Maluję oko srebrną kredką, na usta kładę blady róż. Na oderwanym od wszystkiego balkonie wsłuchuję się w żabi koncert. Mistrzowsko lawiruję między światem tu a światem tam. Tutaj nierozważnie acz ochotniczo zamknęłam się w kuli wypełnionej niepohamowaną neurotycznością, za dużo palę i mam (sto) dwanaście lat. Tam wiruję na krańcu strażackiej drabiny, piję góralską cytrynówkę i zachłystuję się makami. W telewizji leci (nie)romantyczna opowieść. Zakochują się, przeżywają swoje pierwsze, niezakłócone jeszcze dni. On uwikłał się w niepotrzebną aferę, ona nieuleczalnie choruje. Nie ma happy endu, więc zachłannie wpatruję się w nieamerykański blichtr. Na portalu ktoś dzieli się historią o staruszce okradzionej w sklepie. Szklanymi oczami patrzę na jej zrozpaczoną twarz. Zdumiona odkrywam, że coś mnie jeszcze wzrusza. Od miesięcy udaję, że kompletnie nieczuła jestem na niepowodzenia celebrowane przez świat.
P.S. Adresy poproszę, przez rok mi gdzieś poznikaliście.
Cześć :)
OdpowiedzUsuńCześć :)
UsuńCzas na wyjście z kuli?
OdpowiedzUsuńBardzo czas. Chyba też dlatego znalazłam wreszcie kilka słów tutaj.
UsuńSkoro coś Cię jeszcze wzrusza to chyba czas najwyższy wyjść z kuli. Im dłużej w niej zostaniesz tym trudniej będzie się wydostać. Pozdrawiam ;)
OdpowiedzUsuńPrawda. Siedzenie w dusznych pomieszczeniach męczy.
Usuńa Ty ciągle mnie uwodzisz słowem. a czy Ty wiesz że u nas już jest mało żab? mój adres niezmienny: antonia25.blog.onet.pl
OdpowiedzUsuńU mnie codziennie wieczorem koncertują. Kocham to! Dobrze jednak, że patrzeć na nie nie muszę ;)
UsuńCieszę się, że uwodzę. Pisałam tę notkę ze trzy godziny, ech.
Kochana !
OdpowiedzUsuńJesteś, wróciłaś i to jest ważne:)
Serdeczności przesyłam i życzę tylko dobrych dni:)
Żyję, wciąż żyję. O powrocie myślałam od jakiegoś czasu, ale chyba stałam się przez tę kulę jakaś taka... hmm, bezmyślna.
UsuńDobrze, że jest fb - mniej tęskniłam:)
OdpowiedzUsuńA ja lubię być w kuli - pod warunkiem, że nie zaczyna się toczyć.
Ja mam teraz dwa blogi (co nie znaczy, że więcej piszę:P) adres otwartego znajdziesz na zamkniętym i odwrotnie:)
PS. Na ustach koniecznie wściekła czerwień. Na paznokciach też. I wzruszam się na starych filmach na cda. I wzruszam się, kiedy słyszę słowiki i żaby u sąsiada.
I cieszę się, że jesteś. Tu, na fb, na G plus...
Jesteś jak moja siostra więc. Ona wprawdzie na ustach niewiele ma, ale na paznokciach też tylko czerwień. Czasem eksperymentuje z innymi kolorami, ale łatwo się nimi męczy. Ja teraz mam niby że koral, choć w sumie bardziej mi to na ceglasty wygląda.
UsuńMoja kula tkwi w miejscu, nie toczy się, ba, się nawet nie kołysze. Nie lubię tak.
jestes :) nareszcie...swoja droga moglabys podac namiary na FB bo na gg to juz chyba nie istniejesz...
OdpowiedzUsuńprzytulam.
O jeżu, zdążyłam już nawet zapomnieć, że gg kiedykolwiek istniało ;)
UsuńPrzez rok to Ty poznikałaś i już nawet nie wiem jakimi słowami mam to określić :) Ale dobrze, że jesteś i mam nadzieję, że my i blog przywrócimy uczucia w Tobie i będziesz się wzruszać częściej :)
OdpowiedzUsuńWzruszenia nigdy nie były moją mocną stroną, a teraz to już w ogóle jest z nimi jakiś dramat. Ale póki umiem patrzeć przez obiektyw aparatu nie jest ze mną jeszcze najgorzej.
UsuńTanyu, z każdej kuli można się wydostać. I Ty też się wydostaniesz.
OdpowiedzUsuńKiedyś córka miała chomiki, które ganiały po mieszkaniu w przezroczystej kuli i bywało, że jakoś się wydostawały z niej, ale, niestety, wchodziły za segment, a stamtąd trudno było je wyciągnąć. Trzeba było mieć listek sałaty i je zwabić.
Masz listki sałaty?
Adres mojego bloga na Onecie znajdziesz na blogspocie- ostatni po prawej stronie.
Buziaczki bez żadnego przymiotnika.
Mam to szczęście jednak, że kiedy już z kuli na chwilę wyjdę, za segment bynajmniej się nie chowam. Wtedy na widoku dokazuję. Jednocześnie chciałabym, żeby mnie listki sałaty kusiły: znów staram się trzymać dietę i od listków wszelakich mnie kapkę odrzuca.
UsuńBuziaczki zmarznięte. U mnie cały dziań pada.
Aż chciałoby się napisać: W KOŃCU! Powtórzę to, co napisałam u siebie - dobrze Cię wreszcie widzieć :)
OdpowiedzUsuńDobrze tu znów być. Choć mam niejaki problem ze słowami.
Usuńwracam z urlopu a tu niespodzianka, witam ponownie.Kasia
OdpowiedzUsuńI dla mnie niespodzianka. Nie widziałyśmy się wieki całe. Witaj znów :)
Usuńtak mnie nosi ze "strony " na "strone" tylko pastelowe... sa miejscem do ktorego wracam ... a teraz jest jedynym moim adresem ;))) fajnie, ze spotyka sie starych znajomych- pozdrawiam cieplutko
Usuń