Się stało, nasi odpadli w turnieju. Z moim mało bałwochwalczym stosunkiem do narodowej jedenastki od początku nie wróżyłam im ćwierćfinału, niemniej doceniam fakt, że starali się stanąć na wysokości zadania i wreszcie nie powielili schematu sekwencji meczów z poprzednich kilku mistrzostw. Cokolwiek polskie serca by podpowiadały, jesteśmy w ogonie Europy, do czołówki się tak szybko nie zbliżymy i niemal każda drużyna, wyłączając te półamatorskie, jest dla nas wyzwaniem. Co nie znaczy, że czasem nie sprawiamy niespodzianek. I owszem, częściej niż raz na rok nawet, czego nie można powiedzieć o większości rodzimej prasy, której prawie udało się wywołać wojnę polsko-ruską, wygrzebując z historycznego wora zakrzepłe zaszłości, podgrzewając wystarczająco nabrzmiałą piłkarskimi emocjami atmosferę, robiąc z Ruskich bandytów, którzy pożrą nas żywcem tak sportowo, jak i kibolowo. Te same dziennikarzyny ubolewały nad zachowaniem szarpiących się w stolicy pseudokibiców, jednocześnie rozdmuchując ewentualnie przygasłe elementy sztucznego konfliktu. Wiem, mamy niewymyślone zaszłości z Rosją, jednak przenoszenie ich na arenę sportową jest grubą przesadą i świadczy jedynie o tym, że my nie umiemy poradzić sobie z naszą zapiekłością. Miałam nadzieję, że wojenka się skończy i wreszcie zrobi się miejsce dla radosnego kibicowania, tymczasem Onet zabrał się dziś za przeprowadzanie plebiscytu na największe rozczarowanie Euro 2012; kandydaci wywodzą się jedynie z polskiej drużyny, to oczywiste.
Zupełnie na niesportowej niwie, ale prowadzona z podobnym zacietrzewieniem była nasz lokalna wojenka wokół festynu z początku czerwca. Zorganizowany już po raz drugi przez jednego z radnych, miał służyć uciesze dzieci i zrelaksowaniu się dorosłych. Tymczasem, wiele osób szukało dziury w całym, zarzucając radnemu, że nie działa bezinteresownie, że burmistrzowski stołek sobie na przyszłość szykuje, a podatki ciężko pracujących mieszkańców gminy wniwecz obraca. W głowie się niektórym nie chce zmieścić, że pieniądze na imprezę pochodziły w całości od sponsorów, gmina zaś całkowicie odcięła się od przedsięwzięcia; do tego stopnia, że większość radnych nie pokazała się na festynie, choć dzieci mają w wieku celebrującym Dzień Dziecka. Zamiast więc schować w kieszeń swoje anse i pozwolić dziecku uczestniczyć w czymś naprawdę dobrze zorganizowanym, naburmuszyli się i zignorowali, bo impreza była pod patronatem kogoś, kto jest ewentualnym kandydatem do stołka. Nie wiem, czy ów pan zamierza kandydować, nie jestem w niego też bezkrytycznie zapatrzona - w żadnego politykującego człowieka nie jestem - ale faktem jest, że przynajmniej chce mu się pipidówkę do działania porwać: sam wiele by nie zdziałał, miał do pomocy obrotnych ludzi.

(klik powiększa)
P.S. Tymczasem po wczorajszym wyjeździe do Krakowa ja jestem z opóźnieniem biało - czerwona.
Masz racje z tym rozdmuchiwaniem zazylosci ogolnych,jest wielu fanow,ktorym serce w zalu pozostalo po tym jak Polska odpadla,niemniej jednak mecz to mecz,nie ma co ubolewac,a co do festynu,to super,takie organizacje zawsze maja sluzyc mieszkancom, tymbardziej ze wydaje mi sie,ze jest ich coraz mniej w malych miejscowosciach..
OdpowiedzUsuńWłaśnie, to tylko mecz, choć aż mecz. Czytałam niedawno wywiad z jakimś czeskim dziennikarzem, który jeszcze przed meczem z Polską powiedział, że jeśli Czesi przegrają ten mecz, wezmą prysznic, pójdą na piwo, będą żyć dalej i żaden mecz nie zakłóci przyjaźni z Polakami.
UsuńTak, ten festyn jest super sprawą. Ja generalnie na takie imprezy nie chodzę, bo zwykle u nas jest to okazja do puszczenia muzyki z odtwarzacza i postawienia budki z piwem, ten festyn jednak jest inny, co widać na zdjęciach. A wielu rzeczy jeszcze nie widać (można zobaczyć na flogu, link z prawej, wpisy na początku czerwca).
Ano piekne zdjecia, prawdziwie polskie..
UsuńTen zespół ludowy z większego miasta jest fantastyczny. Byli już u nas drugi raz.
UsuńJuż widziałam gdzieś te zdjęcia i nie mogłam oderwać oczu
OdpowiedzUsuńA dziękuję, bo wszystkie moje własne.
UsuńDziś usłyszałam nawet, że na jutro przewidziano dzień zdejmowania flag. Nie, nie ma mowy- to moje święto, moje i reszty kibiców, nikt mnie nie zmusi do pogardy dla ludzi którzy starali się jak mogli. A ile mogli- to inna sprawa.
OdpowiedzUsuńNie żartuj. Może zamiast zdejmować, powinniśmy opuścić do połowy... hmm, czego w samochodzie?
UsuńTeż mam wrażenie, że, cokolwiek by nie mówić, to nasze najlepsze mistrzostwa od wielu, wielu lat. I w ogóle mistrzostwem jest fakt, że to Euro tak się udaje i sportowo, i logistycznie, i atmosferą.
Nie wiem, po co komu rozmaite wojenki, ale ja tego nie zrozumiem. Nawet się nie będę starała...
OdpowiedzUsuńTo, co piszesz o festynie, jest takie... polskie, że aż nie dziwi. Co samo w sobie jest przerażające....
Prasie są one pewnie potrzebne po to, by miała o czym pisać: zawsze to mniej nudno jest jak tu czy tam sobie po buziach dadzą. A już kiedy Rosjanie w grę wchodzą frajda jest wielokrotna. Ja Rosjan strasznie lubię, więc wojenki tym bardziej nie rozumiem. Że nam kiedyś ZSRR i wcześniej Rosja zawiniły? Uważałabym z tą odpowiedzialnością zbiorową.
UsuńNiestety, w pipidówce jest nam bardzo polsko...
Witaj
OdpowiedzUsuńWróżbitów się u nas namnożyło przed mistrzostwami, że hej :( A ocenianie innych i brak wiary w cokolwiek, kogokolwiek, to nasze wady narodowe. Niechlubne niestety :(
Pozdrawiam
Wróżbitów w kwestii wyników nie da się uniknąć: ponieważ piłka nożna jest sportem narodowym, każdy się na nim zna :)
UsuńŻeby to jeszcze były merytoryczne oceny, ale nie zwyczajne przywalanie komu i jak się da...
Chyba jak zwykle? Zamiast cieszyć się Euro i dobrymi opiniami, wyciągamy (wymyślamy?) stare zatargi. A można by, skoro w Euro nam nie wyszło, zerknąć chociaż na siatkówkę i oszaleć ze szczęścia, że Polacy wygrali z Brazylijczykami ;)
OdpowiedzUsuńMożna by. Można by również kibicować dalej i bawić się międzynarodową atmosferą i zawodami, jakich długo u nas znów nie będzie.
UsuńTeż mam wrażenie, że część zatargów jest zwyczajnie wymyślona. Że zrobiono z igły widły.
Jak może się w naszych małych ojczyznach dobrze dziać, skoro zawsze znajdzie się jakaś grupa malkontentów, która ludziom z inicjatywą i z pomysłami potrafi ten zapał ostudzić? Pozdrawiam z nadzieją, że ta tendencja będzie się sukcesywnie zmieniać. :)
OdpowiedzUsuńObawiam się, że niestety ostudzili na dobre: ten konkretny radny zapowiedział, że to chyba już ostatni raz. Ale może uda się go przekonać. Oby, bo żaden inny na pewno nic podobnego nie zrobi.
UsuńByło się w Krakowie i się nie pochwaliło! ;P
OdpowiedzUsuńA o kibolach nie wypowiadam się, bo mi ciśnienie skoczy.
Było się, ale w celu spotkania z niewidzianą dawno koleżanką: miałyśmy czas tylko na siebie :)
UsuńA kibole przynajmniej nasi rodzimi powinni się powstrzymać w czasie Euro: przecież piłka to ich miłość, nigdy nie zrozumiem, dlaczego więc ją szargają...
ja miałam nadzieję ale nie aż taką że tylko włosy z głowy rwać... jak nie mecz to siatkówka... a Kowalczyk zaraz będzie nam dodawać skrzydeł;) a co do gazet - prasa, media rozdmuchują niepotrzebnie jakieś konflikty i mama moja prawdę powiedziała - to już nie jest czwarta władza tylko pierwsza. a co do Twojej miejscowości - niestety tak jest wszędzie. biją się o stołki lub siedzą do końca. i nijak się nie dadzą przekonać...
OdpowiedzUsuńTak, trzeba dostrzec sukcesy gdzie indziej, są dyscypliny, w których nam ich nie brakuje.
UsuńFakt, to pierwsza władza, bo ludzie polityków słuchać nie chcą, a za mediami wciąż idą jak w dym.
U nas ponoć burmistrz ma odejść na emeryturę w lipcu - gdyby to była prawda, stałaby się rzecz niemal niemożliwa do pomyślenia: burmistrzuje już chyba ze dwadzieścia lat i atom go nie ruszał, a tu sam by odszedł... Uwierzę jak się stanie.
Jak pomyślę o tym, jak media (a i niektórzy politycy też) pompowali wielkie starcie narodów na zasadzie rozliczeń z historią, zasiały panikę, histerię wręcz a potem zdziwieni byli, że się kibole zebrały to mnie normalnie coś trafia. Postanawiam już o tym nie myśleć.
OdpowiedzUsuńJa uwielbiam festyny!!!
Hipokryzją jest nakręcać nienawiść, a potem się dziwować nienawiści. Nienawiść do pewnych narodów mnie za to mierzi. Nawet nie dlatego, że po prostu jest, a jej nie powinno być, ale dlatego, że nienawistnik spytany o powody nienawiści nie umie jej uargumentować. Moja babcia tak mawiała o mojej mamie, że "Ruskich bała się jak ognia, a Ruskiego w życiu nie widziała". Moja babcia zaś pobyć na wschodzie wspomina z rozrzewnieniem i gdyby nie wojna, wcale by stamtąd nie wracała. Wiadomo, wtedy tam była Polska, ale i bardziej wschodnich nacji nie brakowało.
UsuńTanyu, teraz zaczęło się deliberowanie, kto jest winien, że Polacy nie wyszli z grupy. Po prostu zawsze trzeba szukać winnego, osadzić go, ośmieszyć i ukarać. Tacy już jesteśmy. Przecież z odpadnięciem naszej drużyny Euro się nie kończy, trwa dalej i dopiero teraz możemy obejrzeć futbol na najwyższym poziomie. Z podziwem patrzyłam w niedzielę, że ludzie we wsiach, przez które przejeżdżałam, jadąc do rodzinnej wioski, nie pozdejmowali jeszcze flag, widocznie dalej chcą się chlubić naszą ojczyzną, która tak pięknie zorganizowała Euro 2012, bo krytykować każdy potrafi, ale z organizacją czegokolwiek jest już gorzej.
OdpowiedzUsuńBuziaczki, które dalej są biało- czerwone.
Zamiast znaleźć jakieś plusy, bo te niewątpliwie były i jakoś zmotywować drużynę na przyszłość, bo podobno jedną z młodszych jest i dopiero się zgrywa i rozwija, to doszukujemy się wszystkiego, co złe. Tak, bardzo to swojskie.
UsuńTeż myślę, Aniu, że ćwierćfinały i tak dalej będą ciekawe. I mam nadzieję, że flagi zostaną do końca turnieju. I jeszcze cieszę się, że jest, jaki jest, czyli dobry.
Buziaczki już jakby mniej biało - czerwone, opalenizna mi zbledła ;)
fajny taki regionalny pipidówkowy festyn nawet jak były kwasy przy organizacji ...
OdpowiedzUsuńPrzy organizacji nie było kwasów. Kwasy były dzień po w trakcie sąsiedzkich pogaduszek.
Usuńaaaaaaaaa rozumiem :)
UsuńKiedyś lubiłam te "pipidówkowe" festyny (wliczając to i co mi siłą rzeczy najbliższe), teraz ... sama nie wiem czemu nie bardzo? Nie mów nikomu (:D), ale nawet tegoroczny, niedawny, miastowy na poklask rzucony - odrzuciłam, wybywając w rodzinę - syna odwiedzić). Mierzi mnie to zakłamanie i obłuda. Co do meczu z Czechami, to jestem niepocieszona, gł z tego powodu, że nasi na tym b. ważnym meczu grali - jak to nasi, cóż... A już liczyłam (tu nie chodzi o wynik, ale sposób grania), że się odnaleźli poza ten cały zafajdany świat, nie dbam o to, co kto pomyśli po tych słowach... wolę tematu dosadnie nie rozwijać. Syn - małolat, znajomego ostro uczy się w szkole dla bramkarzy, został podobno zauważony, przekazuje nam to i owo. Włos się jeży.
OdpowiedzUsuńMnie się tłumaczyć z nielubienia festynów nie musisz, bo sama mam do nich niewiele miłości. Na tym jednak dzieciaki miały okazji zrobić, między innymi, kartę rowerową i motorowerową, plus wygrać sporo fajnych nagród. Do tego dzieciaki, i te małe i te już całkiem duże, miały okazję zaprezentować swoje talenty, więc ten akurat mi się podobał. Zresztą, w odróżnieniu od innych festynów nie było jedynie muzyki z cyklu "umpa umpa".
UsuńWłaśnie, w meczu z Czechami można mieć pretensje jedynie o styl gry, bo wynik... cóż, czasem to trochę jak loteria.
Kurczę, żeby już małolatów wikłać w jakieś brudne sprawy...
Takie imprezy to uwielbiam, jak człek patrzy na radochę dzieciaków, to serce do życia się rwie... Ostatnio nastrój mnie nieco opuścił, więc sobie bezczelnie pomarudziłam:))))
UsuńTo witaj w klubie marudzących :))
UsuńA no, przecież to było do przewidzenia ;)
OdpowiedzUsuńAle że przegrana naszych czy wojenka?
UsuńMimo , że wiadomym było jak to sie skończy to troszeczke zal. Cuda przeciez czasem się zdarają..
OdpowiedzUsuń...głównie tym, którzy na nie pracują, ale, oczywiście, dopuszczam wyjątki. Zwłaszcza w sporcie.
Usuńa ja mimo,że kibicem aż takim wielkim nie jestem to mimo to nadzieję miałam,że może tym razem się uda :) a tu zonk.
OdpowiedzUsuńPrócz siebie i Shelby nie znam nikogo, kto nie miałby nadziei wbrew wszystkiemu :)
UsuńJakoś naród lubi te wojenki toczyć i to na kanwie przeróżnych wydarzeń, zaczynając od lokalnych po te krajowe. Tak ma, niestety.
OdpowiedzUsuńEuro to impreza sportowa, tylko i aż. A tu dopinane są do niej przeróżne historie. Tez mam odczucie, że w większości to media same, no i nasza Minister Sportu przyczyniła się do tworzenia konfliktów, zapominając, ze to mecz, a nie jakieś rozgrywki polityczne.
No właśnie wydaje mi się, że naród sam nie wywołałby żadnych wojenek, gdyby nie zmasowana akacja wykopywania wojennych toporów prowadzona przez media. Pani minister sportu staram się nie słuchać, to i jej wojennych okrzyków nie słyszałam. Na szczęście, tylko nikły procent narodu dał się ponieść szałowi innemu niż piłkoszał. I oby tak zostało.
UsuńTo, że polska narodowa komanda odpadła-to jasne i oczywiste. To, że lokalni politycy robią sobie prywatę - to klasyka.
OdpowiedzUsuńCzyli, generalnie, klasycznie do dupy.
UsuńWiem, że jestem wredna w tym co mówię, ale nie miałam jakich kolwiek złudzeń, że nasi cokolwiek zdziałają..
OdpowiedzUsuńTo jest nas dwie, bo i ja w sukces naszych nie wierzyłam zupełnie. Choć miło by było, gdyby coś ugrali.
Usuńglupota dusi dobro. szkoda naszych dzieci, ktorym jest w koncu obojetne kto i za ile... ale dorosli wiedza jak sobie zycie ... co do pilki, kula sie dalej i tylko to powinno byc wazne
OdpowiedzUsuńKula się i to w dalszym ciągu pięknie, bo w każdym meczu bramki i kibice się dobrze bawią. Czego chcieć więcej?
UsuńA dzieci szkoda, ominęła je naprawdę dobra impreza.
Witaj Tanta. Szoda, że tak szybko odpadli, szkoda, ale powtarzam wszystkim na podiechę, lato nadchodzi, lato.
OdpowiedzUsuńNadchodzi! Mnie jednak pocieszać nie trzeba, spodziewałam się.
Usuńzostaną wspomnienia i piękne foty...stadiony...wnioski..
OdpowiedzUsuńczas na zmiany...czas coś zmienić i... do roboty?:)serdeczności cyg@
Ano do roboty, ale... najpierw pocieszmy się Euro do końca :)
Usuń