1 kwietnia 2013

Prima aprilis..

Niespiesznie. Noga za nogą. Zasłuchuję się w ciszę. Zatapiam w las. Nie w jazgot emocji. Te urządzają hałas w tle. Słucham ich. I nie słucham. Zależnie od godziny. Zależnie od pory dnia. Pstryk! Coś się popsuło. Jeszcze nie jestem pewna. Nie jest czarne na białym. Pękła jednak przedostatnia nić. Rozjaśni się za kilka dni. Stawiam bezmyślne pasjanse. Oczekuję, że się zejdą. Potwierdzą wykutą teorię. Różnie to z nimi jest. Przydługi prima aprilis trwa od pięciu dni. Przejmuję się troszeczkę. Ronię krokodyle łzy. Teraz wtulam się w skarpety. Wypinam się na świat. Nikita wskakuje na kolana. Nie potrzeba więcej nic.


54 komentarze:

  1. Szukałam ironii i przebłysku optymizmu i chyba nie znalazłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tym razem, fakt. Ale spacer sprawił mi niekłamaną przyjemność.

      Usuń
  2. Super, a ja oczekuję wciąż ciągu dalszego...Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciągu dalszego? Się zgubiłam :)
      Serdeczności odsyłam.

      Usuń
  3. ja mam tej zimy dosyć nawet mnie nie cieszyły te Święta bo ciągle musieliśmy auto z zasp wypychać ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie dziś cieszyło brodzenie w śniegu po kostki. Zajęta byłam zdjęciami i słuchaniem lasu. To jedyny czas, kiedy zimy nie widzę.

      Usuń
  4. piękną zimę mamy tej wiosny....

    OdpowiedzUsuń
  5. mnie już nic nie cieszy. kompletnie nic. a brodzenie w sniegu po prostu wyczerpuje moje serce. i tak w koło wojtek....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie wciąż cieszą wypady po zdjęcia. Wypady po opał jakby trochę mniej.

      Usuń
  6. Kocham przebywać w lesie :) Takie kojące uczucie sprawia podsłuchiwanie ptasich melodii, oglądanie wysokich drzew :) Chociaż idąc po lesie w kwietni wolałabym widok jak wszystko się budzi, rozkwita. Piękno natury ta wiosna, na którą teraz niecierpliwie czekamy. Ale w sumie 2 lata temu gorsza niż teraźniejsza pogoda była, aż w maju! Więc nie ma co narzekać :P
    Pozdrowienia z nadzieją, że jajko smakowało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kocham. Jestem więc szczęściarą, że las mam na wyciągnięcie ręki: wychodzę za furtkę, a tam las. W sierpniu będę miała już trochę dalej, ale wciąż blisko, rzut beretem.
      Mówisz o maju, w którym spadł śnieg? Ale wtedy spadł i poleżał chwilę, a teraz... na Alaskę mnie przenieśli wbrew mojej woli, no.
      Dzięki, jajko smakowało. Ja generalnie lubię jajka :)

      Usuń
  7. Uwielbiam łono natury... Ale do lasu bym się nie wybrała teraz, bo mam dość daleko, a jak piszesz - prima aprilis trwa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to lepiej mieć daleko: nie wracasz wtedy z nogawkami ufloganymi do kolan, ze śniegiem w butach i z dłońmi jak kosteczki lodu ;)

      Usuń
  8. Poczekaj do lata,wtedy nie będziesz chciała wejść do mnie:)Twoje narzekanie na zimę,to nic w porównaniu z moim marudzeniem na dyżurny temat: +35 stopni w cieniu,ja nie żyję.
    Prawda jest taka,że moje serce fatalnie znosi upały,wiszę na klimatyzatorze i usiłuję przetrwać.Zima zaczyna mi przeszkadzać,kiedy jest minus ileś tam z tego samego powodu-serce.Ale jęczę zgoła tak,jakby te upały oznaczały koniec świata,który skądinąd chyba specjalnie by mnie nie zszokował.No,na pewno mniej,niż upały:)
    Mogę więc z czystej sympatii do Ciebie,wbrew sobie,pocieszyć Cię wizją roztoczoną wczoraj przez jakiegoś hydrologa,że w kwietniu będą już-upały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, kiedy w grę wchodzą problemy zdrowotne, nie ma dyskusji - narzekanie jest usprawiedliwione. Szkoda, że nie da się tak, żeby u mnie było jak w piekle, a u Ciebie odpowiednio ciepły chłodek.
      Ciekawa jestem, czy ów hydrolog miał na myśli upały po Twojemu, czy po mojemu :))

      Usuń
  9. Krokodyle łzy to sprytny myk. Czasem/często się przydaje :))))

    O zimie (przepraszam, wiośnie) nawet nie mówię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprytny. Z tym, że mają mały sens, kiedy ich nikt nie widzi.

      Usuń
  10. wiosna w tym roku przyszla w takim stylu ze az zima powrocila by to zobaczyc

    OdpowiedzUsuń
  11. ja czasami tez potrzebuje sie wypiac na caly swiat . . .

    OdpowiedzUsuń
  12. czarna-anka2.04.2013, 21:41

    trzymaj sie Babo

    OdpowiedzUsuń
  13. Nawiększego psikusa dała nam wiosna, Taniu,ech... I skończy się (zima) chyba na koniec kwietnia. Oby maj był prawdziwy :). Pozdrawiam serdecznie :) Maya

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie, tak źle nie będzie. Ja jednak liczę, że w poniedziałek coś w tej kwestii drgnie. A maj będzie piękny i już! No, musi być.

      Usuń
  14. Nie tylko Ty czekasz na to słońce :) Ale według prognozy pogoda wiosenna zrobi się dopiero po 10.04 :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej po dziesiątym niż po szesnastym, jak wieszczy nasza szkolna pogodynka.

      Usuń
    2. Myli się :) Dziś w Częstochowie mamy już przecież 8 stopni z samego rana i piękne słońce a w piątek lub w sobotę ma być wreszcie 16 stopni na plusie :D Skąd wytrzasnęliście tą pogodynkę? :D

      Usuń
    3. Samozwańcza jest, ale wielu jej słucha. Ja nie słucham żadnej pogodynki, wyglądam przez okno i wiem :)

      Usuń
  15. Ta zima to jakieś jaja !!

    OdpowiedzUsuń
  16. właśnie - nie potrzeba nic więcej. Prima Aprilis zrobiło sobie sam psikusa i zima trwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wciąż trwa. Może jutro sobie pójdzie? Mówią, że pojutrze już na pewno.

      Usuń
    2. nadzieja umiera ostatnia;)

      Usuń
    3. A czasem by się przydało, żeby wzięła i umarła. Człowiek by się nie łudził nadaremnie.

      Usuń
  17. Witaj
    A ja Ci przesyłam uśmiech promienny i zapraszam na łyczek naleweczki i pogaduszki ;)
    Pozdrawiam gorąco ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Tanyuśka!! kiedy będzie wiosna??? może u Ciebie wcześniej ruszy do boju, bo Ty ciepłolubna żeś jest... pogoń ją nieco, bo i asertywności Ci nie brakuje... U mnie prima aprilis trwa równie przydługo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda na to, że asertywnością bije mnie zima na łeb, na szyję. U mnie na razie niemal nie drgnęło: niby kapkę cieplej, niby już nie sypie, ale ponurość wciąż trwa.

      Usuń
  19. tak tak, piękną mamy wiosnę tej zimy ;/

    OdpowiedzUsuń
  20. Tanyu, czy Ty masz na drugie imię Enigma? Czy muszę się domyślać, co autorka miała na myśli?
    Buziaczki jasne i dokładnie sprecyzowane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, Enigma nie, ale za to na drugie mam Sylwia i wyczytałam, że to synonim dzikości. Więc powiedzmy, że ze mnie dzikus i powiedzieć wiele nie chcę ;)
      A poważnie, Aniu, to się kapkę wiele pokomplikowało i wcale nie o zimę chodzi. Na razie jednak sytuacja wciąż nie jest wyklarowana, więc pomilczę. Zresztą, już nie jestem tą ekshibicjonistką co kiedyś.
      Buziaczki z tajemnicą w tle.

      Usuń
    2. Sylwia pochodzi od łacińskiego silva czyli las. Więc nie musisz być dzika, bo wtedy byłabyś Barbarą od barbarus- dziki. Tak mi się przynajmniej wydaje, bo wiesz, że bardzo dawno miałam łacinę.
      Coś niecoś się domyślam, ale niekoniecznie właściwie. Z tym ekshibicjonizmem to masz rację, bo nie warto zbytnio obnażać swoje życiowe problemy.
      Buziaczki zaciekawione.

      Usuń
    3. Według internetu Sylwia znaczy leśna, ale i dzika. Zupełnie nie znam się na znaczeniu imion (znam jedynie znaczenie swojego), więc sprawdziłam.
      Sprawa tyczy mnie i Duńskiego, jak się pewnie domyśliłaś, Aniu - nie stało się jednak nic drastycznego właściwie, zawirowało, ale ja przyjmuję to na bardzo, może za bardzo, spokojnie.

      Usuń
    4. Wiesz, że jest męskie imię Lasota od łacińskiego Sylwestra. Szkoda, że nie ma takiego imienia żeńskiego, wtedy nie byłoby problemu. Znam jedynie łacińskie wyrażenie "silva rerum" - "las rzeczy", bo to musiałam wiedzieć z literatury staropolskiej.
      Właśnie o tym myślałam i cieszę się, że przyjmujesz to tak spokojnie, bo widocznie to nic ważnego.
      Buziaczki uspokojone.

      Usuń
  21. Mi do lasu nie po drodze. Mam lasek, ale jest okupowany przez Żuli (wieczorami) i podpitą młodzież (w czasie wagarowym). Zazdroszczę spacerów!

    A zima mogłaby już iść precz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam las za płotem, wcale niemały las. Czasem i u mnie koło ścieżki stoją panowie z flaszeczką, ale niegroźni są, nie zaczepiają. Za to śmiecą niemożliwie...

      Usuń
  22. Las pozwala mi się wykrzyczeć. Bez względu na pogodę, nawet zima wiosną mi w tym nie przeszkadza. Tylko w tym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale też krzyczysz tam po cichutku? Ja krzyczę w milczeniu, w środku. Uwielbiam leśną ciszę. Jest w niej magia, inny świat.

      Usuń
  23. czasem coś się psuje, czasem telefon milczy, czasem serce milczy czasem dzieją się różne rzeczy które zmieniają wszystko - las pomaga, zawsze

    OdpowiedzUsuń