3 marca 2013

Odrobina kosmosu..

Kiedy już polecę z milionerem Tito w kierunku Marsa, zastanowię się, czy warto na Ziemię wracać. Wprawdzie nigdy nie wiadomo, czy Marsjanie okażą się sympatycznymi istotami i czy marsjańskie powietrze nie będzie mi szkodzić, ale biorąc pod uwagę mój aktualny pęd do jakichkolwiek ucieczek, pewnie będę reflektowała. Przeszło mi niedawno przez myśl, że gdybym była pisarką światowego, lub choćby rodzimego, formatu, stanowiłabym niezłe źródło inspiracji dla motywu niespełnionej ucieczki. I chciałabym, i się boję. Odwieczny dylemat strachliwych dusz. Nieoczekiwanie jednak pojawiła się możliwość wygrzebania się z grajdołka i bynajmniej nie trzeba czekać do roku 2018. Wystarczy skorzystać z oferty życia i za pięć tysięcy funtów poślubić dwudziestoczteroletniego Pakistańczyka, którego zamiarem jest zdobycie unijnego obywatelstwa. Co prawda, po miesiącu czy dwóch - chyba że miłość nieoczekiwana buchnie - trzeba będzie zbierać manatki i wracać do kraju, jednak za zarobione na cudzym marzeniu pieniądze można wyjechać na Bora Bora i tam beztrosko koczować pod mostem, wypatrując mniej ryzykownych życiowych szans. Tymczasem, zamiast w kosmos, do Zjednoczonego Królestwa czy na wyspy gorące, byłam na koncercie bezboleśnie uzupełniającym kosmiczne luki w moim klasycznie muzycznym ja.



50 komentarzy:

  1. no ja nie wiem co by Duński powiedział na ten ślub z Pakistańczykiem ... chyba, że byś się z nim kasą podzieliła to może by zezwolił ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co do koncertów to ja w przyszłym tygodniu idę na ABBĘ ;D sesese ...

      Usuń
    2. Straszy, już od dawna mieszkający w UK brat Pakistańczyka jest znajomym Duńskiego. To on wykłada pieniądze na przyszłą "żonę". W rozmowie padło pytanie, czy tanya by nie reflektowała. Muszę pomyśleć, ale... kasą się nie podzielę! ;p
      A Abby Ci nie zazdroszczę, nie przepadam za nimi. Choć koncert jest zawsze koncertem.

      Usuń
    3. ależ my mamy odmienne gusta zauważyłaś ??? z reguły nie lubię tego co Ty zachwalasz a z kolei Ty tego czym ja się pochwalę ha ha ha ...

      Usuń
    4. Zauważyłam. Ale w ogóle mi to nie przeszkadza :)

      Usuń
  2. Żadnych ciapatych, Arabow i Pakistanczykow. Nie jestem rasistka, ale mieszkajac w akademiku z zagranicznymi studentami widzialam co tacy potrafia. I lepiej sie trzymac od nich z daleka :)

    a no koncert to i ja bym poszla ;) najlepiej klasyczny zeby wyciszyc skolatane nerwy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki stricte klasyczny pewnie nie ukoiłby moich nerwów, choć... Choć pewnie takie źle mi się kojarzą przez chałturzących muzyków jeżdżących po kraju i odstawiających badziewie w szkołach.
      Nie znam żadnego Araba czy Pakistańczyka (urok mieszkania w pipidówce), znam za to całą furę Polaków, z którymi też wolałabym jedynie z daleka. Ale wiem też, że różnice kulturowe mogą być nie do przejścia. I żadna miłość nie daje gwarancji ich pokonania.

      Usuń
    2. Grupa MoCarta zawsze poprawiala mi humor:D

      Fakt, Polacy tez potrafia niezle zalezc za skore.

      Usuń
    3. Mnie też, rewelacyjni są!

      Usuń
  3. Tanyu, chyba wiesz, że wszędzie dobrze, a w domu najlepiej. Co byś robiła na Marsie, jak tam wszędzie czerwono, a Marsjanie są mało przystojni i możliwe, że tak samo się rozmnażają jak na filmie "Barbarella" z Jane Fondą.
    A tak poważnie, to pewien ojciec 14- letniego Ukraińca (mojego wychowanka), aby żyć w Polsce, rozwiódł się ze swoją Galiną, poślubił wysoką blond laskę, zamieszkał w Polsce i sprowadził Galinę. Ukrainiec był wzrostu siedzącego jamnika i sięgał lasce- Polce do pasa. Skąd wiesz, czy tak samo nie wyglądałby Pakistańczyk.
    Buziaczki antymarsjańskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś kwestiami rozmnażania jestem w tej chwili tak zainteresowana, że Twoja próba zniechęcenia mnie tym bardziej mnie zachęciła :))
      Ponieważ ja jestem wzrostu siedzącego jamnika (aj, ale mi się ta fraza podoba!), nie byłoby takiego niebezpieczeństwa jak w przytoczonej przez Ciebie historii. Gorzej by było, gdyby ów Pakistańczyk do rodziny w Pakistanie chciał mnie wywieźć. Ja do Pakistanu, zresztą ja wszędzie indziej, bardzo chętnie, aczkolwiek nie w celach rodzinnych.
      Buziaczki bynajmniej nie z Wenus.

      Usuń
    2. Nawet nie myśl o wyjeździe do Pakistanu, bo to niebezpieczny kraj, na dodatek kobieta jest tam nikim. Myślę, że to Cię zrazi, bo jako kobieta lubisz być kimś.
      Buziaczki z Ziemi.

      Usuń
    3. Aniu, jak turystka na kilka dni czy tygodni mogłabym pojechać wszędzie i znieść niemal wszystko. Niemal, bo na pewno w rejon, w którym toczą się walki bym nie pojechała. No i jeszcze pająków i innych robali bym chyba jednak nie zniosła.
      Buziaczki podróżnicze.

      Usuń
  4. Może to dziwne,ale ja,domatorka,kura domowa i wróg wycieczek tudzież wyjazdów,świetnie rozumiem Twoją potrzebę ucieczki.Ja uciekłam w głąb siebie...Zaczynam od kilku dni dostrzegać zalety tej ucieczki./Uciekłam w lipcu/.tany'u na Marsa wolno Ci polecieć pod warunkiem,że tam mają internet i będę mogła czytać Twoje kosmiczne zapiski:)
    A Malicki przeszedł mi koło nosa.MMŻ zdobył tylko dwa bilety-i trzeba było widzieć minę Nastki:)W ramach integracji Córki z wiecznie Nieobecnym poszli razem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liv, kochana moja, skora tam są Marsjanie, Internet też musi być, czyż nie? :)
      O, to mogłaś do większego miasta obok mnie przyjechać: akurat jedno miejsce w pobliżu było wolne. A i drugi koncert dołożono, takie było zainteresowanie. Nic dziwnego. Ja nie jestem koneserką poważnie traktowanej muzyki poważnej, ale wersje Malickiego czy Grupy MoCarta kocham. Na nich też zresztą byłam i w życiu się tak nie uśmiałam.
      Wiesz, właściwie się nie dziwię, że uciekłaś w lipcu. Sierpniowej ucieczce jeszcze mniej bym się dziwiła. W sierpniu mam ochotę uciec najdalej. Albo najgłębiej.

      Usuń
    2. Jeśli chodzi o muzykę poważną,mam dokładnie tak samo.Malicki i Grupa MoCarta to wyjątki,potwierdzające regułę.
      W kwestii ewentualnej ucieczki na Marsa uspokoiłaś mnie,serio:)
      Uciekłam w lipcu,nie wiem,dlaczego.Po prostu-uciekłam.Od telewizji,gazet,radia.Wybrane strony internetowe i książki,książki,książki.Muzyka,świece i cisza...Moi Znajomi,kiedy Im o tym opowiadam,patrzą na mnie,jakbym była z Marsa,więc coś w tym jest...:)

      Usuń
    3. Skoro Ciebie posądzają, żeś z Marsa, poddaj się jakiejś hipnozie, przypomnij sobie przodków i podaj mi namiary - łatwiej mi się będzie zaaklimatyzować i o sieć się nie będę musiała martwić :)
      Uciekłaś od tego, od czego i ja uciekam. Telewizja, radio, gazety krzyczą o tym wszystkim, o czym słuchać nie chcę. Dla świętego, egoistycznego spokoju.

      Usuń
  5. na marsa?! za gorąco! wszak to czerwona planeta !
    nie lubię koncertów, nie lubię dużych skupisk ludzi.
    od jakiegoś czasu tak mam.
    a malicki w telewizji to nie to samo, niestety...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco jest czymś, o czym marzę przez większą część zimnego polskiego roku, więc Mars akurat dla mnie :))
      Też nie lubię, ale podczas koncertu w filharmonii tłum się mniej czuje niż na koncercie w plenerze.

      Usuń
  6. niespełnione ucieczki... ile ich mam na swojej myśli... ładnie wyglądam uciekając.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nad kwestią estetyczną ucieczek się jeszcze nie zastanawiałam, ale... pewnie wyglądam nieciekawie, po kilku metrach przecież zadyszkę mam.

      Usuń
  7. Warto przed ekstremalną formą ucieczki wypróbować wszystkie te wciąż nieznane, a bardziej dostępne. Warto. Coraz intensywniej się do nich przekonuję i powolutku zaczynam "smakować"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbuję. Co chwila czegoś próbuję i szalenie mi te próby służą. Ale Mars kusi. Hmm, czas iść do sklepu? ;)))

      Usuń
  8. "Czy chciałaby by pani Araba?" :>
    Zapraszam również na http://synesthesis.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śpiewasz jak Duński - od pewnego czasu cały czas mi to mruczy. Wizjoner ;)
      P.S. Bywam, ale dziękuję.

      Usuń
  9. a uciekaj. tylko poproszę o pocztówkę żebym się mogła pochwalić tym marsjańskim widokiem. a ślub z Pakistańczykiem - cóż,jak przystojny, ma to coś to ja bym brała. nawet gdybym miała świadomość że to na chwilę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pocztówkę z Marsa masz jak w banku. Pakistańczyka zaś nie widziałam, ale to się da szybko załatwić. W zdjęcie średnio wierzę, ale można z nim porozmawiać przez Skype'a. No chyba, że i tu by kogoś podstawili, tylko jaki byłby w tym cel? Czy ja szukam spisków?

      Usuń
    2. nie baw się w pisowców i nie szukaj spisków:) ale sprawdź wszystko i nie kupuj kota w worku:)a najlepiej jedź na Marsa bo ja chcę dostać tą pocztówkę;)

      Usuń
    3. Tego kota chyba w ogóle nie kupię, choć kwota kusi, kusi strasznie, bo dziury by załatała. Jednak wolę tego Marsa :)

      Usuń
  10. Nieeee, po co na Marsa. Tam nie ma Johnny'ego Deppa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tito chce w podróż zabrać parę, więc, sorry Gregory, zabieram Deppa ;))))

      Usuń
    2. Nie, zamiast Deppa zabierz mnie! Dopłacę parę groszy, a Depp pewnie jako gwiazda jeszcze zechce, aby to jemu dopłacić!

      Usuń
    3. W sumie chętnie, bo z Tobą gadam już tyle czasu, a z Deppem nie zamieniłam ani słowa - skąd wiadomo, że byśmy się nie zagryźli jeszcze przed Marsem. Ale... jeden problem jest: Tito chce małżeńską parę, a nie wiem, na ile jest otwarty :)))

      Usuń
  11. Za żadne skarby świata nie poslubiłabym milionera, nie polecę też na marsa (mam w domu)... Pieniadze rzecz nabyta, ale pomarzyć można - czemu nie? :))
    Mars, znaczy - piekło na ziemi:))). Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś Ty? Skarby plus jeszcze milioner - nic, tylko brać. Mnie tam by się taki milioner przydał, bo pieniądze są po to, by je wydawać - ileż bym ich mogła wtedy /wydać, pomyśl ;))
      O, takiego określenia nie znałam.

      Usuń
  12. Heh. Czyli są perspektywy i nadal będę Cię namawiała na tą ucieczkę, bo szkoda marzyć o czymś całe życie i na marzeniach skończyć ;) Każdemu przydaje się odrobina szaleństwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odrobinę to ja mam, moja droga, bo uciekam stąd na dłuższe i krótsze chwile kiedy tylko się da. Na ucieczkę na amen mnie nie stać. I pal licho finanse, mentalnie mnie głównie nie stać chyba. Boję się, nie oszukujmy się. No i... o czym bym marzyła, gdybym uciekła?

      Usuń
  13. zielony podobno uspokaja a marsjanie według stereotypów sa zieloni wiec powinno byc dobrze
    ;)

    a czy ja dobrze widze ze ta ekipa na zdjeciu to ta sama co wystepuje z Laskowikiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, jak Ty mnie rozumiesz! A do tego czerwony (jak Mars) to jeden z moich ulubionych kolorów, więc będzie podwójnie dobrze.
      Tak, to ta ekipa, co z Laskowikiem, ale bez Laskowika.

      Usuń
  14. Jak ja uwielbiam czytać twoje posty!!!
    Tak, tak! Wybrnąć gdzieś chcę się czasem, ale wyprawa na Marsa nie byłaby najlepszym rozwiązaniem :P Czy nie lepiej wyjechać daleko niż żyć na Marsie z zielonymi stworami (hahaha) mając obszar zasypany i suchy, skamieniały?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      No właśnie mam wątpliwości, czy gdziekolwiek na Ziemi jest wystarczająco od pipidówki daleko, bo ja co dzień chcę być coraz dalej i dalej.

      Usuń
  15. czarna-anka4.03.2013, 22:22

    ojeju ojeju a był ten koles od Chomiczka???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było, choć szkoda, bo on fajny jest. Nie było też Fedorowicza i Laskowika, co akurat sobie chwalę.

      Usuń
  16. Witaj
    W kosmos, ale po co?
    Co to za koncert był?
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A po co nie? Kosmos jest kosmicznie ciekawy :)
      Koncert natomiast był Waldemara Malickiego i Filharmonii Dowcipu.

      Usuń
  17. Muzycznie się podkarmiłaś :)))

    W kosmos też bym pofrunęła, ale jednak najpierw na siakieś Bora Bora albo coś podobnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podkarmiłam porządnie :)
      Ja to bym w ogóle wszędzie pofrunęła, żeby mnie tylko chcieli choćby w walizkę zabrać...

      Usuń
  18. Jak to mówią: podróże kształcą - nawet te na Marsa. ;)

    OdpowiedzUsuń