Zdążyłam ;)) Szczegóły mało intrygujące: facet ten, o którym pisałam już wcześniej, spotykamy się, przegadujemy całe godziny, ostatnio coraz poważniej, coraz głębiej sięgając, ale... ale oboje usilnie twierdzimy, że to tylko przyjaźń. Tak...
aaaaaaaaaaaa super czyli jesteście póki co takimi głuptasami naiwnymi jak my z Lu .... no to jak Wam tak dalej pójdzie skończycie jak my buahaha czego Wam życzę !!!!!!!!!
no jasne, że niech się dzieje i niech się dzieje długo bo takie podchody to jest najfajniejszy czas i to rozpamiętywanie czy jednak to miłość czy tylko przyjaźń .... ehhh jak sobie przypomnę nas ... :)))))))))))
Musi się dziać długo, bo ja muszę mieć pewność. Nie mam wielkiej ochoty znów szybko wskakiwać w coś, co się okaże nieporozumieniem. Przez dwadzieścia ostatnich lat wciąż byłam z kimś, ten rok bycia samej mi służył :)
Nie, nie, Mayu: miałam się zakochać w 2014. I stało się? Albo nie stało. Kiedy powiedziałam to głośno, przestałam być pewna. Co nie znaczy, że nie jest dobrze. Jeśli miłość miałaby nigdy nie przyjść, a miałoby by być jak teraz jest, to ja tak chcę :)
Mnie trochę dziwi, a trochę nie. Podoba mi się bardziej niż bardzo i przegadujemy ostatnio długie godziny. Jednocześnie, są kwestie, które powinny mnie od niego trzymać z daleka, ale...
Tanyu, cieszę się, że masz w kimś oparcie, albo że będziesz miała. Moja mama zawsze mówiła, ze lepiej schować się za najcieńszym drzewkiem niż za żadnym. Buziaczki zadziwione wczorajszą burzą z piorunami, która przez godzinę szalała nad moim miastem. Czyżby był to jakiś omen?
Jak się wszystko ułoży jak potrzeba, będę miała. Choć nie mogę zaprzeczyć, że pomógł mi już kilka razy. Na razie jednak to tylko przyjaźń, więc go nie wykorzystuję. Burza z piorunami? Buziaczki równie zdziwione.
Tanyu, musi się ułożyć, bo jak te panie z reklamy; "Jesteś tego warta". Na drugi dzień po burzy z piorunami był niesamowity wicher, który wyrwał w naszym mieście potężne drzewo i zniszczył 10 samochodów, ponadto zwalił z dachu domku syna dwie dachówki. Od razu przypomniałam sobie o Twoich perypetiach ze starym domkiem, gdy bałaś się, że dach Ci odfrunie;) Buziaczki tylko sobotnie.
i dobrze. na nowy rok jak znalazł.
OdpowiedzUsuńSię będzie działo. Obym tylko nie zgłupiała!
UsuńOby to była Miłość, a nie zakochanie....Najlepszego....
OdpowiedzUsuńJeśli to miałaby być miłość, to jeszcze stanowczo za wcześnie na takie dywagacje :)
UsuńRównież wszystkiego dobrego!
Miłość nikomu nie odpuszcza :p
OdpowiedzUsuńI jak z wzajemnością?
UsuńMentalnie się od siebie oderwać niemal nie umiemy, na resztę przyjdzie (albo nie przyjdzie) czas. Wybrałam niespieszenie się :)
Usuńno no zdążyłaś jeszcze w starym roku ... :D dawaj szczegóły !!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńZdążyłam ;))
UsuńSzczegóły mało intrygujące: facet ten, o którym pisałam już wcześniej, spotykamy się, przegadujemy całe godziny, ostatnio coraz poważniej, coraz głębiej sięgając, ale... ale oboje usilnie twierdzimy, że to tylko przyjaźń. Tak...
aaaaaaaaaaaa super czyli jesteście póki co takimi głuptasami naiwnymi jak my z Lu .... no to jak Wam tak dalej pójdzie skończycie jak my buahaha czego Wam życzę !!!!!!!!!
UsuńMogę mówić tylko za siebie, choć jego niektóre gesty i słowa... Nie, nie chcę interpretować, niech się dzieje, ja postanowiłam nie głupieć ;)
Usuńno jasne, że niech się dzieje i niech się dzieje długo bo takie podchody to jest najfajniejszy czas i to rozpamiętywanie czy jednak to miłość czy tylko przyjaźń .... ehhh jak sobie przypomnę nas ... :)))))))))))
UsuńMusi się dziać długo, bo ja muszę mieć pewność. Nie mam wielkiej ochoty znów szybko wskakiwać w coś, co się okaże nieporozumieniem. Przez dwadzieścia ostatnich lat wciąż byłam z kimś, ten rok bycia samej mi służył :)
Usuńtaki odpoczynek na przemyślenia i wewnętrzne oczyszczenie jest dobry i wskazany :) mnie też służyło chociaż u mnie to wyszło kilka lat :)
UsuńA niech trwa i kilka: mnie się nie spieszy :))
Usuńhalooooooooooooooo !!!!!!!!!!!
UsuńI bardzo dobrze! Świetna wiadomość, Tanya. Wszystkiego najlepszego :) Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńW sumie okazało się, że marzenia się spełniają: miałam się w tym roku zakochać przecież ;)
UsuńWzajemnie, Mayu: najlepszego!
Skąd wiedziałaś, że akurat w nowym roku? :)) Może zaczęło się w starym? Masz osobistego Wróża? Hmmm... za dużo pytań, he he... Pozdrawiam.
UsuńNie, nie, Mayu: miałam się zakochać w 2014. I stało się? Albo nie stało. Kiedy powiedziałam to głośno, przestałam być pewna. Co nie znaczy, że nie jest dobrze. Jeśli miłość miałaby nigdy nie przyjść, a miałoby by być jak teraz jest, to ja tak chcę :)
UsuńPysznie!
OdpowiedzUsuńPóki co, jedynie smacznie ;))
UsuńWitaj :)
UsuńZakochanie, czyli? zatem- super :)
Pozdrawiam cieplutko ;)
Super i mniej super. Się okaże :)
UsuńJuż mnie to nawet nie dziwi...(Wiesz,oczywiście,co mam na myśli:))
OdpowiedzUsuńMnie trochę dziwi, a trochę nie. Podoba mi się bardziej niż bardzo i przegadujemy ostatnio długie godziny. Jednocześnie, są kwestie, które powinny mnie od niego trzymać z daleka, ale...
UsuńTanka,Ty się naprawdę zadurzyłaś:)Po raz pierwszy nie zrozumiałaś:)Podwójnie się cieszę:)))
UsuńTo tłumacz, Lilu, tłumacz! :))
Usuńi ha! hip hip hurra. nie ma to jak zadurzenie na Nowy Rok:) szczęścia w Nowym roku:)
OdpowiedzUsuńZadurzyłam się wcześniej, ale odpychałam tę myśl rękami i nogami ;))
UsuńWzajemnie, Antonio: dużo, dużo szczęścia!
Pięknie!
OdpowiedzUsuńDziś jestem bardziej sceptyczna ;)
Usuńo to się będzie teraz działo :)
OdpowiedzUsuńWłaśnie nie wiem: powiedziałam to głośno i całemu światu, i po upływie dwóch dni zaczynam mieć wątpliwości, czy rzeczywiście...
UsuńNo to powodzenia :D Na nowy rok więc dużo miłości życzę :*
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci, Anelise. I wzajemnie: wiele miłości :)
UsuńPrzyda się :D
UsuńJak tam miłosć? Rozkwita? :D
Na razie kwitnie znajomość: prawie się od siebie mentalnie oderwać nie możemy ;)
UsuńNo właśnie widzę, czasu na bloga aż nie ma :D
UsuńPowodzenia i cierpliwości przyda się :)
OdpowiedzUsuńTo zdecydowanie!
UsuńDzięki :)
:) Ni ma za co!
UsuńNo to ja się cieszę, gdyż wyznaję zasadę, że życie to rzecz dla dwojga ;)
OdpowiedzUsuńTanyu, oby ten rok był dla Ciebie rokiem szczęśliwym!!!
Myślę, że tę znajomość chcemy kontynuować niezależnie od tego, jak się ona ułoży za miesiąc czy rok.
UsuńDziękuję :)
Trzymam kciuki zatem! Aby rozwój dalszych wydarzeń potoczył się pomyśli obojga. :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Dzięki, choć... w sumie sama nie wiem, co myślę, a tym bardziej nie wiem, co myśli on :)
UsuńBedzie dobrze, trzymam kciuki ;)
OdpowiedzUsuńNa pewno będzie w końcu dobrze: tak czy siak :)
UsuńMusi byc nie ma innego wyjscia ;)
UsuńO KURKA WODNA!
OdpowiedzUsuń:)
Kurka wodna, bo taką mam sinusoidę: in and out ;))
UsuńWow! Trzymam kciuki za pomyślność. :)
OdpowiedzUsuńNa razie pięknie jest, choć miłości w tym nie ma :)
UsuńSuper! Nic tylko się cieszyć ;)
OdpowiedzUsuńToteż się cieszę: postawiłam na radość z tego, co jest, zamiast zastanawiania się nad tym, co będzie :)
UsuńTanyu, czasownik "zadurzyć się" pochodzi od rzeczownika "dur". Tylko nie zdurniej;))
OdpowiedzUsuńŻyczę dużo szczęścia z nowym panem:)
Buziaczki gramatyczne.
Staram się, Aniu, żeby nie i liczę, że mi się uda.
UsuńBuziaczki niedurne. Jeszcze!
Tanyu, cieszę się, że masz w kimś oparcie, albo że będziesz miała. Moja mama zawsze mówiła, ze lepiej schować się za najcieńszym drzewkiem niż za żadnym.
UsuńBuziaczki zadziwione wczorajszą burzą z piorunami, która przez godzinę szalała nad moim miastem. Czyżby był to jakiś omen?
Nie wiem, jak mi się udało przed spójnikiem "albo" postawić przecinek.
UsuńSzlag mnie trafi, ale już nie będę usuwać komentarza i pisać nowego!
Jak się wszystko ułoży jak potrzeba, będę miała. Choć nie mogę zaprzeczyć, że pomógł mi już kilka razy. Na razie jednak to tylko przyjaźń, więc go nie wykorzystuję.
UsuńBurza z piorunami? Buziaczki równie zdziwione.
Tanyu, musi się ułożyć, bo jak te panie z reklamy; "Jesteś tego warta".
UsuńNa drugi dzień po burzy z piorunami był niesamowity wicher, który wyrwał w naszym mieście potężne drzewo i zniszczył 10 samochodów, ponadto zwalił z dachu domku syna dwie dachówki.
Od razu przypomniałam sobie o Twoich perypetiach ze starym domkiem, gdy bałaś się, że dach Ci odfrunie;)
Buziaczki tylko sobotnie.
Gratulacje :D Jak najwięcej motylków w brzuchu :) :*
OdpowiedzUsuńNa razie biorę to, na szczęście, na spokojnie, ale dziękuję :)
Usuń:) czarna-anka
OdpowiedzUsuń:))
UsuńO rany, sto lat Cię nie widziałam, babo kochana!
kochaj kochaj - niech trwa -kurde nie wiem jak sie zalogowac ;(
UsuńPoczątki tego stanu są cudowne. Życzę Ci, żebyś euforycznie trwała w stanie początkowym:)))) Do końca!
OdpowiedzUsuńDzięki!
UsuńWłaśnie jest tak intensywnie (choć wcale nie do końca miłośnie), że nie mam czasu tutaj nic napisać ;)
No własnie widzę!!:))) Więc niech będzie i intensywnie i miłośnie. Tego ci życzę:) I pozdrawiam!
UsuńPiękny stan. Niech trwa i trwa, i trwa :)))
OdpowiedzUsuńTrochę mnie zatyka, kiedy widzę, w jakim kierunku to wszystko w tej chwili idzie. Zatyka mnie pozytywnie :)
UsuńUuuuu ;-)))
OdpowiedzUsuńSłusznie !
OdpowiedzUsuńHahahaha:) nareszcie :) a pisałem kiedyś :)
OdpowiedzUsuńPóki co trwam/y w jakiejś dziwności. I intensywności.
Usuńaz zaniemowilas!!!!! wszystko ok? no przeciez, co ja sie tak dziwie ;) powodzenia
OdpowiedzUsuńAleż Cię wzięło... i wcięło :))
OdpowiedzUsuńZadurzenie może doprowadzić do wielkich błędów i głupot. UWAŻAJ!
OdpowiedzUsuńej ej! co to za przystanek w postach??? :) czekamy tu na nowe wieści :*
OdpowiedzUsuńGdzie jesteś, wracaj do nas !!!
OdpowiedzUsuń