) Można ją oglądac na deskach Teatru Polskiego w Szczecinie. Sama zamierzam się wybrać, zwłaszcza, że Łona to diabelnie inteligentny człowiek, a ja do Szczecina mam rzut beretem. :) Wiem też, że tekst rapera Eldo został zamieszczony w jednym z podręczników bodajże do szkoły podstawowej. Zatem chyba coś się naprawdę zmienia. :)
Historie takich "chłopczyków-Magików" najczęściej kończą się wraz z początkiem historii prawidziwego dramatu, najgorszego wtedy gdy staje się historią życia dziecka, którego tatuś okazał się niedostatecznie odważny by żyć.
OdpowiedzUsuńMam podobne zdanie. Rozumiem.
Dlatego uważałam przed pójściem do kina jak i uważam po obejrzeniu filmu, że dla kogoś kto nie czuje Hip-hopu, tych emocji, dla kogoś kto nie przeżył na żywo emocjo związanych z tą muzyką ten pójście na ten film nie ma sensu. We mnie ten film siedzi do dzisiaj, ale jest to związane z miłością i szacunkiem go rapu , którą to miłością zaraził mnie mój mąż.
OdpowiedzUsuńFascynacja przez Ciebie przemawia. Znalazłam Cię w nowym miejscu. Onet tak mnie wkurza, że pół roku nie pokazywałam się. Może też go opuszczę.....
OdpowiedzUsuńPaktofonika to moje pokolenie a Magik był jego przedstawicielem, dlatego towarzyszyło mi mnóstwo emocji podczas oglądania tego filmu. Nie zmienia to jednak faktu, że wielu aspektów tej historii nie zrozumiem nigdy. Ale to był tylko 22-letni chłopak, który chciał zawojować świat i który nie mógł pogodzić się z rozczarowaniem. Owszem, miał talent i charyzmę, ale nie sprostał codzienności. Takich młodych ludzi jest mnóstwo, dlatego Magik zawsze będzie reprezentował pokolenie młodych gniewnych. Mam nadzieję, że poniekąd też będzie przestrogą. Sam film nie rzuca na kolana, jednak mnie zachwycił odtwórca głównej roli - nieprawdopodobne jak głęboko można wejść w graną postać...
OdpowiedzUsuńgdy wyszłam z kina parę tygodni temu po tym filmie też miałam zamiar stworzyc o nim notkę i o tym jak działa na młodzież. Dużo kontrowersji to w sumie budzi;) Mocny film, świetne aktorstwo.
OdpowiedzUsuńPaktofonika do mnie nie przemawiała, tak jak cały ten muzyczny nurt. Nie moje klimaty i prawdę mówiąc nigdy za wiele mnie nie obchodziła ta śmierć, ale rozumiem, że są ludzie, bardzo młodzi zresztą, dla których tam muzyka była niemal sensem życia, którzy utożsamiali się z tekstami piosenek tego zespołu, historią życia tego konkretnego chłopaka. OK. Rozumiem i nie mam nic przeciwko. Filmu raczej nie obejrzę, podobnie jak nie oglądałam "8 mili", bo nie oczekuję po tych dziełach żadnego porywu.
OdpowiedzUsuńNie zagłębiałam mocno się w historię Magika, bo tak jak dla Ciebie, Paktofonika to dla mnie kosmos. Nie podoba mi się tylko pokazywanie go jak bohatera prawie że. Bez przesady, opowieść każdej osoby da się tak opisać, żeby nagle negatywy zacząć usprawiedliwiać, a pozytywy wyolbrzymiać.
OdpowiedzUsuńAle to tylko moje zdanie
I jak chętna? ;)
OdpowiedzUsuńAle do czego? :)
UsuńObejrzę na CD, choć rap do mnie nie przemawia, pozdrówka:))
OdpowiedzUsuńTo nie moje klimaty, ale z ciekawością przeczytałam.
OdpowiedzUsuńobserwuję
Tanya, wracaj! :)
OdpowiedzUsuńJuż za chwileczkę, już za momencik... ;)
UsuńNo, no, ja mam nadzieję... :)
UsuńHm... Ja wiem, że Facebook wciąga, ale bez przesady :))) Czemu tu tak cicho?
OdpowiedzUsuńNie tak znów cicho, co chwila ktoś coś mówi ;))
UsuńNo i wiesz, Facebook mnie odmóżdża, a tu trzeba bywać z mózgiem, no.
Tanyu, chyba nic się nie stało, że się nie pojawiasz na blogu?
OdpowiedzUsuńBuziaczki podszyte niepewnością.
Nie, nie, Aniu. Wszystko jest w porządku: trochę cierpię na brak weny, a trochę wpadłam w wir kilku zawodowych obowiązków nie do odroczenia.
UsuńBuziaczki.
ja obejrzałam w domu, na kompie, na spokojnie...wrazenia nie zrobil, powalic nie powalil...film o zyciu, film smutny, ale przeciez taka jest rzeczywisctosc...rozwala mnie natomiast jedno - zachwyt panien lat 14, 15...ktore gdy powstała paktofonika, gdy istniał Kaliber.....były w powijakach albo w planach...ktore nic nie wiedza na temat TAMTEGO zycia....
OdpowiedzUsuńale taaaa...jest hip-hop i jest zajebiscie...zenuła.