Udomowione chłodem koty w różnobarwnych i różnopłciowych konfiguracjach, i fikuśnych pozach zalegają łóżko. Jakkolwiek by się jednak do drzemki nie ułożyły, atom nie miałby szans ich obudzić, co najwyżej zmiótłby je z posłania i posłał bezboleśnie do kociego nieba. Duński wydaje się mieć w sobie kocią melodię ku spaniu wszędzie i zawsze. Podczas gdy ja wiercę się w poszukiwaniu wygodnej pozycji, jednocześnie analizując słowa minionego dnia i wędrując myślami po światach alternatywnych do rzeczywistości, on przykłada głowę do poduszki i odpływa w sen. Nie pamiętam, kiedy nie śniły mu się wypełnione grozą wydarzenia, inspirowane filmami o wampirach z kosmosu walczących w wojnie światowej, w której zginąwszy poddawani są pośmiertnemu zeskrobaniu z gleby przez doktora "Bones" Duńskiego co jakiś czas zamieniającego się z nimi miejscami. Tymczasem mnie, kiedy już się umoszczę, między pierwszym, drugim a szóstym przebudzeniem, śnią się wydarzenia abstrakcyjnie przepiękne, w które wplata się wykrzywiona rzeczywistość tak surrealistycznie, że budzę się rano z poczuciem powrotu z dalekiej podróży i żalem, że znów muszę wejść w paskudnie nieoniryczny dzień. A wtedy myślę sobie, że nie miałabym nic przeciwko zapadnięciu w stuletni sen.
masz rację - najgorszym dla mnie wrogiem trzeźwości jest obrzydliwie nieoniryczny dzień...)
OdpowiedzUsuń:)
UsuńCo racja to racja: czasem (coraz częściej?) mam wrażenie, że pewnych kwestii na trzeźwo zaakceptować się nie da.
niestety - świat na trzeźwo jest absolutnie nie do przyjęcia:)
UsuńPolemizowałabym ze słowem "absolutnie" - jednak zawsze coś na trzeźwo strawialnego się znajdzie ;)
UsuńŚnienie- nie zawsze piękne, zawsze fascynujące.
OdpowiedzUsuńTak! Zawsze fascynujące, nawet kiedy nas koszmar nawiedzi.
UsuńTylko wiadomo co będzie po obudzeniu?
OdpowiedzUsuńNie wiadomo i to jest w tym stuletnim śnie najciekawsze :)
UsuńByle tylko się nie zdziwić, że świat się tak zmienił, że nie będziemy wiedzieć nawet jak skorzystać w WC ;)))
UsuńTaka możliwość też istnieje :)
UsuńJeśli chodzi o sny, mam podobnie... Dziś przebudziłam się w środku nocy z poczuciem, że śniłam coś pięknego, ale zapomniałam co i już żałuję...
OdpowiedzUsuńSzczęściem moje dni nie są nieoniryczne:)))
Moje miały być nieoniryczne, bo matura i w ogóle, a tu się okazuje, że maturzyści błądzili myślami gdzieś na skraju snu. Inna rzecz, że matura sprzyja zasypianiu: człowiek siedzi, patrzy, nie rusza się - nic, tylko zamknąć oczy.
Usuń:-) Dopiero co przeczytalam post o koszmarze! Rzadko sny pamietam, ale ... zdarza sie. Moja mama mowila, nie patrz w okno po przebudzeniu. Ostatnio snilo mi sie cos przykrego ... podobno cos znaczaja dla nas te bardzo piekne i te koszmarne... Po silnych traumach miewa sie czesto koszmary podobno, jej... nie dosc ze za dnia to jeszcze i w nocy musza sie z nimi zmagac...
OdpowiedzUsuńHmm, ja chyba w sumie zwykle po przebudzeniu patrzę w okno, zwłaszcza teraz, bo sprawdzam, czy słonko świeci, czy pochmurno jest. I sen dzisiejszy pamiętam. Wprawdzie mniej więcej, ale jednak.
UsuńKoszmary znaczą coś na pewno, przecież wraz z nimi ulatuje z nas zakopana głęboko para, której nie spuszczamy w rzeczywistości. Co z tymi pięknymi? Ja tam myślę, że wszystkie one są jakimś zlepkiem tego, co w nas. W sny prorocze nie wierzę, choć ponoć i takie istnieją.
Fakt, horror we śnie i poza snem... o jeden, co najmniej!, za dużo.
U mnie to raczej tak jak u Duńskiego - czasem budzę się przerażona a czasem zafascynowana tym co potrafi zaprojektować moja pod-(czy też nad-)świadomość :)
OdpowiedzUsuńŚciskam wiosennie.
On zwykle jest przerażony (czy może raczej zmęczony) takie mu się action movies śnią :)
UsuńMoje sny są niezwykle ulotne. Często budzę się z poczuciem, że chciałabym śnić dalej. Udaje mi się to, a kiedy znów się budzę i zajmę toaletą, przy porannej herbacie nie pamiętam już o czym tak cudownym śniłam...
OdpowiedzUsuńMnie jedne uciekają, inne towarzyszą mi całymi dniami, czasem nawet tygodniami.
UsuńHmm, ciekawe, czy zdarzyło mi się tak, że zbudziłam się, a po zaśnięciu śniłam dalszy ciąg historii.
Przed oczami maluje mi się pierwsze zdanie z Twojego posta :) Ostatnio nie śni mi się dobrze, a kiedyś takie niesamowite sny miałam. W sumie wciąż mam w sennikach paru.
OdpowiedzUsuńJa snów niedobrych niemal nie miewam, ale... biorąc pod uwagę zdanie niektórych, że sny sprawdzają się na opak, nie powinnam się z tego aż tak cieszyć ;)
UsuńWitaj
OdpowiedzUsuńA mnie szkoda byłoby życia, czasu na sen. Nie potrzebuję go wiele, za to pozostałe chwile wykorzystuję w pełni :)
Pozdrawiam słonecznie :)
Widziałam, że ktoś w końcu tak napisze, ale ja jestem nieprzekonywalna: sen to raj :)
Usuńmój Lu ma to samo co Duński. Zasypia w każdej pozycji i w okamgnieniu. Też mu się śnią różne fantastyczne historie i w sumie prawie codziennie coś mu się śni. Z kolei mnie rzadko i nie aż takie głupoty jak jemu ;D
OdpowiedzUsuńCzasem jestem ciekawa, ile się Duńskiemu rzeczywiście śni, a ile nazmyśla w czasie opowiadania snu ;)
Usuńo nie to Lu nie zmyśla on ma naprawdę porypane sny. Ostatnio jak były skoki narciarskie to mu się śniło, że Ammann czy tam któryś wyskoczył z butów na progu i potem oglądaliśmy zaciekawieni czy się sprawdzi :)))
UsuńDuńskiego też są naprawdę porąbane, tyle że czasem sobie myślę, iż On koloryzuje z deczka. Czyli historie się dzieją, a On je uliteraccza :)
Usuńo, to ja jestem podobna do pana "Bones"Duńskiego bo ja czasami nawet nie wiem, kiedy zasypiam. to znaczy pamiętam że się kładę i chyba zasypam mmiędzy położeniem się do łóżka a poduszką. i mnie żadna bomba nie obudzi - wszyscy próbowali ale ja zawsze śpię snem sprawiedliwego. tylko zazdroszczę snów - ja raczej nie pamiętam swoich
OdpowiedzUsuńJa miałam okres, że nie pamiętałam żadnego - teraz, dla odmiany, pamiętam niemal wszystkie.
UsuńSnu sprawiedliwego zazdroszczę, bo mnie zwykle budzą szmery. I po takim budzeniu się kilka razy na noc nie ma się co dziwić, że po południu zdarza mi się usnąć. W ogóle po południu łatwiej mi się usypia niż wieczorem, może powinnam zmienić rytm dnia?
to jesteś, droga Tańiu taka jak moja siostra i mama - one śpią jak myszy pod miotłą - malutki szmer a one są już na nogach. a ja zawsze śpię spokojnie ale nie mam drzemki bo od razu wpadm w sen głęboki.
UsuńDrzemki to i ja nie mam: po południu najczęściej śpię tak, że mnie atom mało rusza. W nocy za to jestem jak ta mysz, ech.
UsuńJeśli w tym stuletnim śnie byłyby przerwy na blogowe wpisy, to jestem za ;)
OdpowiedzUsuńHa, dobra uwaga :)
UsuńPewnie by były, bo budzi mnie średnio głośny szmer.
a moj luby sni pieknie, zasypia szybko, ale... no wlasnie chrapie jak traktor i reszte mozesz sobie dospiewac, a ja moge sobie pogwizdac :-)))))
OdpowiedzUsuńMogę, bo i mój czasem chrapie. Zwłaszcza śpiąc na plecach. Zwykle jednak działa, kiedy mu mruknę, żeby mnie przytulił: odwraca się wtedy na boczek i problem z głowy.
Usuńkochana na boczek to przewracal sie pierwsze 20 lat... a teraz sie odwazny zrobil - wolnosc chrapaczom krzyczy ;-))))) usciski
UsuńO, to przede mną jeszcze jedenaście szczęśliwych lat ;)
UsuńZatem utożsamiam się z Duńskim:) Zasypiam wszędzie i o każdej porze dnia potrafię. Mogę spać po południu, wypić energy drinka lub kawę, a średnio o 22 znów mogę zapaść w sen i spać z dwanaście godzin. Do tego sen mam niezwykle twardy - nie potrafi obudzić mnie dzwonienie na domofon, pukanie, czasami nawet telefon i jego budzik. Ale wyobraźnia we śnie szaleje za wszystkie czasy - śnią mi się tak przeróżne rzeczy, że chwilami zastanawiam się - jak to, skąd się to bierze? Sny o czerwonoskórych są na porządku... nocnym! ;)
OdpowiedzUsuńStu letni sen? Ja to powiedziałam sobie, że jak umrę, to wyśpię się za wszystkie czasy i tego się trzymam:) Lubię żyć, więc... odpada:) I mam nadzieję, że Ty też nam w ten sen nie odpłyniesz, no chyba, że podświadomie będziesz dawała nam znać w postaci notek na blogu... wtedy możemy rozmawiać :P
A, kiedy się już umoszczę i kiedy cisza odpowiednia do spania zapadnie, to też mogę spać po kawie. Za to rzadko śpię aż tak długo: zdarza się, pewnie, zwykle jednak bez budzika budzę się koło ósmej. I budzą mnie szmery, na przykład, tupot kota po podłodze :)
UsuńJa też lubię żyć, ale dla mnie sen jest nieodłącznym składnikiem życia, więc czasu mi na niego nie szkoda. Jeszcze nie planuję odchodzić, więc się jeszcze nażyję, o.
Duński powinien pisać bloga podobnie jak jego połowica. ;)
OdpowiedzUsuńA coś Ty: "blog to przecież czysta głupota" ;)
UsuńU mnie ze snieniem roznie bywa, dawniej mialam piekne bajkowe sny,ktore czesto zapisywalam, teraz maja jakis inny wymiar,bardziej isnynujace cos lub poprostu sa z nadmiaru klebiacych sie mysli i emocji.. lecz czasem wolalabym tak poprostu zdrowo odpoczac podczas snu.
OdpowiedzUsuńMoje bajkowe też raczej nie są, ale na tyle surrealistyczne, że wiadomo, iż nie są jawą. Lubię je. Dziś, na przykład, zabrały mnie w niemającą miejsca przeszłość: w spotkanie z kimś, kogo znam, ale z kim nigdy nie byłam w wyśnionej sytuacji. Zabrzmiało, jak o romansie, a to tylko spotkanie z koleżanką :)
UsuńJa to ostatnio padam na twarz i nic nie jest w stanie mnie obudzić.
OdpowiedzUsuńMimo wszystko nie zazdroszczę: nie lubię padać na twarz. Wolę mieć siłę siedzieć do północy, a kolejnego dnia mieć okazję się wyspać.
UsuńJa ostatnio kurczę też nie mogę znaleźć sobie dobrej pozychi do snu :) http://slowem-pisane.blogspot.com/ tu jestem zapraszam! :)
OdpowiedzUsuńJa aktualnie jestem w fazie zasypiania wszędzie. Szkoda tylko, że nie wieczorem, a w środku dnia.
UsuńI dzięki za informację.
Mnie, moja droga Śpiąca Królewno, też ciężko zasnąć i też zazdroszczę mężowi, który jeszcze nie zdąży przyłożyć głowy do poduszki, a już śpi. Nigdy nie pamiętam żadnego snu, choć wydaje mi się, że coś mi się śni. A może to i dobrze...
OdpowiedzUsuńBuziaczki oniryczne.
Tak też ma moja siostra, która dodatkowo odziedziczyła po ojcu ciemną karnację, więc w ogóle życie jest niesprawiedliwe, no.
UsuńA sny chyba jednak wolałabym pamiętać, nawet te nieprzyjemne. Lubię takie historie z pogranicza jawy.
Buziaczki dziś zajęte tłumaczeniem.