Mam tak jakby adoratora, cholera jasna. Nie dość, że nie jest bogaty i nie jest gejem, czyli nie spełnia żadnego z przedsylwestrowo uzupełnionych nad łososiem na szpinaku kryteriów, to jeszcze woła na mnie Aga. Adorator, co widać po obeznaniu z moim imieniem, jest kapkę naciągany, a jednak entuzjazmem swoim mnie denerwuje, nawet jeśli wiem, że równie gorliwie zaprasza bądź wprasza się na kawę nie tylko do mnie i równie chętnie wysyła nie tylko mnie pięć noworocznych SMSów. Nieszczęście posiadania adoratora wynika najpewniej z faktu, że ważyłam się zrobić wczoraj pranie, a przecież każdy wie, że mokrych ciuchów nie zostawia się na sznurku w nocy ze starego na nowy rok. I absolutnie się mylę, nie wierząc w głupości, bo siostra koleżanki ma rację i już, choć, bo ostrożna jest i losu kusić nie lubi, przesądu na sobie nie wypróbowała, a tylko czytała o nim gdzieś czy też słyszała, sama już nie pamięta. Budząc się jednak w dzisiejszy mglisty poranek, rezonu odrobinę straciłam. Bo a nuż się w nowym okaże, że zmienił się układ gwiazd, a planeta odchyliła od osi i od tej pory wszelkie bzdurne wierzenia będą się spełniać na potęgę, i zostanę z ręką w nocniku, nie mając ani bogacza, ani geja w garści. Bo choć wczorajszy SMS, bynajmniej nie od adoratora, przekonywał mnie, że lepszy gej w garści niż bogacz na dachu, wolałabym dwóch w jednym. Tymczasem na horyzoncie nie widać ni jednego, ni drugiego, ni wymarzonego pakietu tym bardziej, co może nie jest jeszcze sprawką przednoworocznego prania, bo nieszczęście wynikające ze zlekceważenia przesądu pewnie aż tak błyskawicznie w życie nie wchodzi, ale ani chybi jest skutkiem zaniechań wcześniejszych.
Oraz tak jakby w temacie:

mówią, ze od przybytku głowa nie boli, ale chyba tu akurat to powiedzenie nie pasuje....
OdpowiedzUsuńco jest z tym praniem na sznurkach, bo nie słyszałam o tym a zawsze w sylwestra piorę. to co to znaczy, hę?
Aż tak nie boli, na szczęście poza siecią wpadam na niego sporadycznie, a w sieci mogę udać, że nie widzę ;)
UsuńNooo, moja droga, pranie w Sylwestra pech przynosi koszmarnego. Chyba że zdążysz wysuszyć i ze sznurka przed północą zdjąć.
no już się rozpędziłam akurat, przed północą, na strych latać! niech se wisi, jak co roku.
UsuńA widzisz! I tu mamy plus bloku: łazienka nie taka straszna jak strych ;))
Usuńo ja pierniczę, prawie co roku mam pranie w Sylwka na sznurku i nie uważam, żebym jakiegoś miała z tego powodu pecha, pewnie dlatego, że wszelki ciemnogród tak jak i pogańskie wierzenia mam tak głęboko gdzieś, że i z latarnią morską by ich nie wygrzebał :D
OdpowiedzUsuńDo Siego Roku AGA :)))
Otóż to, Polluśka, najzwyczajniej tych Twoich wszystkich zagmatwań z praniem niezdjętym na czas nie kojarzysz. Błąd, kochana, błąd wielki jak wielbłąd!
UsuńBrrr, nie cierpię, jak się udaje mojego przyjaciela i myli moje imię. Przy okazji, nie znoszę też, jak mówią na mnie Betty.
Hmmm... przepis na pozbycie się niechcianego amanta zakładał wydobycie odeń drobiazgu jakiego, już to chusteczki, już to pukla włosów, a najlepiej listu miłośnego, które spalone należało popiołem z ziemią zza płotu wymięszać i oną ziemię wyrzucić na miejsce pobrania (koniecznie za płotem, bo jak wewnątrz obejścia, to skutek dokładnie przeciwny - nie pozbędziesz się, chyba że koniec końców ubijesz gadzinę:((...
OdpowiedzUsuńNo i teraz dopiero widać jakaż to turbacyja z tą współczesnością nowocześną...:(( Któryż dziś jeszcze mężczyzna chustki do nosa nosi? Jakże list miłośny spalić, gdy ów go esemesem szle? Nic widać nie ostaje inszego, jak onemu cichcem sznurówek z butów wykraść luboż śpiącemu postrzyc włosy...:((
Kłaniam nisko:)
O proszę, to się nazywa porada: sposobów pozbycia się intruza tyle, że nic tylko przebierać jak w ulęgałkach :)))
UsuńAle no tak, komórki mojej ulubionej do ognia nie wrzucę, bo gdzie bym drugą taką dostała: teraz wszystkie dotykowe albo inne szatany.
Haha... niezły ten adorator :D
OdpowiedzUsuńSklerotyczny kapkę. Hmm, w sumie, skoro imię myli, może stąd pięć życzeń?
UsuńPodesłałam Ci fragment mojego pecha?
OdpowiedzUsuńNie, no coś Ty! To na pewno przez pranie i inne takie :))
UsuńMożna się i już śmiać. W momentach odpływu upierdliwości ;)
OdpowiedzUsuńBo szeroko pojęci'adoratorzy z prosektorium'potrafią wkurzyć...A poza tym...mnożą się w przerażającym tempie:)
OdpowiedzUsuńAczkolwiek jednego pomogłaś mi się pozbyć naprawdę raz na zawsze,słowo:)Do tej pory się z tego śmieję:))))
Bo i faktycznie to śmieszne jest: odzywam się i uciekają ;)))
UsuńKurczę, muszę pamiętać, że jak się już kandydat odpowiedni trafi, taśmą klejącą sobie gębulę zakleić trzeba, bo weźmie i ucieknie. Cóż, kiedy przez pranie, sami nie w moim guście lgną, ech...
Nie każdy. A gwiazdy mówią, że co się stanie? Bo może warto jednak wywiesić w przyszłym?;-)
OdpowiedzUsuńNo widzisz Ty, jacy my to na tych blogach niby światli, a najpotrzebniejszej wiedzy nie mamy ;))
UsuńGwiazdy to nie wiem, ale siostra koleżanki same nieszczęścia w związku z tym wróży. Choć w sumie, co dla jednego trucizną, dla drugiego lekarstwem być może.
Też nie wiedziałam o tym praniu :))) A mało co nie zrobiliśmy właśnie wtedy, ale końcem końców zajęliśmy się czymś innym. Uf! :)))
OdpowiedzUsuń"lepszy gej w garści niż bogacz na dachu" - zaiste, cudne! ;D
Szczęściara! Cała fura nieszczęść Cię ominęła!
UsuńSMS o geju w garści był reakcją mojej Vice na informację, że nasza wspólna koleżanka zna (podejrzewa, że zna właściwie) tylko jednego geja. Z tym, że na niego ani żadna kobieta, ani żaden mężczyzna raczej nie reflektuje, bo takie z niego lelum polelum. Wniosek? Bierz się, tanka, za dostępnych, bo bogacze z dachu złazić nie chcą :)
Swoją drogą tylko jednego? No chyba, że pozostali utajeni są i nie chcą z szafy wychodzić :)))
UsuńCo do fury nieszczęść, rok się dopiero zaczął. Ale od razu im zapowiadam, że zamierzam ostro wtłuc każdemu nieszczęściu, któremu zaświta w główce myśl, żeby się do mnie przyczepić ;)))
Wiesz, jak jest w pipidówkach: tutaj się lepiej z wywrotowymi upodobaniami nie wychylać, bo zaszczują...
UsuńJakeś w takim bojowym nastroju, to w ramach treningu i moje niefarty Ci będę podsyłała, ok? :))
Ano tak... :/
UsuńPodsyłaj, podsyłaj. Wpiorę wszystkim jak leci ;)))
Deal!
UsuńA jaki jest ten przesąd? :P Bo nie słyszałam nic o praniu ;p
OdpowiedzUsuńJak to jaki? Jeśli pranie na sznurku z Sylwestra na Nowy Rok zostawisz, w tymże nadchodzącym roku same armagedony Cię czekają :))
UsuńOsz kurcze ;p To lepiej nie wierzyć w przesądy ;p A na kaloryferze można zostawić ? :D
UsuńA na kaloryferze to nie wiem, dopytam ;)
UsuńAle pewnie też, bo się okazało, że mama też zna ten przesąd od ciotki ze Śląska :P To nie jest typowy śląski zabobon? :P
UsuńA nie wiem. Siostra koleżanki mieszka aktualnie w Częstochowie, a z tego co wiem, z Przyrowa pochodzą.
UsuńChyba nawet kojarzę mniej więcej gdzie ten Przyrów, ale to mimo wszystko jeszcze nie ten typowy Śląsk :P Trzeba by było przeprowadzić wywiad skąd ona o tym zabobonie usłyszała i skąd wie o tym wcześniejsza osoba i tak dalej ;p
UsuńNie, nie, w śląskim, ale zupełnie nie Śląsk. Ja wprawdzie nie z Przyrowa, choć niedaleko, i też jestem takim wypierdkiem Śląska. Pewnie Ślązacy nawet nie wiedzą, że istniejemy.
UsuńWszystkiego naj na Nowy rok - i adoratorów lepszych :) Bardziej w kryteria trafiających :)
OdpowiedzUsuńMoże być problem niejaki, bo gdzie ja w pipidówce geja znajdę?
UsuńI najlepszego :)
a ja też mam adoratora - stalkera. ciągle mnie nachodzi pisząc esesmana jednego po drugim. chyba jest obcokrajowcem bo nazywa się Spam i ciągle chce się zaprzyjaźniać/sprzedawać/oddawać. nie narzekam bo lepiej jak to mówi moja babcia mieć jednego w garści niź być samej;))
OdpowiedzUsuńszczęściaw całym nowym roku:))
No tak. Jak to mówią: "niechby bił i pił, ale był" ;)))
UsuńTo już w sumie Twój lepszy, bo żyłkę biznesową ma, a to w dzisiejszym świecie przydatna umiejętność. Byle Ciebie nie sprzedał, uważaj mi tam!
I najlepszego!
jak narazie to on jest sprzedajny i sprzedaje mi siebie w całej krasie. i czułe słówka to uszka mi mówi. normalnie ideał. i tu jest problem bo kto chciałby mieć ideała jak trzeba od czasu do czasu odkurzyć, wynieść śmieci czy otworzyć słoik?
UsuńNo tak, ideały w codzienności się średnio sprawdzają. I dodatkowo w depresję człowieka wpędzają, że tacy idealni, a my niekoniecznie. Ale, dla równowagi, nudni są, bo przewidywalni. Nie, ideał zdecydowanie odpada!
Usuńja mam adoratora geja
OdpowiedzUsuńjest zajebisty
w przyplywie uczuc mowimy do siebie per kochanie :)
ale adorator heteryk....? nie, to nie do pomyslenia ;P
wstyd sie przyznac, ale u mnie pranie zalega od swiat bozego narodzenia
wszystkiego dobrego w nowym roku
http://historie-prawdziwe-dziwne-smieszne.blogspot.com/
No właśnie przyjaciółka ma dobrego znajomego, który jest gejem. I to świetny facet jest, rozumie wiele. Więc ja w sumie serio, mimo przymrużenia oka. Adorator heteryk w tej chwili mnie jakoś nie kręci, no.
UsuńNajlepszego w nowym :)
bo niestety tak to juz jest, fajni faceci to albo geje, albo ksieza, albo zonaci
UsuńŻonaci odpadają: większość, których znam to mężowie koleżanek z pracy, więc po co mi kłopoty. Księdza teraz nawet dość przystojnego mamy, ale nawiedzony strasznie, więc sama rozumiesz...
Usuńniestety idealow nie ma
UsuńDobrze, że nie ma: kto by z takim wytrzymał?
UsuńDobrego, zdrowego roku!
OdpowiedzUsuńUdało się!!!! A już myślałam ze z komentarza nic nie wyjdzie... Pozdrawiam - niegdysiejsza blogerka, dzisiaj w stanie spoczynku :)
OdpowiedzUsuńO rany, rany, ależ ja Cię dawno nie widziałam! Jaka frajda, kiedy ktoś daje znak życia po latach!
UsuńNajlepszego roku, Aniu :)
Rany koguta, toż z powodu prania te wszystkie kataklizmy...Jak dobrze wiedzieć co ma taką moc sprawczą...i czy od mokrości ona zależy. Bo takie podeschnięte to chyba aż takiej mocy nie ma?
OdpowiedzUsuńGeje są fajnymi kumplami kobiet. Tak mówią :)
Niestety, Roksanno, doinformowana nie jestem, ale jak tylko we wtorek do pracy wrócę, przedstawię koleżance listę Waszych pytań ;))
UsuńTak właśnie słyszałam, a kumpel teraz byłby rozwiązaniem idealnym.
Spokojnie, jeszcze 362 dni przed Tobą na pojawienie się bogatego geja ;)
OdpowiedzUsuńBędę szukała usilnie, choć pipidówka generalnie wyklucza i bogatych, i gejów ;)
UsuńTanyu, wystarczy, że spluniesz przez lewe ramię i wszystko będzie w porządku. Dla upewnienia się, że na pewno nic złego w nowym roku Cię nie spotka, zakop czarną kurę na rozstajach dróg.
OdpowiedzUsuńCoś tak się uparła na geja, skoro nie jesteś w jego typie? On woli inną płeć!
Dużo szczęścia w nowym roku!
O tak, zaraz lecę zakopać czarną kurę, choć pewnie łatwiej by mi było znaleźć czarnego kota. Nic to, upoluję i przemaluję. A wiesz, że tomik opowiadań "Weźmisz czarno kure" Pilipiuka jest jednym z moich ulubionych i jeśli żaden gej mnie nie będzie chciał, to chciałabym, żeby mnie Jakub Wędrowycz chciał, choć to ochlaptus pierwszej wody, ale za to jakże z nim nienudno ;)
UsuńJa wiem, że nie jestem w geja typie, ale stanowiłabym niezłą przykrywkę. Wiesz, w pipidówce lepiej nie wychodzić z szafy.
Buziaczki w dniu trzecim.
Nie no, marudy są fajne, bo ja przecież jestem fajna, nie? ;)))
OdpowiedzUsuń