29 maja 2016

W nawiasie..

Zabrał ze sobą swoje półtoraroczne życie, a zostawił przepoconą koszulkę i pusty flakon po tanim Aspenie, którego korek wącham fetyszystycznie, bo pachnie gorzej tylko od Chanel Platinum Egoiste i Versace Eau Fraiche. We wtorek rano wyniósł dwa plecaki, walizkę, kilka reklamówek i dziś rano był problem z bielizną. Tak, sytuacja jest dziwna. Powinnam rysować grubą kreskę między (nie)przeszłością a (nie)przyszłością, tymczasem siedzę i wyrywam maciupeńkie kwiatuszki bzu, wróżąc czarną albo białą przyszłość, zależnie od towarzyszącego mi nastroju. Zależnie od aktualnej przewagi plusów lub minusów jego (nie)bycia. Te układają się jak narysowana przez niezrównoważonego matematyka sinusoida: (nie) chcę, (nie) wiem, (nie) rozumiem, (nie) przyjmuję do wiadomości, (nie)zgadzam się. Dwudniowy wyjazd do festiwalowego miasta nad Wisłą nie oczyścił myśli. Trochę za wiele pojawiło się (nie)nachalnych pytań, pod którymi starałam nie wić się jak piskorz. Nie wystąpiłam na szkolnym apelu, opowiadając wszystkim (nie)zainteresowanym historię ostatnich dni, kluczyłam więc między odpowiedziami, żeby (nie) powiedzieć i (nie) skłamać. Nie mam wprawdzie ochoty słuchać podszytych erotyzmem wycieczek w naszą (nie)relację, ale jeszcze mniej jestem gotowa, by analizować publicznie przyczyny, błędy i winy. Chwilowo nie umiem też czuć się pochlebiona komplementami kolegi z pracy, w którym wszystkie zakochałyby się prędzej niż moim (nie)osobistym narcyzie, bo ten pierwszy do tańca jest i do różańca. Tym razem jednak był irytująco nadpobudliwym chłopczykiem w krótkich spodenkach i ciele czterdziestosześciolatka. I kaleczył język ojczysty. Czego narcyz nigdy nie robi. Tym mnie uwiódł, zanim jeszcze cokolwiek się wykluło. 


47 komentarzy:

  1. nie. nie będę Ci truła banałów. żyjesz jak chcesz, nie jestem kimś bliskim, żeby cię zanudzać. potrzymam Cię wirtualnie za rękę i obejrzę z Tobą te zdjęcia. piękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to przydałoby się, żeby mi ktoś rozumu z powrotem do głowy nakładł. Albo młotkiem wtłukł...
      Dzięki, podwójne dzięki, Antonio.

      Usuń
    2. to niech ktoś inny weźmie młotek. ja jestem za... leniwa. a być może to rozum nie godził się na Ktosiowe fanaberie a Ty chcesz zrezygnować z tego instynktu?:)

      Usuń
    3. Ha, i mnie rozbawiłaś :))
      W sumie ze zdziwieniem stwierdzam, że wcale nie jest tak, że siedzę i ryczę. Ba, nawet się uspokoiłam bardziej niż w ciągu ostatnich tygodni. Faktem jest, że pomaga to, iż on wciąż jest, ale nie nastawiam się na nie wiadomo co - raczej się na razie badamy.

      Usuń
    4. i dobrze. i luz. i chiloucik:) co ma wisieć nie utonie;)))

      Usuń
    5. Co ma utonąć, nie zawiśnie. I nie ma co przedłużać.

      Usuń
  2. ale, że aż 1,5 roku ??? sporo przegapilim ...

    Ty polonistka a on kaleczył mowę ojczystą ??? jak to możliwe, że Cię tym ujął :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie, Polluśka: mój półtoraroczny mówi pięknie, kaleczy kolega z pracy. Chyba źle sformułowałam zdanie, ale leniwa dziś jestem, niech zostanie ;)
      Ja polonistka? A w życiu! Lektury mnie nudzą.

      Usuń
    2. no to nawaliłam gaf jak gołąb kup ale się przynajmniej 1,5 roczny zgadza ufff ...

      Usuń
    3. E tam, chyba się nader rzadko przyznaję, czego nauczam, a o narcyzie nie napisałam prawie nic, tyle czasu mi milczenie zabrało.

      Usuń
  3. Zbieram się już trzeci raz do napisania komentarza i wychodzi mi totalny bełkot. Po prostu wirtualnie Cię przytulę, bo słowa czasami są zbędne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, po ponad dziesięciu latach blogowania, znam to uczucie, kiedy człowiek nie wie, jakie słowa są odpowiednie.
      Dziękuję.

      Usuń
    2. Zdarza się to rzadko, ale jednak...

      Usuń
    3. Jednocześnie w moim przypadku nie dramatyzujmy: niezależnie od tego, jak się to rozwinie, dam sobie radę. Nie ma innej możliwości!

      Usuń
  4. Czasami trudno cokolwiek powiedzieć i napisać. Dlatego napiszę najcieplejsze jestem.

    OdpowiedzUsuń
  5. O Boże,jak ja Cię rozumiem...Chyba po raz pierwszy udało mi się wręcz zajrzeć do Twojej duszy...Ale rozumu Ci nie nakładę.Sobie nakładłam.Fajnie.Na blisko rok wystarczyło i w efekcie jestem w punkcie wyjścia,za to z toksyczną przeszłością.Wiem też jednak,że jestem i byłam kochana,więc może warto?
    I jak cudownie wiedzieć,że jest gdzieś Ktoś,komu też przeszkadza kaleczenie mowy..."Chodź,pójdziemy na TĄ sztukę."Nie poszliśmy już nigdzie.Mylenie "bynajmniej"z"przynajmniej"doprowadza mnie do szału.Może to skaza zawodowa,w końcu całe życie w ten,czy w inny sposób poprawiam ludzi:)A może nie?
    Trzymam kciuki.Tak,po prostu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ufff, nie wiem, dokąd to wszystko prowadzi. Chciałabym odchylić się w bujanym fotelu i poobserwować z boku, bez emocji. Tak się nie da, ale muszę wyluzować, cokolwiek by się działo.
      Z tym kaleczącym kolegą sprawa się ma tak, że on jest faktycznie świetnym facetem. Ale uparł się strasznie mnie pocieszyć, co mnie zirytowało nad wyraz, bo kompletnie nie byłam w nastroju do bycia w ten sposób pocieszaną. W ogóle nie lubię być pocieszana: lepiej mnie w tyłek kopnąć niż zagłaskać. Tak czy owak, kolega mówi jak mówi: na co dzień zwracam na to niewielką uwagę, tym razem mnie odrażało. Ot, taki nastrój.
      I myślę, że kiedy się kocha i jest kochanym, zawsze warto. Niezależnie od (un)happy-endów.

      Usuń
    2. Na pewny etapie życia ma się trochę dość zakrętów,choćby za nimi były Bóg wie jak fascynujące niespodzianki...Chce się odrobiny spokoju,pewności,prostej drogi bez większych wybojów,choć niekoniecznie już na zawsze.Niemniej nadmiar emocji,także tych pozytywnych,w pewnym momencie staje się trudny do zniesienia.
      Ja lubię być głaskana i pocieszana-ten typ tak ma,jednak z dwoma wyjątkami.Primo-musi to być ktoś naprawdę bliski.Secundo-żaden facet nie będzie mnie pocieszał przy kłopotach z innym.Choćby to było nie wiem jak szczere,trąci trywialnością.Nie twierdzę,żem"święta",ale w takim wypadku to kwestia smaku.
      Mnie kaleczenie polszczyzny zaczęło wkurzać po zmianie pracy.Skrzywienie zawodowe:P
      ...Tylko co zrobić,żeby ta miłość dawała radość,a nie rozterkę,niepewności i huśtawkę emocjonalną?...
      Pytanie retoryczne.I wybacz słowotok:)

      Usuń
    3. To prawda, Liluś, potrzebuję spokoju. Jestem kompletnie zmęczona huśtawkami. Od bujania robi mi się niedobrze. Właściwie tęsknię teraz za szkołą, zajęłaby mi czas. W ogóle myślę, że w przyszłym roku szkolnym poszukam sobie jakiegoś dodatkowego zajęcia, czego do tej pory unikałam jak ognia, bo cenię sobie swój wolny czas nader mocno.
      A ta miłość jest bezsensowna. Kropka.

      Usuń
  6. Każde rozstanie jest porażką niezależnie kto zdecydował i z jakiego powodu- bo nie wyszło. A przecież czar był, kiedyś... Dlatego rozterki różnej treści, to w takiej sytuacji normalność.
    Mnie już określenie "narcyz" odrzuciłoby na boczny tor, by się bacznie przyjrzeć, o ile w zatraceniu bym dojrzała i trafnie przejrzała...No właśnie.
    Czas poukłada, jak zawsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S.
      Kolaż piękny! :)

      Usuń
    2. Na tę chwilę porażką jest to, że się rozstaliśmy, a nie rozstaliśmy. Z jednej strony, trochę nam to jakby posłużyło, bo jesteśmy uważniejsi, staramy się bardziej. Z drugiej strony, lepiej odciąć tą kreską...
      Z tym narcyzem to trochę uproszczenie: strasznie zwraca uwagę na swój image i sam sobie się podoba, co samo w sobie nie jest takie złe, a obiektywna prawda jest taka, że ciachem jest niezłym. Jednocześnie szalenie nie wierzy w siebie. Taki paradoks. Chciałabym, żeby miał moją wiarę - ja potrafię być wręcz nieznośnie zarozumiała.
      I dzięki :)

      Usuń
  7. czasem są takie wpisy, które czytam, czytam i nie wiem jak skomentować... i to jeden z nich...
    trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  8. Takie momenty, takie posty, kiedy nie wiadomo co napisać...Wszystkiego dobrego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milczenie jest złotem. O czym się przekonuję w ostatnim czasie nader intensywnie.
      Dziękuję.

      Usuń
  9. Coś ci koledzy z pracy blado wypadają przy innych facetach... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnie bywa. Ten, o którym napisałam nie jest taki zły: do tańca i do różańca w sumie, ale w związku z moją sytuacją adoracja z jego strony mnie denerwuje.

      Usuń
  10. Musiałam dwa razy przeczytać Twój post, raz z partykułami przeczącymi, drugi raz bez nich. Szczerze mówiąc, niewiele mi to dało, bo trudno zrozumieć tok Twoich myśli.
    Owszem, domyślam się, co poeta miał na myśli, ale zostawię to dla siebie.
    Buziaczki bez zaprzeczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz świetnie, Aniu (bo czytasz mnie od wieków), że czasem lubię napisać tak, żeby pozostało pole do domysłów. Przecież tak jest ciekawiej, czyż nie? ;)
      Buziaczki bardzo wakacyjne.

      Usuń
    2. Tanyu, te wieki mnie przerażają, przecież przez te dziesięć i pół roku postarzałyśmy się o tyle właśnie lat.
      W tym zdaniu chętnie wstawiłabym zaprzeczenia.
      Buziaczki już od dawna bez wakacji.

      Usuń
    3. Tak, szmat czasu. I niby nie myślę o tym postarzeniu się, jednocześnie wypadałoby w końcu zmądrzeć. I ten brak mądrości własnej mnie przeraża.
      Buziaczki znad zsiadłego mleka.

      Usuń
  11. Kochana !
    Poradzę jedno- czas, to on wyleczy rany ! a "tego kwiatu jest przecież pół światu"- znajdziesz Twoja połówkę- wierzę w to, bo jesteś bardzo wartościową Kobietą !:)
    Serdeczności przesyłam tymczasem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Morgano.
      Jeśli się z tego wyzwolę, nie będę wskakiwała w cokolwiek.

      Usuń
  12. Kurcze, jak mi się czasem zdaje, że nasze historię przeplatają się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to wcale nie pociesza: powinnaś mieć lepiej niż ja...

      Usuń
  13. Tego kwiatu jest pół światu, jak już ktoś wyżej napisał, a z wiekiem człowiek robi się tylko wybredniejszy. Tzn. człowiek rozsądny, który nie chce egzystować w bylejakości i w ciągłym przymykaniu oczu. Dla własnego komfortu.

    Przytulam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od pewnego czasu idę tym właśnie tokiem myślenia. W teorii wciąż jednak. Niestety. Ale w końcu dorosnę. Muszę!

      Usuń
  14. Tanyu, a cóż to? Znowu "niechcemiś" Cię opanował?

    OdpowiedzUsuń
  15. Maya
    Przejdzie Ci. Takiego faceta nie warto opłakiwać. Ech, ta miłość, jakaż ona jest slepa.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dość skomplikowane, ale masz rację, Mayu, nie warto.

      Usuń
  16. Przynajmniej mozesz pomachac: adijos bejbe. Clisza

    OdpowiedzUsuń
  17. Odpowiedzi
    1. Niedobrze. Życie powinno być nienawiasowe, ale... nie można mieć wszystkiego?

      Usuń