Pukam do drzwi jakiejś nieuzasadnionej okolicznościami histerii. Drażnią mnie drobiazgi, na które zawsze machałam ręką, które podnosiły ciśnienie na mgnienie oka, a potem odchodziły w siną dal. Zdaję się nie zauważać dobrego, uwypuklam złe. Zapomniane rękawiczki leżą w torebce, marzną mi więc dłonie, kiedy idę przez zielono-bury mieszany las. Tutaj ze spokojem wsłuchuję się w przytłumione odgłosy pipidówki i w grudniowo drzemiący mech. Potrzebuję pobyć z dala od ludzi, bo gdy wśród znanych i lubianych głośno wyrażam potrzebę bycia zaopiekowaną i pocieszoną, patrzą na mnie ze zdziwieniem w oczach: ty przecież nie możesz lądować w dołkach, wszyscy mogą, ale ty w żadnym razie nie. W minioną sobotę byłam w miejscu, w którym ludzie cudem wiążą koniec z końcem i to bycie miało przewartościować mój świat. Tymczasem moje własne myśli, nadęte niczym tokujące ropuchy, bezwzględnie wysuwają się na pierwszy plan. Luźną relację zupełnie nieadekwatnie ochrzciłam imieniem dla mnie najcenniejszym. Zła jestem na siebie. Mam piętnastoletni staż w nienazywaniu istotnych kwestii po imieniu, a dałam się wmanewrować w tak banalnie przewidywalny szajs. Dwa tygodnie bezczynności w pipidówce przyprawiają mnie o sercowe palpitacje. Potrzebuję odpocząć przez rok albo przez sto lat. Rzucić się w wir absorbujących zdarzeń, które odkleiłyby mnie od maleńkich a upierdliwych spraw.
P.S. Dwa dni później mam szczęścia więcej niż sobie uświadamiam.
P.S. Dwa dni później mam szczęścia więcej niż sobie uświadamiam.
taaaa ja właśnie odliczam ostatnie 2 dni robocze w tym roku kalendarzowym i z łezką w oku myślę o tym, że od poniedziałku mam 3 tygodnie urlopu ... cóż za rozpusta .... !
OdpowiedzUsuńJa z dwojga złego wybrałabym pracę. Choć w sumie dziwię się sama sobie, bo to akurat praca znów mnie drażni nieustannie. Nieprzyjemne to jest o tyle, że nie wściekam się już na nauczycieli, a na uczniów zaczęłam. Tego stanu nie lubię.
Usuńnie możesz gdzieś wyjechać?
OdpowiedzUsuńPracuję nad planem wyrwania się.
Usuńaha, czyli temat z serii - "zatrzymajcie świat, ja wysiadam"... gdyby tak by się mogło to ja wysiadam razem z Tobą. ale chociaż te dwa tygodnie odpoczniesz i nabierzesz dystansu. i nie mów mi że nie bo właśnie tak.
OdpowiedzUsuńYhym, wysiadłabym. Choć w sumie nie... raczej przesiadłabym się do innego pociągu, najchętniej ekspresu jakiegoś. Wiesz, żeby nie mieć czasu na analizowanie kwestii, które drażnią.
UsuńPrzez te dwa tygodnie kręćka zupełnego dostanę ;)
to się zatrudnij do pilnowania uczniów w podstawówce po podobno jacyś rodzice się skarżą że nie mają co z dziećmi zrobić... no świat się przekręcił. pamiętam za moich czasów to te mniej więcej dwa tygodnie to była laba, spanie, czytanie, nicnierobienie... a teraz - pewnie ci rodzice a) boją się że młodzi rozpalą ognisko w salonie, b) rodzice upadli na głowę. ciekawe jak rozwiążą problem;))
UsuńSię do podstawówki w ogóle nie nadaję: sama rozpaliłabym w jakimś akcie desperacji, który by mnie naszedł po dziesięciu minutach najpóźniej, wielkie ognisko i powrzucała dzieciaka za dzieciakiem ;))
UsuńMoja koleżanka, która w gimnazjum naucza, mówi, że u nich w takie dni do szkółki posyłają swoje dzieci nauczyciele. To już w ogóle szczyt. Na moje szczęście, na razie pani minister nie apelowała do szkół ponadgimnazjalnych. Choć do nas i tak by nikt nie przyszedł i skończyłoby się na plotkach przy kawie. Tfu, herbacie.
czyli jesteś czarownicą z bajki o Jasiu i Małgosi;)) tylko Ci domu z piernika brak. chociaż pewnie dom po babci się by nadał;))
Usuńa więc szewc bez butów chodzi;) no rzeczywiście szczyt. dzieciom odbierać wolne;)
Na to wygląda, Antonio :))
UsuńDwa dni temu się znów okazało, że nauczyciele paskudni potrafią być. Choć w sumie, nauczyciele jak ludzie - wszędzie zdarzają się snujące intrygi zakały.
a co to za szczęście dwa dni później? opowiedz tak po łebkach, nie chcę wchodzić w Twoją prywatność:)
UsuńA dziewczynki moje na wino, sery i orzechy przyszły i było genialnie :)
Usuńaaa babskie pogaduchy:) mam nadzieję że plotkowałyście o wszystkim;))
UsuńO wszystkim! nie. Są rzeczy, których wszyscy nie muszą wiedzieć.
UsuńWidze, ze nie tylko ja sie daje wmanewrowywac w rozne dziwne okolicznosci. Czasami od ludzi trzeba sie trzymac z daleka, odpoczac i nabrac dystansu tak jak Antonia wyzej napisala.
OdpowiedzUsuńTrochę trudne to, bo jestem człowiekolubna. Ale czasem wyrwać się trzeba i wtedy najlepszym azylem jest las.
UsuńLas cisza, swiety spokoj i spiew ptakow:)
UsuńI mech. Ostatnio z zachwytem gapię się na wszelki mech :))
UsuńJa na drzewa, maja swoj urok :)
UsuńDrzewa mnie czarują jesienią :)
Usuń"Luźna relacja"... Uwielbiam takie sformułowania. Kiedy dwie strony uważają tak samo o tym samym - nic mi do tego. Problem, gdy dla jednego coś jest luźniejsze niż dla drugiego, a to drugie albo tego nie widzi, albo udaje, że nie widzi, albo jeszcze coś innego.
OdpowiedzUsuńNiewątpliwie również jestem zwolenniczką sytuacji klarownych i jedna z nich jasna jest niczym słońce, choć chyba trochę szybko nadałam jej szumne imię. I nie o miłość chodzi w żadnym razie. Zaistniała jednak też sytuacja zupełnie poza relacjami jeden na jeden, która mnie ciągle rozczarowuje: chyba zbyt dużo oczekiwałam od ludzi, którzy nominalnie są dorośli, ale mentalnie daleko im do odpowiedzialności.
Usuńzamienię się. nie utopijnie, na dwa tygodnie akurat będzie dobrze
OdpowiedzUsuńNie wiem, czy zdzierżę młodsze pokolenie, Lucy.
UsuńIdą święta, odrzuć złe myśli! :)
OdpowiedzUsuńAkurat perspektywa świąt średnio mi zwykle ładuje akumulatory :)
UsuńCzemu? :P
UsuńJa generalnie nie lubię świętować z okazji. Wolę spotkania, jakie mi się przydarzyło wczoraj: dziewuszki przyszły na wino, umówiłyśmy się kilka godzin wcześniej :)
UsuńWłaśnie miałam pytać bo zobaczyłam dopisek :p
UsuńNo ale to jak nie okazje, to co świętować w takim razie? :P
Bez okazji, spontanicznie :)
UsuńTak to można by pić codziennie ;p Dla mnie lepsze są okazje :)
UsuńOch, ze mnie taka pijaczka, że dziś Radlera limonkowego połowę wylałam, więc codzienne picie mi mało grozi :)
UsuńCzasem też tak mam, że wszystko drażni.
OdpowiedzUsuńWłaśnie. Niewiele wtedy trzeba, żeby eksplodować...
UsuńAle nie warto czasem się denerwować.
UsuńNie warto. Staram się więc nie, ale różnie wychodzi...
UsuńCo Ciebie tak zdenerwował, Taniu? Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńMaya.
Tak generalnie miałam (już mi lepiej) paskudny nastrój, Mayu. Drobiazgi, bzdury, nic godnego uwagi.
UsuńWitaj :)
OdpowiedzUsuńPrzybywam dziś do Ciebie z serdecznościami świątecznymi :)
Wigilia to nie jest czas,
gdy jest prezentów moc
Wigilia to nie jest czas,
gdy potraw sto na stole
Wigilia to przepiękny czas,
Bożonarodzeniowy czas,
Gdy siedzimy wszyscy w kole,
i MAMY bliskich przy stole.
Spokojnych i zdrowych Świąt dla Ciebie i bliskich !
Spokojnych świąt, Morgano.
Usuńdobrze jest czasami uciec od ludzi, każdy czasem potrzebuje samotności, wyciszenia.
OdpowiedzUsuńW lesie rozsądniej mi się plotą myśli...
UsuńChyba nic bardziej nie może nas rozczarować jak...drugi człowiek...Z drugiej strony zawsze znajdzie się ktoś, kto zniweluje rozczarowanie...:)
OdpowiedzUsuńTo prawda, Roksanno. To rozczarowanie zresztą w jakiś sposób jest również moją winą: za wiele wymagam, nie od tych osób, po za krótkim czasie.
Usuńznając Twoją osobowość - na pewno sobie poradzisz :)
OdpowiedzUsuńPytanie tylko, czy tak od razu. I czy bez rozmowy? Tutaj zbawienny w jakiś sposób wydaje się być blog.
UsuńWróciłam ze szpitala :) Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej :)
OdpowiedzUsuńKiedy wieczorna gwiazda zaświeci nad domami,
a Wy będziecie dzielić się słowami,
kiedy usiądziecie w rodzinnym kole,
przy zielonej choince i świątecznym stole -
sercem będę z wami.
Z okazji nadchodzących Świąt serdeczne życzenia
przesyła Blue Queen.
To na pewno. Mam nadzieję, że Cię choć trochę naprawili, Marianno. I, oczywiście, dla Ciebie i synka niech święta będą czasem wielkiej radości :)
UsuńTanya, więc świąteczne życzenia pogody ducha, wewnętrznej radości i zupełnie zewnętrznego szczęścia są jak najbardziej dla Ciebie. Wesołych Świąt!! Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńSzczęśliwego kolejnego, Caffe :)
UsuńDobrych Świąt, niech przyniosą spokój :)
OdpowiedzUsuńDobrego kolejnego roku, Katie. Niech przyniesie dobro :)
UsuńWiwisekcja jak się patrzy...:) Ale ja nie o tem, bo mi ani sedna znać, ani miarkować, to i komentować niepolitycznie... Do życzących się jeno dołączę, choć po prawdzie przyszedłem xiędza rozebrać… Na ten Świąt ostatek Waszmość Pani zdrowia i by jak najwięcej chwil szczęśliwych:) A po Świętach jeszcze i pomyślności nieskąpo…:)
OdpowiedzUsuńKłaniam nisko:)
Analizuję siebie samą nazbyt intensywnie ostatnio. I zamiast cieszyć się tym, co mam, szukam jakichś dziur w całym...
UsuńNiech Ci się w nadchodzącym roku darzy, Wachmistrzu :)
Tanyu, wydaje mi się, że nie ma takiego "doła", którego nie dałoby się zasypać, tylko że najlepiej to się robi w towarzystwie przyjaznych ludzi, a takich chyba masz kilkoro.
OdpowiedzUsuńNiestety, dla ludzi takich jak Ty, życie w pipidówce jest toksyczne, Tobie jest potrzebna metropolia.
Buziaczki poświąteczne, a przed 2015 rokiem.
Mam, Aniu. Mam to szczęście, że mam.
UsuńI faktycznie w metropolii czułabym się o niebo lepiej. Kino, teatr, zwykłe wyjście do anonimowego parku... leki lepsze niż cokolwiek inne.
Buziaczki sylwestrowe.
Chociaz poswiatecznie, ale serdecznie Ciebie pozdrawiam:))
OdpowiedzUsuńOdsyłam sylwestrowe uściski, Paczuś :)
Usuń