Od kilku miesięcy mam w głowie nieznośny sezon ogórkowy. Jakby iściła się przeczytana kiedyś bzdurka, że wraz ze zmniejszającym się tyłkiem kurczy się mózg. Sięgam po antologię krótkiej prozy niemieckojęzycznej, którą kiedyś połknęłabym jednym haustem, a podczas czytania której męczy mnie każda litera, odstręcza każde zdanie. Zdecydowanie częściej przyglądam się wyskakującym mi zewsząd Lewandowskim i Chodakowskim, edukując się wszechstronnie w temacie gwiazdek ubranych w podkolanówki w paski, z których o dziewięćdziesięciu procentach w ogóle nie słyszałam, kilka kojarzę z nazwiska, kilka innych z wyglądu, ale i tak nigdy nie nauczę się kto jest kim w świecie blichtru, co świadczy nie tylko o mojej indolencji, ale i o wrodzonej tępocie. Jak bowiem można nie zapamiętać zjawisk, które są tak wszechobecne i jak dać sobie radę w życiu, kiedy się skupia na tak nieprzynoszących materialnych korzyści sukcesach jak niewiele znaczące wyróżnienie na fotograficznym portalu? Ze zdwojoną uwagą wpatruję się więc w kolorowe obrazki i na ich wzór stroję się w pastelowe barwy, koronki z kokardkami, błękitne rzęsy i bladoróżowe paznokcie. Może przyniesie mi to fortunę, którą roztrwonię na bycie. Na bycie we wszystkich miejscach na świecie. Pomaluję wtedy paznokcie na czarno, zaplotę nieudolnie dobierany warkocz i nigdy więcej nie włożę palca do niezabezpieczonej suszarki, bo włosy będzie suszył mi wiatr.
"Daj mi rząd dusz". Tak, żeby móc spokojnie, bez wyrzutów sumienia trzepać kasiorkę na nijakości, przeciętności i robieniu hałasu. Bo jakość się nie opłaca, bo się nie sprzedaje tak dobrze jak to co głośne, pstrokate i jarmarczne.
OdpowiedzUsuńTeż nieraz miałam podobne przemyślenia. Ale tak po prawdzie to jednak wolę mało, a dobrze niż napchać się masą byle czego. Więc jednak zostaję przy tym, przy czym jestem. Widać nie dla mnie bogactwa i wojaże.
Jak to stwierdził kolega, i zgadzam się z nim całkowicie, fakt, że na pustocie puści starają się zarobić jest może i zrozumiały, ale że takie tłumy pozwalają im zarabiać woła o pomstę do nieba.
UsuńI wiesz, tak mnie te podróże nęcą, że jakoś zarobić muszę. Przecież nie w szkółce, sic! A serio, cóż... musiałabym się podszkolić w roznegliżowaniu, co mi kiepsko wychodzi, ech.
Wiesz, chleba i igrzysk - więcej nie trzeba...
UsuńCzyli jak od wieków. Tylko teraz nagłośnienie lepsze...
UsuńNiestety, dokładnie tak jest.
UsuńNo i patrz,jak nam się tematy zbiegły:)Wiem,że właściwie odczytasz pozornie głupi komentarz:kocham czarny lakier na palcach i mocno czerwoną szminkę na ustach.Stroję się w ciemne,stonowane stroje komponowane z czerwienią.Zawsze,w każdej sytuacji życiowej.Jednak,kiedy pojawia się...On paznokcie muszą być czerwone,a jeszcze lepiej-purpurowe:)Szminka też:)Cóż,Tyran:)
OdpowiedzUsuńJa paznokcie sobie zniszczyłam papierochami. Niby cynk łykam, ale cóż z profilaktyki, kiedy się nie dba. Póki co, maluję więc na czerń albo ciemny fiolet kończyny dolne, na górnych ograniczam się do bezbarwnego, który leczy. Przynajmniej chcę widzieć poprawę.
UsuńCo do ciuchów i szminek, ze zdziwieniem odkryłam, że nieźle mi w różu, choć majtkowego unikam jak ognia, mimo iż Narcyz się w takim kocha. Gdzie ci faceci mają gust? ;)
Nie zadawaj niemądrych pytań:)Poznali się na takich doskonałościach jak MY-to dowodzi,że mają gustu pod dostatkiem.Szczególnie Tyranowi piękność się trafiła tudzież mądrość głęboka w bardzo jasnej sytuacji życiowej:)
OdpowiedzUsuńPiękno jest kwestią gustu (nawet Narcyz, zakochany w pięknie do nieprzyzwoitości tak coraz częściej gada - pewnie się mnie boi), a co do mądrości Twojej głębokiej to ja wątpliwości nie mam. Na sytuację życiową można przymknąć oko - teraz się w ogóle świat w tym względzie pokomplikował, o.
UsuńNo,jeśli z tym tyłkiem to prawda,to fakt-ma mądrość,że hej.(Tzn.ja na szczęście nie odzyskałam tego,co zgubiłam,ale też nie zgubiłam następnych).I przy Tyranie,któremu to niegubienie nie przeszkadza(a który jest szczupły i wysportowany,wrrr;/)raczej nie zrzucę.
UsuńWiem,że nie to ładne,co ładne,tylko co się komu podoba,ale mam lustro,widzę Tyrana i...Muszę przestać się dziwić,bo znowu to popsuję,a nie chcę...
Nie dziw się, nie dziw. Poleciał na mądrość, że hej! Tacy też się zdarzają, nie?
UsuńKurczę, też nie gubię. I też, na szczęście, nie odzyskuję. Odzyskać za to bym chciała zdrowy rozsądek, a tu się okazuje, że to mistrzostwo świata jakieś by było.
sezon ogórkowy powiadasz... mogę powiedzieć tylko - u mnie to samo. ale w sumie się cieszę - chwila odpoczynku, chwila relaksu...
OdpowiedzUsuńA mnie, jak widać po powyższym wpisie, sezon ogórkowy wiedzie na manowce ;)
Usuńodpowiedz mi na jedno pytanie - co to są te manowce? czy to owoc, czy to kwiat czy inne zielsko. a może zupełnie co innego? :)
UsuńPewnie całe połacie piasku, gdzie nie ma żywego ducha, prócz mnie!
Usuńwięc polecam Pustynię Błędowską. albo wyobraźnię. tam do dopiero mogę mieć pustynię - kiedy chce
UsuńMam lepsze miejsce: Słowiński Park Narodowy. Tłumy tam jednak nieziemskie. Ech, zostaje mi Sahara. Albo Tatooine ;)
Usuńojej, a miałam się wybrać. w urlop będę w Kołobrzegu i chcę odwiedzić Słowiński i Woliński PN. będę śledzić wiadomości z parku
UsuńAleż odwiedź. To przepiękne miejsce! Mogłabym tam siedzieć bez końca. A ponieważ pogoda jest jak jest, jest szansa, że tłumy się rozlezą po barach ;)
Usuńbo wiesz, chciałabym odwiedzić wszystkie PN w Polsce. oczywiście mam czas, to nie w tym roku tylko projekt na lata. odwiedziłam już 5, jeszcze trochę mi zostało bo w końcu PN mamy 23
UsuńFajne wyzwanie, może zgapię :)
UsuńGdzie już byłaś?
Ojcowski, Kampinos, Tatrzański, Swiętokrzyski... oj, to cztery:)
UsuńTanyu, Lewandowscy są wszędzie, ten chłopak nie tylko kopie piłkę, ale też śpiewa i tańczy. Myślę, że gdybyś za udział w reklamach dostawała połowę kasy Lewandowskich, to też byś założyła pasiaste podkolanówki i zaczęła wyczyniać harce.
OdpowiedzUsuńTo nie sezon ogórkowy, to zarabianie pieniędzy.
Buziaczki z kwietnym wiankiem na głowie. (z "Dziadów")
Połowę kasy Lewandowskich? Niepoprawna z Ciebie optymistka, Aniu! Myślę, że jedna dziesiąta mogłaby mi już zawrócić w głowie, choć nie sądzę, że tyle by mi ktokolwiek dał. O reklamie tylko mówię, bo do biegania za piłką się nie nadaję. Inna rzecz, że zdania w kwestii zbyt zawyżonych zarobków gwiazd sportu (choć ich jeszcze dzierżę), filmu czy mody nie zmienię. Bardziej bym odczuła brak, dajmy na to, piekarzy niż brak piłkarzy.
UsuńSezon ogórkowy zaś w mojej głowie jest, bo w ogóle zwróciłam uwagę na takie bzdety.
Buziaczki z motylkiem nade mną (z Kazika ;)...).
Kazik zaczerpnął z "Dziadów", ale ja się pomyliłam, bo wianek u Mickiewicza był chyba "kraśny", ale nie chciało mi się szukać.
UsuńJuż wczoraj zaczęłam się zastanawiać, czy wolałabym mieć chudy tyłek, czy zmniejszony mózg. Zastanawiam się do tej pory.
P.S. Dziś rano w mojej lodówce siedział Lewandowski;)
Buziaczki zamyślone nad proporcjami mojego tyłka i mózgu.
Ciężko pamiętać wszystkie literackie inspiracje słowo w słowo :)
UsuńCiekawa jestem, co wymyśliłaś. Ja na razie koncentruję się na mniejszym tyłku (co mi średnio znów wychodzi, ale może znów wreszcie), bo nie wierzę, że od mniejszego tyłka zmniejsza się mózg. A nawet jeśli, hmm... słodkie idiotki o małych tyłkach mają w życiu lżej?
Buziaczki bez Lewandowskiego.
ja nie mam czasu na sezon ogórkowy u mnie wręcz brak czasu na zdawanie bieżących relacji ehhhh
OdpowiedzUsuńW sumie też wolałabym mieć teraz mniej czasu. Wskutek jego nadmiaru, nawet na rower się wygrzebać nie mogę, tak się rozleniwiłam.
UsuńMaya
OdpowiedzUsuńU Ciebie ogórkowy... w glowie...? Nic nie rozumiem. A ja myślała, że zarobiona jesteś, hi hi. Nic się nie martw na zapas. Sezon minie i bedzie kwita. Pozdrawiam :)
Może istnieją nauczyciele zarobieni w wakacje, ale ja do nich zdecydowanie nie należę ;))
UsuńA sezon w głowie zaczął się, niestety, dużo wcześniej niż ten nominalny.
Lewandowskiego u mnie w domu aż po strzechę ostatnio... zresztą wiesz. A paznokcie mam właśnie czarne.
OdpowiedzUsuńNa podstawie reklam i notek prasowych wydaje się, że on gra, a pozostałych dziesięciu nie istnieje...
Usuńto fakt, Lewandowski sprzedaje się nawet do reklamy! koniec świata... ile on musi mieć kasy.
OdpowiedzUsuńNiech występuje nawet w co drugiej, patrzeć nie muszę. Ale, na litość boską, co się stało z tym światem, że za udział w jakimś filmiku płacą aż takie krocie? Jeśli już nie da się uniknąć reklam, wolę, kiedy grają w nich nieznani: są dla mnie bardziej przekonujący.
UsuńUdało się. Jestem z czego się niezmiernie cieszę:))Ciesz się latem, słońcem, a reszta niech sobie robi co chce i jak chce i za ile chce.
OdpowiedzUsuńOch, za wiele o nich nie myślę; zastanawianie się nad życiem gwiazd jest domeną Narcyza. Jednocześnie, jak tu nimi nie żyć, kiedy zewsząd wyskakują?
UsuńCieszę się, że jesteś :)
Gratulacje tanyu :)
OdpowiedzUsuńA swoją drogą, to może być krok do sukcesów, bo dlaczego nie zacząć podróżować i opisywać tak pięknie jak tylko Ty potrafisz. Do tego przepiękne zdjęcia. Pomyśl.
https://www.youtube.com/watch?v=1IqzNPAv0mk
UsuńTo chyba lepsze, tanyu, niż stać na niewiadomym przystanku czy leżeć pod rozłożystą gruszą?!
ściskam i niezmiennie zapraszam
Lepsze, Klaterku. Podjęłam w ciągu ostatnich dni kilka decyzji i znów "mi serce jak most dudni", kiedy roweruję w samotności po lesie.
UsuńDziękuję Ci ślicznie, Roksanno. Do podróżowania jeszcze daleko droga, ale wreszcie się ziści. A wtedy pomyślę na pewno.
Usuń