5 sierpnia 2012

Bezsen(s) o koniczynie..

Jedna owca, dwie, siedemnaście, czterdzieści osiem, dziewięćdziesiąt dziewięć, sto siedemdziesiąt trzy. Liczenie baranów jest przereklamowane, dekoncentruje, sen odgania. Przewracam się z boku na bok, może w lewo, może w prawo, może na brzuchu lub, choć nie lubię, na wznak. Wtulam się w poduszkę, przykrywam kołdrą po sam nos, uwalniam stopy. O, nareszcie mi dobrze, zaraz przyjdzie sen, odpłynę. Jedna trzeźwa myśl, jaki stuk, kocie pazury na fotelu odganiają senność. Wsłuchuję się w szepty domu i plotę w głowie trzy po trzy, wymyślam niestworzone historie, snuję kosmicznie bzdurne opowieści, układam to wszystko w blog.

Zatrzymałam się w swojej pogoni za szczęściem nieskazitelnym. Siedzę na dziurawej chmurze numer dziewięć, patrzę na zaganiany świat i rozkoszuję się chwilowym mamtowdupizmem, który rozrasta się we mnie z każdą wakacyjną chwilą. I tak mi dobrze. Mogłabym zeskoczyć na ziemię i spróbować znów zająć się szukaniem czterolistnego szczęścia w kępie trzylistnych koniczyn, po co mi jednak stres nieznalezienia? Cały patent na czterolistne koniczyny wydaje się zgarniać koleżanka, która rozdaje je na prawo i lewo, dzieląc się szczęściem nasączonym przesądem.
--
Wczoraj nasiąkłam.



62 komentarze:

  1. No tak, te niestworzone historie wymyślane co napisać zdarzają się i mnie:-). Czasem obmyślam co będzie dalej w moim serialu na chwilę pozwala mi "odlecieć, ale tylko to. Potem znowu... znowu i pas. Snu nie ma. Tanya, obie cierpimy na tą dolegliwość. Ja wstaję i idę włączyć telewizor, obejrzę ciekawy (a nuż) film, podumam a potem wlokę swoje cielsko do łóżka i znowu nic aż do 2 lub 3 rano. Koniczynka? Daj sobie z nią spokój. Nie ma czterolistnej. Nie ma i już. Milutkiego dnia:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ jest, sama dostałam :)
      Ja na co dzień (czy raczej co noc) nie miewam problemów z uśnięciem. Kiedyś miałam, teraz przeszły jak ręką odjął. Nie zasypiam wprawdzie jeszcze nie dotknąwszy głową poduszki, ale wystarczająco szybko, żeby się nie zmęczyć.
      Też czasem włączam telewizor: nocą zwykle w nim ciekawiej niż za dnia.

      Usuń
    2. Szczęściara! A skąd dostałaś? Oczywiście, że nocą są lepsze filmy niz za dnia, ciekawsze. U mnie już leje...

      Usuń
    3. Od tejże koleżanki. Ale ponieważ nie przywiązuję wagi do takich symboli, gdzieś już ją posiałam.

      Usuń
    4. Nie dobrze, że posiałaś. Ale nic, przyśle Ci następną:-)). Tanyu, u mnie rozsiała się koniczyna (na podwórku) i chyba zacznę szukać swego szczęścia, hehe. Obym znalazła;-). Pozdrawiam:-)

      Usuń
    5. I tak w jej działanie nie wierzyłam, więc mała strata. No chyba, że zostawiłabym ją sobie jako przykład dziwactwa natury.
      Tej trzylistnej też mam na podwórku zatrzęsienie, ale komu by się chciało ją przeszukiwać. Tobie jednak szczęścia w szukaniu życzę, gdybyś się zdecydowała :)

      Usuń
  2. Witaj ze spamu:))) Ja ten mamtowdupizm (spodobało mi się to określenie dystansu) sobie chyba wykrakałam. Obiecałam sobie się go uczyć. No, to mnie życie testuje hehehe. Co do wiecznie szczęśliwych, to płaczę nad nimi, aż błagają o uwagę krzycząc: patrzcie ludzie jakam kochana, szczęśliwa, spełniona, przyciągam miłość, rozdaję miłość (jak to rozumieć?), życie jest przecież czarne i białe. A szczęśliwy i spełniony potwierdzenia nie potrzebuje, robi swoje. Co do spania, to wyznam uczciwie, że róznie z tym ostatnio mam, ale to w moim etapie zyciowym noramalne; mam to dupiźmie, sobie coś poczytam, zapalę na balkonie itd, itp i sam sen przylezie. Od wszelkich piguł uchroń mnie panie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z samego centrum spamu, ale ważne, że już wiem, gdzie lądujesz :))
      Ja razie się mamtowdupizmem rozkoszuję, bo wiem, że rozkosz minie jak ręką odjął pod koniec sierpnia, a już na pewno we wrześniu. Ale to daleka przyszłość, tak myślmy! Dość to czarno-białe podejście, a ja przecież tak lubię i tęczę, i szarości. Nic to, takich wiecznie szczęśliwych też znam i w to szczęście mało wierzę, żeby nie rzec, że nie wierzę. Po niektórych widzę, że to szczęście polega na wypieraniu ze świadomości faktów. Ale ich rybki, ich akwarium.
      Ja zwykle śpię jak miś, o każdej porze dnia, więc nie lubię się za długo przewracać z boku na bok. Ale jaki mam na to wpływ? Przecież nie pigułkowy, w tej kwestii jesteśmy zgodne.

      Usuń
  3. u mojej siostry czytanie książek wyzwala w niej zupełny sen. jedna kartka i już zasypia. a ja raczej nie mam też kłopotów z zasypianiem. ale czasami jak nie mogę zasnąć to wymyślam następną komedię romantyczną.
    a ty sobie siedz na chmurce i poleniuchuj. należy ci się to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie taki efekt wywołuje czytanie w pociągu: kilka stron i odlatuję. Dlatego czytam głównie na dłuższych trasach, nie chcę przespać swojego przystanku.
      Siedzę, siedzę, ale położyć się nie mogę, bo chmurka dziurawa, to spadnę ;)

      Usuń
  4. W taką noc wyobraźnia ma pole do popisu. Co z tego, że bzdury. A nuż jakiś ładny wpis z tego wyjdzie? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś mi łazi po głowie, ale kształtów nabrać nie chce na razie.

      Usuń
  5. Szukam szczęścia w ulotnej chwili:)Paczucha

    OdpowiedzUsuń
  6. ja jak nie moge zasnac to sobie marze wymyslam i niemal sama bajki opowiadam
    w mojej glowie rodzi sie to co chcialabym zobaczyc i to dziala
    szybko zasypiam a pozniej mam calkiem przyjemne sny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A na mnie takie przedsenne bajanie działa wybudzająco.

      Usuń
  7. Nigdy nie bawiłam się w liczenie owiec, bo czułam podświadomie, że to przereklamowane :P Ale znam ten stan, kiedy niby wszystko ok i przygotowane do snu, a jakaś myśl zakłóca wszystko. Choć gorsze jest kiedy się śpi, a ta myśl ciągle i ciągle prześladuje, że rano jak się budzisz, budzisz się właściwie z lękiem jakimś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Moje myśli dość neutralne były, pozytywne nawet, znam też jednak to uczucie, kiedy człowiek się budzi ze ściśniętym ze strachu gardłem. Wcale nie przez senne koszmary.

      Usuń
  8. ja też nie licze owiec ale nie miewam specjalnie problemów ze snem ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwykle mam problemy wręcz przeciwne, czyli jak odgonić sen :)

      Usuń
    2. OTÓŻ TO ! TEN PROBLEM I MNIE JEST BLIŻSZY ;d

      Usuń
    3. Szkoda tylko, że mnie nie w tej chwili. Od czasu napisania notki, codziennie usypiam o jakichś masakrycznych godzinach. A rano budzi mnie miaucząca jak opętana ElNina.

      Usuń
  9. Żeby ta czterolistna koniczynka faktycznie przynosiła szczęście...

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też poszukuję szczęścia... Wypatruję go ze wszystkich stron... Przyzywam... Wołam... Krzyczę... Gdzie jesteś o szczęście???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może właśnie trzeba przestać szukać, bo szukanie go wystrasza?

      Usuń
  11. O ile wiem, to powinnaś liczyć barany a nie owce. Wtedy byś zasnęła;))
    Buziaczki bez problemów z zaśnieciem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baranów jakby więcej znam, to łatwiej liczyć, choć z drugiej strony pomylić się można, bo nie spamiętam, czy tego już liczyłam, czy jeszcze ;)
      Buziaczki wciąż niedospane.

      Usuń
  12. Witaj
    Nie wiem, kto wymyślił to liczenie, ale niewiele pomaga, a tylko wkurza.
    Najlepiej przed snem "zmęczyć" organizm np spacerem. A później kwiatowa, aromatyczna kąpiel :)i książka przed dobrym snem...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przedwczoraj zmęczyłam organizm rowerem, zmęczyłam dość poważnie, ale nie pomogło, znów nie mogłam zasnąć. Książkę zawsze przed snem czytam, nie zawsze działa.

      Usuń
  13. Ja często nie mogę zasnąć bo zwyczajnie jest mi za gorąco.

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj, dobrze znane mi problemy. Ile człowiek przemyśli przed snem, zanim umęczony wreszcie zaśnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem nawet przemyśli to, czego przemyśleć świadomie nie chce, co w sumie jest plusem.

      Usuń
  15. Stan, który opisujesz nazywam uaktywnieniem trybu mędrca... Miewam go dość często. Zwłaszcza wtedy, kiedy rano powinnam wcześniej wstać. Ale nie tłumię, bo zauważyłam, że moja wola i tak zawsze z nim przegrywa. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to świetna nazwa, bo człowiek wtedy mędrkuje, że hej. I masz rację, im wcześniej trzeba wstać, tym mniej wieczorem chce się spać. Ja jeszcze zauważyłam, że kiedy jestem strasznie zmęczona, wtedy sen jakoś nie chce przyjść.

      Usuń
    2. To zaś zdarza mi się naprawdę bardzo rzadko. :) Zazwyczaj jak jestem naprawdę zmęczona, nawet nie zauważam kiedy zasypiam. :)

      Usuń
  16. Zgadzam się, barany są przereklamowane! nie wiem, jak to może kogoś usypiać :)
    Lepiej po prostu z tej trzylistnej zrobić szczęśliwą konicznynę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby trzylistna przynosiła szczęście, miałabym go całe połacie ;)

      Usuń
  17. nigdy nie liczyłam, oddawałam się marzeniom, ale coraz częściej jeśli muszę gdzieś rano jechać połykam pół pigułki i szybko odpływam...
    Koniczynki już też nie szukam, szczęścia bardziej poszukuje w sobie. Ostatnio doświadczyłam tego, że życiorysy innych mogą ukazać własne życie w innej perspektywie. Bardziej optymistycznej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się morduję, za to rano, po jakiejś półgodzinie, jestem zadziwiająco świeża.
      To prawda, jeśli człowiek nie widzi szczęścia w sobie, żadne koniczynki ani inne wymysły go nie dadzą. Ilu jest takich, którzy wydają się mieć wszystko, a radości w nich nie ma. Wszystko przez to, że owo "wszystko" dla każdego jest czymś innym.

      Usuń
  18. Mamtowdupizm - boskie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jedni nie mogą zasnąć a ja ostatnio zasypiam zanim zdążę przyłożyć głowę do poduszki. A doba taka krótka , że przydałoby się później kłaść spać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zwykle mam właśnie taki problem jak Ty, czyli śpię jak zabita. I na sen mi rzadko szkoda czasu. Suseł jestem, ot co :)

      Usuń
  20. Mamtowdupizmsymbolizmekspresjonizm powiedziałabym nawet:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, jak tak dalej pójdzie znajdę się w podręcznikach teorii literatury ;)

      Usuń
  21. "dzielac sie szczesciesciem nasaczonym przesadem'... ja wiem, ze ostatnio malo rozgarnieta jestem i glupie pytania zadaje, ale co tu wisi na rzeczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi o to, że koleżanka rozdaje na prawo i lewo te przez siebie znalezione czterolistne koniczyny, a te, jak wiadomo, szczęścia realnego nie przynoszą, bo jedynie przesądem są.

      Usuń
    2. tyle zrozumialam, myslalam, ze nalezy szukac drugiego dna...

      Usuń
    3. Nie, nie mam głowy do drugich i kolejnych den.

      Usuń
  22. czterolistne...przereklamowane
    i barany nie sprzedane
    liczę...

    na dobry sen:) buziaki cyg@

    OdpowiedzUsuń
  23. Lenienie się fajna rzecz, ale niewiele osób może sobie na to pozwolić. Przepraszam, że tak rzadko bywam. Obiecuję, że wrócę jeszcze na blogi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajna. Tym fajniejsza, że jako nauczyciel - darmozjad mam dwa miesiące wolnego. Ba, niektórzy twierdzą, że nawet mam cały boży rok wolnego :)
      A blog nie zając.

      Usuń
  24. ja dzisiaj miałam noc bezsenną. a teraz padam na pyszczek :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dziś wyrzuciłam na dwór Troję (małego kotka), która mnie budzi w środku nocy, to mnie obudziła ulewa i poszłam szukać Troi. A że jej znaleźć nie mogłam, to nie mogłam zasnąć, bo się martwiłam. I tyle mojego spania.

      Usuń
  25. Kilka Osób wybrzydza na lenistwo i leniuchów, dając tym przykład nieznajomości rzeczy i pochopności w sądach... Otóż... Lenistwo jest motorem postępu i rozwoju cywilizacji... Tak zwani "pracowici" - zapracowani, zagonieni, bezmyślni z przemęczenia, niczego pożytecznego nigdy i nigdzie nie wymyślili, gdy tymczasem "lenie" - ludzie o nieprzepracowanych, świeżych, chłonnych umysłach i koło i ogień i żagiel i teorię względności i miliony rzeczy, idei, teorii dali pracowitym, którzy w przepracowaniu tkwiąc, nie potrafią ich ani zrozumieć, ani zastosować dla swego i innych pożytku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem w stanie sprawdzić Twojej teorii pod względem historycznym, ale... istnieje również lenistwo bezmyślne i ciężko twierdzić, że jedynie leniwi wymyślili całe dobrodziejstwo świata. Zresztą, niewątpliwym plusem istnienia pracowitych jest to, że ma kto na leniwych pracować. To tak pół żartem, pół serio, bo generalnie nie sądzę, by istniał tak uproszczony podział: ci, którzy wymyślali również pracowali, zwyczajnie inny rodzaj wysiłku wybrali. Abstrahuję od wynalazków z przypadku.

      Usuń
  26. Ps. Dodaję do obserwowanych, bo nie chcę przegapić notek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Cię mam w czytniku, lubię Twoje zdjęcia :)

      Usuń