13 stycznia 2014

Taka ona, taki on..

Idę ulicą. Nic szczególnego, dzień jak co dzień. Nagle otula mnie muzyka. Nie wiadomo skąd płyną dźwięki "The Importance of Being Idle", a zza rogu wyłania się roztańczony Rhys Ifans. Hipnotyzuje mnie, urzeka chłopięcym urokiem, czaruje nieoczywistą urodą. I przywodzi na myśl historię kobiety i mężczyzny. On piękny oczywistą urodą, młody, inteligentny, oczytany, z przyszłością, pewnie w niej zakochany miłością delikatną, nienachalną, pączkującą dopiero, ale mającą szansę przekształcić się w coś trwałego, dojrzałego, wypełnionego szacunkiem. Ona równie śliczna, podobnie rozkosznie młoda, mądra, wrażliwa, gdzieś jednak zgubiła pewność siebie, myśli więc, że skoro on taki przystojny, ona i szans u niego nie ma, i przelotną zabawką będzie, i przeraża ją, że on mógłby się z nią ożenić, a potem skakać z kwiatka na kwiatek, kiedy ona w domu czekała będzie nieszczęśliwa i taka samotna. On dyskretnie o nią zabiega, adoruje, ona waha się, pomna własnych lęków, otumaniających, oszukujących, podszeptujących czarne scenariusze. Ona, przestraszona wizjami niepowodzenia, wyjeżdża, zostawia za sobą jego, marzenia, przyszłość, miłość do końca życia niespełnioną. On zostaje na swoim końcu świata, nie wiadomo, jak układa sobie życie, jest szczęśliwy czy raczej zapomnieć o niej nie może i w każdej kobiecie stara się odnaleźć jej cząstkę, jej obraz. Ona spotyka kogoś, z kim wiąże się, bo tak wypada, bo najwyższy czas, bo będą razem pracowali, więc mają wspólne zainteresowania, cele i tak będzie im łatwiej przez życie iść.
Gdyby ona w siebie wierzyła, miałabym innego dziadka.
Może byłabym inną mną?
--
UWAGA! Pięć fantastycznych młodych kobietek zabrało się za udowodnienie światu, że "chłoniak skona - nas nie pokona". Przyłączycie się do akcji? Poczytacie? Pytanie retoryczne! Klikamy TUTAJ i TUTAJ.

51 komentarzy:

  1. Czy chciałabyś być inną sobą?Czy ja chciałabym być inną mną?Tak sobie głośno myślę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, ciężko rzec, bo wiadomo, że wcale nie jest bardziej różowo z drugiej strony płota...
      Przez ułamek sekundy pomyślałam sobie jednak, że chciałabym być inną mną urodzoną w Nowym Jorku. Z tym, że tego scenariusz babcinych wyborów nie przewidywał: gdyby babcia została z panem z notki, urodziłabym się pewnie gdzieś na Białorusi. Ciągnie mnie wschód, nie przeczę, ale bardziej turystycznie niż gdybym miała tam mieszkać.

      Usuń
    2. Mnie z racji wybuchowej mieszanki genów ciągnie na wszystkie strony w Europie:)Na wschód najbardziej,fakt.
      Nadal nie znam odpowiedzi na to pytanie,ale teraz mam kolejny dylemat:czy inna ja,to jeszcze ja?Wiem,dzielę włos na czworo,ale wolę to od myślenia o realu:)

      Usuń
    3. O rany, chyba się muszę przespać z problemem. Ostatnio śnią mi się takie filozofie, że może i odpowiedź na Twoje dzielenie słowa na czworo mi się przyśni ;))

      Usuń
  2. ojojojojoj jaka historia :))) w mojej rodzinie też krąży podobna. Moja babcia miała narzeczonego chyba z pochodzenia Niemca i on zmarł po wojnie jak wracali do domów w głupim wypadku, tzn, byli w górach i urwała się kolejka i spadł wagonik a w nim ten narzeczony. Tenże przyjaźnił się w czasie wojny z moim dziadkiem który czuł się w obowiązku odszukać moją babcię i powiedzieć jej jak zginął jej narzeczony. Oczywiście znalazł opowiedział i został moim dziadkiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można powiedzieć, że swoim poczuciem obowiązku Twój dziadek wykuł swój los :))

      Usuń
    2. napisałam do Ciebie w księdze twarzy ale pewnie masz to w folderze inne to sobie sprawdź :)

      Usuń
    3. Jak wiesz, już sprawdziłam. Że ten FB głupoty podsyła mi do głównego, a Ciebie wyrzucił do spamu. Co za portal durny! :)

      Usuń
    4. tak, wiem też, że w obawie przed zdemaskowaniem tak się obie zahasłowałyśmy i poukrywałyśmy że nie możemy zostać znajomymi ha ha hah

      Usuń
    5. Na to wygląda! Choć ja zaproszenia dostaję hurtem ostatnio i wszystko działa. Hmm, hmm, hmmmmmm ;)))

      Usuń
  3. Tanyu, chyba mi wybaczysz, że nigdy nie słyszałam o tym piosenkarzu. Zajrzałam w Google, aby nie być taka zielona i stwierdziłam, że tacy wyliniali blondyni nie są w moim guście. Posłuchałam też przez chwilę piosenki, ale to nie dla mnie- jestem z innego pokolenia.
    Buziaczki bez żadnego zrozumienia dla Rhysa Ifansa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozwolisz więc, Aniu, że Cię bardziej jeszcze wyedukuję: Ifans to nie piosenkarz a aktor (muzyk ponoć trochę też, ale chyba niekoniecznie znany jakiś), który jedynie gra w teledysku. Piosenkę wykonuje brytyjska grupa Oasis, którą kocham pasjami.
      W kwestii Rhysa się z Tobą generalnie zgadzam, bo tacy wyliniali blondyni (genialne określenie, w samo sedno!) również nie są w moim guście, ale ja często tak mam, że potrafi mi się spodobać ktoś, kto zupełnie odbiega od wymyślonego w czasach nastoletnich ideału o oliwkowej cerze, czarnych włosach i oczach jak węgielki.
      Buziaczki aktualnie i tak najmocniej zakochane w samej sobie.

      Usuń
  4. Ty też lubisz i kochasz Ifansa? nie no, jestem zazdrosna. myślałam że on z taką oryginalną urodą nie każdego zachęca do poznania go ale się niestety pomyliłam. na filmwebie jest wiele wpisów świadczących że nie tylko ja uwielbiam jego urodę i talent.
    a ja też kiedyś myślałam że gdybym miała innego dziadka i ojca to wszystko byłoby inaczej. czy jabyłabym inna? pewnie tak. ale żyję tu i teraz, w tym ciele. i dobrze mi sama ze sobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ nie masz o co być zazdrosna, Antonio kochana, bo ja Rhysa tylko w tym teledysku wielbię. Ale, jak pisałam, lubię nieoczywistą urodę, nie przepadam za pięknymi chłopcami, bo za nimi wszyscy przepadają. Gdybym już miała wybierać, to pewnie zakochałabym się w Peterze O'Toole, młodym czy starym, bez znaczenia.
      Tak, nawet jeśli poprzednie pokolenie ma na nas niewielki wpływ wychowaniem (choć ja tam twierdzę, że ma spory), to genami nadrabia, a na nie już wpływu nie mamy :)

      Usuń
    2. uff, jak dobrze. więc jest tylko mój;)
      ostatnio uwielbiam Domhnalla Gleesona. niby rudzielec ale poszłabym w tany kiedy by mnie poprosił;))
      mam wredny charakter. a kiedy rodzina chce mnie przytępić odpowiadam - cóź, takie geny;))

      Usuń
    3. O, zupełnie nie wiem, kim jest ten drugi pan. Zaraz go w internetach obejrzę.
      Ja coraz bardziej widzę, że po mamusi mam charakterek. Ona zawsze mi mówi, żebym się nie wychylała, zwłaszcza w pracy, a sama zwykle była w opozycji i waliła prosto z mostu, co jej na żołądku leżało. Dziedziczne :)

      Usuń
  5. Chyba w każdej kobiecie są takie wątpliwości. Bynajmniej w mojej głowi wręcz roi się od podobnych myśli. Ja jednak wolę spróbować niż właśnie żałować, że nie spróbowałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, to się działo przed wojną jeszcze. Wtedy ciężej było spróbować. Moja babcia się dziadkiem męczyła całe życie właściwie, bo ten alkoholikiem był, a nie odeszła, bo co ludzie powiedzą. Teraz takich problemów jakby mniej. Babcia opowiadała, że nawet kiedy już była pełnoletnia, nie mogła ot tak chodzić z kim chciała, bo brat pilnował, żeby się dobrze prowadziła, czyli raczej z koleżankami obcowała niż z kolegami.

      Usuń
    2. No tak, to były zupełnie inne czasy. Miały swoje zalety, ale także wady...
      Dobrze, że dziś można od tych alkoholików odejść. Bo gdyby moja mama w porę nie odeszła to nie wiem gdzie i kim dzisiaj bym była...

      Usuń
    3. Dla mnie więcej wad jednak, lubię żyć teraz. Buntowałabym się pewnie przeciw układaniu mi życia i szpiegowaniu mnie. A może nie? Może to kwestia wychowania?
      Tak, można odejść. I dobrze, że Twoja mama odeszła, bo moja babcia nie dała rady. Ale zobacz, ile kobiet zostaje, choć pracują, zaradne są, dałyby same radę. Chyba jednak społeczeństwo wciąż nieprzychylnym okiem patrzy na rozwody, nawet jeśli chłop to tyran. W miastach jest dobrze, ale na wsiach...

      Usuń
    4. Ale nie zawsze chodzi tylko o to, co ludzie powiedzą. To może być też strach, że do końca życia kobieta będzie sama, może to być nadzieja, że tyran się zmieni bo wciąż się go kocha...
      Moja koleżanka już kilka razy uciekała od chłopaka z którym ma dziecko i z nim mieszka. On ją bije, pije cały czas, ale wciąż jej obiecuje poprawę a ona wierzy, bo kocha...

      Usuń
    5. Tak, to może być...
      Ale wiesz, od takich trzeba uciekać i odkochiwać się póki czas. Póki nie zabiją, kobiety lub dziecka. Póki ona nie zabije z rozpaczy. Póki nie ma nieszczęścia. Ile znasz przypadków, że alkoholik się zmienił? Ja chyba żadnego. No, może jakieś z gazetowych opowieści.
      A moja babcia czekała aż dziadek sam odejdzie, ale po co miał zostawić obiadki, uprane koszule, posprzątane pokoje?

      Usuń
  6. Witaj :)
    Lubię Twoje posty, zawsze skłaniające do refleksji ;)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Teraz nie ma już co gdybać, ona wybrała sobie taki los. Uściski serdeczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wybór dorosłej kobiety. Ciężko teraz oceniać: błąd czy nie.
      Ściskam Cię, Paczuś.

      Usuń
  8. Historia, mimo wszystko piękna. Piosenkę uwielbiam :) Jesteś taka, bo taka miałaś być :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, moim zdaniem, najlepsza Oasis. No i ten Rhys, ach!
      Powiem więcej: jestem taka, bo taka chcę być. Zwłaszcza tuż przed czterdziestymi pierwszymi ;)

      Usuń
  9. Smutne, tym bardziej, że takie życiowe - niejednej los napisał taką historię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mniej smutne by było, gdyby dziadek był dobrym mężem. Ja go kochałam miłością ukochanej wnuczki, ale w dorosłości widziałam o wiele więcej niż w dzieciństwie...

      Usuń
  10. Każdy powinien dostać swoje szczęście, którego chciał. Chociaż, wybacz, myślę czasami, że takie historie są piękne dlatego właśnie, że są nieziszczonymi opowieściami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę dokładnie tak samo, więc nie mam co wybaczać. Wcale nie jest powiedziane, że on okazałby się tak dobrym mężem, jak pięknym był wspomnieniem.

      Usuń
  11. NIE BYŁOBY Ciebie. Wcale. A więc... Ciesz się, że jest tak, jak jest! Kontemplowanie rzeczywistości jest jednak takie ludzkie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, gdyby nie kontemplowanie, nie byłoby notki. Bo ciężko mi się pisze o dzisiejszych śniadaniach, wczorajszych obiadach i jutrzejszych kolacjach :)

      Usuń
  12. Zmiany nie sa miłe ,ale czasem bywaja pożyteczne. Pozdrawiam....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta była o tyle pożyteczna, że jej skutkiem jestem ja :))

      Usuń
  13. wstyd sie przyznac ale nigdy wczesniej nie slyszalam tej piosenki ale musze przyznac ze calkiem przyjemna dla ucha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam zaraz wstyd. Wstyd to kraść i z dupy spaść, jak to mówią :))

      Usuń
    2. znam takich co by powiedzieli ze wstyd to ewentualnie zostac przylapanym na tej kradziezy...

      Usuń
    3. Yhym, są i tacy. Ciekawym zjawiskiem jest jednak to, jak radykalnie zmieniają zdanie, kiedy ich okradną.

      Usuń
    4. faktycznie, sporo w tym prawdy

      Usuń
    5. Filozofia Kalego...

      Usuń
  14. wybory, decyzje, konsekwencje ... ot... życie... do siego, tanyuska...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do siego, Mayu! Bo to Ty, tak?
      A życie się plecie inaczej niż byśmy chcieli czasem. Trzeba się dostosować...

      Usuń
  15. ale po cóż Ty inna? Sobą jesteś i tak pozostanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inna ja tylko na potrzeby bloga, w życiu zupełnie niepotrzebna :)

      Usuń
  16. Oczywiście, jesteśmy sumą wyborów swoich i cudzych. I sumą przypadków/przeznaczeń - dla mnie to przypadki, ale uważam, że to jedynie kwestia nazewnictwa.

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękna opowieść. Znam zbliżone przypadki i podejrzewam, że Twoją Babcią kierowała intuicja. Coś jej mówiło, że ten człowiek nie jest dla niej. Znam też kobiety, które zignorowały szepty podświadomości i potem przez całe życie żałowały nie mężczyzny z przeszłości, ale całego z nim aktualnego życia. Nasza kobieca intuicja to wielka siła. Zapomniałyśmy, że trzeba jej słuchać.
    Twoje ostatnie pytanie mocno pobudziło moją wyobraźnię. Dziękuję, lubię takie pobudzenia - Nadwodna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rybeńko moja, w takim razie moją babcię intuicja zawiodła na całej linii, bo dziadek pił często i gęsto, i mężem był paskudnie niedobrym i nieużytecznym. Chyba jedyna rola, w której się spełnił, to była rola mojego dziadka: przepadałam za nim, zwłaszcza w dzieciństwie. I co z tego, że mnie na sankowym spacerze zgubił, co z tego, że na pokerka zabierał. Spędzałam z nim masę czasu, to było coś. Ale ona...

      Usuń
  18. Pewnie nawet nie wiesz, jak urzekająco napisałaś tą całą historię! ;) Chociaż zakończenie średnio happy endowe to chętnie przeczytałabym książkę o takim zarysie! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Mobilizujesz mnie, wiesz? Mam takie małe marzenie, żeby książkę napisać, ale... hmm, czy o miłości? Jedno jest pewne, nie powinna mieć happy endu, szczęśliwych zakończeń w książkach, filmach nie lubię.

      Usuń