12 maja 2012

Odtrutka na Euro i koko?..

KLIK w fantastyczne wykonanie, dla porównania

Ach, kiedyś to byłam fanką piłki kopanej. Oglądałam każdy Mundial i każde Euro, wiwatując przy zwycięstwach i płacząc nad porażkami prywatnych ulubieńców. Obecnie, kiedy 99,9% procent narodu żyje organizowanym w kraju turniejem, ja mam imprezę w dużej mierze koło nosa. Trudno się jednak spodziewać, że szum wokół wydarzenia zupełnie mnie ominie: tu coś przypadkiem zobaczę, tam coś przypadkiem usłyszę. Takim też przypadkiem przeczytałam w zeszłorocznej Angorze artykuł o, jak się niedawno wyraził pan Tomaszewski, farbowanych lisach w polskiej kadrze. Wypowiedzi byłego reprezentanta Polski, ich wydźwięk, zapalczywość sądów, niewyselekcjonowanie słów kapkę mnie drażnią, jednak nie umiem odmówić mu w tej kwestii racji. Zdaję sobie sprawę, że wiele narodowych reprezentacji ma w swoim składzie piłkarzy o obco brzmiących nazwiskach, jednocześnie - z tego, co wiem - są to ludzie na co dzień mieszkający w danym kraju, wychowani w danej kulturze, od dziecka biegający po boiskach swoich nowych ojczyzn; oczywiście dopuszczam tutaj istnienie wyjątków bądź błąd w moim myśleniu. Niepokoi mnie jednak fakt, że wśród urodzonych w Polsce piłkarzy nie udało się znaleźć dwudziestu sześciu potrafiących składnie kopać piłkę panów. Toż jest nas niemal czterdzieści milionów, z czego niespełna połowę stanowią mężczyźni. Mężczyźni w większości rozkochani w futbolu. Wiem, w dużej mierze w futbolu kanapowym, jednak wielu się znajdzie i praktyków. Cóż, kiedy grają jak grają, a często grają tak, jakby w poważaniu mieli wszystko. Żadna ze mnie specjalistka od profesjonalnego sportu, jednak ja winiłabym za to system wynagrodzeń. Jaką ma bowiem motywację ktoś, kto za samo bycie w klubie zarabia rocznie tyle, na ile ja musiałabym pracować pół życia? Oczywiście, bycie piłkarzem dla zdecydowanej większości jest pracą zawodową, więc wynagrodzenie jak najbardziej im się należy, uważam jednak, że bardziej powinno być uzależnione od efektów i być może panowie piłkarze dostaliby zbiorowego kopa, gdyby w okresach grzania ławy ich pobory zeszły do średniej krajowej. Można by tutaj wysunąć zarzut, że w takim razie każda praca winna być płatna w zależności od osiągnięć, jednak z czego uszczknąć komuś, kto zarabia najniższą krajową czy nieco ponad nią?

Tak jak powyższa kwestia mogłaby mnie zirytować, gdybym poświęciła jej więcej uwagi, zamieszanie opisane poniżej mnie raczej bawi niż denerwuje. Mowa, wiadomo, o nieoficjalnym hymnie, czy zwyczajnie przyśpiewce kibiców, czyli "Koko Euro spoko". Nie przeczę, piosenka jest mocno przaśna, siermiężnie wykonana, ale czteroletnia córka mojej koleżanki już ją podłapała i śpiewa z zapałem, co świadczy jedynie o tym, że melodia wpada w ucho, a słowa nie są łamańcami językowymi, których zagraniczni kibice nie będą w stanie wychwycić. Niemówiący po polsku kibice są przecież jak dopiero uczące się języka małe dzieci. Oczywiście, że wolę wersję zespołu Śląsk, jednak ich wykonanie mogłoby być zbyt monumentalne. Wolałabym też, by konkurs wygrał zespół Poparzeni Kawą Trzy, bo z prezentowanych piosenek ich propozycja najbardziej przypadła mi do gustu. Cóż jednak z mojego wolenia, głosowanie się odbyło i choć opinie są skrajne myślę, że nie ma co z wyboru Polaków, poważnego czy przekornego, robić tragedii na międzynarodową skalę.
W obronie nierobienie z igły wideł posłużę się słowami Krzysztofa Skiby: "Możemy narzekać, że jest wsiowa, ale taki jest polski folklor". Uważam zresztą, że europejscy kibice bardziej będą zainteresowani wrażeniami piłkarskimi niż analizą kilku wersów puszczonego im przed meczem utworu. Przytoczę tutaj słowa jednego z anonimowych komentatorów w sieci o jednej z innych propozycji: "Nie jest zła, ale lekko zamula. Po kilku głębszych nikt tego nie zaśpiewa". Niebagatelny to argument, ciężko się bowiem spodziewać, że mistrzostwa w piłce kopanej obędą się bez alkoholu. Nadmienię jeszcze, że "hymn" który wywołał taką wrzawę słyszałam maksymalnie dwa razy, pozostałe piosenki przesłuchałam dziś na potrzeby notki; przy okazji znalazłam TO. Ale czy to znaczy, że mam żałować, iż nie urodziłam się w Irlandii, bo ich muzyka folkowa (również ta bardziej tradycyjna) mocno mi w duszy gra? Sumując, przyśpiewka stadionowa, która nie jest ani gorsza, ani lepsza od już istniejących wydaje się przesłaniać kwestie, z którymi przyjdzie nam się zmierzyć w czasie sportowego widowiska: gra kadry narodowej, zaplecze hotelowo-logistyczne i zachowanie stadionowych bandytów.
--
I masz ci los: chodzę po domu i nucę "koko koko". Nic to, nucę też "Gdzieżeś ty bywał, czarny baranie?" i "Świniorzysko". Jestem pewna, że nawet odtrutka z Behemota nie pomoże.

62 komentarze:

  1. a u mnie dziś też notka lekko o Euro :))) co do Tomaszewskiego to choć nie tak zapalczywie jak on ale też się zgadzam, że w Polskich barwach winni grać Polacy zresztą już to pisałam przy okazji Mistrzostw. A co do Koko to jest przaśne ale wpada w ucho i ja też to już bezwiednie podśpiewuję ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to zaraz polecę, bom ciekawa Twoich spostrzeżeń :)
      Pewnie, że większość z farbowanych lisów ma jakieś polskie korzenie (dziesiąta woda po kisielu jakaś), cóż, kiedy pewnie w Polsce pierwszy raz się pojawili, a może nawet pierwszy raz o Polsce usłyszeli, kiedy Smuda pomyślał o powołaniu ich do kadry.
      Właśnie, cholera, wpada i nic się na to nie poradzi ;)

      Usuń
    2. mogło wygrać jakieś disco polo nie wiem czy by to nie było jeszcze gorsze ;] a u mnie to tylko wspominek o Euro ;))))))

      Usuń
    3. Mnie się w ogóle wydaje, że co by nie wygrało, byłoby źle. Choć może skala tego "zła" nie byłaby taka wielka.

      Usuń
  2. Wypowiedzi pana T. do jeszcze jeden dowód na to, że sportowcom daleko do intelektualistów. Co zaś do KOKO- fakt- stadion to nie filharmonia,niemniej jest to jakiś objaw braku "narodowego gustu":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie i nie w moim guście jest takie wykonanie tego utworu, bo przecież Śląsk go śpiewa pięknie (nie wspominam o słowach). Niemniej bawi mnie, żeby nie rzec, że śmieszy, robienie z tej przyśpiewki tragedii narodowej. Jeszcze chwila, a niektórzy zaczną domagać się żałoby :)

      Usuń
  3. Zgadzam sie calkowicie z nastawieniem do piosenki...
    Jesli chodzi o reprezentacje - na tym sie nie znam, bo pilka nozna to nie moj ulubiony sport... ale z tego co wiem, to nie jest to nic nowego, zeby sportowcy dostawali obywatelstwo tylko po to, zeby zagrac w reprezentacji. Swietnie to widac np. w tenisie stolowym;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tenisie stołowym? O matko, toż to jakaś niszowa dyscyplina ;)
      Spójrz za to na piłkę nożną: taka miłość, taka duma, a tu się łakomimy na piłkarzy, którzy gdyby ich chciano w innych reprezentacjach o Polsce by nawet przez sekundę nie myśleli.

      Usuń
    2. Jak mowie, na pilce sie nie znam (za to bardzo dumna jestem z naszych reprezentacji siatkarskich). Jedyne w czym sie orientuje to, ze nasza pilka nozna nie jest na swiatowym poziomie (jakies nasz kluby licza sie chocby w Europie?), wiec sie nie ma co dziwic, ze ktos jest sredni gdzie indziej u nas jest jednym z lepszych. No i w sumie czemu nie dac im szansy gry?:) Poza tym ja od zawsze jestem zdania, ze ze sportem narodowym powinnismy sie przerzucic z pilki kopanej na siatkowa wlasnie;-)

      Usuń
    3. Bo co to za reprezentacja narodowa, w której gra ktoś, kto nawet korzeni polskich nie ma, a i tacy się zdarzali czy też zdarzają.
      A za siatkówką optuję jak najbardziej :)

      Usuń
  4. Ja z kolei od wieli lat mam wrażenie, że my hodujemy piłkarzy, aby ich świetnie sprzedać i to jest powodem do dumy. Po czym upajamy się ich sukcesami gdzieś tam, przykład z aktualnego nagłówka w rubryce sportowej: PILNE Polacy rzucili Bayern na kolana, wielki mecz "Lewego".
    Sprzedawanie się nie budzi mojego szacunku. To już nie jest dobre granie, aby adekwatnie zarabiać. Granica została przekroczona. Dlaczego tak sądzę? Bo widzę różnicę pomiędzy postawą choćby Justyny Kowalczyk, polskich siatkarzy a piłkarzami nożnymi.

    Co do przeboju, to nawet nie widziałam, że jest jakiś konkurs, ale cała sytuacja potem mnie zwyczajnie rozbawiła;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poważnie masz takie wrażenie? Ja odczuwam, że jest odwrotnie. Pewnie, jest kilku dobrze grających polskich piłkarzy w obcych ligach, ale nie stwierdziłabym, że jest ich jakaś oszałamiająca ilość. No i nie świecą w Europie czy na świecie najmocniej.
      Jeśli ktoś się sprzeda do zagranicznego klubu, ale tam gra, rozwija się, uczy czegoś nowego od piłkarzy, z którymi nie miałby szans grać na rodzimych boiskach, to świetnie - wykorzysta to potem w reprezentacji, więc sprzedaż się zwróci. Ale często jest, jak piszesz: w klubie się starają jeszcze jakoś, dla kadry (gdzie jest mniejsza kasa) jakoś mniej.
      O przeboju i konkursie dowiedziałam się z ożywionej dyskusji w szkole. Oczywiście większość marudziła, że to wieś nad wsie.

      Usuń
  5. andante spianato12.05.2012, 22:38

    Piosenka zabrzmi, pogrzmi i przestanie jak hymn w wykonaniu E. Górniak. Niech bawi , zawsze znajdzie sie jakis amator jak choćby mój siedmioletni wnuczek. A Zembaty ułożył słowa do "Marsza żałobnego" Chopina i nikt go nie odsądzał od czci i wiary...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie dlatego, że kto w ogóle wie kim jest Zembaty?...
      Z piosnką Jarzębin zaś pewnie będzie jak mówisz, nie ma więc o co kopii kruszyć.

      Usuń
  6. Nie mogę się wypowiedzieć na temat naszej drużyny, bo jej po prostu nie znam. Prawie żadne nazwisko nic mi nie mówi. Transfery piłkarzy już od dawna są rzeczą normalną i nikt się nimi nie gorszy. Mamy dużo przefarbowanych Polaków, bo przecież to nikomu nie powinno przeszkadzać. Natomiast prymitywne wypowiedzi Jana Tomaszewskiego zdjęły z niego cały urok najlepszego bramkarza, zresztą nie jestem pewna, czy faktycznie był najlepszy.
    Podejrzewam, że ten, pożal się Boże, nasz hymn na Euro został wybrany dla jaj. Chyba w dzisiejszym wywiadzie z Maleńczukiem czytałam wypowiedź, że za szybkie tempo i gdy jedna część stadionu będzie kończyć refren, druga już będzie w połowie pierwszej zwrotki. Podejrzewam też, że hymn hymnem, a nasi kibice i tak będą śpiewać: "Polacy, nic się nie stało".
    Pozdrawiam z niewiarą w nasze wyjście z grupy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jej właściwie nie znałam, ale przeczytałam ów artykuł, a potem poszperałam w sieci i zobaczyłam, że rzeczywiście kilka nazwisk jakby mało polskich jest. Ja wiem, Aniu, że transfery to rzecz codzienna, ale transfer to przeniesienie się do innego klubu, a nie do innej reprezentacji. Do tego dochodzi fakt, że większość farbowanych lisów zwyczajnie jest w reprezentacji Polski, bo nie chciano ich w kadrach krajów, w których mieszkają. Czyli żaden to dla nich (i dla nas) zaszczyt, a zwyczajnie ochłap.
      Nie wiem, czy słuchałaś pozostałych propozycji: większość albo smętnych, albo z tekstem nie do zapamiętania. Jaja jamami, ale ta piosenka najbardziej wpada w ucho, ukryć się nie da. Nie będę się wypowiadała o tempie, bo ani go śpiewała na stadionie nie będę, ani ekspertem muzycznym nie jestem, ale wydaje mi się, że kibice dadzą sobie radę ze wszystkim, byle tylko chcieli go śpiewać, a to już inna bajka. Przy okazji, oficjalnym hymnem jest piosenka Oceany "Endless Summer".
      Buziaczki równie mało przekonane o wyjściu z grupy, choć jasnowidz J. wróży nam ćwierćfinał.

      Usuń
  7. To całe zamieszanie wokół Euro jest nawet dla mnie zrozumiałe, mimo że ze mnie kibic piłki nożnej żaden. Czasem jednak złość się we mnie rodzi, a bywa, że i smutek, kiedy media emocjonują się najdrobniejszym zdaniem polskich piłkarzy czy trenera, a nie zwracają uwagi na sukcesy innych sportowców...
    A hymn Euro jest tak samo zabawny co irytujący. Wystarczy kilka sekund posłuchania i cały dzień z głowy (z autopsji) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, piłka nożna i Adam Małysz u nas potrafią przyćmić wszystko, a ja akurat do Małysza miałam taki stosunek jak Ty do kopanej. Pewnie dlatego tak teraz lubię Stocha, bo nie jest Małyszem, a radzi sobie. Inna rzecz, że Małyszomanii się trudno dziwić, podczas gdy piłka nożna jest na poziomie jakim jest, ale dla kibiców zwykle i tak "Polacy nic się nie stało".
      Czyli hymn spełnia swoją rolę, czyż nie? :)

      Usuń
  8. A mnie sport nie interesuje w ogóle, a piłka nożna w szczególe... Byłam i jestem przeciwna organizacji Euro w Polsce i szczerze się przyznam, że tego 'Koko' nie słyszałam. Boję się, że organizacja Euro skończy się takim blamażem, że piosenka choćby najgorsza to przy tym naprawdę mały pikuś. Ale na temat tejże się nie wypowiadam, bo primo nie słyszałam, secundo na ludowo to nie moje klimaty, więc nie byłabym obiektywna siłą rzeczy.
    Chociaż nieco wystylizowana ludowość Mazowsza czy Śląska akurat mi nie przeszkadza:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do organizacji imprezy, ja wciąż jestem mocno sceptyczna: tu coś nie działa, tam się coś zaraz zawali, jeszcze gdzie indziej wciąż koło stadionów są rozkopy. Doliczmy autostrady i mamy komplet. Ale teraz już za późno na bycie malkontentką, niech się nam uda!
      "Koko..." usłyszałam zmobilizowana rozmowami w szkole, inaczej pewnie bym nie wiedziała, że jakikolwiek hymn wybierali. Na ludowo to i nie moje klimaty, ale to co w pierwszym linku zrobili "Chłopcy kontra Basia" mnie powaliło.
      Śląsk i Mazowsze pokazują, że nie mamy się powodu naszego folkloru wstydzić - owszem, przaśny on jest w wykonaniu Jarzębin, ale równie przaśny jest ten irlandzki w wykonaniu moich ukochanych the Pogues.

      Usuń
  9. Jak na złość ta piosenka się wbija w czaszkę i nie chce wyjść :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze, taka powinna być przyśpiewka w sumie :)

      Usuń
  10. znaleźć kilku chłopaków w niezłej formie do kopania pewnie by się i znalazło, ale to musi być niesamowicie trudna sprawa, skoro do tej pory ich eksportujemy
    pozdrawiam
    dosia

    ps. koko prawie jak koko dżambo ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, Dosia :)
      Teraz przez Ciebie zamiast samo "koko" nucę "koko dżambo". Pal już licho to importowanie ich do kadry, ale przecież chyba wszyscy to ochłapy, których nie chciano w innych reprezentacjach.

      Usuń
    2. oj tam, oj tam, koko dżambo i do przodu ;)
      ochłapy czy inne odpady radioaktywne - przecież nasz kraj zawsze spycha wartościowych ludzi w próżnię. Taka karma można by rzec, ale to przecież nasza chłopska tradycja (niemyślenie). Powinnam tu postawić milion buziek, bo pisze to z przekąsem, ale i tak nie oddadzą mojego prześmiewczego tonu.

      Tanuśka, jak się dodaje zdjęcie w miejsce pomarańczowego B obok komentarza?

      Usuń
    3. Świadkuję teraz wzmożonemu wypływaniu na wierzch różnych, pardon, pustaków, więc nawet mi się już gadać na ten temat nie chce...
      P.S. Już wiesz, co z tym zdjęciem?

      Usuń
  11. witaj w klubie :) ja też się pokroić nie dam za mecz:) nie kręci mnie to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pewnie obejrzę ten i ów, ale musu nie będzie.

      Usuń
  12. A ja co poczytam o koko, to potem pół dnia nic innego nie śpiewam...

    OdpowiedzUsuń
  13. jak ja uwielbiam tradycyjną muzykę irlandzką... i szanty... miałam iść do pubu irlandzkiego i wybieram się, i wybieram i wybrać się nie mogę. a co do Euro - nigdy nie byłam fanką tego sportu. interesowałam się hokejem, siatkówką, łyżwiarstwem i lekkoatletyką ale do meczów piłkarskich nie mam serca. obejrzę prawdopodobnie tylko finał. a Euro Spoko niby wszyscy się oburzają ale szybko wspada w ucho

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pewnie jednak obejrzę kilka meczów, choć szaleć jak kiedyś raczej nie będę. Na bank zobaczę wszystkie występy moich ulubieńców, czyli Włochów. Zapewne będę też zmuszona oglądać Polaków, bo Duński nie przepuści, więc nawet jeśli czegoś nie zobaczę, to na pewno usłyszę.
      A moi rodzice na okrągło oglądają snookera.

      Usuń
    2. a mnie snooker nudzi... to już wolę tenisa - patrzeć jak piłeczka jest po jednej stronie, po drugiej i tak dostać halucynacji;)ja zawsze byłam za Francją ale jak Zidane przeszedł na emeryturę to już straciłam ochotę na ich mecze. oj, zła kobieta ze mnie bo zamiast pasjonować się grą to ja patrzę który mężczyzna na boisku(ogólnie mówiąć czyli tennis, hokej, mecz piłkarski, itp) ma ładnejszy...tyłeczek.

      Usuń
    3. Wiesz, jaki snooker jest wciągający? Też myślałam, że to nuda, a potem gapiłam się z nimi :)
      Łeee, nie cierpię Francji, a Zidane'a w szczególności, no.

      Usuń
  14. Ja tez byłam fanka piłki noznej, na początku lat siedemdziesiątych !!!Skład jedynastki Arki wyliczyć mogłam obudzona w nocy bez zająknięcia, a hymn, no cóż, raz na ludowo. Nie lubię ani szant, ani raz na ludowo!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też niekoniecznie lubię, wolałabym Nosowską, ale ona pewnie nie wolałaby zaśpiewać hymnu na Euro.

      Usuń
  15. Niestety, nie słyszałam tego koko, fanką kopanej nie byłam i nie będę chyba, za euro u nas też nie jestem... Rety! Ale zaszalałam z tym "nie":)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałaś? O, to chyba jesteś jedyna :))

      Usuń
  16. Witaj
    I ja byłam kiedyś kibicką naszych, jak wtedy z resztą każdy :)
    Co do piosenki, jest nasza, wesoła, kolorowa, a przede wszystkim ludowa.
    Z gustami się nie dyskutuje, a skoro wybrała ją większość, to chyba coś w tym jest :)
    Pozdrawiam na miły tydzień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak myślę, Morgano, że nie ma o co kopii kruszyć.

      Usuń
  17. Nigdy nie byłam fanką piłki nożnej :)

    A piosenkę usłyszałam dopiero ze dwa dni temu ( o, taka to ja na czasie jestem) :) Ale rzeczywiście wpada w ucho :)

    Pozdrawiam

    Ada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem lepsza, posłuchałam jej dopiero na użytek tej notki. No, wcześniej słyszałam kilka sekund na próbę.

      Usuń
  18. Behemotowi mówię nie i nie tylko przez historię z Dodą :)))

    "Koko" wpada w ucho i jest takie wesolutkie. Na pewno lepsze niż jakieś hiphopy, które też miałam okazję słyszeć. Folklor się nie starzeje, jest zawsze mniej lub bardziej widoczny - nie to co modna piosneczka, o której już rok później nikt nie pamięta :)))

    Piłką i mistrzostwami się nie interesuję. A odkąd już nie mieszkam pomiędzy dwoma stadionami, nie interesuję się jeszcze bardziej ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie Behemota nie słucham: jakoś tak wydał mi się odpowiedni jako przeciwwaga :)
      Marudzimy na swoje swojskie klimaty, a Anglicy mają normalnie nasze disco-polo z vocalizerem i jakoś nikt z tego tragedii nie robi - przeciwnie, na youtube widziałam w większości dość przychylne głosy.

      Usuń
  19. Ja też dziś w tonie Euro, bo mnie wkurza to, ze jako naród nie potrafimy się cieszyć tylko doszukujemy się" dziury w całym", nawet jeśli całym nie jest to "zadymy" wokół nie rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wokół piosenki też nie rozumiem, natomiast może i poszukałabym dziury w całym, ale mam Euro koło nosa - za dużo dziur mi się porobiło wokół mnie, o nie się muszę martwić.

      Usuń
  20. Jako dziecko również lubiłam piłkę nożną. Dziś szczerze powiedziawszy nic nie robię sobie nawet z Euro. Nie kupuję koszulek, nie losowałam biletów, nie zamierzam wybierać się na "piąty stadion" do pubu. :D Trzykrotnie przesłuchałam "Koko" - raz z bratem, raz z mamą i potem z chłopakiem. Znam już całą na pamięć i też kurczowo się mnie owa piosnka trzymała przez kilka dni. No cóż. :) Zawsze musimy zaprosić Europę oraz świat do zagrody, a co tam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż takiego szału z kupowaniem koszulek i innych takich to nigdy nie przeżywałam, co najwyżej kupiłam "Skarb kibica" i uczyłam się go na pamięć :)
      Europa i świat też mają swoje zagrody, które nam się wydają salonami.

      Usuń
  21. No wlasnie,a niech graja i daja z siebie ile moga! Mimo wszytsko zawsze jestesmy serduchem z Polska,a teraz kiedy nam rosnie maly kibic i fan pilki,ktory bardziej stawia na Holenderska druzyne,zmuszeni jestesmy mimo wszytko ogladac.
    A i w naszej tutejszej ulubionej druzynie Polak jest bramkarzem i dorownuje talentem kolegom. Co do Euro,to zyczylabym zeby wnioslo duzo pozytywnej i fajnej energii,bo Polska to fajny kraj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny, też go lubię. Ale kibicować będę, jak zawsze, Włochom. Holendrów też lubię, przy okazji dodam, kiedy się kochałam w van Bastenie :)

      Usuń
  22. nie pomoże, nie pomoże: Kubik słucha Behemota a i tak z M-ką "Koko koko" podśpiewują ;) Kubik tez zapewne wdałby się z miłą chęcią w dyskusje z Tobą na temat naszej kadry i tego, że selekcjoner jest (liczne wulgaryzmy) bo nie powołuje dobrych, naszych piłkarzy (głównie z WKSu) gdyż ich nie lubi ;) Z tego też powodu Kubik w proteście nie ogląda meczy Polskiej reprezentacji odkąd trenerem jest Smuda. Czy tak jest naprawdę - nie wiem, zastanawiam się jedynie, czy jego protest Euro również obejmie? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy aż tak bardzo byśmy sobie podyskutowali, bo ja na dobrą sprawę nawet nie do końca wiem, kto jest w kadrze (choć przed napisaniem notki przeczytałam sobie nazwiska naszych). A ci przyszywani nasi nawet może by mi i nie przeszkadzali, gdyby sercem byli Polakami, a oni wszyscy grają u nas, bo ich gdzie indziej nie chcieli.

      Usuń
  23. A ja nie jestem fanem piłki i nie będę oglądać Euro ot co :) A hipermarkety szaleją - koszulki, kubki, smycze, czapeczki, flagi... A tą piosenkę "Koko" raz słyszałam, ale skoro ma w sobie takie słowa to ja jako zapalony miłośnik kur nie mogę nie lubić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))
      Nie chodzę po hipermarketach, więc mnie szał omija.

      Usuń
  24. Twoja historia z piłką podobna do mojej:) też będąc młodszą przeżywałam każdy mecz i wszystko, a teraz mnie tylko to bawi, bo nasza piłka jest istnym cyrkiem i dziwi mnie rzesza wiernych fanów, a EURO nie wypatruję, bo się chyba go wręcz wstydzę, a KOKO tylko to podkreśla i mi o tym przypomina. Fiasko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się ani nie wstydzę, ani nie przeżywam. Boję się nawet, że mogę przegapić mimo całego huku wokół :)

      Usuń
  25. Ja nie znoszę piłki nożnej, a zwłaszcza naszej rodzimej. Do niczego to niepodobne. Co do hymnu się nie wypowiadam, pozostawię bez komentarza. Czy siatkówka nie mogłaby być naszym sportem narodowym? Budowalibyśmy hale zamiast stadionów. Oszczędne to rozwiązanie i mniej haniebne w skutkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, no coś Ty: przecież piłkę kopie sam premier, nie można jej zlekceważyć! :)

      Usuń
  26. Mistrzynią eufemizmu jest ta, która kokoeurocośtam nazywa "przaśną i siermiężną"!:) - gratulacje... Inna sprawa, że podobno każdy kicz doprowadzony do perfekcji staje się sztuką. Osobiście mam nadzieję, że nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądzę, by panie z zespołu aspirowały do bycia artystkami tworzącymi sztukę. A kicz to jeszcze ni obciach, obciachem zaś dla mnie są bardziej wymienione na końcu notki kwestie niż piosenka, która pobrzmi i przebrzmi.

      Usuń
  27. Jaka impreza taka piosenka. Trudno. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno. I nie ma co tragedii z tego robić :)

      Usuń