Czytam wiersze. Pierwszy, siódmy, piąty, trzeci. Zakładam im kartoteki: ten frywolny, ten obrazoburczy, ten prowokujący, a tamten w ogóle nie do pomyślenia. Analizuję je przez pryzmat cudzej skrzywionej koncepcji, dopasowuję do pomysłu kabaretu smutnego jak jesienny deszcz. Te najmniej odpowiednie chłonę po raz enty, odkrywam setne znaczenie, skrzętnie skryte któreś dno. Wyobrażam sobie, że deklamuję je przed tymi, którzy ich słyszeć z moich ust nie powinni. Z lubością celebruję niedowierzanie, oburzenie, wiktoriańskie zachłyśnięcie, wyszczerzone gniewnie kły. W zamian za nielubienie ludzi, dostaje się prezent z drobnych sabotażystów. Ci, zbyt zlęknieni, by stanąć przyłbica w przyłbicę, podkładają miniaturowe bomby, rozbryzgujące zasnute jednakowością dni. Nie planuję jednak rewolucji. W wyobraźni zabijam wiatraki, kruszę mury, szukam w skostniałości wyrw. W rzeczywistości stoję z boku, wącham gorzkie pomidory, brudzę palce orzechami, rzucam w kąt nudne książki, wsłuchuję się w ponure krakanie, łapię w locie stada czarnych wron. Uśmiecham się ponad miarę, egoistycznie dbam o spokój swoich chwil. I bez powodzenia szukam słów. Stałam się mistrzynią niepublikowanych tutaj jednozdaniowych form.
--
- Człowieka/Można zabić słomką/-Powiedział nauczyciel na lekcji przyrody/W słońcu poruszyły się jak żywe/Rude włoski na jego rękach i brodzie/Dwadzieścia par oczu/Szukało na jego ciele miejsca/W które trzeba ugodzić (Mieczysława Buczkówna)
--
- Człowieka/Można zabić słomką/-Powiedział nauczyciel na lekcji przyrody/W słońcu poruszyły się jak żywe/Rude włoski na jego rękach i brodzie/Dwadzieścia par oczu/Szukało na jego ciele miejsca/W które trzeba ugodzić (Mieczysława Buczkówna)
Witaj :)
OdpowiedzUsuńNo tak, rok szkolny rozpoczęty, zatem na brak nudy i zajęć nie narzekasz :)
Nie ważna forma, ważna treść.
I u mnie wiele się dzieje, zbyt, jak na małą, wątłą osobę.
Pozdrawiam na przyjemne jesienne już dni :)
Czasu mam niemało i marnuję go hektolitrami, chęci raczej brak.
UsuńI pozwolę sobie się nie zgodzić: ja lubię formę. Nie jej przerost nad treścią, ale ich współistnienie.
Trzymaj się ciepło w tej kołomyi wokół Ciebie!
wiesz że lubię Broniewskiego. później odkryłam Szymborską, Gałczyńskiego i Twardowskiego. i powoli, powoli przekonuje się do poezji, nie tylko do prozy. i też zbieram i zjadam orzechy. i znowu mam tonę liści do zbierania. ale nie narzekam bo lubię to.
OdpowiedzUsuńa przeprowadziłaś się już do bloków czy jesień spędzasz w domku po babci?
Ja na razie jestem na etapie radości, że wiem, kto zacz Broniewski, wiem kto Szymborska, i Gałczyński, i Twardowski. Ale jest szansa, że wiersze odkryję, bo mnie ostatnio proza nuży. Niczego dla siebie odkryć nie potrafię.
UsuńWciąż jeszcze jestem w domku po babci, ale już niedługo. Mieszkanie się wreszcie maluje, a to już ostatni etap prac. Potem tylko przewieźć graty i stać się miastową panią z pipidówki.
a zapomniałam o poecie który się nazywa Kazimierz Wierzyński. nawet nauczyłam się jednego jego wiersza na pamięć, od tak dla siebie ale że zatytułowany jest "Lato" to nie chcę go tu przytaczać;)
Usuńi poinformuj mnie kiedy się przeniesiesz już właściwie. bo ja wścibska jestem i chcę wiedzieć;))
Ja za to chyba się rzucę na Tuwima, którego wiersz ("Wiosna. Dytyramb") koleżanka z biblioteki umieściła w zestawie konkursowym. Taki akurat dla mnie, gdybym była polonistką, na pewno bym go przeanalizować wte i wewte. I jeszcze przeczytałabym biografię Iłłakowiczówny, bo artykuł pochłonęłam i mi mało.
UsuńSwoją drogą, mówiłam Ci, że jak brałam z biblioteki książki, których już nie chcą, wzięłam jeden tomik poezji, na chybił trafił. I okazało się, że poeta jest (był?) paskudnym komuchem.
Dam Ci znać, jak już będę na nowym. Na razie wciąż się remontuję.
może to była tylko przykrywka - może po prostu musiał sprzyjać władzy bo go nie chcieli drukować... cóż, ja chyba wierzę w ludzi... a może po prostu był komuchem... mój dziadek był lekko komuchem... ale myślę że on - wychowany na wsi - był po prostu zwykłym rolnikiem i nigdy nie sięgał za horyzont jak my...
Usuńa ja teraz poluje na biografię Gałczyńskiego. już widziałam na Merlinie ale poczekam aż obtanią albo poczekam aż będzie w bibliotece.
czekam na wieści kiedy będziesz już panią mieszkania;))
Nie mam pojęcia, bo jeszcze żadnego z jego wierszy nie przeczytałam: tomik leży w kącie i czeka na moje poezją zainteresowanie. Ale socrealistycznym językiem nie pisał, bo przeglądnęłam linijkę czy dwie. Socrealistycznego języka nie znoszę: zabrałam się kiedyś za książkę zatytułowaną "Wniebowstąpienie magistra Wypanka", bo mnie tytuł zaintrygował, po dwóch stronach napuszonej gadki - szmatki wymiękłam.
UsuńMoja babcia, która zawsze była ideologicznie raczej obojętna, w latach 90tych stała się zwolenniczką komuny. Nie mnie oceniać, czy to tylko sentyment do czasów młodszego wieku, czy niechęć do tego, co teraz, bo pewna jestem, że właśnie to wszystko, co działo się po '89 ją zniechęciło. W 1989 to ja się kochałam do wariactwa w takim jednym Marku zamiast z ustrojami walczyć. Zresztą, do aktualnego jestem średnio przekonana.
myślę że my nie tęsknimy do komuny ale do naszych wspomnień z tamtych lat. jak zwykle dzieciństwo i młodość może dla niektórych trudne to po jakimś czasie nabierają cech mitycznej arkadii. i pewnie tak było z Twoją babcią. a polityką też się nie interesuje bo nie warto. im tylko o to chodzi żeby się nachapać władzy i pieniędzy. w tym ustroju podoba mi się to że jest kolorowszo niż w komunie i że mogę myśleć co mi się podoba a nie co mi każe władza:))
UsuńMyśleć, co mi się podoba, mogę w każdym ustroju; gorzej z wyartykułowaniem myśli. Wiem, bo na co dzień mam despotyzm i póki co despotka mi w myślach nie czytuje ;))
UsuńMnie obecnie drażnią przepaście. Między tymi, którzy się do żłoba dorwali (niekoniecznie tymi u władzy jako takiej, bardziej tymi, którzy w spółkach), a tymi, którzy tyrają dzień w dzień są takie odległości, że miary brakuje. Czytałam gdzieś, że największe w Europie. Scyzoryk mi się w kieszeni otwiera, kiedy do tego oszczędzają na maluczkich, na sobie nigdy.
życie nie jest sprawiedliwe... jest bardzo niesprawiedliwe. poprzedni ustrój też mi pokazał że wszystko jest tak jak przewidział Orwell w "Folwarku zwierzęcym". są równi i równiejsi. ale filozof Burke powiedział "dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby ludzie dobrzy nic nie robili". więc rób swoje. bo ja jestem za leniwa? za egoistyczna? za wygodnicka? bo nawet nie potrafię sama coś ułożyć tylko podpieram się Burke i Orwellem.
UsuńŻe też, jak ostatnio stwierdziła moja mama, nie umiemy wymyślić systemu sprawiedliwego. Wymyślamy tyle różnych rzeczy, ważnych i nieważnych, a przepaści międzyludzkich i wojen pozbyć się nie umiemy.
UsuńObawiam się, że w tym roku jestem taka właśnie: leniwa, egoistyczna, wygodnicka. Wszystko zrobię w imię swojego świętego spokoju, chwilowo mam dość bycia posiadaczką popsutych nerwów, więc cokolwiek się dzieje, ja luzuję.
A dla mnie Poezja to niemal życie:)Ale wrażenia mam zbliżone do Twoich...
OdpowiedzUsuńForma też jest dla mnie ważna...Ale Ty akurat jesteś Mistrzynią Formy/oczywiście,że i treści/.
Im dłużej pracuję w szkole, tym mam większą awersję do wierszy (a może raczej wierszyków?), bo klepie się je na każdej akademii, w kółko te same, te najodpowiedniejsze. Jednocześnie te wiersze mnie wessały, odkryłam te inne, te od których niektórzy dostają zawałów. I niech się cieszą, że deklamować nie znoszę.
UsuńPrzede wszystkim, to ja jestem mistrzynią klepania ozorem na okrągło ;))
"Nie wiem co to poezja
OdpowiedzUsuńnie wiem po co i na co
wiem , że czasami ludzie
czytaja wiersze i płaczą" (Broniewski)
Tak, zgadzam się. Z tym, że nie do końca jestem "ludź" :)
UsuńI mi się też jakoś wrześniowo-wierszowo zrobiło...
OdpowiedzUsuńMnie tylko wrześniowo. Wierszowo służbowo. Choć wczoraj przeczytałam wszystkie trzy moje własne i pomyślałam, że popełniłabym czwarty. Ale to może jutro...
UsuńHmm... Za wierszami nie przepadam. Mam problem ze znalezieniem sensu... Często to czarna magia dla mnie.
OdpowiedzUsuńTeż nie przepadam, dlatego zacytowany mnie urzekł: czytasz i od razu wiadomo, o co chodzi.
UsuńWiersz, a jednak nie jak wiersz. ;) Fascynujące zjawisko. :D
UsuńTakie lubię. Generalnie trochę jakby denerwują mnie rymy, co jest niejakim paradoksem, bo widzę, że coraz częściej sama ich szukam pisząc tutaj prozą.
Usuńrok szkolny się zaczął to i w szkole nie jedno usłyszysz czy zobaczysz :) wiersze są fajne! choć ja żadnego nie napisałam, bo nie umiem :)
OdpowiedzUsuńWiersze są niefajne. Choć ja napisałam aż trzy ;))
UsuńA wiesz Ty, że w tym roku postanowiłam mniej słyszeć, mniej widzieć? Zaczynam dbać o zdrowie.
Jesień zawsze kojarzy mi się z poezją :) witaj znowu, dawno Cie nie bylo ;)
OdpowiedzUsuńMnie się jesień kojarzy z najpiękniejszymi kolorami roku.
UsuńZebrać się nie mogę. Siadam tu, piszę dwa zdania, kasuję, zamykam okno. Choć bardzo! chcę pisać.
Czasami przychodzi taka niemoc, nic na sile ;)
UsuńDlatego milczę.
UsuńCzasami i ja lubie sie wyciszyc :)
UsuńWyciszona w sumie nie jestem, nakręcona raczej ostatnimi czasy. Tylko tutaj mi cicho.
UsuńRadziłabym Ci pooglądać mecze siatkówki zamiast poświęcać się wierszom, które powodują mętlik w głowie. W tej chwili czekam na mecz Polska: Bułgaria i jestem szczęśliwa, że wreszcie rozpoczęły się Mistrzostwa Europy.
OdpowiedzUsuńWiem, że napisałam nie na temat, ale znając moją pasję, musisz mi wybaczyć.
Buziaczki jesienne.
Wierszom poświęcam się służbowo, nie zaś relaksacyjnie, Aniu.
UsuńO, właśnie mi na portalu napisali, że mecz Polaków z Bułgarami jest, a ja od razu pomyślałam o piłce nożnej. Ale musisz mi wybaczyć, telewizji wciąż nie mam, nic nie wiem.
Buziaczki słyszące, że znów kapie deszcz.
Tanyu, teraz kapią moje łzy, bo nasi przegrali z Bułgarami. Już dawno nie relaksowałam się przy jakimś wierszu, może gdybym miała jakiś tomik pani Szymborskiej, bo czytanie wierszy na ekranie monitora mi nie odpowiada.
UsuńBuziaczki zadowolone, bo grzeją kaloryfery.
Na ekranie komputera to ja właściwie jedynie blogi znoszę. Plus może jakieś krótkie wiadomości. Całą resztę muszę czytać na papierze. Czasem mi się zdaje, że czytam nie tylko oczyma, ale i dotykiem.
UsuńBuziaczki palące w piecu, podczas gdy w remontowanym mieszkaniu już mi oni palą.
Ja z wierszami mam kłopot...Tam gdzie sens mnie osobiście dopada, czyli rzuca się w oczy, to taki w serce zapada i tkwi...Pozostałe mogą nie istnieć, i nie szukam ich...Poezja, poeci, są obok i raczej nie wchodzimy sobie w drogę ;) Co poeta miał na myśli- najbardziej stresujące pytanie w szkole ;P
OdpowiedzUsuńI szalenie nieprawidłowe, bo skąd największe głowy mają wiedzieć, co tan czy ów na myśli miał, kiedy pisał. Ostatnio rozmawiałam o tym z koleżanką - polonistką: że niejeden pisał na haju, co mu ślina na język, a my teraz szukamy głębi, których on sam by nie znalazł. Mnie by może poezja kręciła, gdyby w pradawnych czasach nie zmuszano mnie do jej interpretacji pod wzór.
UsuńPrzeuroczy tekst, choć na wierszach się nie znam :)
OdpowiedzUsuńDziękuję. Też się nie znam, zadanie domowe dostałam :)
UsuńZawsze chciałam rozumieć poezję, bo jest fascynująca i zagadkowa. Ale nigdy nie rozumiem a każdą lekturę szkolną napisaną wierszem po prostu czytałam dla czytania, bez zrozumienia. Nie dociera to do mnie po prostu :P
OdpowiedzUsuńA ja tam myślę, że każdy z nas poezję rozumie. Po swojemu. Kto w ogóle powiedział, że musimy ją rozumieć jak nam nakazują? I dlatego właśnie nie mogłabym być polonistką, bo takie herezje bym na lekcjach opowiadała :)
UsuńNo a to w takim razie czego uczysz? :P Ja cały czas myślałam, że polskiego :P
UsuńNie Ty pierwsza, co poczytuję sobie za komplement :)
UsuńAngielskiego nauczam.
A ja wolę prozę choć niektóre wiersze są piękne. Jednak słowo pisane ogólnie jest bardzo ciekawe:-) Pozdrawiam:-)
OdpowiedzUsuńTeż jestem zdeklarowaną miłośniczką prozy :)
Usuńwiersze to skomplikowana sprawa
OdpowiedzUsuńpamietam jak kiedys na lepkcji polskiego mielismy w ramach zadania domowego napisac wiersz a pozniej kilka wybranych mielismy z nauczycielka na lekcji zinterpretowac
wtedy uswiadomilam sobie jak niesprawiedliwe sa klucze np te stosowane na maturze bo okazalo sie ze rzadko kto potrafil ocenic co autor mial na mysli
albo kiepscy z nas poeci albo kazdy czlowiek moze odczytac wiersz po swojemu
Maturalne klucze to od lat dla mnie niezrozumiała sprawa. Rozumiem, że jest to matura z polskiego, więc w jakiś sposób w swojej pracy muszę nawiązać do epoki i tła literacko - historycznego czy nazwać zastosowane przez poetę środki stylistyczne, ale już sama interpretacja powinna być zadaniem bardziej otwartym. Tym bardziej, że egzaminatorzy zaliczają jakieś bzdury tylko dlatego, że uczeń ujął w bezsensownym zdaniu słowo - klucz, a nie zaliczają przemyśleń własnych, mających czasem niemałą wartość.
UsuńRozmawiałam niedawno z polonistką o tym, że poeci napiszą coś po spożyciu czy zażyciu, a późniejsze pokolenia męczą się z nieśmiertelnym pytaniem "co poeta miał na myśli". A poeta chciał tylko wyrzucić z siebie nadmiar słów ;)
Robię porządki w linkach i w ogóle w blogowaniu.
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam tę notkę i już wiem, dlaczego tak mi brakowało czytania Twoich wpisów ;)
Przepraszam za nieobecność! Na swoje usprawiedliwienie mam tyle, że wiele miejsc zaniedbałam. Ale pracuję nad tym :)
Miło mi :)
UsuńAle Ty nie przepraszaj, Margolko. Nie mnie, która ostatnio sama blogowanie zaniedbała: i pisanie tu, i bywanie u Was. Nie myślę, by to miejsce porzucić, ale aktualnie mi tu mało po drodze.
Ten post zapachniał mi boskim zapachem młodych pędów pomidora. Nawet, powiedziałabym, samym Le Monde Est Beau?
OdpowiedzUsuńYhym, też uznaję ten zapach za boski. Nie jestem pewna uznawania przeze mnie Kenzo: już raz kupiłam, jak chyba pamiętasz ;)
Usuń