17 sierpnia 2013

Słowoczułość uwiera..

Spaceruję. Mijam wyszczerbione już maki, wdycham zapach skoszonych pól, ganiam płochliwą czerwoną ważkę. Robi się chłodniej, marzną mi nogi w sandałach, uwiera odwieczna wrażliwość bosych stóp. Połówka księżyca ciężko wisi na niebie, okrążają ją ptaki, zaczepia ją drutem wyrośnięty słup. Pająk snuje sieć, w którą rankiem znów wpadnę, choć będę rozglądała się pilnie wiedząc, że ona tam jest. Dlaczego ważka, skąd pająk i czemu słup to słup? Rzadko analizuję słowa, teoretycznym językoznawstwem nudzę się jak mops. W zamian lubię składać wyrazy w niejednorodny ciąg. Lubię czytać cudze myśli, poznawać, doznawać, smakować, rozkoszować. Lubię dać się wciągnąć, zahipnotyzować, zachwycić, nie chcieć wyjść spomiędzy słów. Lubię kłujące zdania, historie przyciężkie, wiercące dziurę w brzuchu opowieści. Nie lubię jednak nieudolnie snutych słowem intryg, wykuwania zdań motających się w bawełnie, usidlających zmierzłą złośliwością, knucia. Nie lubię historii z palca wyssanych, dopasowanych do pasującego bajkopisarzowi kontekstu, usprawiedliwiających bezmyślne stosowanie szpileczek, byle ukłuć, byle wbić. Takie zdania siedzą we mnie długimi wieczorami, nie odgania ich wino, nie wypędza ich spacer, nie zabija trywialny film. Słowoczułość uwierać potrafi paskudnie. Zaplątam ją więc może między zdarte płyty, między spłowiałe widokówki, między przeterminowane czasopisma, między zwoje drutów kolczastych. Oddam na przemiał, zutylizuję, przerobię na złom.

70 komentarzy:

  1. też nie lubię takich bajkopisarzy, a tacy to dopiero potrafią głowę zamęczyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby to tylko nieszkodliwie męczyli, ja cierpliwa jestem dość w słuchaniu. Ale ludziom z życia robią piekło.

      Usuń
  2. O Boże,tylko nie to...Nie'dlaczego ważka to ważka'...Gotowa jestem zamordować za coś takiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noooo, w szalenie morderczym nastroju jesteś ostatnio, Liv :)))
      Ale że ja się nie boję, to zapytam a czemuż to?

      Usuń
    2. Bo MMŻ jest z gatunku takich,co to dzielą włos na ośmioro...A Jego nie zamorduję przecież.Mam nastrój morderczy...Kiedyś pewnie napiszę dlaczego...Od czego blog zamknięty?:)

      Usuń
    3. Fakt, lepiej zamordować mnie - słabiej się znamy niż Ty z MTŻ :))
      Ja raczej się nad takimi kwestiami nie zastanawiam. Dziś mnie tak wzięło, kiedy przechodziłam pod sznurem lip. Bo czemu lipa to lipa akurat?

      Usuń
  3. słowa splatają się różnorako, jak języki, jak brzytwy...
    słowa mogą być gorzką czekoladą
    ale cisza wzrusza
    pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
    http://kadrowane.bloog.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, muszę to zapamiętać. Nie wiem, czy mnie wzruszy, czy innych wzruszy, na pewno niektórych ruszy, taka to będzie nietypowa rzecz.

      Usuń
  4. ooooooooo... to wszystko poza pięknym brzmieniem, ma brzmienie niepokojące, zatem wracam do mojego poprzedniego komentarza i ponownie zadaje postawione w nim pytanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiedziałam tam. A co do niepokojącego brzmienia... Nie tak znów dużo Cię ominęło, Aguśka, bo niepokoi jak zwykle to samo, czyli praca. Niby wakacje, ale niektórzy nie mają urlopu od odgrywania się. Obiecałam sobie jednak, że postaram się oderwać, na co dzień odrywać. Bo nie mam wpływu na cudzą złośliwość i nieomylność.

      Usuń
    2. Powiem Ci, że źle się dzieje w tym sektorze... W powiatowym jest masakra i polowanie na czarownice niemalże. Jak posłucham znajomych, włos się na głowie jeży. Tylko po co to wszystko? Przecież nie od dziś wiadomo, że nie wszyscy do tej pracy mają serce i gdy tylko mogą narzekają. A potem okazuje się, że to właśnie te jednostki zostają kryte czyimiś plecami zazwyczaj.

      Usuń
    3. U nas najbardziej przykre jest to, że potrafimy się lubić, potrafimy się razem bawić, potrafimy w wielu sytuacjach zgrać. Jednocześnie donosimy, warczymy, patrzymy spode łba, bo nasza góra lubi, kiedy się nie lubimy, trzeba więc się przypodobać. I ja się tylko zastanawiam, czy jej dobrze rządzić w takiej atmosferze. Choć pewnie tak, łatwiej się wtedy manipuluje...

      Usuń
    4. oj łatwiej... z perspektywy góry wygodniej, gdy towarzystwo skłócone. Chociaż ja tego nie kumam...

      Usuń
  5. Słowoczułość - podoba mi się to określenie, chyba podkradnę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zamian przysługuje mi jedna darmowa wizyta ;))

      Usuń
  6. Może Ci się uda , chociaż niewykluczone , że zabijesz jedne ,a odrodza się inne. Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę ćwiczyła wytrwale, bo nerwów moich szkoda.

      Usuń
  7. Tanyu, noże w Twojej rodzinie był Miron Białoszewski, bo on lubił bawić się słowami, zmieniać ich wygląd, nadawać nowe znaczenia, łączyć, jak np. słynna "szaranagajama" w odzie "Ach, gdyby, gdyby nawet piec zabrali". Zabrakło pięknego pieca, bo przydał się jakiemuś dygnitarzowi, ale na pociesznie została zabawa słowami.
    Nie widziałam czerwonej ważki, ale jej nazwa pochodzi bodajże od czasownika "wahać się", "ważyć", bo ważka potrafi zatrzymać się w powietrzu jak helikopter. A może to była czerwona biedronka?
    Buziaczkiniedzielne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edukujesz mnie poetycko, Aniu :)
      Nie powiem, że nie połechtałoby mnie, gdyby się okazało, żem z Białoszewskim spokrewniona. I nic to, że poezji zwykle nie rozumiem ni w ząb. Czy też rozumiem po swojemu.
      Czerwoną ważkę nawet na zdjęciu mam, ale zdjęcie kapkę liche, nie nadaje się do publicznych prezentacji (podeślę Ci jednak na maila). Ważek jednak w tym roku wyjątkowy wysyp, więc w końcu ją ładnie złapię.
      I wiesz, właśnie nie interesuje mnie teoretyczna historia słowa, a raczej moment, w którym ktoś na nie wpadł. Bo dlaczego ważyć i dlaczego wahać się? Chciałabym zobaczyć ten błysk, że tak, ta właśnie nazwa będzie dobra. Choć wiem, że w większości przypadków to logika, zapożyczenie, a nie żaden błysk.
      Buziaczki z czerwoną ważką.

      Usuń
    2. Tanyu, bardzo dziękuję za czerwoną ważkę, jest niesamowita i całkiem ładnie się prezentuje na szarym tle.
      Poezję Białoszewskiego rozumie chyba jedynie moja pani doktor (a może już profesor), która na ten temat napisała książkę, ale nie chce mi się szukać jej na półce, więc nie napiszę tytułu. Zrozumiałe, że musiałam ją do egzaminu przeczytać.
      Mnie bardzo interesuje pochodzenie słów, mam nawet obsesję na tym tle.
      Szalki wagi się wahają tak jak skrzydełka ważki, gdy zawiśnie nad wodą. Teraz będę się zastanawiać, skąd się wziął wyraz "pająk". Szkoda, że już nie żyje mój pan doktor od gramatyki historycznej, na pewno by wiedział.
      Buziaczki jeszcze nie osnute pajęczyną czasu.

      Usuń
    3. Ciekawa jestem, czy Twoja pani doktor (czy też już profesor) rozumie ją tak, jak rozumiał ją Białoszewski. Sama wiesz, że różnie z tymi interpretacjami bywa.
      Ja czytuję wprawdzie w Angorze rubrykę zatytułowaną "Obcy język polski", ale traktuję ją raczej jako źródło wiedzy na temat poprawności, historię słów przebiegam wzrokiem jedynie.
      Buziaczki powoli usypiające.

      Usuń
    4. Moja pani doktor o pięknym imieniu, mianowicie Anna;) to wspaniała interpretatorka poezji, ale nie dam głowy, czy Białoszewski myślał to, co pisał, tak samo jak pani Anna.
      Wiem, że kiedyś Grochowiak napisał wiersz, będąc w pijanym widzie, a "znawcy" napisali tyle, że sam Grochowiak złapał się za głowę. Dlatego wolę analizować wiersze niż je interpretować, bo skąd mogę wiedzieć, co myślał Białoszewski, pisząc:
      " Muzo-natchniuzo
      tak ci końcówkuję
      z niepisaniowości
      natreść
      mi
      ości i uzo".
      Ale już dosyć z panem Mironem, bo do niczego mądrego nie dojdziemy.
      Rubrykę też zawsze czytam i jestem dumna, że wszystko rozumiem i już wcześniej o czymś wiedziałam.
      Buziaczki poobiednie.

      Usuń
  8. Tak tak zabawa słowem jest ciekawa ale nie lubię jak jest męcząca:-) Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto lubi? Tym bardziej, że słowa potrafią zmęczyć dokumentnie.

      Usuń
  9. oj ta praca to Cię jednak wykańcza ... a raczej te niezdrowe relacje w niej panujące ;]

    U nas się pojawiła od 1 sierpnia dziewczyna na zastępstwo za koleżankę, która niebawem rodzi i nie będzie jej przez rok. No i ta NOWA koleżanka to jest tak męcząca i już nam zdążyła tyle naopowiadać o niezdrowych relacjach w swojej rodzinie, że ja się cieszę, że nie mam obok niej biurka bo ona mnie wykańcza ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wykańcza od czasu do czasu tylko, ale już przez tak długi okres, że czasem nadmiernie emocjonalnie reaguję. Jedną z sytuacji opisałam poniżej w odpowiedzi Antonii; w drugiej ktoś schował dokument, który powinnam zobaczyć 10 lipca, a ujrzałam 5 sierpnia i kłopoty gotowe. Ale postanowiłam, że nie pozwolę zrzucić na siebie winy za cudze niedbalstwo.

      Usuń
  10. Po tego typu bajkopisarzach, można sie spodziewac roznego rodzaju bajek ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj, to widzę, że by się nadał jaki aparacik do selektywnej głuchoty, by sobie co i rusz słów niektórych oszczędzić...
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo by się nadał. Plus jakiś Persen działający natychmiastowo. Bo wprawdzie obiecałam sobie spokój, ale nie wiem, czy tak od razu go wytrenuję.

      Usuń
  12. czasami słowem można zranić bardziej niż nożem... więc ja wolę nie wiedzieć co mają do powiedzenia moje sąsiadki na wsi. ale czasami docierają do mnie ich - nie rozmowy lecz słowotoki a ja... idę dalej. i czytam bo dla mnie nie ma lepszego odpoczynku niż czytanie pięknych powieści. i co Ty robisz że ze zwykłego postu wyłania się dla mnie piękny obraz? bo widzę - te maki, tą ważkę i tę pajęczynę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co mówią moje sąsiadki na wsi nigdy nie miałam zielonego pojęcia. No, może raz czy dwa ktoś mnie chciał uświadomić, ale słuchać nie chciałam. Za to często Vice dzwoni do mnie ze szkolnymi ploteczkami i włos mi się na głowie zjeżyć potrafi; wczoraj się zjeżył. Jedna pani usłyszała od drugiej pani, że pierwsza pani uciekła przed brakiem etatu w ciążę. Z tym, że druga pani świetnie wiedziała, że pierwsza pani walczyła o bycie w ciąży latami. Niedobrze się robi!
      Dlatego postanowiłam, że wolę maki, ważki i pająki nawet. I czytam. Mozolnie fabularyzowaną biografię Henry Jamesa, mniej mozolnie Angory sprzed ponad roku (przynajmniej mnie nie drażnią aktualnymi informacjami z politycznego życia).

      Usuń
    2. a mnie ciekawi postać Wallis Simson - ta przez którą Edward zrezygnował z królowania. i jest już w bibliotece jej biografia i jak tylko będę i nie wypożyczy jej nikt inny to chętnie ją przeczytam. a teraz czytam Musso "będziesz tam?"
      a wiesz że te sąsiadki nie mają swojego życia, swojej pasji więc się wtrącają do życia innych... szkoda mi ich. bo tylko plotkowanie im zostało.

      Usuń
    3. Tak, jej biografię (a najlepiej jakieś wspomnienia) też bym chętnie przeczytała.
      Sąsiadek natomiast szkoda, kiedy nieszkodliwie plotkują. Zupełnie mi za to nie szkoda, wręcz raduję się ich nieszczęściem, tych, którzy głupotą niszczą innych albo choćby zatruwają innym życie. Bo są plotki, na które można machnąć ręką, a są słowa, nad którymi trudniej przejść do porządku dziennego.

      Usuń
    4. jak już tu mówiłam można słowem zranić. ja też raduje się nieszczęściem tych plotkar które wpadają we własne sidła. cóź, jestem tylko człowiekiem. a te plotki które potrafią zdziałać spustoszenie - czekam. cierpliwie czekam bo wiem że to kiedyś zwróci się przeciwko plotkującej. cóź, chyba wierzę w karmę.

      Usuń
  13. poznalam w swoim zyciu kilku bajkopisarzy
    swoja droga podziwiam ich za wielka wyobraznie choc nad ich glupota nie wiem czy mam sie smiac czy plakac

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spożytkowaliby tę wyobraźnię książki pisząc. Może przy okazji zarobiliby trochę grosza, a durna historia zawarta w książce robiłaby milsze wrażenie niż ta rozgadywana na prawo i lewo.

      Usuń
    2. ludzie za grosz nie maja pomyslu na biznes plan
      taki dar trzeba wykorzystywac

      Usuń
  14. Bajkopisarzom z reguły mówię, że nimi są. :) Głowa po tym lżejsza. :)
    I u mnie występuje "odwieczna wrażliwość bosych stóp".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez tą wrażliwość nie mogę sobie romantycznie pochodzić po porannej rosie, ech... :)
      Bajkopisarze zwykle nie opowiadają bajek mnie, bo wiedzą, że zignoruję. Najgorsze, że czasem miałabym ochotę powiedzieć jednemu komuś, że kręci, ile wlezie, ale szkoda nerwów, bo wiem, że wyprze się wszystkiego, choćby wczoraj sama mi opowiadała trefne historyjki.

      Usuń
  15. Słowoczułość... Bardzo trafny termin, Tanyu. Bez tej zdolności żaden "słowiarz" nie będzie rasowym literatem, bez tego nawet najbardziej logiczny tekst będzie irytujaco szeleścił papierem!
    słowoczułości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem ona potrzebna, czasem zdatna psu na budę. Zależnie od kontekstu, wiadomo.

      Usuń
    2. Tę słowoczułośc inaczej nazywa się słuchem poetyckim. Zatem słowonieczułość uważam za pewne drobne kalectwo!

      Usuń
  16. Witaj
    Każdy lubi, co innego i dobrze. Jeśli nam tylko z tym wygodnie, czemu nie...Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, Morgano. Tylko ja jakby nie do końca o tym.

      Usuń
  17. Myślę, że wielu musli podobnie jak Ty. Być może jedynie myśli, a robi i tak co innego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście umiejętność knucia została mi oszczędzona. Choćby kogoś nie wiem jak nie lubiła, wolę zignorować niż intrygami oplątać.

      Usuń
    2. Intrygują na ogół ludzie prości, frustrowani, bez ciekawych zajęć, a zająć się czymś przecież trzeba.

      Usuń
  18. We mnie budzą, bo są za często narzędziami manipulacji. Żeby jeszcze zręcznej, ale nie, ta manipulacja toporna jest, nieudolna wręcz. A jednak ludzie jej ulegają, bo manipuluje ktoś u sterów.

    OdpowiedzUsuń
  19. słowoczułość - piękne słowo. takie delikatne jak pajęczyna, choć za nia nie przepadam. ale poetycko może być.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ech... Słowa... Ja niestety ostatnio wpadłam w sidła złości i mszczę się na "przyjaciółeczce". Jak? Właśnie za pomocą słów. Ironia za ironią. Na pocieszenie mam to, że ona nie jest lepsza i w taki sposób wzajemnie sobie dokuczamy. I szczerze? Coraz bardziej mnie to bawi a ją mam coraz bardziej gdzieś ;)
    Ps. Jak na późne lato i tak mamy świetną pogodę i nie zapowiada się, żebyśmy szybko mieli zrezygnować z letnich sandał więc trzeba korzystać :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Najlepiej omijać takich...Ignorować, o ile to możliwe. Czasem się nie da niestety i cierpieć trzeba. Z tym złomem to dobry pomysł, zawsze to jakiś zysk ;)
    Ja wciąż jeszcze boso, i dopóki tak boso, to dla mnie wciąż lato jest! A wytrzymała jestem, bo nie cierpię skarpet...

    OdpowiedzUsuń
  22. Chyba nikt nie lubi sytuacji wyssanych z palca. I nie warto przejmowac się innymi.
    Gdybym ja miała złom, na pewno bym go sprzedawała ;P

    OdpowiedzUsuń
  23. O tak, też jestem słowoczuła - szczególnie w tym ostatnim kontekście..

    OdpowiedzUsuń
  24. Kłujące słowa w połączeniu ze złośliwie zmrużonymi oczkami, patrzącymi tylko czy aby jest efekt, czy na pewno boli i ukłuło wystarczająco mocno - dla mnie to mieszanka zasługująca na porządnego liścia.

    OdpowiedzUsuń
  25. A w co tak bardzo uwiera i w jaki sposób?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  26. Lubię tutaj wracać, może nie tak często jak kiedyś ale lubię to miejsce... basik

    OdpowiedzUsuń
  27. Tak pięknie piszesz... :*

    OdpowiedzUsuń
  28. Ach, a ja uwielbiam analizować skąd dane słowo się wzięło! Ostatnio uczepiłam się wyrazu "wrażliwy" i doszłam do wniosku, że to chyba z francuskiego: fragile, który to czyta się "frażil", więc zapewne został spolszczony od frażliwego do wrażliwego :)
    Zaś przy wrażliwości będąc... Na słowa... Zacytuję mojego profesora od malarstwa: "Ależ proszę pani, trzeba mieć ODEJŚCIE!".
    No. Bo z daleka łapie się zupełnie inną perspektywę.
    Dobrej nocy i tego niezbyt łatwego "odejścia" życzę i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  29. Hej, i ja ostatnio zamarzam powoli, a to dopiero początek nadchodzącej jesieni...zimy...

    a teraz z innej beczki. Powiedz mi kochana jak żeś wszystko eksportowała do nowego bloga, gdyż także zamierzam odejść z onetu i skasować maila. ale nie chciałabym tracić części mojego życia stąd...

    Pozdrawiam

    po prostu m;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dobrze, że jesteś, bo mi gdzieś się zapodziałaś i Cię na Onecie znaleźć nie mogę, więc namiar poproszę ładnie :)
      A bloga nie eksportowałam: przez jakiś czas pisałam tu i na Onecie równolegle, ale notek sprzed równoległości nie przenosiłam tutaj. Chyba trzeba je kopiować i przenosić jedną za drugą, pojedynczo.

      Usuń
  30. Namiar już daję www.kobieta-szczesliwa.blog.onet.pl. A no tak też myślałam, że trzeba będzie kopiować, gdyż pisałam w tej sprawie do onetu i nie chcą mi pomóc...

    Całuję!
    po prostu m;)

    OdpowiedzUsuń
  31. pięknie piszesz, uwielbiam Twój styl

    OdpowiedzUsuń
  32. Lubię zabawę słowami, wygłupianie się nimi, łamanie reguł, kiedy nie muszę ich przestrzegać z racji zawodu.
    Nie lubię wykorzystywania języka do niecnych celów. A umiejętne posługiwanie się nim w tym celu to okrutna broń...

    OdpowiedzUsuń
  33. Jestem wręcz zmuszona napisać, że ten tekst jest niesamowicie rytmiczny, pięknie usnuty i jest to chyba twój najlepszy, pod względem stylistycznym, tekst, który czytałam.
    Szkoda, że coraz mniej osób zwraca uwagę na to jak pisze. A jeszcze mnie na to co pisze oraz jakie mogą być tego konsekwencje.

    OdpowiedzUsuń
  34. nasłuchując cudzych myśli zazwyczaj słyszymy własne... :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Taki nastroj i mnie opętał... Pozdrawiam:) Maya

    OdpowiedzUsuń