31 maja 2014

Uporczywie omijam..

Po dwóch tygodniach rozdrażnienia powrotem do pipidówszczyzny, w czasie których najchętniej biegałabym i natrętnie zdejmowała ludziom mentalne kagańce, choć ostrzegano mnie, że to grozi pogryzieniem, usiadłam z filiżanką namagnezowanej mlekiem kawy i zdecydowałam, że nie moje kagańce są nie moim problemem i weszłam w etap omijania. Od tygodnia omijam więc okazje do handryczenia się z kimś, kto koniecznie chce mnie wciągnąć w swoją sadzawkę z mętną wodą. Wprawdzie nie tylko nie udało mi się nie zamoczyć nóg, ale siedzę w błocie po samą brodę, wciąż jednak oddycham w miarę swobodnie. Gdybym zaczęła się topić, z całych sił wczepię się w pogrążycielkę i pociągnę ją za sobą, by towarzyszyła mi w bagnie. Takiej opcji jednak optymistycznie nie przewiduję, usilnie ignorując fakt, że ostatnie wydarzenia za wszelką cenę starają się mnie przekonać, iż optymizm powinien wyginąć wraz z dinozaurami, ustępując miejsca pesymizmowi i niewierze w ludzi. Omijam jednak uporczywie tę wiedzę, co chwila nadziewając się na naiwne zdziwienie, że można postępować aż tak podle, aż tak nie licząc się z innymi, aż tak egoistycznie. Zdziwienie moje jest tym bardziej dziwne, że egotyczne sytuacje powtarzają się cyklicznie od kilku lat i powinny już dawno przestać mnie zaskakiwać swoją intensywnością i swoistą bezczelnością, tymczasem wydaje się, że maniakalnie odmawiam przyswojenia lekcji o braku granic ludzkiej podłości. Jednocześnie, czyniąc jakby na przekór mojej naiwności, szerokim łukiem omijam wszelkie nieskazitelne anioły, odnoszę bowiem nieodparte wrażenie, że więcej w nich grzechu niż w stu diabłach. Od zawsze wolałam otwarcie rogate dusze niż okutane w bawełnę wyidealizowane autoportrety. Gdy więc robi mi się fizycznie niedobrze od widzenia i wiedzenia, wcale nie po angielsku wychodzę albo zagłębiam się w milczenie, kiedy zwyczajnie nie chce mi się nawet wstać.

48 komentarzy:

  1. Mnie zdjęłaś i nie pogryzłam,więc może nie jest tak źle:)Ale chyba rozumiem,o czym piszesz.Walenie głową w mur nie leży w Twojej naturze,ale też chyba nie ma sensu.W razie czego wciągnij ową osobę w to bagienko,ale i ja nie sądzę,żeby to było konieczne.(Choć,oczywiście,nie wiem,o co chodzi,tak sobie teoretyzuję:P)
    Nieskazitelne anioły należy omijać,na szczęście mnie rosną całkiem spore różki,więc nie muszę się obawiać,że mnie będziesz omijała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, jak jest: jedni pogryzą, inni popodgryzają, jeszcze inni nie zrobią mi nic :)
      Masz rację, walenie głową w mur nie ma sensu. Z drugiej strony, widzę wyraźnie, że właśnie przez ten brak walenia jest jak jest. Kropla drąży skalę. U nas nie drążyła w wielu kwestiach i teraz okazuje się, że skała stwardniała dokumentnie i ma wszystkich w poważaniu. Dosłownie robi co chce, a my się wściekamy po cichu, choć hałas mógłby jej dać do myślenia. Albo przynajmniej wystraszyć. Nie wiem, zapędzić w kozi róg?
      Różki warto pielęgnować! :))

      Usuń
    2. Pielęgnuję baaaardzo starannie,bo mi z nimi dobrze.Zastanawiam się,po kie licho(wybacz kolokwializm)tyle lat je ukrywałam pod włosami?Mentalny kaganiec?Pewnie tak...
      Wiesz...Ja Ci nie chcę radzić,ale zapędzenie w kozi róg,w przeciwieństwie do walenie głową w stwardniałą skałę,może mieć sens:)

      Usuń
    3. Szalenie lubię kolokwializmy :)
      Tak, zapędzenie w kozi róg to niezły scenariusz, ale musiałabym mieć kilka informacji ze starostwa, a nie wiadomo, czy mi ich udzielą. Na razie byłoby moje słowo przeciw jej słowu.

      Usuń
  2. ciągle się jeszcze nie nauczyłaś że 90% społeczeństwa jest egoistyczna, oportunistyczna i po prostu głupia... ale po Twoich tematach wiem że Ty należysz do mniejszości i dlatego przywracasz mi wiarę w człowieka. dlatego zawsze jestem tak optymistycznie nastawiona. i że mam taką wyobraźnię rozbudowaną to już widzę wodę, bagienko i żaby pod przywództwem starej ropuchy. a Ty jesteś ważką więc nie daj się zjeść starej ropusze (lub ropuchowi);))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teoretycznie się nauczyłam, praktycznie jakoś zastosować nie umiem. I widzisz, łagodniejsza jestem w swoich obliczeniach i wcale nie uważam, że 90% ludzi to strachliwe głupki. Ba, do grona głupców zaliczyłabym siebie, bom naiwna jest niesłychanie, a to głupia cecha.
      W bagno wciąga mnie pojedyncza osoba i sprawa nie jest ze szkołą związana. Nie awanturuję się, bo nie mam aktualnie na to ochoty, ale kiedyś może przyjść moment. Wiem, że ona się tej chwili boi.
      Bunty moje mają postać sinusoidy.

      Usuń
    2. więc Ty jesteś jednak optymistycznie nastawiona do ludzi. jak ja. zawsze mam wiarę w człowieka. tylko że prawie zawsze się zawodzę.
      Ty się buntuj bo ja jestem oportunistką a potrzeba ludzi którzy coś chcą robić.
      i przypomina mi się stara piosenka - kum, kum, rade, rade, rade, kum, kum...i tak dalej.
      podsumując - jestem z Tobą i wierzę że sobie poradzisz:)

      Usuń
    3. Sama nie wiem, jak to ze mną jest. Czasem myślę, że nie lubię kilku poszczególnych osób, ale ludzkości nie ufa; czasem, że ludzkość lubię, a w pojedynkę mnie ludzie odpychają.
      W szkole przycichłam, ale poszłam dziś piętro wyżej, bo dziecko tak strasznie wrzeszczało, piszczało, a ojciec się darł. Zatrzasnęli mi drzwi przed nosem, ale się uciszyło. Potem tylko pan przyszedł, że sobie nie życzy. To się jeszcze okaże...

      Usuń
    4. zawsze trzeba się wtrącać bo później jak dochodzi do tragedii to oczywiście mówią że panuje zmowa milczenia, ludzka głu(p)chota, nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał. ale mówię Ci to ja, jeden wielki oportunizm. ja się nie wtrącam, a czasami powinnam.

      Usuń
    5. Już wcześniej tak bywały awantury, ale raczej dorośli na siebie wrzeszczeli, więc uznałam, że to nie mój interes. Takich pisków jednak do tej pory nie było. Nie wiem, jak sąsiedzi to znosili, bo wiem już, że to wcale nie była jednorazowa sprawa.
      Mam tylko nadzieję, że się facet mnie przestraszy (wiesz, faktu, że znów mogę zapukać), i że się nie odegra na żonie i dziecku.

      Usuń
  3. Wszystko przez ten niedorzeczny optymizm i niczym niezmąconą wiarę w ludzi, wbrew logice i wszelkim prawom natury. Czasem jestem za nie wdzięczna, ostatnio, coraz częściej je przeklinam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt: wciąż nie wierzę, że jeden ktoś może posunąć się jeszcze dalej, posuwa się jednak, a ja znów nie wierzę i tak się toczy.

      Usuń
  4. Bo ludzie to jednak przereklamowane są... I te najlepsze to już dawno jak nie wymarły, to się zdążyły schować przed resztą...
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsze są te, które nie epatują najlepszością. Widzę teraz, że im bardziej ktoś najlepszy, tym najlepszy najmniej...

      Usuń
  5. Szczerze mówiąc nie wiem dokładnie, do czego się odnosisz. I w sumie nawet nie chcę dociekać, bo wystarczy mi to, co wyczytała. Jeden zwrot, że podłość ludzka nie zna granic.

    Pewnie myślę teraz o zupełnie innych sytuacjach, niż ty, ale mam wrażenie, że ostatnio też próbuję odepchnąć od siebie to stwierdzenie. Co więcej próbuję udawać, że nie wiem, iż ludziom wokół w ogóle na mnie nie zależy i mają gdzieś, czy wyląduję w bagnie, czy nie. Wydaje mi się, że odpycham to, bo jest to dla mnie zbyt przykre i bolesne do przyjęcia.

    Ale bez sensu ten mój komentarz. Zupełnie nie o tobie, a o mnie raczej, wybacz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie odnosi się do metody "po trupach do celu". I jeszcze do robienia z siebie anioła, choć "zabiło" się kilka osób po drodze.
      Ja się już nie łudzę, że ludziom na moim szczęściu zależy (choć mam dwie takie, które by mnie z bagna wyciągnęły - udowadniają to też w wyżej wymienionej sytuacji). Hmm, w sumie wolę chyba nawet znać swoich wrogów niż mieć w nich fałszywych przyjaciół. Lubię wiedzieć, czego się spodziewać: w całej mojej naiwności, tak jest dla mnie zdrowiej.

      Usuń
  6. czesc tanya :) a ja chyba przestane omijac twoja strone i wroce do tekstu...zrobie sobie przerwe ze zdjeciami...sciskam kasia ( fotobraz) zapraszam na moje googlowe krolestwo :) katarzany fuchs

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poleciałam do Ciebie :)
      I miło Cię tu znów mieć.

      Usuń
  7. Tanyu, czy musiałaś pisać same zdania złożone? Przez to zamiast skupiać się na treści, robiłam w myślach rozbiór logiczny zdań. Takie zboczenie zawodowe.
    Buziaczki, bo zaraz zacznę robić rozbiór gramatyczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejnym razem postaram się same proste, Aniu. Ale w sumie... możesz mnie logicznie rozebrać, jeszcze mi się nie zdarzyło ;)))
      Buziaczki niegramatyczne, żeby nie rzec, że niegramotne.

      Usuń
    2. Tanyu, zawsze podziwiałam Twój styl wypowiedzi. Niewiele osób potrafi budować zdania wielokrotnie złożone i się w nich nie zagubić. Tylko należy Cię podziwiać za Twoją "gramotność".
      Buziaczki w Dniu Wolności, które nigdy nie były zniewolone.

      Usuń
    3. W słowie dość gramotność, z czynach jakby mniej: kelnerki by ze mnie nie było ;))
      I dziękuję, Aniu, Twoje pochwały są dla mnie nad wyraz cenne.
      Buziaczki aktualnie w kagańcu, bo nawet mi się go nie chce zdjąć.

      Usuń
  8. co chwila nadziewając się na naiwne zdziwienie, że można postępować aż tak podle, aż tak nie licząc się z innymi, aż tak egoistycznie
    Też jestem tym zdziwiona. Zawsze myślałam, że jestem szczytem góry egoizmu, ale okazuje się, że nie jestem nawet w połowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się też wydawało, że to ja jestem egoistką. A ze mnie egoistka jak z koziego tyłka trąbka, się okazuje. Chciałabym czasem po trupach do celu, a nie umiem. I dobrze w sumie.

      Usuń
  9. Dopadł Cię Tanyu, tzw. weltschmertz czyli ból istnienia. To się zdarza nie tylko neurastenikom, ale i nadwrażliwcom. Mija. Pesymizm w tym wypadku jest cholernie toksyczny, bo wtedy z dwojga złego wybierasz i jedno, i drugie!
    Cóż Ci poradzić?! Na cierpienie tylko cierpliwość. Przecież nawet wyraz "pacjent" powstał z łacińskiego - "patientia"
    tulę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie cierpię za mocno, Klaterku, raczej się denerwuję i to zdecydowanie eufemizm jest, bo choleryczką jestem. Na szczęście też, wygadam się, wywściekam i mi mija. Byle tylko emocji nie tłumić.
      Dziękuję.

      Usuń
  10. Tanyu nic z tym niestety nie zrobisz.. takich osób nigdy nie brakowało i brakować nie będzie. Dobra mina do złej gry - to ich podejście do życia.
    tymczasem trzymaj się ciepło :* ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie zrobię, ale wygadać się gdzieś muszę. Na żywo mi się nie chce, bo wokół tylko gadają cichcem, głośno nie bardzo chcą. Choć kapkę może drgnęło...

      Usuń
  11. Widac omijanie nic nie daje, czepia sie toto jak rzep ogona i wlecze sie za czlowiekiem czy chce tego czy nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czepia się, ale strzepuję. Znów się czepia, i znów strzepuję. I tak do września - mam nadzieję, że nie dłużej, choć pierwsza sytuacja może się przeciągnąć.

      Usuń
  12. "rogate dusze i okutane w bawełnę wyidealizowane autoportrety" - zapisać i zapamiętać.

    OdpowiedzUsuń
  13. Niektóre sprawy, a zwłaszcza niektórych ludzi trzeba omijać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się jak mogę ;)

      Usuń
    2. A co nowego u Ciebie? :) Ostatnio bardzo mało Cię ogólnie na blogu :)

      Usuń
    3. Może dziś coś naskrobię, jakoś się ostatnio zebrać nie umiem ani do pisania, ani do odwiedzania. U mnie w sumie nic wielkiego: koniec roku, więc wystawiam oceny i wysłuchuję życzeń ;)

      Usuń
  14. Nie ma lekko , niektórego nie da sie ominąć .. Pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  15. Witaj :)
    Toleruje, muszę być z osobami, które męczą i są upierdliwe, ale cóż taka praca z samymi kobietami.
    Pozdrawiam mile na lepszy czas :)

    OdpowiedzUsuń
  16. jak mi dobrze, że ja nie muszę. wybieram ludzi, dobieram i stykam się tylko z tymi z którymi mi bardzo po drodze. jak mi dobrze.....

    OdpowiedzUsuń
  17. Czasem nie da się ominąć niektórych ludzi, bo przecież oni pojawiają się na naszej drodze, po cos :). Choć nie zawsze wiemy po co, jedni nas uczą, inni ranią, są też tacy, że sprawiają , że jesteśmy szczęśliwi.

    po prostu m;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od jednej z nich mogłabym się wiele nauczyć, jeśli o teorię literatury chodzi, choć to mnie zupełnie nie kręci, bo wolę interpretację, a właściwie interpretacyjną dowolność. Od drugiej mogłabym się nauczyć jak nie być naiwniakiem. Cóż, kiedy w ogóle nie mam ochoty być zapatrzoną w siebie egoistką.

      Usuń
    2. I ja omijam wszelakie bagna ;D. Wszak jesteśmy (obie) jastrzębiami, prawda? Pozdrawiam :) Maya

      Usuń
    3. Prawda! My fruwamy, Mayu!

      Usuń
  18. :))))) obyśmy nie spadły czasem :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widziałaś Ty kiedyś spadającego jastrzębia? :)))

      Usuń