Zrobisz to. Może ciut obalała, ale z uśmiechem mimo wszystko... Bywa, że inaczej się nie da. Lepiej spalić się do po popiołu niż dmuchać ze złudną nadzieją na tlącą się iskrę...albo grzebać w zgliszczach...
Trochę nie o blogowe życie chodzi, a o prywatę czystej wody, ale... w sumie jedno wiąże się trochę z drugim, więc mam nadzieję, że tutaj będę bywała częściej i mniej monotematycznie :)
Tanyu, ileż razy można w życiu spalać się na popiół. Feniks spalał się po pięciuset latach, a Ty co jakiś czas. Więcej nie napiszę, bo nie chcę Cię pouczać. Buziaczki bez ognia i popiołu.
No wiesz, Aniu, ja nie mam tyle danego czasu, ile dostał Feniks, muszę więc spalać się częściej. Wszak zachowując jego interwały, nie miałabym szans spalić się ani raz ;) Póki co, twarda jestem w odradzaniu się. Buziaczki harde.
I dalej bądź twarda, nie ma nic gorszego niż się poddać. Feniks odradzał się jeszcze piękniejszy, czego też Ci życzę z całego serca. Buziaczki, ale nie wiem, jakie. P.S. Czytałam o powieści historycznej "Harda" i mam ochotę ją przeczytać, bo kocham średniowiecze.
O powieść nie słyszałam. W sumie nic dziwnego, bo rzadko czytuję stricte historyczne. I żeby nie stać się swoją własną historią, a w przyszłość iść, poddać się nie zamierzam. Buziaczki zdecydowane.
Co do mojego postu na Onecie, to zajrzyj na swój poprzedni blog, bo on dalej jest, lecz o zupełnie innym charakterze i nie wierzę, że to Ty jesteś jego autorką.
Zrobisz to. Może ciut obalała, ale z uśmiechem mimo wszystko...
OdpowiedzUsuńBywa, że inaczej się nie da. Lepiej spalić się do po popiołu niż dmuchać ze złudną nadzieją na tlącą się iskrę...albo grzebać w zgliszczach...
Zrobię. Co do tego nie mam wątpliwości. Osłabłam ostatnio, ale jestem silna.
UsuńDziękuję, Roksanno.
Bywają momenty, że popioły są jakimś wyjściem...
OdpowiedzUsuńSą. Pozwalają podjąć decyzje.
UsuńNajwyższy czas! Nie masz już odwrotu:)
OdpowiedzUsuńTo prawda, nie mam.
Usuńkoniecznie :) komu jak komu, ale mi Ciebie tutaj brak.
OdpowiedzUsuńTrochę nie o blogowe życie chodzi, a o prywatę czystej wody, ale... w sumie jedno wiąże się trochę z drugim, więc mam nadzieję, że tutaj będę bywała częściej i mniej monotematycznie :)
UsuńKluczowym słowiem jest tutaj "Feniks". Odrodzisz się silniejsza! Trzymam za Ciebie kciuki! I wciąż wirtualnie przytulam.
OdpowiedzUsuńYhym, nawet lubię jaskrawe kolory :)
UsuńDzięki.
Tanyu, ileż razy można w życiu spalać się na popiół.
OdpowiedzUsuńFeniks spalał się po pięciuset latach, a Ty co jakiś czas.
Więcej nie napiszę, bo nie chcę Cię pouczać.
Buziaczki bez ognia i popiołu.
No wiesz, Aniu, ja nie mam tyle danego czasu, ile dostał Feniks, muszę więc spalać się częściej. Wszak zachowując jego interwały, nie miałabym szans spalić się ani raz ;)
UsuńPóki co, twarda jestem w odradzaniu się.
Buziaczki harde.
I dalej bądź twarda, nie ma nic gorszego niż się poddać.
UsuńFeniks odradzał się jeszcze piękniejszy, czego też Ci życzę z całego serca.
Buziaczki, ale nie wiem, jakie.
P.S. Czytałam o powieści historycznej "Harda" i mam ochotę ją przeczytać, bo kocham średniowiecze.
O powieść nie słyszałam. W sumie nic dziwnego, bo rzadko czytuję stricte historyczne. I żeby nie stać się swoją własną historią, a w przyszłość iść, poddać się nie zamierzam.
UsuńBuziaczki zdecydowane.
i dobrze. wiesz co to znaczy? że się odradzasz - silniejsza, wrażliwsza, pełniejsza. czy to wady czy zalety - sama wiesz...
OdpowiedzUsuńZ wrażliwości na razie rezygnuję. Ironii za to tonę poproszę.
Usuńto jeszcze dam ci trochę sceptycyzmu i sarkazmu. żebyś obejrzała to wszystko jak widz w kinie. film się kończy, wysmarkujesz nos i idziesz dalej
UsuńO tak, przydałoby się wyłączyć emocje i zacząć spoglądać na wszystko z boku. Byłby to najlepszy z leków.
UsuńPopieram głosy poprzedników - odrodzisz się silniejsza, więc to przypalenie piórek (od kupra aż po dziób, wiem) jest dobre. Mimo że na razie boli.
OdpowiedzUsuńBardziej się nie da: się odbiję albo się utopię. Druga opcja nie wchodzi w grę!
UsuńCo do mojego postu na Onecie, to zajrzyj na swój poprzedni blog, bo on dalej jest, lecz o zupełnie innym charakterze i nie wierzę, że to Ty jesteś jego autorką.
OdpowiedzUsuńZajrzałam i faktycznie absolutnie nie mogłabym pisać o biznesach i negocjacjach. To kompletnie nie moja bajka. Niech im adres służy.
UsuńI to migusiem :))))))))))
OdpowiedzUsuńSię wie!
Usuń"Upadnę jak Jezus. Spłonę jak Ikar. Powrócę jak Feniks..." - anonimowe z netu
OdpowiedzUsuńPowodzenia!
ściskam i zapraszam
W necie, jak na ścianach, czasem można znaleźć prawdziwie natchnione myśli :)
UsuńMaya
OdpowiedzUsuńOby tak się stało, Tanya, bo za długo tkwisz w marazmie. Pozdrawiam :)
Fakt, za długo. Już się powoli otrząsam na szczęście :)
UsuńWitam urlopowo już !
OdpowiedzUsuńOJ, tam oj tam. Jesteś silną Kobitką, podniesiesz się, jeszcze mocniejsza, do przodu marsz !:)
Serdeczności zostawiam:)
Wszystko to prawda, Morgano: nie dam się złamać i już!
UsuńUściski :)