I niby co z tego, że ludzkie oko ponoć rozróżnia coś koło siedmiu milionów kolorów, kiedy mój ślepy na barwy umysł potrafi nazwać dwadzieścia, maksymalnie trzydzieści. Zupełnie nie rozróżniam karmazynowego od czerwonego czy fioletowego, za to jestem stuprocentowo pewna, że bezbłędnie rozpoznałabym wiosenną zieleń, gdyby ta wreszcie się pojawiła. Jednobarwne paskudztwo zaczęło mnie męczyć wraz z chwilą swojego pojawienia się i choć przyznaję, że zima na zdjęciach zrobionych tysiące kilometrów ode mnie wygląda przepięknie, jej jednoznaczna białość męczy mi oczy. Nie lubię jednoznaczności; lubię, kiedy świat tryska wieloma znaczeniami. Zamiast postaci pompatycznie nieskazitelnych wolę dramatycznie wahające się. Są ludzcy w swoim kluczeniu między wyborami. Dlatego, wyrywając moją ocenę z historycznego kontekstu, bliższa jest mi postawa pełnego rozterek majora niż przekonanego o słuszności jedynej ścieżki kapitana. Inna rzecz, że nie umarłabym dla sławy i chwały; im jestem starsza, tym bardziej to wiem. Co więcej, im jestem starsza, tym mocniej paczy się mój gust. Zupełnie nie znam się na sztuce: nagradzane na festiwalach filmy o nieposklejanych wątkach uważam za co najwyżej mierne, podczas gdy zjechane przez krytykę obrazy uznaję za co najmniej interesujące. Domyślać się jedynie mogę, że poszukujemy w sztuce kompletnie innych barw.
I wreszcie Ty, Tanyu, zatęskniłaś na swym blogu za kolorami wiosny. Też nie lubię obecnej bieli, bo razi moje oczy jednostajnością, wolę ją poprzeplataną zielenią. Monotonia nie tylko barw jest niesamowicie nudna.
OdpowiedzUsuńBuziaczki karmazynowe, a co!
Tęsknię cały czas, Aniu, odkąd się lato skończyło, ale jestem wystarczająco monotonna w temacie szkoły i pipidówki, że narzekanie na zimę sobie w tym roku darowałam.
UsuńBuziaczki, dla odmiany, łososiowe. Ponoć to mój kolor.
Wiem, że tęsknisz, bo dajesz temu wyraz na moim działkowym blogu, tylko brakowało mi wyrażenia tego na blogu. Może gdy więcej osób da wyraz tej tęsknocie, zima wreszcie sobie wróci na Arktykę i zatrzaśnie za sobą drzwi!
UsuńLubię kolor łososiowy, miałam w tym kolorze azalie, ale kiedyś zmarzły. Na szczęście zostały różowe.
Buziaczki zielone jak wiosna.
Gdyby odejście zimy zależało od naszych pragnień, pewnie byłaby ona zawsze niemożliwie łagodna i trwała jedynie w czasie świąt. Chyba bowiem większość zdecydowanie jej nie trawi.
UsuńBuziaczki zmarznięte.
To ja chyba poszukuję takich samych/tych samych?/barw w sztuce,jakTy...
OdpowiedzUsuńW sumie krytykami średnio się przejmuję, i tak ich wypowiedzi nie czytam przed obejrzeniem filmu, po obejrzeniu równie rzadko. Mierzę swoją miarą.
UsuńJa czasem czytam po obejrzeniu filmu,czy sztuki.I ze zdziwieniem dowiaduję się,że obejrzałam arcydzieło,podczas,kiedy ja miałam wrażenie,że obejrzałam kicz i na odwrót:)
UsuńMój kolor to oczywiście czerwień:)
Ciekawe, że czasem im film nudniejszy, tym większe z niego arcydzieło. Jakby coś żywego nie mogło być sztuką.
UsuńTeż lubię czerwień. I połączenie żółtego z niebieskim.
Ja tak samo ma dosyc tej bieli za oknem. Polowa marca, a mrozy jak w srodku zimy :(
OdpowiedzUsuńNo. Zimno mi i zimno, rozgrzać się nie mogę.
UsuńJa tak samo, najgorzej ze przez ten mroz rece mam tak wysuszone ze zaden krem mi nie pomaga :/ ratuje sie dzieciecym Nivea Baby.
UsuńPodobnie mam: żaden krem nie działa. Jakiś dziecięcy za to chętnie bym na twarz zastosowała, niech mi i ona nie marznie. Na początku przyszłej zimy kupię na pewno.
UsuńZamiast mi pomc, to czegokolwiek bym nie uzyla zaraz sie uczuleniem konczy. Wiekszosc kremow jest z piekla rodem normalnie. Polecam Ci Nivea Baby albo ten:
Usuń1)http://www.nivea.pl/Produkty/Dla-dzieci-i-niemowlat/Krem-na-kazda-pogode
albo ten:
2)http://www.nivea.pl/Produkty/Dla-dzieci-i-niemowlat/Delikatny-krem-pielegnacyjny
Ten pierwszy jest taki bardziej tlusty, swietnie nadaje sie do rak,z twarza bym uwazala :) ale tego drugiego mozna uzywac i do rak i do twarzy ;)
Dzięki, popatrzę i pewnie z Twoich sugestii skorzystam. Lubię produkty Nivei. No i skórę, na szczęście, mam taką, że rzadko cokolwiek ją uczula.
UsuńNie każdy przyzna głośno "Król jest nagi" :))) Mało to ludzi, którzy klaszczą, bo inni klaszczą?
OdpowiedzUsuńNatomiast co do tego zdania "Zamiast postaci pompatycznie nieskazitelnych wolę dramatycznie wahające się", powiem Ci, że mnie właśnie tego brakuje. Ponoć takie wahające się, czy nawet błądzące osoby są bardziej ludzkie, ale ja tak strasznie bym chciała ujrzeć jakiegoś bohatera, którego byłabym pewna! Takiego, który się nie miota, jest stały i wiadomo, co zrobi. Głupi przykład - "Desperate Housewives". Tyle ich tam było, a z żadną nie mogłam się zżyć, bo nigdy nie było wiadomo, co wpadnie im do łepetyn. To pewnie kwestia indywidualna, po prostu chciałabym choć jednego "kryształowego" bohatera :)))
Ale wiesz, może czasem powinnam klaskać zamiast odrzucać niewątpliwe wartości artystyczne. Niewątpliwe, bo przecież tyle osób nie może się mylić, nie?
UsuńHmm, no właśnie myślę nad jakimś nieskażonym i, patrząc na Żebrowskiego, który w opisanym przeze mnie przypadku się waha niemożliwie, i którego ostatnio zaczynam trawić, widzę Skrzetuskiego. On jest dla mnie tak nudnie kryształowy, że gdybym Heleną była ani bym na niego nie spojrzała, jeno bym za Bohunem poleciała. Kiedy natomiast myślę o serialach, wydaje mi się, że "M jak miłość" jest przesycona aniołami cierpliwości. Ale że oglądam raz na ruski rok, mylić się w swojej ocenie mogę ;)
Ech, za moim oknem biel aż razi w ślepia. Tęsknię do kolorów wiosny i ciepełka w sercu. I nie tylko to :)) Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńNiech już ta wiosna buchnie na całego, bo już mi się to mroźne piekło totalnie znudziło.
Usuńja jestem troche facetem bo rozpoznaje tylko podstawowe kolory
OdpowiedzUsuńjak ktos mi wymienia nazwy z serii seledyn, burgund czy łososiowy to pierwsza moja mysl brzmi WTF?!
choc nieukrywam ze i mi teskno za jakims urozmaiceniem bo najpierw bylo bialo a teraz u mnie jest brazowo bo snieg zamienil sie w blotna papke na ktorej latwo sie poślizgnac
tak zle i tak niedobrze
Czyli witaj w klubie: też zupełnie nie rozpoznaję tych wszystkich fikuśnych kolorów, a wyszukiwarka wcale nie pomaga, bo kiedy chcę zobaczyć, ki diabeł ten karmazyn, widzę i czerwień, i fiolet, i róż. I bądź tu mądra.
UsuńU mnie papki nie ma: mróz trzyma i błoto ścina. Jedyny z niego taki właśnie pożytek.
w radiu slyszalam ze snieg ma powrocic wlasnie tej nocy i ma sypac non stop do jutra godziny 16
Usuńponoc ponad 20 centymetrow sniegu ma spasc
tak na powitanie nadchodzacej wiosny
Tja, że też akurat w tym przypadku się z prognozą nie pomylili...
Usuńcóż - krytycy mówią zupełnie innym językiem niż normalni ludzie. ja lubię ludzi szalonych, porywających, którzy z niejednego pieca jedli chleb, którzy mają pewne tajemnice i rozterki serca. chyba dlatego że jestem nudna do szpiku kości, taka... pospolita.można czytać ze mnie jak z księgi tylko takiej nudnej.
OdpowiedzUsuńwiosna przyjdzie. zawsze mam nadzieję
Oj tam nudna, Antonio. Jak ktoś, kto tyle czyta i tyle fajnych rzeczy na blogu pisze, może być nudny? Nie zgadzam się i już. A krytycy sami nie wiedzą, co jeszcze w filmie/książce zobaczyć/wyczytać, żeby się oryginalnym wydać.
UsuńA wiosna zawsze przychodzi. Tylko czemu tak późno?
ale zawsze mi się wydaje że inni ludzie mają szalenie ciekawsze życie. chociaż z drugiej strony spotkałam w życiu osoby które podziwiały moje osiągnięcia:))
Usuńcóź jak tak teraz patrzę i sięgam pamięcią to nie będzie wiosny. od razu zima zamieni się w lato.
Wiesz, jak jest: u sąsiada trawa zwykle zieleńsza ;)
UsuńW sumie to ja wiosnę lubię jedynie dlatego, że ona wygania zimę, ale lato... lato kocham miłością wielką i to ono mogłoby dla mnie być cały rok. I by mi się nie znudziło.
to samo chciałam zamieścić w odpowiedzi.że u sąsiada wszystko jest lepsze.
Usuńwięc wolisz ciepłe klimaty. ja kiedyś uwielbiałam ciepło ale z biegiem lat bardziej lubię Finlandię, Norwegię i moją ukochaną Canadę - nigdy tam nie byłam, przepraszam, chciałam powiedzieć że jeszcze tam nie byłam.i mimo że ciągle mi zimno to tęsknię do tych północnych stron:)
A wiesz, że w moim top ten krajów wartych odwiedzenia znajdują się wszystkie skandynawskie? Zdecydowanie jednak pojechałabym tam latem. W Skandynawii pociąga mnie jakaś magia surowości, tajemniczości, pogaństwa. Pogaństwa chyba najbardziej. Pewnie to kwestia przeczytanych książek - te ze skandynawskiej literatury, które wpadły w moje ręce, pełne są opowieści z zamierzchłych czasów, gdzie rządzą trolle i niepojęta baśń.
Usuńja mam alergie na to jednobarwne paskudztwo.
OdpowiedzUsuńwolę błoto!
jak tak dalej pójdzie, to szczeznę....
Nie, nie, błota to ja nie wolę, bo zapadam się w nie po drodze do szkoły i buty mam jak nigdy niepastowane.
UsuńSłyszałam, że faceci nie rozróżniają barw. Doprawdy dziwna sprawa tu zaistniała. :D
OdpowiedzUsuńWydało się: jestem facetem :))
UsuńFacetem. :) I w dodatku gejem, skoro jest Duński. :)
UsuńI sprawa się rypła :))
UsuńDobra, dobra. Koniec z żartami! Lada chwila 1 Dzień Wiosny, więc proszę już nie narzekać. :)
UsuńU nas wczoraj zaczęło padać i do rana napadało do kostek, więc aktualnie mamy zimę bardziej zimową niż w grudniu. Jest nadzieja, że do czwartku się stopi, bo już z dachów kapie.
UsuńTaki się teraz świat zrobił, że lepsze jest to, co jest bardziej skomplikowane.
OdpowiedzUsuńHmm, a ja mam chyba przeciwne wrażenie: że prostacka prostota jest najbardziej w cenie.
UsuńEch, więc to czasy popadania ze skrajności w skrajność.
UsuńTak, z tym się zgadzam bardzo.
UsuńTo wreszcie udało mi się napisać coś mądrego :D
UsuńNoooo, na pewno nie pierwszy raz! :))))
Usuńtak, tak mnie też już mierzi biel tej przedłużającej się zimy i też chciałabym już porozróżniać różne odcienie zieleni ... ale ponoć jeszcze trochę, jeszcze chwila i już ...
OdpowiedzUsuńNo myślę, bo ileż może być zimno?
UsuńPisałam Ci chyba już, że ja zielonego generalnie nie lubię, ale kiedy się świat na zielono ubiera, podoba mi się każdy jego odcień :)
A co do barw - opowiem Ci o dylematach studenta medycyny: żeby wszystko ładnie popodkreślać w książce potrzebuję więcej kolorów, ale jak dokupię nowe to przestanę rozróżniać jeden zielony od drugiego :)
OdpowiedzUsuńFestiwale mogą być co najwyżej wskazówką co obejrzeć, ale nie wyznacznikiem dobry/zły. Szczególnie komercyjne Oskary.
No tak: nic, tylko kupić różnokolorowe, nie różnoodcieniowe ;)
UsuńNa Oskary zupełnie nie patrzę, nie są wymiernikiem niczego. W sumie generalnie na festiwale nie zważam: tym razem przypadkiem co rusz słyszę, jak się takim jednym filmem zachwycają. Filmem, który mnie nie powalił, czego oczekiwałam.
Apropos barw - a co powiesz na nazwy kolorów farb proponowane przez producentów? Tu dopiero można się pogubić. Moje oko na barwach się nie zna a i umysł najchętniej postrzegałby rzeczywistość w kategoriach bieli i czerni - w wielobarwności gubię się zdecydowanie. Podobno w niedzielę zacznie przychodzić wiosna...byle nie taka z deszczem i błotem.
OdpowiedzUsuńA daj spokój: może i ten literacki chwyt handlowy działa na wielu, na mnie zupełnie nie, bo w ogóle nie wiem, ki diabeł w puszce siedzi. Co do czerni i bieli, lubię je, bardzo nawet, ale nie w przenośni. W przenośni wolę, by otaczała mnie cała gama kolorów, również tych, których zupełnie nie umiem nazwać.
UsuńA na wiosnę liczę już! U mnie dziś słonko piękne, ale mróz.
Mi zima i cała otaczająca nas wtedy szarość kojarzy mi się z marazmem. I z tym, że ja również staję się szara, zmęczona i wewnętrznie rozpaćkana jak najgorsze błoto.
OdpowiedzUsuńChociaż wiosną często bywa ze mną niewiele lepiej, to chociaż otoczenia daje mi jakieś wytchnienie.
A ja tej konkretnej zimy czułam się zadziwiająco zwarta i, choć często nie dawałam tu temu wyrazu, dość optymistycznie nastawiona. Za to od piątku znów wpadłam w jakiś dołek i nie ogarniam sytuacji. Słońce świeci jak wściekłe, w sieci piszą, że w takie dni niemal wszyscy czują się pięknie, a ja wydaję się stanowić wyjątek.
UsuńFakt faktem, zima jest męcząca... Cholernie. Ani nigdzie wyjść, ani nic zrobić. Porazka ;/
OdpowiedzUsuńYhym, nosa się wyściubiać nie chce...
UsuńPamiętam, że i u mnie pod zimowym postem napisałaś, że zima na fotografiach bywa jeszcze znośna, ale masz jej za oknem już naprawdę dość. Rozumiem Twoje niezadowolenie. Biel otacza nas w zasadzie od początku grudnia. W moim życiu to chyba najdłuższa zima. Zresztą skoro ponoć potrafimy rozróżniać aż tyle barw (nawet gdyby to miało być 7 podstawowych), to ile można się gapić na biały i czarny...? ;) Mimo to mnie zima nie przeszkadza. Choć zdarza mi się zatęsknić za letnią sukienką.
OdpowiedzUsuńRóżnice w postrzeganiu świata są ważne, tak sądzę. I ja na sztuce się nie znam. Lubię dzieła krytykowane, jak się później okazuje. W tych, które ponoć są niesamowite, nie zawsze odnajduję to "coś".
Jak niżej zauważyła Nox Maxima, właściwie też nie bardzo rozumiem, dlaczego jedni mają prawo do nazywania dzieł sztuką, innym się tego prawa odmawia. Nie zawsze to, co krytyka zwie dziełem, dziełem rzeczywiście jest. Bo co to za dzieło, którego nikt nie rozumie? Kryterium niezrozumienia jest dla mnie najbardziej śmiesznym.
UsuńA zima poszłaby już sobie precz: był jej czas, teraz nadszedł czas wiosny.
A co oznacza termin dobry film? Dobry dla kogo? Pamiętam jak krytycy bluzgali na film Hanami- Kwiat wiśni że to niemiecka papka. A potem okazałao się że film się spodobał
OdpowiedzUsuńDokładne te same pytania sobie zadaję, myśląc o tym, jakimi kryteriami klasyfikować filmy. I książki. I całą sztukę.
UsuńIgnoruję to białe paskudztwo resztkami już sił...Z okna sypialni widzę czubki zielonych świerków i to mnie jakoś trzyma...
OdpowiedzUsuńKapkę się nie da ignorować, bo jest i jest...
UsuńKarmazyn jeszcze odróżnić potrafię, ale i tak uważam się za plastycznego analfabetę:)
OdpowiedzUsuńO, zaprzeczasz wyżej gdzie zacytowanej teorii o rozróżnianiu przez panów jedynie czerni od bieli ;)
UsuńI oto chyba chodzi: wieloznaczność i mnogość barw u tych, co patrzą.
OdpowiedzUsuńTak mi się zdaje. I chyba dlatego drażni mnie czarno-biały świat widziany niektórymi oczyma.
UsuńMiałam tej zimy chwile, w których nawet udało mi się ją polubić, ale dzisiaj jest podobno pierwszy dzień wiosny, a widok za oknem temu po stokroć przeczy.
OdpowiedzUsuńTeż mam już dość. Też jestem już zmęczona wszechobecną szarością, która w mieście jest chyba jeszcze bardziej przytłaczająca aniżeli w pięknych okolicznościach przyrody.
Ze śniegu cieszą się tylko moje psy. Ja bym już czapkę zdjęła i ciężkie buty zmieniła na lżejsze. I ze Słońcem się spotkała chętnie...
Plastyczną analfabetką nie jestem, wykształcenie mam bowiem plastyczne, na skutek czego również mi brakuje kolorystycznych niuansów, które to niuanse zawsze z zapartym tchem latem chłonę, tymczasem jak jest - każdy widzi.
Odnośnie filmów zaś, to ja chyba też mam jakiś spaczony gust, więc pociesz się, że nie jesteś sama :)
Ja ją lubię chwilami. Są to te chwile, w których uda mi się zrobić jakieś niezłe zimowe zdjęcie. Bo zima na zdjęciach, obrazach, w telewizyjnych przekazach potrafi być piękna. Nawet śnieg by dla mnie mógł leżeć dłużej, gdyby nie towarzyszący mu mróz, którego z całego serca nie znoszę.
UsuńO, fajnie! Z tym plastycznym wykształceniem. Ja plastycznie tylko patrzeć potrafię, za to sama stworzyć niczego nie jestem w stanie. Może od biedy jakieś pseudokubistyczne twory ;)
Po prostu jesteś niebanalna :)
OdpowiedzUsuńE tam, nudna jestem. Tylko flaki z olejem mnie przebijają ;)))
UsuńTo świat jest pełen barw i to od nas zależy jak je odbieramy...
OdpowiedzUsuńJest, to prawda.
UsuńJak Ty to robisz, że masz tylu czytelników? :) Weź oddeleguj chociaż kilku do mnie :)
OdpowiedzUsuńNa pewno niebagatelne znaczenie ma fakt, że piszę blog już od dziewięciu lat. I tylko raz zmieniłam adres: z Onetu uciekłam tutaj.
Usuń