Cofnęłabym się w czasie o trzynaście lat. Osiemnaście też wchodziłoby w grę. Pójdę na niemały kompromis i ewentualnie mogłabym w wieku pozostać aktualnym, teoretycznie mądrzejszym, choć ta kwestia akurat jest mocno dyskusyjna. Mogłaby też powrócić do momentu narodzin, bo przyszłam na świat chuda i długa, a potem życie przestało być sprawiedliwe. Tak czy inaczej, gdyby ktoś miał więc machinę czasu na zbyciu, bez wahania reflektuję. Sprzęt jednak musi być sprawny koniecznie, nie chciałabym bowiem ryzykować sytuacji, w której zamiast o osiemnaście lat cofnęłabym się do osiemnastu. Nastoletnie lata są dla mnie synonimem rozedrgania na polach wszelakich, z drugiej strony jednak lepiej być chwiejną osiemnastolatką niż rozdygotaną czterdziestolatką. Targu na portalu niemal już dobiłam, ale niezachłanny handlarz zmienił zdanie w momencie transakcji i tyle na razie z moich podróży w czasie. Fortuna mi jednak zaczęła sprzyjać i wreszcie zaczęłam przemieszczać się w przestrzeni. Niedaleka to wycieczka, do szkoły i z powrotem, co zajmuje dziesięć minut rowerem, dwadzieścia piechotą, zapał się we mnie jednak taki rozniecił, że nudząc się jak mops na egzaminie z matematyki, ułożyłam całe trzydzieści tematów, w które chciałabym wkręcić przydzielonych mi licealistów. Ufam, że ostrzeżenia o watasze księżniczek, z zachowania a nie z krwi i kości, wśród szesnastu dziewcząt okażą się jedynie paskudnymi pomówieniami. W przeciwnym razie będę musiała wyposażyć się w machinę do zwalczania wysypki i przygotować się na zażarty bój.
Dasz radę! Obie wiemy, że potrafisz kąsać ;-) Księżniczki zatem niech się szykują...w razie potrzeby złapiesz za warkoczyk i postawisz do pionu,o!
OdpowiedzUsuńZa warkoczyk? Nie wiem, jak u Ciebie, kochana, ale nasze księżniczki mają zawsze romantycznie rozpuszczone włosy. Żeby nie rzec kłaki ;))
UsuńZąbki ostrzę!
Maya
OdpowiedzUsuńMłodość... było i minęło, ale szczerze mówiąc chciałabym móc wejśc w wiek dojrzewania, ha, ha , ha... Dlaczego? Dałabym wszystkim do wiwatu. Twoje szestnastolatki, hm... Cięzko będzie, ale myslę, że tylko spokój wygra. Pozdrawiam :)
O, nie, nie! Ja w dorosłości czuję się jak ryba w wodzie: samostanowienie to niebo!
UsuńSpokój? Ja z tych, co pięścią walą w stół i nie owijają w bawełnę. Na razie działa ;)
Maya
UsuńTaniu, w młodości i ja waliłam pięścią w stół, teraz się wyciszyłam. Ale, od czasu do czasu walnę, hi hi. Pozdrawiam ;)
No popatrz, a ponoć księżniczki wyginęły... ;) Też czasami myślałam o tym jak byłoby fajnie cofnąć się w czasie. Potem jednak dochodziłam do wniosku, że po co - wszystko miało swój powód, wszystko łączy się w logiczną całość. Cofnięcie się i próba naprawy czegoś mogłaby pomalować rzeczywistość wcale nie na różowo.
OdpowiedzUsuńGdzieś Ty słyszała, że wyginęły? Plenią się jak chwasty przecież! ;)
UsuńW sumie nie chciałabym naprawiać. Uniknąć raczej, nie pakować się, nie rozpoczynać pewnych znajomości. Każde doświadczenie czegoś uczy, wiadomo, ale pomyślałam sobie, że kilku mogłabym nie doznać. W sumie co mi zależy: to tylko teoretyczne dywagacje.
Tanyu, podejrzewam, że cofając się w czasie, chciałabyś uniknąć popełnionych wcześniej błędów, ale tego się nie da. Tak samo jak nie ma feniksa, tak nie ma wehikułu czasu.
OdpowiedzUsuńTak mi zabiłaś ćwieka tą watahą księżniczek, że straciłam kilka minut na poszukiwanie celownika i miejscownika l.poj. tego rzeczownika. Okazało się, że obie mamy rację.
Buziaczki ortograficzne bez cofania się o kilkanaście lat.
Jednak przyznasz, Aniu, że wynalezienie wehikułu czasu jest bardziej prawdopodobne niż natknięcie się na feniksa. Tak czy inaczej myślę sobie teraz, że zmieniłabym drobiazgi, bzdurki raczej i liczyłabym, że dzięki temu cała reszta zmieni się bez mojej ingerencji.
UsuńW ogóle nie zastanawiałam się nad słowem "watasze", teraz widzę, że mogło być również "wataże" - dziwnie dla mnie wygląda.
Buziaczki za chwilę noworoczne.
Nie wydaje mi się, aby za naszego życia wynaleziono wehikuł czasu. Chyba czytałaś powieść Wellsa i wiesz, czym to się skończyło.
UsuńTeż bym zmieniła to i owo, gdybym znała swoje błędy popełnione wcześniej.
Bardzo dawno temu na pewnej konferencji w jakiejś szkole zobaczyłam w gabinecie polonistycznym na gazetce: wataha- watadze i bardzo się zdziwiłam, bo o takiej formie nigdy nie słyszałam, a jednak jest możliwa. Na szczęście nigdy nie używałam "watahy" w celowniku czy miejscowniku. Jednak wg mnie najlepsza jest wymiana h na ż, a ch na sz.
Buziaczki absolutnie nienoworoczne, chyba że Twój wehikuł czasu przyspieszy.
innymi słowy: Witaj szkoło !
OdpowiedzUsuńTeż bym się cofnęła w czasie o jakieś lat 15-ście wtedy z dzisiejszą wiedzą pozbyłabym się Gniewnego w 10 sekund nie tracąc czasu i energii
No, witaj. Zapał nawet mam, ale trochę mnie dziś cofnęło na wieść o praktykantce. Miałabym ich już tabuny, podczas gdy kolega ani jednej. Mogło mu się w końcu trafić, ech.
UsuńTak, z dzisiejszą wiedzą w kilka sytuacji byśmy się nie wpakowały.
Choć akurat Narcyza bym zostawiła: jest/było burzliwie, ale zmobilizował mnie do kilku fajnych rzeczy.
Usuńdawaj co tam słychać na wsi ... zapuszczasz się :P
UsuńGdybym się cofnęła, a potem okazałoby się, że wcale ne jest lepiej, to chyba bym się zezłościła ;) A jeśli księżnczki, to chociaż może takie z Disney'a? Rozum i charakter mają (nie mylić z rozumkiem i charakterkiem). Dobrego roku!
OdpowiedzUsuńYhym, nigdy nie wiadomo, jakie życie alternatywne się człowiekowi trafi.
UsuńCo do księżniczek, się okaże. Na razie je zagadałam, a one potulnie słuchały ;)
Cicho:) Bo i ja noszę rozpuszczone do kłaki do pasa, co jest akurat zasługą mojego wzrostu, a nie długości kłaków;)
OdpowiedzUsuńJeśli dobijesz targu, to ja od Ciebie wypożyczę tę maszynę. Tylko ja się muszę cofnąć o więcej lat. Albo... pozostać tu i teraz:) Chyba pozostanę:)
Mnie jeszcze trochę urosną, będę jak Ty. A dziewczątka wydają się jednak nie być księżniczkami. Coś czuję jednak w kościach, że jeśli pojawiłyby się problemy, to raczej z dziewczątkami właśnie, chłopcy wydają się być rozsądni nad wyraz. Się okaże.
UsuńMasz dużo czasu do namysłu: kolejny handlarz się jakoś nie zgłasza ;)
Ja ostatnio usiadłam na włosach... własnych... Bo ja, oczywiście, nie zamierzam ich wiązać, upinać etc. Bo przeczytałam, że w moim wieku to tylko krótkie albo upięte. Guzik:) Kłopoty z dziewczątkami są zawsze, mówi Ci to "nieco" starsze dziewczę. Na szczęście oprócz dziewczątek są też dziewczyny:) Jeśli chodzi o chłopaków, to ja zawsze najlepiej dogadywałam się z łobuziakami (nie mylić z łobuzami:P)
UsuńTeż lubię łobuziaków, czasem łobuzów nawet, grzeczni są zwykle kapkę mdli, ale dwadzieścia dwie łobuzujące sztuki mogłyby się okazać ponad moje siły ;)
UsuńSwoją drogą, wczoraj przegadałam o tak zwanym życiu całe czterdzieści pięć minut z osiemnastoletnim łobuzem/łobuziakiem i była to bardzo zajmująca rozmowa. Młody ma łeb na karku.
Oni mają łeb na karku. Z upoważnienia W. piszę Ci, że on nim był, a sama widzisz, że ma głowę na karku. Ale to był łobuziak z którym się świetnie dogadywałam. Zawsze mogę przegadać godzinę o życiu, najczęściej z szesnastką, ale różne "natki" się zdarzają. Czasem to jest naprawdę fascynujące. Młode pokolenie generalnie jest niegłupie. To dobrze:)
UsuńCofnęłabym czas tylko po to, by zrobić jedną rzecz...Ale, że nie mogę, to nawet o tym nie myślę...
OdpowiedzUsuńPewnie wśród 16. jakaś księżniczka się znajdzie, ale Ty znajdziesz sposób na poskromnienie jej ;)
Też zwykle nie myślę, ale wiesz, jak jest na blogu: można pogdybać :)
UsuńDziś było pierwsze spotkanie. Okazało się, że największe księżniczki (wiem, wiem, nie ocenia się po wyglądzie) nie trafiły się mnie. Moi wydają się, hmmm... plastyczni.
Jakbyś jednak znalazła taką maszynę, to ja się zapisuję do kolejki na to cofanie w czasie. Może nie o tyle samo lat, bo wystarczyłoby mi kilka miesięcy, ot grudzień może? Ile rzeczy mogłoby być prostszych...
OdpowiedzUsuńTylko czy rzeczywiście nie wpakowałybyśmy się znów w to samo, żeby doznać kawałka szczęścia? Rozum rozumem, ale serce nie sługa, mówią...
UsuńChyba bym się nie wpakowała... Przynajmniej taką mam nadzieję.
Usuńuważaj czego sobie życzysz... bo chwila nieuwagi i wehikuł czasu może Cię przenieść w czasy których nie chcesz. lepiej zostań tu i teraz. a z uczniami sobie poradzisz, bo kto jak nie Ty? :)
OdpowiedzUsuńDlatego też wehikuł musi być sprawny niesłychanie, żeby mnie nie przeniosło w kiedykolwiek ;)
UsuńCzyli wywnioskowałam, że chciałabyś się przenieść mniej więcej do mojego wieku :) Zatem gdybyś miała być w moim wieku, ale bogatsza w wiedzę to co byś sobie powiedziała? :)
OdpowiedzUsuńCiekawam, ile mi lat dajesz?
UsuńHmm. "Nie pchaj się w cokolwiek, tylko dlatego, że wydaje ci się, że w towarzystwie faceta będzie ci łatwiej, bo czasem wcale nie jest".
Wiem mniej więcej ile masz lat, bo mi kiedyś mniej więcej napisałaś ;p
UsuńZapamiętam więc tą radę :D
Tany, niedawno na jakimś programie reklamowano film "Wehikuł czasu". To chyba jakaś nowa wersja.
OdpowiedzUsuńMoże go obejrzę, o ile godzina emisji nie będzie kolidowała ze "Szkłem kontaktowym" lub o ile nie zapomnę;)
Buziaczki niezwykle gorące +29,5 w cieniu.
Witaj!
OdpowiedzUsuńKto, jak nie TY otrzepuje się po załamkach?! jesteś silna Kobitka dasz radę kochana:)
Cieplutko pozdrawiam:)
Kochana moja ja też marzę o wehikule czasu więc jak go znajdziesz to daj znać od razu. Razem wybierzemy się w podróż. Zatem do zobaczenia w innym czasie :)
OdpowiedzUsuńKochana Tanyu, oby rok, który niedługo nastąpi, był dla Ciebie lepszy od tego, który mija!
OdpowiedzUsuńBuziaczki sylwestrowe, choć sylwestra spedzę tradycyjnie w domu.
Oj, czasami chciałabym się cofnąć w czasie i zacząć wiele rzeczy od nowa. Wówczas przydałby mi się wehikuł... Ale z drugiej strony to, co mam teraz, jest bardzo bliskie mojemu sercu. Choć po drodze często nie było łatwo i nie raz chciałoby się zmieniać wszystko na przełomie ostatnich kilku-kilkunastu minionych lat...
OdpowiedzUsuńKochana!
OdpowiedzUsuńCo u Ciebie? puk, puk!
Wracaj, czekam:)
odezwij sie......
OdpowiedzUsuń