19 sierpnia 2016

Lekkość, finezja i odgrzewane kotlety..

Tanya jaka się stała, każdy widzi. Szmat czasu temu wystawiła za drzwi lekkość słowa i finezję myśli, wetknęła je skrzętnie pod wycieraczkę, przyklepała bez sentymentu adidasem, żeby nie pałętały się sąsiadom pod nogami i przedzierzgnęła się w monotematyczną nudziarę. Te jednak rozwydrzyły się i wyruszyły w świat, zostawiając ją bez natchnienia i polotu. Najpewniej zaszyły się w miejscu, gdzie słowa snują się gładko, układając się w opisujące wszystko i nic zdania spięte zgrabnymi spójnikami codzienności. Tanya chciałaby spakować manele w mikroskopijny plecaczek, wyruszyć na poszukiwanie zgub, bez nich bowiem czuje się jak bez prawej ręki, co jest kłopotliwe, bo lewą operuje szczególnie niemrawo, ale tkwi w miejscu jak przykuta, bojąc się zostawić za sobą coś, co jest ołowianą kulą u nogi i co zupełnie nie jest jej w życiu potrzebne, trzyma się jednak tego kurczowo, jakby była przekonana, że kiedy wyjdzie, nastąpi koniec świata. Nie nastąpi, świat nie kieruje się sentymentami i prze dalej nieczuły na człowiecze wzloty i upadki. Tymczasem do niezmienionego od lat numeru telefonu dobija się niechciana przeszłość, która dawno już powinna umrzeć śmiercią naturalną zamiast śledzić portalowe wpisy. Tanya nie ma najmniejszej ochoty odgrzewać tego kotleta, nauczyła się ostatnio robić zjadliwe mielone, za którymi nigdy nie przepadała, bo pełne były mięsnych grudek i grubo pokrojonej cebuli, w każdej chwili może więc udać się do kuchni i nasmażyć świeżych całą górę. Szkoda jej jednak czasu na pichcenie, kiedy lekkość i finezja jeżdżą tandemem, fotografują czerwone ważki i pożerają jeżyny.

45 komentarzy:

  1. Te kotelety to stara milosc czy może przyjaźń? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duński. Kojarzysz takiego?

      Usuń
    2. No właściwie kojarzę ;p To nie jest ten właśnie o którym pisałyśmy jeszcze w ostatniej notce? :)

      Usuń
    3. Nie. Z Duńskim rozstałam się prawie trzy lata temu, a za chwilę dwa lata stuknie, jak się pojawił Narcyz. Z Duńskim nie chcę mieć już nic wspólnego, a Narcyzem ułożyło się średnio, ale wciąż coś tam próbujemy do kupy poskładać, choć uważam, że to tylko dowlekanie nieuniknionego.

      Usuń
  2. Duński się dobija ??? faktycznie kotlet mocno odgrzewany. Czasem chyba jednak powinno się zmienić numer telefonu choć ja mam ten sam od pieluchy jak tylko powstały wielkie jak stodoła komórki i lat ma ten numer już chyba z 16. Też mi się zatem zdarza raz na czas jakiś dostać sms-a trącącego myszką. Z reguły jednak udaję, że to już nie mój numer i nie odpisuję. Ostatni taki dziwoląg przyszedł w ubiegłego Sylwestra jakoś z rana od .... nie zgadniesz kogo ...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzwonił kilka dni temu, ale robię jak Ty: nie odbieram. Gdyby chciał czegoś konkretnego, napisałby później SMSa czy wiadomość na FB. Jakby tego było mało, zdarzyło się, że zadzwonił do Narcyza (znają się) i chciał się spotkać, pogadać o starych czasach. Cały cyrk.
      Numeru nie zmienię, jestem do niego przywiązana, ale liczę na to, że Duński zrozumie, co cisza znaczy.
      Hmmm, od tego, który był przez Lu? Oczywiście nie pamiętam "imienia" ;)

      Usuń
    2. ja też nie zamierzam znieniać numeru. Póki co działanie na nieodbieranie jest skuteczne w moim przypadku.

      Znają się obaj ??? to wręcz patologia jakby się na Twój temat zgadywali ... masakra.

      Tak, napisał Cień Wiatru Pan Norweg. Ma tupet ... życzył mi w Nowym Roku podejmowania samych trafnych decyzji. Oczywiście nie ma pojęcia, że wyszłam za mąż ... :D

      Usuń
    3. Opcji zgadywania się na mój (czy nie mój) temat nie ma: Narcyz Duńskiego nie znosi wręcz organicznie.
      Duński na szczęście nie wydzwania jakoś często, ale od czasu próbuje. I notorycznie "lajkuje" moje wpisy na facebooku, co mnie dość drażni. Usunęłabym go, ale w sumie nic osobistego tam nie pisuję, zdjęcia raczej wklejam.

      Usuń
    4. Się wtrącę z podpowiedzią: zawsze jest opcja "dalsi znajomi". Ja tak mam 2/3 towarzystwa na fejsie. Są, ale nie widzą co udostępniam, jeśli nie udostępnię publicznie, bo dostęp mają tylko "bliżsi znajomi". Wpadłam na to, jak wieś moja się zorientowała, że jestem na profilu i zaczęła hurtowo się dobijać. Nie zaakceptujesz źle, zaakceptujesz jeszcze gorzej, więc są a jakoby ich nie było ;p

      Usuń
    5. też tak zrobiam dawno temu tylko problem w tym, że jak w najbliższych znajomych jest ktoś kto skomentuje albo zalajkuje a ma z kolei z gronie znajomych kogoś kogo Ty zblokowałaś to ten ktoś nie będzie mógł skomentować ale i tak będzie zdjęcia i wpisy oglądał. No i to jest kapa.

      Usuń
    6. O tym nie pomyślałam, myślałam, że włączona opcja, że znajomi znajomych nie widzą wystarczy :(

      Usuń
    7. niestety to tak super aż nie działa. Ja się dowiedziałam przypadkiem bo nie mam raczej w znajomych koleżanek z pracy (tylko 2 z najbliższego działu) i kiedyś wrzucałam zdjęcia na urlopie takie tam wakacyjne wygłupy z opcją tylko dla najbliższych znajomych. Przychodzę do pracy a tu dziewczyny z innych działów mówią mi, że widziały, że mi się udał urlop i że fajne zdjęcia i bla bla bla. W głowę zachodziłam skąd wiedzą jak nie są moimi nawet dalszymi znajomymi w ogóle ich nie mam na FB. Potem załapałam, że te moje 2 koleżanki które mam w znajomych mają tamte w swoich znajomych i stąd wszyscy widzieli te zdjęcia które one lajkowały albo komentowały. Musiałabym im ich nie udostępniać żeby wszyscy z mojej pracy nie oglądali. No i to już jest masakra ...

      Usuń
    8. Czy dobrze zrozumiałam, że widziały to osoby, które w ogóle nie są Twoimi znajomymi? No to nie masz włączonej tej opcji. Moja córcia raz mnie prosiła o wysłanie zdjęcia naszego psa, bo mimo że je polubiła to jej koleżanka psiara tego nie widziała, więc wiem na pewno, że znajomi moich znajomych nie widzą polubień moich bliskich znajomych. Nie wiem tylko jak się ma do wspólnych znajomych oznaczonych jako dalszych i opcją, że widzą co publikuję tylko bliżsi...Będę musiała przeprowadzić śledztwo ;) Albo zapytać syna...

      Usuń
    9. zgadza się. Widziały te zdjęcia osoby które w ogóle nie są moimi znajomymi na FB ale są znajomymi bliskimi moich 2 koleżanek. Nie wiem jak to działa i czy to się gdzieś blokuje ale w zasadzie ja też widzę polubienia moich znajomych z FB i komentarze u osób których nie znam więc chyba tak to jest, że nie mogą komentować ale zobaczą wpis.

      Usuń
    10. Zaczęłam się dokładniej przyglądać temu, co się na portalu dzieje i faktycznie, widzę czasem wpisy zupełnie mi nieznanych osób, bo ktoś z moich znajomych polubił to, co opublikowały. Nie zdarza się to jakoś często, ale jednak. Ja mam ustawione konto tak, żeby postronne osoby nie widziały, co umieszczam. Popatrzę w ustawieniach, ale na razie nie będę robiła rewolucji z usuwaniem czy blokowaniem: ostatnich moich zdjęć nie polubił, więc może zrozumiał, że nie mam ochoty kontynuować tej znajomości bardziej intensywnie niż zwykła znajomość na facebook'u.

      Usuń
    11. Ja też nie widzę wszystkich polubień moich znajomych więc opcja działa. Ale zrobię eksperyment tak na wszelki wypadek ;)

      Usuń
    12. W ogóle się ten facebook jakiś taki skomplikowany zrobił, kiedy się człowiek zaczął zagłębiać ;))

      Usuń
    13. no właśnie ! i do tego człowiek myśli, że poblokował i jest niewidzialny a tu guzik z pętelką i tak widzą skubańce. Ja nie ogarniam ..

      Usuń
    14. Dlatego właśnie niby coś tam na portalu piszę, a jakbym nie pisała. Kiedyś mi nawet była uczennica napisała, że jak coś naskrobię, to nigdy nie wiadomo o co chodzi. I o to właśnie chodzi!

      Usuń
  3. Się od razu domyśliłam, wszak jak tu z Tobą wieki całe ;)
    I widzę, widzę, jeśli żeś nawet monotematyczna, to nigdy przenigdy nie nudna. Nawet bez Twoich zgub, o których wiesz tylko Ty, bo wątpię, że ktoś dostrzegł, że cokolwiek zgubiłaś ;)
    O tak, odgrzewane kotlety mogą spowodować niestrawność ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgubiłam umiejętność pisania o codzienności, ale tak, żeby mniej codziennie się jawiła. Ale więcej nie powiem, bo nie chcę brzmieć, jakbym upominała się o komplementy :)
      I tak, ogrzewane są mało apetyczne.

      Usuń
  4. Może nie uwierzysz, ale kiedy na moim blogu zobaczyłam temat notki, od razu wiedziałam, że to Duński:(
    Odgrzewane kotlety są niezdrowe. Wierzę, że z popiołów można rozdmuchać wielki ogień, ale odgrzewane kotlety, to inna bajka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierzę, uwierzę: a o kogo innego mogłoby chodzić? Był w moim życiu przez dziesięć lat, cały poprzedni blog, połowę tego.
      Z aktualnych popiołów wciąż przy najmniejszym podmuchu bucha ogień, który parzy, nie ten, który grzeje...

      Usuń
    2. Ciągle myślami krążąc przy "kotletach". Popioły, jakby nie patrzeć, są romantyczne, a kotlety? Brrr:) Tak, wiem. Ja MUSZĘ coś o romantyzmie:)
      Moje "popioły" są (chwilowo?) ogniskiem. Zbyt gorącym, by się ogrzać, ale zbyt "chłodnym" (tak, jasne - "chłodny ogień"), by parzyć:) Zobaczymy.
      Chyba wolę się od czasu do czasu oparzyć niż tak sobie tkwić w ciepełku. Za blisko mi do "kotletów:) Przypomnij mi ten komentarz przy kolejnej porażce (mojej) ;)

      Usuń
    3. Ty musisz, a ja muszę się wzdrygnąć ;)
      Wiesz, Lilu, sama nie wiem: w jednej chwili żałuję, że się oparzyłam, w drugiej nie wahałabym się, gdybym znała zakończenie, a miałabym w tę historię wskoczyć jeszcze raz. Wiadomo, teraz jestem rozogniona, nie zdecyduję. Przyznam jednak, że wolałabym za kilka lat uznać, że dobrze, iż się zdarzyło.

      Usuń
  5. Tylko czekać jak napisze smsa, upierdliwy jest :D ciekawe czego chce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie napisał, to już nie napisze. Może pojął?

      Usuń
  6. Też pomyślałam o tym kotlecie jako o konkretnej osobie na dwóch nogach ;) Zresztą on mi się już chyba zawsze będzie kojarzył ze średnim okresem w naszym życiu (miałam przez dłuższy czas taki sam problem z chłopem co Ty. Z tym, że w naszym przypadku motywacyjny kop dał radę go orzeźwić). Dziwna sytuacja, czego on może chcieć? Po takim czasie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od czasu do czasu o sobie przypomina, ale nie reaguję. Zupełnie mnie nie interesują jego pobudki, drażnią raczej. Miał swój czas, mógł się mobilizować.
      Teraz mam okres na "czy w ogóle istnieją jeszcze faceci, czy tylko jakieś metroseksualne twory?".

      Usuń
  7. Tanyu, nie narzekaj na brak lekkości i finezji w Twoich wpisach, zawsze były i dalej są, tylko Ty sama ich nie widzisz.
    Skoro Twoje mielone Ci nie smakują, to dłużej rozrabiaj mięso i nie kładź do niego kawałków surowej cebuli, tylko wcześniej przysmaż je na patelni. Możesz też dodać inne ingrediencje, np. kawałeczki ugotowanego kalafiora czy brokuła, drobniutko pokrojonej papryki lub wcześniej namoczone suszone grzybki, również pokrojone. Magda Gessler dodaje też łyżkę majonezu. Ja tak robię i przez kilka dni mogę je odsmażać, bo zawsze są smaczne.
    Wiem, że nie chodzi Ci dosłownie o prawdziwe kotlety, ale przy okazji dałam Ci radę jako osoba, która po kilkudziesięciu latach polubiła gotowanie.
    Z Duńskim możesz dalej żyć w przyjaźni, niech wie, co stracił.
    Buziaczki bez surowej cebuli- fuj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Aniu. Wy nie widzicie, bo nie patrzycie na mnie jak się męczę z każdym zdaniem. A był czas, kiedy szło jak z płatka.
      A nie, nie, moje mielone mi smakują. Nie smakowały mi babcine, więc ich nie robiłam aż raz się zdarzyło i okazało się, że wyszły aż nadto smaczne. Cebulę smażę, czego babcia nie robiła.
      Duński to czas przeszły i już. Nie chcę słuchać, jak chciałby wrócić, a takie rozmowy odbywały się, zanim pojawił się Narcyz i byłam nimi zmęczona.
      Buziaczki jak najbardziej z surową cebulą: kocham! Byle nie w mielonych.

      Usuń
    2. Tanyu, niedługo wrócisz do dawnej dyspozycji. W ogóle nie chce mi się pisać, bo nic mi się nie podoba, a o tym, co złe, nie chcę pisać. Niczego dobrego ani śmiesznego nie dostrzegam.
      Moja mama też do mielonych dawała surową cebulę, bo było obrzydliwe. Mam awersję do cebuli, porów, czosnku, na szczęście przekonałam się do koperku.
      Na szczęście z Duńskim dzieli Was duża przestrzeń i tak, ot sobie, przypadkowo się nie spotkacie.
      Buziaczki wraz z poprawą pogody.

      Usuń
    3. O, a ja kocham wszelkie cebule, czosnki, koperki, pietruszki, pory, selery i co tylko jeszcze.
      Duński jakiś czas temu zadzwonił do Narcyza z propozycją spotkania, bo akurat wizytował pipidówkę. Nie reflektowaliśmy.
      Buziaczki powoli szkolne.

      Usuń
  8. bez tchnienia i polotu... to jednak dobrze dla Ciebie. może kiedyś napiszesz wielką epopeję jak Tanya przeciwności świata przezwyciężyła. a to że dryg i fantazja jeżdzą w tandemie - nic to. może czas zacząć następny rozdział

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedobrze, Antonio: protokoły rady pedagogicznej mam pisywać w tym roku, a to wymaga finezji jak nie wiem co ;))
      I tak, myślę, że to moje wieczne zmęczenie ostatnie zabija moją zdolność wyrażania myśli. Bo myśli ciążą. Boję się tych nowych rozdziałów, ale skoro nie ma wyjścia...

      Usuń
  9. Odgrzewanym kotletom dziękujemy! Przeczytałam powyższe komentarze i mam nadzieję, że przeszłość jednak da Ci spokój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że cisza da mu do myślenia. Co jakiś czas próbuje, nigdy nie odbieram.

      Usuń
  10. Też się boję tego końca świata, rozumiem to bardzo dobrze... też czasem bym chciała zmienić numer, maila, odciąć się od ludzi, którzy czasem wracają..głównie wtedy gdy czegoś potrzebują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle, że... od myśli się nie ucieknie. Szkoda.

      Usuń
    2. Kawałek niezłej prozy, tanyu. To nie jest jeszcze strumień świadomości jak u JOYCE'A, ale już blisko.
      Nieważne dla mnie, czy to osobiste Twoje zwierzenia czy kreacja. Świetnie się to czyta.
      całuski

      Usuń
    3. Jej, gdzie mi tam do mistrzów? Ale dziękuję za słowa uznania od mistrza :)

      Usuń
  11. Ogrzewane niedobre i potem się czkawką odbija ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Maya
    O, bony, ale się porobiło! Wciąż kochasz tego drania? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wciąż. Niestety, nie wystarczy powiedzieć sobie, że już nie i po problemie. Ale przejdzie mi, przejdzie.

      Usuń