2 sierpnia 2016

Trzykropek..

Spaliłam się do kupki popiołu. Czas powstać jak Feniks.

30 komentarzy:

  1. Zrobisz to. Może ciut obalała, ale z uśmiechem mimo wszystko...
    Bywa, że inaczej się nie da. Lepiej spalić się do po popiołu niż dmuchać ze złudną nadzieją na tlącą się iskrę...albo grzebać w zgliszczach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobię. Co do tego nie mam wątpliwości. Osłabłam ostatnio, ale jestem silna.
      Dziękuję, Roksanno.

      Usuń
  2. Bywają momenty, że popioły są jakimś wyjściem...

    OdpowiedzUsuń
  3. Najwyższy czas! Nie masz już odwrotu:)

    OdpowiedzUsuń
  4. koniecznie :) komu jak komu, ale mi Ciebie tutaj brak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę nie o blogowe życie chodzi, a o prywatę czystej wody, ale... w sumie jedno wiąże się trochę z drugim, więc mam nadzieję, że tutaj będę bywała częściej i mniej monotematycznie :)

      Usuń
  5. Kluczowym słowiem jest tutaj "Feniks". Odrodzisz się silniejsza! Trzymam za Ciebie kciuki! I wciąż wirtualnie przytulam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yhym, nawet lubię jaskrawe kolory :)
      Dzięki.

      Usuń
  6. Tanyu, ileż razy można w życiu spalać się na popiół.
    Feniks spalał się po pięciuset latach, a Ty co jakiś czas.
    Więcej nie napiszę, bo nie chcę Cię pouczać.
    Buziaczki bez ognia i popiołu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, Aniu, ja nie mam tyle danego czasu, ile dostał Feniks, muszę więc spalać się częściej. Wszak zachowując jego interwały, nie miałabym szans spalić się ani raz ;)
      Póki co, twarda jestem w odradzaniu się.
      Buziaczki harde.

      Usuń
    2. I dalej bądź twarda, nie ma nic gorszego niż się poddać.
      Feniks odradzał się jeszcze piękniejszy, czego też Ci życzę z całego serca.
      Buziaczki, ale nie wiem, jakie.
      P.S. Czytałam o powieści historycznej "Harda" i mam ochotę ją przeczytać, bo kocham średniowiecze.

      Usuń
    3. O powieść nie słyszałam. W sumie nic dziwnego, bo rzadko czytuję stricte historyczne. I żeby nie stać się swoją własną historią, a w przyszłość iść, poddać się nie zamierzam.
      Buziaczki zdecydowane.

      Usuń
  7. i dobrze. wiesz co to znaczy? że się odradzasz - silniejsza, wrażliwsza, pełniejsza. czy to wady czy zalety - sama wiesz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wrażliwości na razie rezygnuję. Ironii za to tonę poproszę.

      Usuń
    2. to jeszcze dam ci trochę sceptycyzmu i sarkazmu. żebyś obejrzała to wszystko jak widz w kinie. film się kończy, wysmarkujesz nos i idziesz dalej

      Usuń
    3. O tak, przydałoby się wyłączyć emocje i zacząć spoglądać na wszystko z boku. Byłby to najlepszy z leków.

      Usuń
  8. Popieram głosy poprzedników - odrodzisz się silniejsza, więc to przypalenie piórek (od kupra aż po dziób, wiem) jest dobre. Mimo że na razie boli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardziej się nie da: się odbiję albo się utopię. Druga opcja nie wchodzi w grę!

      Usuń
  9. Co do mojego postu na Onecie, to zajrzyj na swój poprzedni blog, bo on dalej jest, lecz o zupełnie innym charakterze i nie wierzę, że to Ty jesteś jego autorką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzałam i faktycznie absolutnie nie mogłabym pisać o biznesach i negocjacjach. To kompletnie nie moja bajka. Niech im adres służy.

      Usuń
  10. "Upadnę jak Je­zus. Spłonę jak Ikar. Powrócę jak Feniks..." - anonimowe z netu
    Powodzenia!
    ściskam i zapraszam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W necie, jak na ścianach, czasem można znaleźć prawdziwie natchnione myśli :)

      Usuń
  11. Maya
    Oby tak się stało, Tanya, bo za długo tkwisz w marazmie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, za długo. Już się powoli otrząsam na szczęście :)

      Usuń
  12. Witam urlopowo już !
    OJ, tam oj tam. Jesteś silną Kobitką, podniesiesz się, jeszcze mocniejsza, do przodu marsz !:)
    Serdeczności zostawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko to prawda, Morgano: nie dam się złamać i już!
      Uściski :)

      Usuń