Zakochałabym się, wyszeptała dziewczynka uniesiona październikową wiosną. Zgłupiałaś doszczętnie, odkrzyknęła nieodrywająca się od ziemi czterdziestolatka. Wszystko to na pewno dlatego, że piję jabłkowe piwo, po raz tysięczny słucham płyty z piętnastego października, wiję się po pokoju jak Thom Yorke, a za oknem kwitną stokrotki. Lewituję gdzieś poza powinnościami, zawalam terminy, zostawiam wszystko na ostatnią chwilę. W zamian wzuwam zapomniane adidasy i biegnę przyszarzałym lasem, ledwie łapiąc dech. Kolekcjonuję wyduszone ze zmęczenia endorfiny, wymyślam utopijne scenariusze, kurczą mi się łydki, szura pod nogami złotoruda ścieżka, wiruję na jej środku, zamykam oczy, na własność mam cały świat. Śmieję się w głos i co z tego, że dzieciak z domu oddalonego o dwa patrzy na mnie podejrzliwie, bo musiałam się między wczoraj a dziś najeść szaleju, wcześniej przecież nie zachowywałam się aż tak. Generalnie niewiele mnie obchodzą reakcje otoczenia, dzielę się swoją euforią na prawo i lewo, i kompletnie mnie nie rusza, że przedzierzgam się w przeenergetyzowanego wariata. Popadam ze skrajności w skrajność, ze skażonej malkontenctwem marudy błyskawicznie zmieniłam się w napompowaną opioidami szczęściarę. Uśmiechniętą, wiecznie gadającą, nieustannie śpiewającą pod nosem, rozanieloną. W gruncie rzeczy już zakochaną. I czy to ważne, że niekoniecznie wiem w kim?
rzeczywiście mamy bardzo ładną jesień. właśnie widzę za oknem te brzozy w złocie i opadłe liście klonu - jak wracałam z kościoła to się w nich szurałam. a ludzie mi się przyglądają i dziwią się że mi tak radośnie. a niech się dziwią. ja podziwiam jesień i to w niej jestem permanentnie zakochana bo to moja ulubiona pora roku...
OdpowiedzUsuńJesień taką jak tegoroczna kocham nade wszystko, bardziej niż wiosnę, bardziej niż lato nawet. Zakochać się mam za to ochotę w człowieku, od lat tak nie miałam, nie wiem, skąd we mnie to :)
Usuńto nie prawda że człowiek się tylko na wiosnę zakochuje. okrągły rok wg mnie sprzyja zakochaniu. wiesz że sport i świeże powietrze sprzyja endorfinom, które dzięki temu wyzwalają się w człowieku. i człowiek jest dzięki temu szczęśliwszy i łatwiej się zakochuje. "do zakochania jeden krok, jeden jedyny krok nic więcej...":))
UsuńWiem. Nie pamiętam, kiedy się nie uśmiechałam jadąc rowerem. Chyba zawsze uśmiecham się od ucha do ucha. Chyba tylko kiedy do pracy rankiem jadę może jakby rzadziej, ale i wtedy zawsze powód się znajdzie: bo wschód, bo ptak, bo rudy krzak. Co Ci będę gadać? Życie jest piękne! I co z tego, że dziś się wściekłam tysiąc razy?
Usuńzawsze powtarzam - grunt to spokój... chociaż pewna blondynka się ze mną nie zgadza bo zawsze powtarza że grunt to zdrowie - i dlatego ona je ziemie:))
Usuńa Ty się uśmiechaj. przyklej sobie uśmiech nawet wtedy gdy ziemia usuwa Ci się pod nogami - bo jak się będziesz uśmiechać to Twoi wrogowie stracą panowanie. a przynajmniej się zastanowią...
Byle się w poniedziałek nie dać ponieść emocjom, wściekłości konkretnie. Bo czuję, że afera będzie: powiedziałam, że uważam, iż jeśli ktoś chce za pracę kasę dostać, zapracować na nią powinien i wiem, że się w czwartek robiło o najwyższy gabinet. Obawiam się, że jako idealistka w ogóle kasy za tę moją pracę niechcąca, argumenty w ręku mam mocne, ale się zobaczy.
UsuńJa zgadzam się z Tobą: grunt to spokój. A że nie zawsze udaje mi się go zachować to już inna broszka ;)
każdy chciałby brać kasę za nic. najgorsze jest wg mnie to że czasami właśnie taborety za nic kasę dostają. człowiek pracuje, uczy się a i tak najgłupsi dostają to co chcą bo nie myślą. bo idą wyznaczonym torem. ale pocieszam się tym że nie chciałabym się z nimi zamienić.
UsuńTeż bym nie chciała. I chyba właśnie znów postanowiłam zaangażować się w wojnę. A może raczej w zabawę w podchody.
UsuńOstatnio chyba mam tak samo :)
OdpowiedzUsuńJesień jakaś szalona :)
UsuńOch,Tanuś,nawet nie wiesz,że napisałaś post o mnie:))
OdpowiedzUsuńTeż wijesz się jak Thom Yorke? Przyjedź, przyjedź, powijemy się razem! :)))
UsuńW takim razie życzę Ci przede wszystkim żebyś się nie rozczarowała ;)
OdpowiedzUsuńJa chyba miłości na zawołanie bym nikomu nie życzyła. Nie wiem czy gorzej jest być samemu czy z kimś. ;) Bo i tak źle i tak niedobrze ;)
I bardzo się cieszę, że zaczęłaś dbać o formę i o swoją duszę, o szczęście :)
Dzięki wielkie, nie rozczaruję się! Nie rozczaruję się, bo moja miłość jest teoretyczna, taka do wszystkich i do nikogo. Do jesieni, do ludzi, do życia, do siebie :)
UsuńParadoksalnie myślę, że w tej chwili najlepiej by mi było być bez nikogo. Ciasno mi z nim.
Oj chyba doskonale Cię rozumiem. Mi też zrobiło się ciasno w związku odkąd zorientowałam się jak bardzo mnie ogranicza. Jak odpuszczam sobie wiele rzeczy, na które mam ochotę z obawy o to, że znów się na mnie obrazi i usłyszę kilka słów, które mnie zranią. Za dużo bólu chyba wynika z takiej miłości. Najlepszą i najzdrowszą miłością jest więc chyba jednak miłość do samego siebie...
UsuńMam dokładnie takie same myśli. Zamiast spełniać swoje sny, dbałam, żeby realizować jego potrzeby. Owszem, pamiętałam o sobie (ja zawsze pamiętam), ale w jakimś niewielkim ułamku jedynie, a teraz odkrywam, że muszę rozbić mur otaczający moje prywatne marzenia, bo szlag mnie trafi. Nie jestem typem odczuwającym radość z poświęcania się.
UsuńTy chociaż masz te marzenia i wiesz czego chcesz ;)
UsuńJa szukam swojego celu w życiu i narazie po prostu dobrze że on jest, bo mam na co czekać i do czego odliczań dni.
To takie małe marzenia, które powinnam zrealizować bez problemu, gdyby nie...
UsuńTo chyba nie będę życzył, żebo przeszło:))
OdpowiedzUsuńKłaniam nisko:)
Nie, przechodzenia życzyć nie trzeba :)
UsuńSerdeczności.
Witaj :)
OdpowiedzUsuńTwoje życie, Twój wybór, skoro Ci z tym dobrze- czemu nie :)
Serdeczności zostawiam :)
Lepiej mi tak niż w skwaszeniu na cały świat :)
UsuńJak ja lubię takie posty! Naprawdę! Faktastycznie oddałaś stan swojej euforii... A z tą październikową wiosną masz również absolutną rację. :) W tym roku wiosny było niewiele, bo zima trwała chyba do połowy kwietnia, a od połowy maja było już lato. Więc przyszła nas odwiedzić jeszcze na trochę. Oby jak najdłużej. :)
OdpowiedzUsuńAlbo i do końca kwietnia nawet.
UsuńPaździernikowa wiosna odpowiada mi bardzo, bo remonty przeciągają się w nieskończoność, a węgla w piwnicy coraz mniej. Bałam się, że będę musiała dokupować, a kasa potrzebna na mieszkaniowe fanaberie. A tu skoro majstrowie dla mnie średnio łaskawi, jesień mi sprzyja.
A, no to faktycznie! Nie dziwię się, że wiosna Cię podwójnie cieszy. Człowiek zupełnie inaczej patrzy na pogodę, kiedy zależne są od niej finanse. Ale cóż się dziwić? Moja mama też klnie na zimę z podobnego powodu, bo jesteśmy "szczęśliwymi" posiadaczami gazowego ogrzewania w bloku. A gaz zaś u nas naprawdę doprowadza nas do szału (woda w czajniku gotuje się... 20 min., taki musi być rozrzedzony). Ale gazownia twierdzi, że gaz jest dobry. Stąd i rachunki wyższe kiedy chce się dogrzać mieszkanie do nieszczęsnych nawet 20 stopni...
UsuńTo faktycznie niefajnie. U mnie w mieszkaniu, w którym jeszcze nie mieszkam, co mnie doprowadza do szału, jest cieplutko; w domu, w którym od tygodnia nie paliłam, bo gościem bywałam, zimno jak w psiarni.
UsuńI dobrze, że ci dobrze i nie dusisz radości tej w sobie. Ukłony.
OdpowiedzUsuńDusić w sobie? Nie wiem, czy znam taką kolokację ;)
UsuńWspaniale, wspaniale . Każda pora roku dobra jest na miłość. Bezapelacyjnie...
OdpowiedzUsuńA najważniejsze w tym wszystkim dla mnie jest to, że znów zaczęłam piękniej, mniej złośliwie kochać siebie.
UsuńSzczęściara,he he... i oby tak dalej;). Pozdrawiam cieplutko. Maya
OdpowiedzUsuńOby, Mayu :)
UsuńJa zawsze jesienią odżywam, choć tej jesieni mam jedynie krótkie wskrzeszenia.
OdpowiedzUsuńA dla mnie ta jesień jest jednym wielkim wskrzeszeniem mnie takiej, jaką być powinnam. Choć wciąż mnie ktoś za nogę ciągnie w dół. Ale nie dam się!
UsuńNo cóż, ciepła jesień wyzwala w człowieku różne pozytywne emocje.
OdpowiedzUsuńWybacz mi, że nie wiem, kto to jest Thom Yorke, ale przecież nie muszę wszystkiego wiedzieć. Sprawdziłam w Google, ale nic mi to nie dało, bo nie znam człowieka i nie wiem, czy chciałabym go poznać.
Buziaczki jesienne w odcieniu złota.
Lepiej pozytywne niż negatywne. Dziś właśnie dowiedziałam się, że zmarł mój znajomy. 38 lat, dwa mniej niż ja, znałam Go przez 3/4 mojego życia. Człowiek się bawi w przekształcanie pagórków w góry nie do obejścia, a tu pstryk i po nas.
UsuńA Thom Yorke to ten pan z teledysku. Chciałabym go poznać, ale kogo ja bym nie chciała poznać w sumie :)
Buziaczki już weekendowe: jutro kino, czwartek wolny.
a to podobno wiosna to wylegarnia milosci a tu prosze... jesienna milosc :P
OdpowiedzUsuńSilę się na niestandardowość ;))
Usuńudaje ci sie :)
UsuńNo właśnie, więc czemu nie skorzystać z okazji i kochać, kochać, kochać? :))
OdpowiedzUsuńOch, uwielbiam ten kawałek!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;)
I ja też :)
UsuńNajlepiej jest robić swoje, swoje własne szczęście, tkać sobie kilka szalonych chwil, niezależnie od karcących, czy zdziwionych spojrzeń. Bo na koniec dnia to oni żałują a nie ty.
OdpowiedzUsuńZawsze umiałam znaleźć coś tylko dla siebie, choć były dni, kiedy moje chwile tłamsiłam do granic możliwości, bo inni... A inni też myślą głównie o sobie, więc czemu mam być poświęcającą się altruistką? Powoli zauważam, jak mało swoich marzeń spełniłam, bo spełniałam cudze.
UsuńZakochanie to cudowny stan...a zakochać można się w kimś, w czymś...na nowo i codziennie...
OdpowiedzUsuńTylko trzeba chcieć...
A ja chcę, chcę. Z tym, że nie na nowo, a zupełnie od nowa.
UsuńA ja bym chciała zakochać się jeszcze raz,ale nie w kimś nowym. Tylko w Nim...a co z Duńskim?
OdpowiedzUsuńpo prostu m;)
A w sumie nic. Jest sobie. I tyle.
UsuńOj tak, zakochanie... wtedy zaczynamy naprawdę żyć, mamy jakiegos power'a :)
OdpowiedzUsuńPowera mi aktualnie nie brakuje, choć trafiają się tacy, którzy koniecznie chcą mnie go pozbawić. Nie dam się jednak!
Usuń