Tu cisza. Pół metra dalej, za wyszczerbionym murem tętni głośne życie. A tu cisza. Ponad połacią kamiennego spokoju unosi się niezliczoność historii. Pokolenia bliższe i dalsze wyszeptują przymglone wspomnienia. W głowie kołaczą opowieściami błahymi i ważkimi, wiekopomnymi i natychmiastowo zapominanymi. Przekrzykują się. Licytują ważnością, barwnością, dramatem, zwyczajnością. Zaszeleszczą zwiewną suknią, szurną stopą, przymkną powiekę, chuchną dotykiem w dłoń. Ich kamienną doskonałość skruszył czas. Aniołowi wyszczerbił skrzydła, przyczernił alabastrową koronkę, korzeniami przeciął łydki, mchem naznaczył twarz. Wrośnięci w swoje miejsca pełnią nieznużoną straż.

cmentarz znaczy się ????
OdpowiedzUsuńCmentarz znaczy się :)
UsuńI chciałoby się te wszystkie historie poznać. Tanka, coraz fajniejsze te Twoje zdjęcia :)
OdpowiedzUsuńChciałoby się.
UsuńDzięki. Tyle ich robię, że wypadałoby choć trochę udoskonalać warsztat ;)
Fascynują mnie takie miejsca...
OdpowiedzUsuńMożna tam zapomnieć, czym jest czas.
UsuńJa bym pewnie dosłownie zapomniała się z tym aparatem i siedziała tam do nocy... ;)
UsuńKochana, zapraszam do mnie na bloga po odpowiedź Adama, jeśli masz ochotę. ;) Wczoraj znalazł trochę czasu po wykładach, aby Wam odpisać. A skoro znalazł, wyjątkowo czuję się w obowiązku o tym poinformować, aby jego czas nie poszedł na marne. :)
UsuńDo nocy nie mam szans, bo pociąg odjedzie i będę musiała na cmentarzu nocować, a nad tym bym się już musiała głęboko zastanowić :))
UsuńA po odpowiedzi zawsze wracam. Niemniej dziękuję za informację.
No tak... Nocka na cmentarzu mogłaby nie być za fajna, bo... światło do robienia fotografii słabe. ;)
UsuńWłaśnie wiem, że zawsze wracasz, ale jakoś tak mimo wszystko postanowiłam napisać. :)
piękne
OdpowiedzUsuńPrawda?
UsuńZawsze mnie urzekają i wywołują zadumę.
OdpowiedzUsuńMnie też.
Usuńanioły... ja też chciałabym poznać historię takich miejsc. może kiedyś będzie nam dane...
OdpowiedzUsuńHistorię tych miejsc możemy poznać już dziś. Tamtych, tych gdzieś poza światem... hmm, tak, kiedyś. Wiesz, moja babcia miała kiedyś sen. Umówiła się ze swoim bratem, że które pierwsze umrze, przyjdzie do wciąż żyjącego i powie mu, co jest po drugiej stronie. I brat do babci we śnie przyszedł, ale miał usta zasznurowane. Ja nie wierzę w sny, ale ten jest fascynujący.
Usuńmuszę wierzyć że jest coś po tamtej stronie, że nie żyję na próżno. ale chyba nie chcę wiedzieć co i kiedy. ważne dla mnie jest przeżyć życie w zgodzie ze sobą. a moja babcia chce wiedzieć co i jak, kiedy umrze i ma żal do dziadka który jest już po tamtej stronie że nie chce przyjść do niej we śnie. ja nie mam proroczych snów i się z tego bardzo cieszę. ale - uwielbiam cmentarze. jak rozmawiam z innymi to oni niechętnie tam idą. a ja - tam jest tak spokojnie, cicho, i jakby nie z tego świata:)
UsuńA mnie się wydaje, że gdyby tam nic nie było, nie odczuwałabym pustki życia na darmo. W ogóle nie myślę, o tym, co będzie po życiu. I gdybym miała możność wyboru, wracałabym na ziemię raz za razem. Wolałabym to niż wieczną błogość w niebie. O ile na niebo zasłużę ;)
UsuńWiesz, może inni niechętnie tam chodzą, bo tam są ci, za którymi tęsknią. Dlatego na spacery wybieram cmentarze stare, najlepiej nieznane, tam czuję inny czasu oddech.
hmmm
OdpowiedzUsuńMnie tam zawsze coś'szepną':)Wolę udawać taką niecodzienną,niż się przyznać,że to ja sobie wymyślam:P
OdpowiedzUsuńNie znam się na fotkach,ale te mnie zachwyciły.
Mnie też, więc jest nas dwie. A nawet więcej, patrząc na komentarze. Do tego ja zawsze na cmentarzu gadam, do babci i do dziadka. Zresztą, kiedy na korytarzu dyżuruję, śpiewam sobie pod nosem. A niech tam :))
UsuńDziękuję. Fotki niezłe, bo rzeźby piękne.
Uwielbiam spacerować po cmentarzu. Nigdzie mi się tak dobrze nie myśli...
OdpowiedzUsuńJa też. Jednak zupełnie zapomnieć mogę się właśnie na tych starych.
UsuńDo tej pory nie mogę przeboleć, że kiedyś nie pojechałam na wycieczkę na cmentarz Rakowicki. To byłaby znakomita lekcja historii. A gdy jadę pociągiem do Krakowa Głównego zawsze wgapiam się w stary cmenntarz żydowski koło Hali Targowej. Jest taki piękny
UsuńLekcja historii, ale i lekcja wrażliwości - wydaje mi się, że w miejscach starych każdy inaczej odczuwa. Choć można by polemizować.
UsuńJa się teraz szykuję na Częstochowę, ale na razie w weekendy pada, jak na złość.
Po takich cmentarzach mogłabym wędrować przez cały dzień. Nie przeszkadzają mi takie uszczerbki, bo rzeźby i tak są piękne.
OdpowiedzUsuńBuziaczki zadumane.
Uszczerbki tylko dodają duszę.
UsuńI ja bym mogła się po takich cmentarzach włóczyć bez końca. Ten jest kielecki, może w czwartek wybiorę się na częstochowski. Jest matura z angielskiego, siedzieć na niej nie mogę, więc zajrzę na chwilę, a potem w drogę.
Buziaczki kochające kamienne rzeźby.
Pamiętam, jak stałam nad grobem Szopena w Paryżu i zalewałam się potokiem łez. Nie tylko z powodu śmierci naszego geniusza, ale też dlatego, że nie ma kto wyremontować jego pomnika nagrobnego.
UsuńChwała Jerzemu Waldorffowi, że zapoczątkował odnowę pomników na Powązkach. Dłużej będą cieszyć oczy potomnych.
Buziaczki pomnikowe.
Prawda, renowacja to niezmiernie ważna rzecz. Małe uszczerbki pozwalają poczuć ducha starości, wielkie zniszczenia nie pozwalają poczuć nic prócz smutku, że się piękno rozpada.
UsuńMarzy mi się Paryż ze swoim Père-Lachaise. Na razie najpiękniej było Na Rossie w Wilnie.
Buziaczki rozmarzone.
Bardzo lubię oglądać Twoje zdjęcia, ale te po prostu mnie wzruszyły.
OdpowiedzUsuńDziękuję.
UsuńMnie zawsze fascynowały kamienne rzeźby: z tak ciężkiego materiału, a takie lekkie.
Niesamowite :)
OdpowiedzUsuńPrawda?
UsuńU mnie w Lu jest zabytkowy cmentarz, na ktory zawsze wracam kiedy potrzebuje sie wyciszyc. kazda czesc jest innego odlamu i to daje niesamowite wrazenie. Wymieszane stare groby z tymi nowoczesnymi polaczona z roznymi ludzkimi historiami.
UsuńAle do konca zycia nie zapomne jak 2 lata temu w zimie wzielam aparat i poszlam pierwszy raz tam zdjecia robic. Zanim wyszlam natknelam sie na starszego pana stojącego nad jednym ze starszych grobow. Stał z kwiatkiem w ręce, chcialam mu zrobic zdjecie ale po tym jak uslyszalam jak mowi "Dlaczego mnie zostawilas, przeciez tak Cie kochalem" stanelo mi serce. Jak wyszlam, to sie splakalam. Tak mnie to dotknelo.
Chciałabym pojechać do Lu. Jeszcze nie byłam, marzy mi się. Wyobrażam sobie, że to przepiękne miasto.
UsuńPiękna historia, choć smutna. Mało teraz takiej miłości...
Od zawsze uwielbiałem przesiadywać na cmentarzu - takim, okraszonym kapliczkami, kamieniem, zatęchłym chłodnym...
OdpowiedzUsuńJa też, bo są niesamowite i tajemnicze...
UsuńJa też, moi drodzy, ja też. Zapominam wtedy o świecie, czasie i hałasie.
UsuńIdentycznie! Ale mam nadzieję, że za tym nie kryje się chęć przeniesienia się w inny wymiar... pozdrawiam
UsuńNie, nie, nie! Ja uwielbiam żyć i chciałabym żyć i żyć, raz za razem. Byle nie za każdym razem sto lat ;)
UsuńTak...
OdpowiedzUsuńI tak co powiem nie równa twoim słowom. Piękne.
To udowadnia, że o wszystkim i o niczym można napisać w czarujący sposób.
Dziękuję. I fakt, gadać o niczym to ja potrafię godzinami :))
UsuńWitaj
OdpowiedzUsuńNa cmentarzach czuje się ogrom historii ludzkich, niepowtarzalny klimat refleksji, zagubienia, przemijania.
Pozdrawiam :)
Więc ile kroków dzieli Cię od "tam" i "tu"? :)
OdpowiedzUsuńDosłownie, dzieliło mnie kilka kroków. W przenośni, dzieli mnie bardzo, bardzo wiele. Lubię cmentarze, jeszcze bardziej lubię żyć.
Usuńwiedzialam , ze tu dowiem sie czegos wiecej ;) !!!!! musze znowu wpadac i na nowo sie tu odnalezc !
OdpowiedzUsuńTak, często tutaj uzupełniam wzmianki zostawione tu czy tam.
Usuńpięknie, cmentarz mieści w sobie historię tylu osób, całe księgi życia....
OdpowiedzUsuńMożna się zapomnieć w takim miejscu...snuć różne historie, czasem je poznać, tak jak ja kilka poznałam będąc w tamtym roku w sierpniu na cmentarzu gdzieś w centralnej Polsce...
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia...
Wzruszyłaś mnie i choć mimo nie przepadam, za cmentarzami, to wprawiłaś mnie w stan zadumy...powinnaś częściej pisać.
OdpowiedzUsuńpo prostu m;)
Ja stare cmentarze kocham, pewnie stąd takie myśli.
UsuńA z tym pisaniem, to sama widzisz: to był wyjątkowo pracowity maj.
Hmm opis niesamowity... i chyba nie wiem co jeszcze moge napisać.
OdpowiedzUsuńZgadzam się z komentarzami wyżej - niesamowity opis :) Powinno to pisać na tabliczce pod pomnikami ;) A swoją drogą gdzie byłaś na wycieczce? :)
OdpowiedzUsuńW Kielcach. Uwielbiam to miasto.
UsuńPiękne, pomyślałam sobie, że dziś już się chyba nie robi takich rzeźb na pomnikach. Umierają rzemieślnicy, którzy potrafią to robić. Cisza starych cmentarzy uspokaja i pozwala choć na chwilę zapomnieć o rzeczywistości poza murami.
OdpowiedzUsuńTo prawda, niestety: wszystkie te rzeźby sprzed wielu, wielu lat. Nie lubię nowych cmentarzy, tam jest wyścig szczurów, nie wyścig piękna. Wolałabym, żeby wszędzie było jak na Arlington.
Usuńmam tyle myśli ile dusz w pomniki wpisanych...
OdpowiedzUsuńcyg@
Odezwij się na maila, jeśli chcesz dalej czytać mojego bloga :)
OdpowiedzUsuńruda.1988@gmail.com
Cudowny post, takie opisy chwytają za serce:) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDziękuję.
Usuńrewelacyjny post...też się pozytywnie zadumałam
OdpowiedzUsuń