Trudno uwierzyć, że to już ponad osiem lat. Ponad osiem lat składania słów w zdania krągłe, kanciaste, w zdania za długie, zbyt zawiłe, w niewybaczalnie banalne, w równoważniki zdań. Ponad osiem lat naprzemiennie chudych i tłustych, euforycznych, depresyjnych, zaangażowanych, zobojętniałych, chełpliwych, krytycznych, z notkami co chwilę i raz na jakiś czas. Szmat czasu. Wycinek życia na oczach tłumu.
Po co mi blog? Po co ekshibicjonizm? Po co obnażanie myśli? Po co publiczne rozpadanie się na czynniki pierwsze? Czy istnieje jednoznaczna odpowiedź, jedyny powód bycia tutaj, niezmiennie aktualny, nieprzemijający? Czy da się w kilku linijkach zamknąć ich setki, tysiące, miliardy, tryliony? Czy można je streścić, skondensować, zzipować, skompresować?
Najistotniejsza stała się rozmowa. Analizowanie punktu wyjścia, preparowanie porozumienia między rozbieżnościami, delektowanie się podobieństwem, zaduma nad różnicami. Bez słów pod słowami zakamuflowana w literach dusza zostałaby pogrzebana pod natłokiem wynurzeń bez adresata, nie zaczerpnęłaby oddechu, utopiłaby się we własnym sosie. Dzięki słowom pod słowami wyfruwa ponad hermetyczne horyzonty.
Jeszcze chwila i stuknie dziewięć. Trochę to jakby niepojęte.
Po co mi blog? Po co ekshibicjonizm? Po co obnażanie myśli? Po co publiczne rozpadanie się na czynniki pierwsze? Czy istnieje jednoznaczna odpowiedź, jedyny powód bycia tutaj, niezmiennie aktualny, nieprzemijający? Czy da się w kilku linijkach zamknąć ich setki, tysiące, miliardy, tryliony? Czy można je streścić, skondensować, zzipować, skompresować?
Najistotniejsza stała się rozmowa. Analizowanie punktu wyjścia, preparowanie porozumienia między rozbieżnościami, delektowanie się podobieństwem, zaduma nad różnicami. Bez słów pod słowami zakamuflowana w literach dusza zostałaby pogrzebana pod natłokiem wynurzeń bez adresata, nie zaczerpnęłaby oddechu, utopiłaby się we własnym sosie. Dzięki słowom pod słowami wyfruwa ponad hermetyczne horyzonty.
Jeszcze chwila i stuknie dziewięć. Trochę to jakby niepojęte.
Ja też nie wiem, po co mi blog. A mimo wszystko trwam...
OdpowiedzUsuńBo w sumie po co? Ale przecież nie porzucę, bo blogowanie to straszna frajda.
Usuńjaki ekshibicjonim?:) po prostu - fajnie że jesteś:)
OdpowiedzUsuń:)
UsuńCzytałeś Ty dwa moje pierwsze lata na Onecie? Toż to był przejaw czystego ekshibicjonizmu. Straszne.
ja sama też się dziwię, że tyle lat już jestem w blogosferze i mi się to nie nudzi;p
OdpowiedzUsuńNo nie? Czasem wprawdzie zupełnie nie mam ochoty pisać, ale nie wyobrażam sobie, że całkowicie to miejsce porzucam.
Usuńja tak samo;)
Usuńza długo już bloguję;)
Właśnie: blog stał się taką przyjemną rutyną.
Usuńpo co tyle pytań, skoro odpowiedzi są doskonale znane?
OdpowiedzUsuńBo się dałam wrobić w blogową zabawę pod hasłem "po co piszę blog?". I jak widać odpowiedziałam wyczerpująco :)
Usuńmnie 8 stuknie w lipcu przyszłego roku i też jest to niepojęte dla mnie, że ja piszę a Wy czytacie :))
OdpowiedzUsuńGratuluję !!! taka cyfra to już jest COŚ !!! można powiedzieć, że jesteś jedną z pierwszych bloggerek bo jak zaczynałaś to mało kto jeszcze się w tym wszystkim orientował ;D
Oj, kiedy zaczynałam było już mnóstwo blogowych wyjadaczy, ale widzę, że wielu już nie pisze. A może piszą gdzieś pod innymi nickami: z bloga nie tak łatwo odejść jak po nas widać.
Usuńale nie było to tak powszechne jak teraz. Ja sama nie miałam jeszcze wtedy pojęcia co to są blogi i jacy wariaci je piszą i po co ;D
UsuńA teraz wiesz? Bo ja im dłużej piszę, tym mniej wiem, po co :))
Usuńja wiem po co piszę. Po to, żeby jak mi jest coś potrzebne wyszukać sobie na blogu kiedy to się działo i jak było dokładnie. Już tak kilkanaście razy sprawdzałam różne rzeczy. To taki mój notes poniekąd ;D
UsuńTak, Ty piszesz pamiętnik, a ja? Ja czasem tak zakręcę, że i tak po czasie nie pamiętam, o co mi akurat w tej notce chodziło :)
UsuńTo już ładny kawał czasu, o jakich portalach zdjęciowych mówiłaś?
OdpowiedzUsuńNo ładny.
UsuńJa jestem na flogu, ale blogowa koleżanka chwali sobie panoramio.
panoramio to portal googla więc będe sie od niego trzymac z daaaaaleka :)
UsuńA flog w takim razie?
UsuńUświadomiłaś mi, że we wrześniu właśnie mi też mija 8 lat. 8 lat czegoś, co było ciekawością a stało się czymś zupełnie naturalnym, gdy nie było, to czasem aż tchu było brak. Bo nie od cyberprzestrzeni się uzależniłam, nie od oblekania w słowa swojej codzienności, nie od egocentryzmu i ekshibicjonizmu w jednym, ale od człowieka po drugiej stronie łącza.
OdpowiedzUsuńJa zupełnie o tym nie myślałam, dopóki Maja mnie nie nominowała do blogowej zabawy: z braku laku powstała powyższa notka. I masz rację, to nie uzależnienie od sieci, a od ludzi, którzy tutaj są.
UsuńGratuluję, Tanyu, wytrwałości... Na onecie za miesiąc stuknie mi 7 roczek, a zatem przyczaję się tutaj i poczekam na tamtejszą aksamitną rewolucję! Po co piszę?! Artysta, a taki zawód wykonuję, nie może istnieć bez publiczności, bo inaczej do... piachu! Blogi dla mnie są w "tym temacie" nieodzowne...
OdpowiedzUsuńściskam
Dziękuję.
UsuńJa też wzięłam pod uwagę moje onetowe dokonania, tutaj jestem od niecałych dwóch lat.
O tak, artysta musi bywać :)
Tanyu, coś mi się wydaje, że jesteś blogowym dinozaurem;)
OdpowiedzUsuńDo pierwszego akapitu dodam, że naszpikowane epitetami, których ja raczej unikam.
Serdeczne życzenia z powodu wytrwałości.
Buziaczki prawie dinozaurowskie.
Lepiej dinozaurem niż jakąś skamieliną :)
UsuńFakt, epitetów u mnie nie brak. Ich ulubienie sprawia, że trudno mi pisać teksty formalne, lubię ubarwiać.
Buziaczki wciąż nieskamieniałe.
Mnie do blogowego dinozaura już niewiele zostało, o ile Onet mi na to pozwoli.
UsuńEpitety, jak wszystkie tropy stylistyczne, działają na wyobraźnię czytelników. Ty wiesz, jaki ich używać i chwała Ci za to.
Buziaczki prymitywnie sobotnie.
(Prymitywnie, bo nieco boli mnie głowa i nie chce mi się niczego innego wymyślić)
W ogóle już nie zaglądam na Onet, jedynie do Was. Mój tamtjeszy blog zarósł chwastami. I dobrze, nie żałuję. Tylko kiedyś moje naszpikowane epitetami opowiadania muszę skopiować zanim mi je usuną.
UsuńDziękuję, Aniu: Twoja opinia jest dla mnie wyjątkowo cenna.
Buziaczki niedawno wstane z łóżka.
Na Onet rzadko zaglądam, bo nie ma po co, skoro niewiele można tam zrobić. Nawet podczas zapisywania szkicu szkic znika i jeśli wcześniej nie skopiowałam, to mam problem. Nie śpiesz się z kopiowaniem, bo sami przeniosą nas na onetblog.pl
UsuńJestem niesamowicie ciekawa, jak to będzie wyglądać. Czytałam, że już zaczęto przenoszenie, choć nie mam żadnego adresu.
Tanyu, wiesz, że jestem obiektywna aż do bólu. Jeśli coś mi się nie podoba, to tego nie piszę, aby nie obrazić i nie urazić nikogo, jeśli coś jest bardzo dobre, to chętnie to napiszę. Jedynie nie lubię komentować cudzych własnych wierszy, bo raczej je analizuję niż interpretuję.
Cudowny jest ten imiesłów "wstane" z dodatkiem "łóżka", od razu mi się przypomniał chyba Prosiaczek, któremu ktoś pękł balonik. A może to Kubuś Puchatek?
Buziaczki siedzące przy komputerze.
Onetowe problemy z publikacją notek zawsze najmocniej mnie irytowały, bo ja zawsze piszę na gorąco, bez kopiowania czy przenoszenia z Worda, więc często gęsto słowa i gdzieś w niebycie ginęły. A wiadomo, że druga wersja już nie jest wersją taką samą, nie jest wersją zamierzoną.
UsuńKopiować całego bloga nie mam zamiaru, bo mi się nie chce. Zresztą, i tak nie wracam do przeszłych notek, więc nie widzę w tym celu. Opowiadań i pseudowierszy mi jednak szkoda - w końcu to takie dzieła sztuki, ha!
Wiem, Aniu, że nie słodzisz i dlatego cenię Twoje zdanie. To krytykujące też bym ceniła, bo jestem pewna, że byłaby to krytyka konstruktywna.
O Prosiaczkach i Kubusiach się nie wypowiem, bo nie czytałam i nie oglądałam. Kurczę, ja w ogóle nie czytałam tego, co każde szanujące się dziecię przeczytać powinno. Że też ze mnie coś wyrosło.
Buziaczki zaraz znów kładące się do łóżka. Łóżko wydaje się być motywem przewodnim tego weekendu.
Pisze tak , jak poprzednicy: podziwiam wytrwalosc. Osobiscie ialam postanowienie pisac blog 1 rok... rok przeszdl i pisze dalej...
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judith
Bo blog to fajna sprawa :)
UsuńJa lubię pisać i tak jakoś piszę, czy też pisze mi się samo.
No ja ze swojej strony gratuluję ci serdecznie. Mnie absolutnie fascynuje w jaki sposób ludzie odbierają dany tekst, zdarza się przecież, że te same słowa budzą skrajne reakcje.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam. :)
Dziękuję.
UsuńTak, interpretacja tekstu to tajemnica niezgłębiona. Choć u Ciebie nie zawsze się dziwię: ja nigdy nie wiem, co o wierszu myśleć i dlatego, jak mi rzekła koleżanka - polonistka, pewnie maturę pod klucz zdałabym marnie.
Przez ten czas tyle notek powstało, dzięki nim widzisz, jak się zmieniłaś. I znajomości, niby wirtualne, a jednak takie prawdziwe :)
OdpowiedzUsuńZmieniłam się. Na pewno również dzięki Wam.
UsuńZamyśliłam się, tyle osób się gdzieś w realności rozpłynęło i już ich nie ma. Ale są nowi! i tego się trzymajmy.
"To Ty stara d... jesteś";-) Pamiętam, że kiedy przyszłam do Ciebie po raz pierwszy z rewizytą, zaimponowało mi Twoje archiwum, jego długość. Poczułam się też niejako dowartościowana, że Ty, taka mocna (bo długo i systematycznie, i wciąż świeżo) blogerka zawitałaś do mnie i wydałam Cię się godna zainteresowania.
OdpowiedzUsuńU mnie też rozmowy. Ale poza tym blog jest miejscem, gdzie mogę pokazać bez narzucania to, co mnie zaskoczyło, zachwyciło zbulwersowało - cytat, krajobraz, fragment rzeczywistości. Mogę to uwiecznić, się tym podzielić, coby się nie udusić od chęci, a jednocześnie nie muszę nikogo zmuszać do uwagi.
O rany, dobrze, że chociaż nie bałaś się u mnie odezwać, bo coś takiego już kiedyś usłyszałam. A przecież ja nie dość, że stara dupa jestem, to jeszcze ze mnie zwykła baba :)
UsuńTak, masz rację, też tutaj czasem zostawiam coś, czym nie dzielę się ze światem gdzie indziej. Głównie dlatego, że w pośpiechu nie ma czasu, a człowiek gdzieś i parę, i zachwyt wypuścić musi.
a ja jestem trochę ponad 5 lat. i coraz częściej nie chce mi sie pisać, myśli uciekają, nie chcą zebrać się do kupy...może to minie, może nie?
OdpowiedzUsuńMam też czasem tak, czasem mam też odwrotnie: piszę za dużo. Miewam też myśli, że właściwie to całe blogowanie jest jakimś bezsensem. Sądzę, że to normalnie mieć wahania, nastroje.
UsuńKupa tekstu, nie ma co gadać. Byłaby z tego książka grubości telefonicznej, może nawet niejedna.
OdpowiedzUsuńO, a mnie się niby nie spełnia marzenie o napisaniu książki. Jeno komu by się to chciało czytać? Znaczy, mnie na pewno nie - ja właściwie w ogóle nie czytuję swoich przeszłych notek.
UsuńMyślę, że by się chciało. Dobry tekst nie zginie, nawet w czasach powszechnego nieczytania :)))
UsuńOk, ok, już polemizować nie będę, bo wyjdzie na to, że na komplementy Cię naciągam :))
Usuńa mi - po co mi ten mój blog? chyba żeby ułożyć wszystko w mojej szalonej głowie. gdyby nie blog to nadal bym prowadziła pamiętnik, dziennik. a wiesz czego Ci życzę - wielu, wielu, wielu lat w tej wirtualnej karuzeli jakim jest prowadzenie bloga.
OdpowiedzUsuńDzięki, zamierzam tu tkwić, nawet jeśli nie wiem po co.
UsuńA ja bym pamiętnika papierowego na pewno nie prowadziła. I nie chce mi się, i jakoś wolę tutaj, gdzie reagujecie, uzupełniacie, interpretujecie po swojemu. Pamiętnik jako taki jest mi zbędny, bo i tak nie czytam tego, co tutaj napisałam. Może jakieś wybrane notki i to przez przypadek.
a ja napewno jakby nie wymyślili internetu i bloga to bym nadal prowadziła mój pamiętnik bo to mi daje uporządkowanie myśli bo mam szalone myśli. i widzisz - i egoistka ze mnie - zawsze mówię o sobie. więc wrócę do Ciebie - zawsze z ciekawością czekam na Twoje notki. więc nie uciekaj stąd;)
UsuńLubię egoistów. Hmm, może nawet bardziej niż większość altruistów, bo ci często na pokaz są, a egoiści nie udają. Tak mi teraz przyszło na myśl.
UsuńI dziękuję, ta Twoja ciekawość to wielki dla mnie komplement.
A ja wiem po co mi blog :) Hihi :)
OdpowiedzUsuńJa chyba mam nadmiar powodów i nie umiem wybrać jednego ;)
UsuńSłuszna , wspaniała kontynuacja ,bo przecież "na początku było słowo". I zostanie do końca.
OdpowiedzUsuńTo jest pewne: zostanie do końca.
Usuńco tu duzo pisac
OdpowiedzUsuńzycze kolejnych osmiu ;)
Dobrze, że nie osiemdziesięciu ;)
UsuńDzięki.
jak dobrze pójdzie to czemu nie ;)
UsuńDaj spokój, za osiemdziesiąt lat to ja będę ślepa jak kret od nadmiaru komputera :)
UsuńDobrze, że jesteś :) Mimo wszystko dobrze, że znajdują się na blogach ludzie z ktorymi mozna nawiazac przyjazny kontakt . . . mimo ze internetowy :))
OdpowiedzUsuńJa mialam chwile przerwy w blogowaniu, a raczej w uzewnetrznianiu sie w formie liter. Bardziej trwalam przy zdjeciach, az w koncu naszla mnie potrzeba powrotu do pisania :) i jak na razie trzymam sie i tego i tego :)
Prawda, to miłe wiedzieć, że to wcale nie tylko komentarze, ale człowiek za nimi.
UsuńJa mam nadzieję, że będziesz trwać i w słowach i w zdjęciach, bo Twoje zdjęcia piękne są. Takie delikatne i... nieintensywne. I dlatego mi się podobają, bo moje zwykle są kolorystycznie mocne, czasem nawet przerysowane. W sumie jak moje słowa, hmm...
Cieszę się, że jesteś i że mogę być częścią tego Twojego kawałka świata :)
OdpowiedzUsuńDziękuję. I wzajemnie :)
UsuńRozumiem, że to 8 lat blogowania :D Ja sama chciałabym policzyć ile czasu już bloguje ale nie mogę sobie przypomnieć kiedy zaczęłam :d
OdpowiedzUsuńTak, blogowania.
UsuńJa mam ułatwione zadanie, bo to mój drugi blog, a pierwszy wciąż istnieje. Zresztą, blog jest o właściwie o równy rok młodszy niż ja i Duński.
Sto lat pisania życzę !!!!! Paczucha.
OdpowiedzUsuńA coś Ty! Musiałabym w takim razie żyć sto czterdzieści, a taka perspektywa jest przerażająca ;p
UsuńI znowu mnie nie ma. Tanya, zajrzyj do mnie:)
OdpowiedzUsuńLecę :)
UsuńEch, tanyu, chyba wiesz, jak ważny jest dla mnie Twój blog. Pisz co chcesz, kiedy chcesz, ale pisz. To jedna z bardzo ważnych stałych części mojego netowego życia:)
OdpowiedzUsuńWiem, Liv, i dziękuję Ci za Twoje słowa. A zaprzestanie pisania mi nie grozi, w końcu blog stał się integralną częścią mojego życia.
Usuńdowód na to,że blog potrafi wciągnąć :) ale Ty pisz Moja Droga,bo komu jak komu ale Tobie to wychodzi :)
OdpowiedzUsuńOj, potrafi.
UsuńDzięki :)
Witaj jęsli pozwolisz rozgoszczę sie u Ciebie na dobre,,,fajnie tu pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńAleż proszę bardzo: ten mój dom otwarty jest dla wszystkich :)
UsuńNo proszę, a jam mniemał, żem od Waćpani starszy, a tu się okazuje odwrotnie:) Nie życzę następnych dziewięciu, bo mogłoby się to okazać torturą... Życzę tylu, ilu ich jeszcze będzie satysfakcji przynosić...:)
OdpowiedzUsuńKłaniam nisko:)
Dziękuję. Takie życzenia mnie satysfakcjonują, bo im mocniej jestem zmuszana, tym bardzie okoniem staję :)
Usuń