gradowymi kulkami złości spada na szklany sufit lawina niemożności/grochem o zbyt skąpych finansów ścianę/bębniąc o dno kont nader wątłych/ bunt spopielonego niespełnienia wysuwa żądanie wypłacalności
Pozerkało się na inne komentarze i zrozumiało... Mnie też bolą takie zderzenia z rzeczywistością - bolą i złoszczą, bo póki co jestem bezradna i nie mam sposobu, żeby je pokonywać.
Dają. I wcale nie o rachunki mi chodzi, a o skosztowanie kultury: dwa razy w kinie po dwie osoby, plus zjedzenie czegoś na mieście i portfel opróżniony...
Byliśmy w kinie całą rodziną w sierpniu, odległe czasy...bilety plus reszta atrakcji wyjęła 200zł z portfela, nie stać nas na taki luksus...dopadła nas polska rzeczywistość-niestety :( Pozdrawiam.
Tanyu, gdy bylam smarkata, pytano: "na randke idziesz czy do kina? Za dwa zlote szlo sie randkowac do kina - na cokolwiek:))) Za piec - do kafejki i siedzialo tam oj... nie krotko. Ty bylas w kinie, ja z mezusiem w cudnej restauracyjce w niedziele na pizzy i piwie, tam serwuja naprawde super jadlo niby w przystepnych cenach. Wystroj moj!!!! Jak czasem sobie na "odbic"? Cudnie bylo, pysznie bylo, a juzci. Teraz zremy ryz z marchewka, bo oboje idioci i wciaz na panstwowym wikcie (etacie), no... ja juz pol, ale ... ech... robie juz chyba tylko zeby nie zeswirowac, wszystko jakies do doopy.
Ja też nie zrezygnuję z pewnych rzeczy tylko dlatego, by nie jeść ryżu z marchewką. Zbyt ważne są, nie samym chlebem człowiek żyje. Tylko przykro, że to wszystko, co sprawia nam małe radości takie drogie jest. Chcemy mieć cywilizowane, mądre państwo, a gros ludzi nie stać na codzienne zachciewajki. Przecież nie żądam tych wakacji na Bora Bora, choć mi się marzą.
Se muszę nieromantycznie przysiąść i rozgryźć.
OdpowiedzUsuńJa tak samo muszę porozkminiać;p
UsuńPowisi tu trochę, bo weny nie mam, więc masz czasu a czasu :)))
UsuńKendżi, skoro już wiesz, że w tym powyżej romantyzmu nie ma za grosz, to połowa rozkminki za Tobą ;))
UsuńPozerkało się na inne komentarze i zrozumiało... Mnie też bolą takie zderzenia z rzeczywistością - bolą i złoszczą, bo póki co jestem bezradna i nie mam sposobu, żeby je pokonywać.
UsuńBolą i złoszczą pewnie też dlatego, że dostęp do kultury nie jest żądaniem luksusu, a na takie żądanie wyrasta...
UsuńCzyżby codzienność ci dopiekła?
OdpowiedzUsuńWydatki na kulturę, i to wcale nie najwyższą, a zwyczajnie: kino i książki.
UsuńA pospolitość skrzeczy...
OdpowiedzUsuńA uzurpowana niepospolitość - niestety, nie...
Usuńtak oto, ''ponad mozliwosci'' w zyciu pieniezne perypetie , daja o sobie czasem znac...
OdpowiedzUsuńDają. I wcale nie o rachunki mi chodzi, a o skosztowanie kultury: dwa razy w kinie po dwie osoby, plus zjedzenie czegoś na mieście i portfel opróżniony...
UsuńByliśmy w kinie całą rodziną w sierpniu, odległe czasy...bilety plus reszta atrakcji wyjęła 200zł z portfela, nie stać nas na taki luksus...dopadła nas polska rzeczywistość-niestety :(
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Luksus... Cholera człowiek bierze, że luksusem jest coś, co powinno być normalnością.
Usuńnic nie czaję ....
OdpowiedzUsuńNic to, Polluśka - czasem muszę jakieś dziwactwo składniowe popełnić :)
UsuńA interpretacja powyżej.
Tanyu, gdy bylam smarkata, pytano: "na randke idziesz czy do kina? Za dwa zlote szlo sie randkowac do kina - na cokolwiek:))) Za piec - do kafejki i siedzialo tam oj... nie krotko. Ty bylas w kinie, ja z mezusiem w cudnej restauracyjce w niedziele na pizzy i piwie, tam serwuja naprawde super jadlo niby w przystepnych cenach. Wystroj moj!!!! Jak czasem sobie na "odbic"? Cudnie bylo, pysznie bylo, a juzci. Teraz zremy ryz z marchewka, bo oboje idioci i wciaz na panstwowym wikcie (etacie), no... ja juz pol, ale ... ech... robie juz chyba tylko zeby nie zeswirowac, wszystko jakies do doopy.
OdpowiedzUsuńJa też nie zrezygnuję z pewnych rzeczy tylko dlatego, by nie jeść ryżu z marchewką. Zbyt ważne są, nie samym chlebem człowiek żyje. Tylko przykro, że to wszystko, co sprawia nam małe radości takie drogie jest. Chcemy mieć cywilizowane, mądre państwo, a gros ludzi nie stać na codzienne zachciewajki. Przecież nie żądam tych wakacji na Bora Bora, choć mi się marzą.
UsuńTo Twoje dzieło?
OdpowiedzUsuńOwszem. Nie moje miałoby nazwisko autora pod spodem.
UsuńNoo...i to jest wiersz współczesny;)
OdpowiedzUsuńNiewspółcześnie to mi jedynie rymy częstochowskie małoojczyźniano wychodzą ;)
Usuń