7 czerwca 2012

Bliźniaczo (nie)identyczne..

Nie wiem, czy to nie przedwczesna euforia, ale chyba nauczyłam się rozróżniać siedemnastoletnie bliźniaczki podobne do siebie jak dwie krople wody. Na pierwszy rzut oka, na wnikliwszy bowiem okazuje się, że jedna jest bardziej pucołowata, druga, wiadomo, mniej. Wciąż mam wprawdzie problem z określeniem która jest która, kiedy stoją przede mną pojedynczo, na lekcji jednak jestem w komfortowej sytuacji, bo dziewczyny są frekwencyjnie wzorowe, zawsze są. Dumna jestem z tego faktu niesłychanie, bo przyznały się, że nauczyciele generalnie ich nie rozróżniają, a nigdy nie mylą się tylko najbliżsi przyjaciele i mama. Zwłaszcza ich mamę z tej kwestii podziwiam. Teraz dziewczyny są już duże, każda ma własny zestaw cech charakteru, które w domu na wierzch intensywniej wychodzą, ale przecież kiedyś były malutkie i identyczne. Ja pewnie musiałabym wytatuować każdej choć pierwszą literę imienia, bo w matczyne moje serce i jego ewentualną umiejętność rozróżnienia przez miłość średnio wierzę. Mimo faktu, że całe życie miałam do czynienia z bliźniętami: dwa lata młodsze rodzeństwo mam bliźniacze. Nieidentyczne jednak i płciowo odmienne. Wyglądem zresztą też różnią się wielce: siostra ma ciemne włosy, dodatkowo je na czarno farbuje, brat jest blondynem; ona jest wysoka i smukła, on ma tendencje do hodowania brzuszka i wzrostem nie grzeszy. Do tego siostra charakterologicznie zawsze była mi daleka, z bratem od zawsze dogadywałam się niemal bez słów. Teraz, kiedy wyrośliśmy z dziecięcych fanaberii, relacje mamy inne. Z bliźniakami jednak będę miała do czynienia do końca życia również z powodu Duńskiego. Nie, on brata bliźniaka nie, siostry też nie, za to urodził się pod bliźniaczym znakiem zodiaku i ponoć pasuje do mnie idealnie, choć czasem kłócimy się tak, że iskry lecą, a i talerze pewnie by poleciały, gdyby nie fakt, że strasznie je lubię i gdzie ja bym kupiła drugie takie. Na tym jednak z bliźniakami nie koniec: się nam dziś z podrzuconej rok temu kotki urodziły kompletnie nieidentyczne:


36 komentarzy:

  1. W klasie bliźnięta, w rodzinie bliźnięta, w domu Bliźnięta, co to dalej będzie? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ufam, że nic, bo pewnie tatuowanie noworodków jest karalne ;p

      Usuń
  2. O to już znam odpowiedz czyje to maleństwa :)
    Miałam w podstawówce w klasie bliźniaczki i nauczyciele je mylili, a my się dziwiliśmy, bo aż tak podobne nie były. Za to bracia bliźniacy mojego byłego chłopaka a obecnego Przyjaciela byli jak dwie krople wody, nawet w niektórych sytuacjach własną mamę potrafili nabrać. Wiem, bo od lat nasi rodzice się przyjaźnią....Ale z wiekiem ( są ode mnie 8 lat młodsi ) różnice się pojawiły i łatwiej ich odróżnić jak są we dwoje, bo gdy spotykam ich pojedynczo to nigdy pewności nie mam,ale to też dlatego, ze zbyt rzadko się widujemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Ja w ogóle nie jestem spostrzegawcza jeśli o wygląd chodzi, więc to rozpoznawanie dziewczyn wzięłam sobie za punkt honoru i chyba się nareszcie udało. Mamy umowę, że mi nie będą podpowiadały.
      No właśnie, ja mam ten komfort, że dziewczyny już dziećmi nie są, wtedy rozróżnienie jest trudniejsze.

      Usuń
  3. O matko... małe kociaki są cudowne!;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze z miesiąc i będą najfajniejsze :)

      Usuń
    2. Tak, szczególnie, jak bawią się, atakując się wzajemnie zza węgła i atakowany staje bokiem, pręży grzbiet i ten łysy jeszcze kikut, który ma być w przyszłości okazałym ogonem. Kiedyś mało nie umarłam ze śmiechu, a scena wciąż stoi mi przed oczami, jak się toto nastroszyło;-)
      Kocham koty miłością szczerą i wzajemną:-)

      Usuń
    3. Dokładnie!
      Ja też koty kocham, choć jeszcze jakieś pięć lat temu nigdy bym nie pomyślała. Zdecydowanie byłam bardziej zakochana w psach. O, i chciałam napisać kotach. Podświadomość :)

      Usuń
  4. Tatuowanie noworodków? Jako, że pracuję między innymi na oddziale noworodków muszę się w tym względzie wypowiedzieć:) Nie sądzę,by to było karalne:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tatuowanie samo w sobie nie, ale zawsze może je podciągnąć pod znęcanie się. I jak wtedy rozpoznać własne dzieci? Ech... :)

      Usuń
  5. Wcale a wcale się nie chwalę :), ale z rozróżnianiem bliźniąt jakoś nigdy nie miałam problemu (no powiedzmy pomijając jakieś dwa-trzy pierwsze rzuty oka).
    Kociaki boskie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja nie mam w rodzinie teraz bliźniaków ale mój dziadek miał brata bliźniaka który wcześnie zmarł i u mojej babci w rodzinie też były. Teraz na razie cisza na morzu. Nie wiem czy bym umiała rozróżniać jednojajowe czy nie ...

    A co do kociaków to rodzą im się tak jak ludziom identyczne ??? bo się nie spotkałam ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co się orientuję, moje rodzeństwo to dość niespotykane w rodzinie okazy. Ale mogę się mylić.
      A koty... No masz rację, rzadko się rodzą identyczne, zwykle zupełnie do siebie niepodobne, jak te moje. Pisałam Ani poniżej, że tylko raz mi się urodziły dwa takie same z jednej mamy.

      Usuń
  7. przypomniało mi się mężczyzna który ma 5 dzieci - córkę, później dwie pary bliżniaków. i on z daleka ich rozpoznaje mimo tego że jedna para to bliźnięta jednojajowe. zawsze go podziwiałam. a koty - Ty wiesz jak mnie uszczęśliwić. koty uwielbiam. te fotki są cudowne. wybrałaś już imiona?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, faktycznie jest bezbłędny :)
      A koty - czarny będzie Troja, jak się okaże dziewczynką, a Trojan, jeśli chłopcem. Dla białawego wciąż szukamy imienia - musi się kojarzyć z Polską. Bo Troja jest na cześć Greków. Gdyby się urodziły cztery, nazwalibyśmy je z rosyjska i czeska jeszcze. Choć akurat na brak "rosyjskich" kotów nie narzekam: mamy w końcu Kitajca i Nikitę.

      Usuń
    2. może po prostu Pola. albo Polak. albo Biały. zresztą wybierzesz sama. a co - urodziły się w pzerwie meczu Polska - Grecja?;)Tomoże Troja i Bigos?;) muszę zobaczyć bo mnie zaciekawiłaś kto odnalazł mury Troi - wiem tylko że to dzisiejsze tereny Turcji...

      Usuń
    3. W przeddzień :)
      A biały imię już ma, tylko miejmy nadzieję, że będzie ona, bo dla niego nie bardzo będzie pasowało.
      I kto?

      Usuń
    4. Troje odkrył Heinrich Schliemann

      Usuń
  8. zawsze chcialam blizniaki... ale co to kogo obchodzilo ;-)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać u wróżki spełniającej inne marzenia byłaś ;))

      Usuń
  9. Jezderkusie! Ale te cicie cudne!!!!:)))) Ja też urodziłam bliźnięta. O! Córkę spod znaku bliźniąt:))) I nigdy nie wiedziałam, która dzisiaj wstanie: ta słodka czy ta pyskata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A przez przypadek Twoja córcia to nie siostra Duńskiego: normalnie z rańca ma identycznie ;)
      Chcesz jednego? W czarnym już jestem zakochana, ale drugi mógłby iść w dobre ręce.

      Usuń
    2. Ja bardzo bym chciała, bo nie tylko za psami mam fioła, ale ... nie jestem za mojego psa pewna, na dworze strasznie je goni. Poza tym kasę mi teraz wcale niemałą zjada, przyplątały się dwie dosyć poważne choroby. Z drugim zwierzaczkiem byłoby już krucho.

      Usuń
  10. Nie mam w rodzinie blizniakow, ale znam kilka par i czasem troche zazdroszcze im tej szczegolnej wiezi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A moje rodzeństwowe bliźniaki średnio były ze sobą związane. Brat bardziej trzymał ze mną przeciw siostrze. Ot, takie młodzieńcze układziki :)

      Usuń
  11. Ale cudne maleństwa, obok mojej działki są cztery podobne:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na strychu mojej szopki są trzy kolejne, co znaczy, że mamy w tej chwili szczęśliwą trzynastkę :)

      Usuń
  12. Ooooo, malutkie kociaczki! Dziećmi się nie zachwycam, ale potrafię się rozpłynąć nad takim właśnie maleństwem z różowym noskiem :)))

    Nie mam dużego doświadczenia z bliźniakami. W szkole podstawowej niby znałam dwóch, ale trochę to było dziwne, bo wszyscy mówili, że to bliźniaki, a chodzili do różnych klas (jeden ze mną, a drugi klasę niżej. Nie sądzę, żeby nie zdał w przedszkolu ;))) A potem w liceum też poznałam parę bliźniaczek, ale były kompletnie różne - pamiętam, jak się zdziwiłam, kiedy dowiedziałam się, że to bliźniaczki :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to masz jak ja. Też spędzam pół dnia wgapiając się w te kocięta, a imiona większości dzieci znajomych ledwie pamiętam.
      Z tymi bliźniakami, hmm, może jeden poszedł do szkoły rok wcześniej?
      Ja w mojej ostatniej klasie też miałam bliźniaka, drugi chodził do równoległej. Mieli inne fryzury, więc rozróżniałam ich bez trudu. Zresztą, nie trzymali razem. Natomiast w pierwszej klasie, w której nie uczę, są takie bliźniaczki zupełnie do siebie niepodobne. A do tego jedna farbuje włosy na ciemno, by się jeszcze bardziej różnić.

      Usuń
  13. Tanyu, nie wiem, dlaczego nie mogę pod Twoim komentarzem do mojego komentarza otworzyć rubrykę "Odpowiedz". Na dole pojawia mi się napis javascript, co wg mnie znaczy, że czegoś nie zainstalowałam. Oczywiście, że usuń mój komentarz nie do końca usunięty. Na moim blogu takie coś mi się udało bez żadnych szkód. Te pół kilograma Jarek miał przeważnie na twarzy, więc łatwo było rozpoznać. Muszę na naszej klasie sprawdzić, czy jeszcze się różnią tym szczegółem.
    Wśród tych pięciu naszych kotów nie było tylko białego, za to był słodki rudasek.
    Buziaczki bliźniaczo podobne do wczorajszych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, Aniu, że skorzystałam z Twojej sugestii i zniknęło wszystko. Nic to, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, a następnym razem pamiętać, że usunie się cały wątek. Ot, i mamy pozytyw tego, że Twój komentarz nie chciał się pojawić jako odpowiedź do mojej odpowiedzi :)
      Mimo wszystko pół kilograma to takie nic.
      Aj, rudasków mogłabym mieć całe stadko.
      Buziaczki obiecujące nie usuwać pierwszych komentarzy, a niech sobie będą.

      Usuń
  14. Kiedyś - zdecydowanie w erze przed M-ką - marzyłam o bliźniakach. I wydawało mi się to takie oczywiste - wszak mój ojciec ma bliźnięta za braci. Marzyłam o dwujajowych o chłopcu i dziewczynce - bo mnie z kolei nie przerażał fakt, że ich nie rozróżnię, ale to, że będę miała dwójkę takich samych dzieci ;) A potem zaszłam w ciążę i mi przeszło. A pół roku temu moja szwagierka dowiedziała się, że spodziewa się bliźniaków. I tylko my dwie wykrzyknęłyśmy na tę wieść "o k..." ;) A kociaki przecudne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się jakoś nigdy bliźnięta nie marzyły - moi rodzice na pewno mieli podwójną radość, ale i podwójną robotę. Oboje pracowali, niańka pewnie miała z maluchami przekichane. Choć w sumie w pewien sposób miała jedno dziecko: siostra była oazą spokoju, brat dawał rykiem popalić.
      Pewnie byłabym trzecia w tym wykrzyku :)

      Usuń
  15. Mój mąż ma kuzynó bliźniaków. Dorośli faceci. Na początku ich nie rozrużniałam, teraz już tak. Różnią się bardzo. Jeden to taki mamisynek, a drugi cwaniaczek:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, jak się bliźniaków pozna, to łatwiej, bo jednak różnią się charakterem nieco. Albo bardzo :)

      Usuń