Mój blog potrafi być jak dwulicowy chłopiec z niedawnego snu. O jednej twarzy z przodu, jak natura przykazała, a drugiej wędrującej z prawa na lewo, z lewa na tył. To nie jest miejsce, gdzie pokazuję jednolitą mnie. To miejsce sprzecznych komunikatów, euforycznych momentów i spędzonych w czarnej dupie chwil. Tutaj nie jestem w stu setnych, tutaj dawkuję rozważnie i nierozważnie, z nadwagą i niedowagą setne części tego, co ma miejsce w równoległym świecie. Ja tu rządzę niepodzielnie, ja decyduję, które fragmenty odsłonić, a które wciąż lub wcale nie. Elementy odsłonięte tuninguję, rasuję, koloruję, wyolbrzymiam, uwypuklam, zmieniam w feerię rozedrganych lub stabilnych, poczerniałych lub tlenionych, literackich lub grafomańskich słów. Pod nimi zalegają kolejne i kolejne, drugie, piąte, tysięczne warstwy, zostawione dla mnie i dla tych, którzy funkcjonują w bloga tle. Tutaj celebruję swoiste katharsis, oczyszczam z codziennego brudu myśli, mowę i sny. Maluję tutaj swój dziurawy autoportret, wciągam w zabawę w prawdę i fałsz. Mamię, czaruję, lawiruję. Nie dopowiadam, kluczę między zdaniami. Niby tu jestem, niby nie ma tu mnie.
jak to śpiewało Mr Zoob "twój jest ten kawałek podłogi"
OdpowiedzUsuńtwój cyrk, twoje małpy i lawirowanie jest jak najbardziej dopuszczalne
Nawet miałam wrzucić do tej piosenki link :)
Usuńno prosze jakie mialam wyczucie ;)
Usuń:)
UsuńMyślę,że tak to działa na każdym blogu:)Na moim na pewno,chyba,że potrzebuję 'terapii'.Wtedy-sama wiesz,co się dzieje...:)
OdpowiedzUsuńWiem :)
UsuńNiektóre blogi są tak intymne, że aż nie wiem, co powiedzieć. Zwłaszcza, kiedy tam jestem po raz pierwszy, drugi, wczesny jeszcze.
czy są tacy, co niczego nie ukrywają? pewnie są, ale wiele razy widziałam jak im się obrywa od ludzi, którzy wcześniej faryzeuszowsko okazywali życzliwość.
OdpowiedzUsuńja na ogół piszę o niczym w przeciwieństwie do poprzedniego bloga. i dobrze mi z tym.
Ja wprawdzie nie oberwałam, nie za mocno w każdym razie, ale też widziałam różne rozgrywki i zagrywki. Niedawno nawet, widząc pewną rozmowę, myślałam o tym, że przez te dziewięć lat tutaj nie nawiązałam przyjaźni blogowej co się zowie. I wcale mi z tym nie jest źle. Sieć to sieć: lubię bardzo, ale podchodzę niczym pies do jeża.
UsuńJa tam moja droga pisze o przysłowiowej ..... Maryni i dobrze mi z tym. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńNo, ja nie wiem, Andante. O dupie Maryni prędzej piszę ja, Ty edukujesz kulturalnie takie niewyedukowane ciołki jak ja.
UsuńTo jakieś ostrzeżenie?;-)
OdpowiedzUsuńPrzed sztormem. Bo przecież mrozu mamy dość ;)
UsuńPewnie, że jesteś - edytowana
OdpowiedzUsuń...choć nie zawsze wyjustowana ;)
UsuńBlog to faktycznie dobra forma terapii uspokajajacej :)) twoje wlasne miejsce w sieci :))
OdpowiedzUsuńTak: jak się tutaj wywściekam, wypyskuję, wywrzeszczę, do świata się uśmiecham. Nawet jeśli czasem krzywo.
UsuńCzasami trzeba ;)wiem to po sobie;)
UsuńPewnie. Inaczej się człowiek udusi.
Usuńchyba tak ma każdy. każdy ma tę drugą, trzecią, dziesiątą twarz którą pokazuje - tę do bloga, tę do przyjaciół, tę do rodziny. mi się wydaje że nawet najbliżsi nie znają mnie tak dokładnie. może tak sama chce. może chcę trochę tajemnicy. a może ta twarz zaspana i zmechacona która codziennie patrzy na mnie w lusterku w łazience to nie chciałabym ją pokazywać w świecie i na blogu. może dlatego że tego nie powinnam robić. a może to tylko mój egoizm - bo ta twarz jest tylko moja. na blogu pokazuję tylko część.
OdpowiedzUsuńZgadzam się. Całkowicie nie pojmuję tej nagonki na posiadanie wielu twarzy. Czy przez to mam rozumieć, że jeśli mnie akurat facet rzuci, mam usiąść w klasie przy biurku i zanieść się płaczem? Wiadomo, pod maskami chowamy emocje, to nie tak, że zakładając maski, okłamujemy świat. Kłamstwo to inna bajka.
UsuńW sieci trzeba być egoistą podwójnym, uważam. Bo, choć czasem nam się wydaje, że świetnie to wiemy, w gruncie rzeczy zupełnie nie wiem, kto jest po drugiej stronie. Ostrożność nie zawadzi, człowiek unika rozczarowań.
ostrożność przede wszystkim. już nie mówię tu o zagrożeniach, że niby "ja też mam 12 lat" jak to było kilka lat temu o pedofilii ale człowiek, każdy człowiek ma mnóstwo twarzy i tajemnic, z których rozlicza się tylko przed sobą. i dobrze. i tak powinno być. a blog - Ty tu rządzisz. na szczęście Twój cyrk, Twoje małpy;)
UsuńTeż myślę, że tak powinno być. Niby czemu mamy się tłumaczyć przed innymi, skoro oni też swoje twarze mają i je dozują? Ale to dobrze tak. Mało zręcznie się zwykle czuję, kiedy ktoś, zwłaszcza ktoś średnio zaprzyjaźniony, mnie nadmiarem emocji osacza. Nie wiem wtedy, co powiedzieć, nie mówić nic, przytulać, gadać, nie gadać...
UsuńTwoja piaskownica, Twoje zabawki innymi słowy Ty tu rządzisz ;D
OdpowiedzUsuńJak każdy u siebie.
UsuńTeż tak bywa i to bardzo często, czemu nie?
OdpowiedzUsuńNiektórzy pewnie zapytaliby "czemu tak?", ale ja, jak echo, powtórzę Twoje pytanie. Czemu nie? :)
UsuńW każdym z nad sa takie "dziury", rozumiemy to :)
OdpowiedzUsuń:* na poprawę wieczoru :)
UsuńDzięki, przyda się. Padnięta dziś jestem: długaśny dzień w pracy.
Usuń"dziurawy autoportret" - niezwykle trafne. Ale chyba właśnie tak to jest: między blogiem a prawdą :)
OdpowiedzUsuńZaryzykuję stwierdzenie, że z nikim nie dzielimy się totalną całością.
UsuńKażdy ma swój sposób na rysowanie siebie, na używanie bloga, na składanie liter w słowa i słów w zdania. Dobrze, że robisz to tak, jak robisz, bo wychodzi ci to interesująco, intrygująco, i chyba też odpowiednio dla ciebie.
OdpowiedzUsuńOdpowiednio. Inaczej bym się tu nie męczyła. W końcu to już za chwileczkę (18 kwietnia) dziewiąty rok.
UsuńDziękuję.
Tanyu, przestraszyłaś mnie!
OdpowiedzUsuńBuziaczki trzęsące się ze strachu;)
Nic a nic nie wierzę w Twoją strachliwość, Aniu!
UsuńBuziaczki rozbawione.
Przestraszył mnie ten chłopiec ze snu. Nigdy nie chciałabym, aby takie monstrum mi się przyśniło.
UsuńTo, że szczerość w sieci nie popłaca, wiem już od długiego czasu. Piszę tylko to, o czym chcę. Pomijam to, o czym nie powinnam pisać. Zresztą dobrze wiesz, o czym nie piszę.
Buziaczki szczere wobec Ciebie.
Wiem, Aniu.
UsuńChłopiec wcale nie był takie straszny. To nie był senny koszmar, a całkiem przyjemny sen. Chłopiec wyciągnął do mnie rękę, pomógł się pozbierać. W pierwszej chwili nawet nie zwróciłam uwagi na jego dziwną, podwójną twarz.
Buziaczki równie szczere, mimo iż kryjące to czy owo.
Dokładnie tak i niedokładnie tak. W różnych procentach. U mnie zdarzało się nawet 100, ale rzadko, rzadko...gdzieś tam na początku,i to tylko w jakieś kwestii. A tak, też lawiruję słowami...Najważniejsze żebym ja się w nich odnalazła i dobrze czuła na moim skrawku w sieci...
OdpowiedzUsuńU mnie też się zdarzało, ale... ale chyba już nie tutaj, a jeszcze na Onecie. Zwłaszcza na początku pisania bloga, wtedy człowiek najczęściej bawi się w nieposkromiony brak cenzury. Pewnie dlatego, że jeszcze nie dostał po łapach.
Usuń"Jest więc taki świat,
OdpowiedzUsuńnad którym los sprawuję niezależny?
Czas, który wiążę łańcuchami znaków?
Istnienie na mój rozkaz nieustanne?"
Jej, ale do mnie wierszem?...
UsuńNie do końca niezależny - przesiewanie informacji jest zależne od samej informacji, ale i od mojego widzimisię w danej chwili. W kolejnej chwili może mi się zmienić zakres chęci dzielenia się. Ale... nie kasuję.
Czyli tak, po prawdzie, wszystko jest niemiłosiernie względne.
UsuńNiewątpliwie.
UsuńTo jest Twoje miejsce, uzależnione od emocji w danej chwili, od chęci i niechęci. Właśnie taka jest jego rola...pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńTo raczej oderwanie od świata niż sam świat.
UsuńŚciskam Cię, Marlenko :)
O to właśnie przecież chodzi ;) każdy pisze to, co mu leży na sercu, by poczuć ulgę. :)
OdpowiedzUsuńOtóż to.
UsuńWitaj
OdpowiedzUsuńDla każdego blog ma inne znaczenie.
Jedni szukają tu przyjaźni, inni wysłuchania, wylania żali, chwili refleksji...
Dla mnie blog, to kącik tylko dla mnie, osobisty.
Piszę, bo lubię.
Najważniejsi są ludzie, wartościowi, odmienni, wierni.
Pozdrawiam wiosennie :)
Też piszę, bo lubię. I też myślę, że ważniejsze niż to, co piszę, są dyskusje pod.
UsuńOstatnio myślałam o tym, że tyle lat bloga, a przyjaźni żadnej. Ale to głównie dlatego, że ja nie chcę. Te przyjaźnie, których potrzebuję, już mam.
dziewięć lat...długo z dziurawym portretem...
OdpowiedzUsuńprawda i fałsz czego więcej? do dzisiaj nie wiem:)cyg@
Też nie wiem. Choć z drugiej strony, fałszu tu tak naprawdę niewiele, raczej wiele nieodsłoniętych prawd.
UsuńBlog to dobre miejsce na wszystko
OdpowiedzUsuńŻe powtórzę: oj, tak.
UsuńJaki urok bloga. :)
OdpowiedzUsuńOj, tak.
Usuń