Zgrabnie kluczę między przyciężkimi kroplami, ale i tak śliczna-a-niepraktyczna kurtka z kapturem przesiąka, do cna mocząc zbyt cienki jak na deszczowy sierpień T-shirt. Wydaje się, że poza tym nic się nie wydarza. Wakacje zdecydowanie obciążają brakiem przymusu analizowania kwestii różnorakich, z czego korzystam skwapliwie, również dlatego, że przewertowałam osobowość swoją, jego, naszą wspólnie i naszą oddzielnie wte i wewte tysiąc pięćset sto dziewięćset razy i nie mam najmniejszej ochoty robić tego po raz enty. Chcę słońca, żebym mogła wsiąść na rower, odjechać kilka kilometrów od pipidówki w stronę ukrytego w lesie, przystrojonego esami floresami wodnej rzęsy bajorka, w którym odbijają się sosny, trzcina i niezidentyfikowane kwiecie. Brudzę tam sobie dłonie granatowymi jagodami, zbieram kurki i ptasie krzyki, i czyszczę myśli z nie-do-przeskoczenia rozbieżności między mną a nim. Jesteśmy jak płatki śniegu. Mówią, że nie ma dwóch identycznych. Ale żeby różniły się aż tak?

co robisz z Twoim życiem to Twoja sprawa. ja tylko kibicuje Ci we wszystkich Twoich planach. mimo że się nie widzieliśmy to jesteś mi bliska. ale spokojnie, za leniwa jestem by być stalkerem. więc do rzeczy (ach, te moje dygresje) - zdjęcia - jagody są a gdzie są kurki?
OdpowiedzUsuńW lenistwie możemy sobie podać ręce, Antonio. Choć już bym coś zrobiła, bo mnie nosi. Pewnie, że mogłabym oddać się pichceniu czy generalnym porządkom, ale kiedy tylko o tym pomyślę, leń mi na plecy wskakuje jeszcze cięższy ;)
UsuńKurki są już strawione (choć ponoć kurek się nie trawi, czytałam gdzieś chyba). Były nader niefotogeniczne.
I dzięki.
ja też jestem leniwa, powinnam posprzątać, ułożyć ubrania w szafach - a ja tylko siedzę i - że mam dłuższy weekend - to czytam, facebookuje i marzę. mnie nie nosi. uwielbiam stagnację. mam to po tacie. a po Scarlett mam takie powiedzenie - Pomyślę o tym jutro. co ma wisieć nie utonie. co ja mówię - same frazesy. więc się zamykam. :)
UsuńUfff, sprzątanie czeka mnie dziś: kiedyś trzeba, najwyższy czas trochę tutaj ogarnąć.
UsuńI mnie czasem stagnacja potrzebna. Hmm, choć nie, nie stagnacja, spokój raczej święty. Na co dzień lubię, kiedy się coś dzieje. Niekoniecznie jednak to dzianie musi przybierać charakter sensowności ;)
Witaj !
OdpowiedzUsuńZatem słoneczka życzę, aby ogrzało ciało , serce i duszę:)
Buziaczki:)
Trochę dziś wyszło, ale wciąż marzną mi stopy. Zmarzluch ze mnie zdeklarowany ;)
UsuńMaya
OdpowiedzUsuńNareszcie więcej optymizmu :)A deszcz w końcu przestanie padać i będzie klawo. Pozdrawiam :)
Już jest bardziej klawo, bo trochę się rozjaśniło. Witaj rowerze!
UsuńPłatki śniegu... Piękne, delikatne, niepowtarzalne... I w swej kruchości - wieczne...
OdpowiedzUsuńTak mi się jakoś pomyślało:) Wiem, może nie powinnam tego robić;)
Użyłaś słowa - klucza, Lilu. Nieświadomie, ale użyłaś. Niepowtarzalne! Lubię się tak czuć. Kto nie lubi? Tymczasem czuję, że lepsze notowania miałabym jako klon.
UsuńAle co w tym złego? Ja też się tak czuję:) Przecież to prawda, każdy z nas jest niepowtarzalny... Ja bym nie chciała być klonem. Wiesz, kiedy tak strasznie walczyłam z potężną nadwagą, zastanawiałam się, co by było, gdyby jakiś czarodziej zaproponował mi ciało dowolnie wybranej piękności i w bonusie mój własny mózg. To dziwne, ale nie chciałabym. Lubię siebie, choć doprawdy nie uważam się za piękność:))) A Twoja inteligencja jest absolutnie nie tylko niepowtarzalna, ale wręcz unikatowa:)
UsuńMiałam na myśli: "osobowość", "inteligencja" mi się wyrwała spod palców:)
UsuńZ tą moją inteligencją bym nie przesadzała. Umysł zrobił mi się ostatnio szalenie ciasny, za dużo w nim niepotrzebnych myśli, nie ma miejsca na świeżość...
UsuńHmm, myślę, że mogłabym spróbować być cieleśnie boska. Ciekawa jestem, czy zmieniłabym się nie do poznania. Bo w tej chwili jestem przekonana, że gdybym miała stać się mimozowatą księżniczką, to podziękuję, wolę siebie taką, jaka jestem.
Ja dziś w grubym swetrze, ale stopy boso- nie poddaje się, bo skarpety kojarzą mi się z jesienią.
OdpowiedzUsuńRóżnić się można pięknie i...tak, że trudno ze sobą wytrzymać.
Na pewne różnice można przymknąć oko, ale są takie co to ciągle gdzieś walą w człowieka.
Słońca, słońca jak najwięcej!
Ja w swetrze nie takim grubym, ale skarpety na nogach mam. W nogi mi zawsze zimno. Pewnie z powodu ciśnienia takiego, że właściwie powinnam być sztywniakiem ;)
UsuńMoje różnice walą.
Tak, słońca! Wciąż jest przecież lato.
Przeciwieństwa się przyciągają więc może jeszcze coś z tego będzie:)
OdpowiedzUsuńKochana jesteś, optymistka szalona, ale... nie aż tak się przyciągają. Jakieś punkty styczne być muszą.
UsuńCieszę się, że jesteś :)
Nie mozna byc w życiu pesymista, zwłaszcza w miłości ;) gdyby wszyscy w milosci byli pesymustami nie byłoby małżeństw, dzieci i ludzkość by wyginela :D
UsuńTo nie pesymizm, to realizm. Inna rzecz, że na razie miłości mam dość. Spełniło się moje noworoczne życzenie sprzed jakiegoś czasu, narzekać więc nie mogę, ale...
UsuńAle? ;)
UsuńAle my razem na wieki to w tej chwili średni pomysł. Być może w ogóle bardzo średni. Nie każde przeciwieństwa się uzupełniają, przyciągają; niektóre się niszczą nawzajem.
UsuńNie chcę się w sumie wypowiadać, bo nie znam sytuacji ;) Ale mam nadzieję, że wszystko się ułoży tak, jak sobie wymarzyłaś.
UsuńUłoży się: odzyskam spokój :)
UsuńTanyu, gdy przeczytałam pierwsze zdanie, przypomniał mi się post jeszcze z poprzedniego bloga, tam pisałaś, że idąc na wybory prezydenckie, wdzięcznie pląsałaś między kałużami. Tu z kolei kluczyłaś między kroplami deszczu;) Ciekawa jestem, czy Ci się to udało;)
OdpowiedzUsuńCo do płatków śniegu i ich identyczności, nie mam zdania. Jednak ja i mój mąż to zupełnie dwie różne osoby, ale jakoś się dogadujemy z sobą już kilka dziesiątek lat. Nie wyobrażam sobie życia z moim drugim ja.
Buziaczki całkiem nieidentyczne.
A tak, faktycznie pamiętam. Szłam tak dzielnie! Wtedy przemokłam doszczętnie, teraz szłam tylko do sklepu, więc nie było tak źle, bo to pod nosem. Kurtka jednak, prócz funkcji zdobniczej, nie pełni żadnej innej.
UsuńOj, też sobie nie wyobrażam drugiej mnie obok mnie. Nie chciałabym, żeby Narcyz zmieniał się na moje podobieństwo, chciałabym jednak, żeby się rozwijał. Tego ponoć potrzebuje - tak mówi, a stoi.
Buziaczki na szczęście jeszcze nie z płatkami śniegu.
Nawet pamiętam, na kogo glosowałaś, bo ja też oddałam głos na tego samego pana.
UsuńCzy nie masz parasola? Czy też deszcz Cię zaskoczył?
Nie wymagaj od mężczyzny, aby się rozwijał, mój mąż nie zmienia się od dziesięcioleci. Ciągle popełnia te same błędy. Choć kłócimy się prawie codziennie, to jakoś nam ze sobą dobrze.
Buziaczki, na szczęście, bezdeszczowe. I dobrze, bo mąż kosi trawę na działce;)
O, tego to nawet ja nie pamiętam ;)
UsuńParasol mam, a jakże, ale kiedy wyskakuję do sklepu dwa piętra niżej, nie chce mi się go brać. Kurtka ma przecież kaptur. Równie nieużyteczny jak ona, się okazuje.
Narcyz musi się rozwinąć w pewnych kwestiach, inaczej nie będzie mu najlepiej. Ze mną czy bez.
Buziaczki dziś niewyspane, obudziło mnie zimno (co za lato!), a za chwilę zadzwonił budzik budzący Narcyza do pracy i tyle mojego snu.
no cóż, pogoda jak na wakacje koszmarna... ale może w końcu będzie lepiej, pojeździsz na rowerze i odwiedzisz wiele ciekawych miejsc.
OdpowiedzUsuńCoś się nie zanosi, niestety. Choć weekend był dość, dość: świętowaliśmy na działce urodziny Narcyza.
Usuńjak kołderka i poduszka ;D
OdpowiedzUsuńEeee, te nie mogą żyć jedna bez drugiej. Hmm, w sumie płatki śniegu też raczej w pojedynkę spotkać trudno ;)
UsuńCzasem można się pięknie różnić. U mnie był taki moment, gdy moja introwersja dziwiła się jego ektawersji i odrwotnie. Trudne. A lata potrzebowałabym jeszcze drugie tyle.
OdpowiedzUsuńCzasem można. Czasem nie można przeskoczyć.
UsuńZaraz rower i zdjęcia leśnych dzwoneczków. Póki lato.