Namoczoną w wiośnie i wolnym czasie gąbką zmywa dusza uwierającą zatwardziałość. Ta spływa brudną strużką, tworząc esy floresy na rozchylającej się przed słońcem ziemi. Wsiąka w niezmierzone czeluście. Ginie. Lżejsza o ołowiany ciężar dusza przysiada na zydelku, przymyka oczy i odfruwa w rozćwierkane przestworza. Zahaczając o obłoki, zatacza się pijana szczęściem. Figluje. Tu dźgnie chmurkę, z której skapnie roszący deszcz. Tam chwyci za nabłyszczone mżawką ptasie piórko. Ówdzie okręci się wokół budzącego ze snu liście drzewa. Odżywa. Oszołomionej rozkwitającym pięknem niestraszne garncowe zawirowania w marcu, niestraszne kwietniowe przeplatanie. Wyczekuje rozbuchanego maja i brzemiennego sierpnia. Niecierpliwie przebiera nóżkami. Już są. Tuż, tuż. Za kolejnym zakrętem.
--
Się przyplątało w tym samym temacie:
Wygoniona wariactwem wiosna wyjechała wagarować. Wzięła wypełnioną wahaniem walizkę. Wróci wietrznym wieczorem. Wyrywna, wybuchnie wachlarzem wspaniałości. Wędrowną ważką wzleci, warkocz wierzbowych witek wyplecie, wróblem wniebogłosy wrzaśnie. Wiankiem wystroi włosy, wartko walczyka wytańczy. Warknie wyraziście, wzmocni wątłą werwę, wylewnością wzbierze, wygładzi waśnie.
--
Się przyplątało w tym samym temacie:
Wygoniona wariactwem wiosna wyjechała wagarować. Wzięła wypełnioną wahaniem walizkę. Wróci wietrznym wieczorem. Wyrywna, wybuchnie wachlarzem wspaniałości. Wędrowną ważką wzleci, warkocz wierzbowych witek wyplecie, wróblem wniebogłosy wrzaśnie. Wiankiem wystroi włosy, wartko walczyka wytańczy. Warknie wyraziście, wzmocni wątłą werwę, wylewnością wzbierze, wygładzi waśnie.
Też czekam, choćby na druga połowę kwietnia, która ma być cieplejsza...
OdpowiedzUsuńA na razie trwam, również przy Onecie- ale to już resztkami sił ! Ratuje mnie i tak brak czasu, bo wciąż coś innego me resztki sił pochłania, więc liczę, że jak wrócę w pełni czasowo to i Onet będzie już co najmniej poprawny. Ale wcześniej muszę się zająć porządkami- w linkach, bo moje wygodne ścieżki zostały mocno poplątane przez uciekających z Onetu...
Ja czekam na wtorek: ma być o wiele ładniej, więc planuję wycieczkę do Kielc na fotopolowanie. Miałam jechać dziś, ale lało.
UsuńNa blogowisku wczoraj spędziłam cały dzień, połowę z tego u mnie. Nie mam na to czasu, dostałam zlecenie tłumaczenia, muszę się przez święta wyrobić. Jednocześnie chciałam nadrobić blogowe zaległości, ale się ledwie da, ech. Niech więc u siebie spędzam chwilę.
Ta wiosna ukrywa się za zakrętem, czasem wychyla nos robiąc nam nadzieję na zmianę pogody a potem znowu się chowa. Trzeba ją jakoś zachęcić do pokazania się w całej krasie :)
OdpowiedzUsuńToteż mam nadzieję, że ją wywołam. Ale taka jedna notka może nie mieć tyle siły. Może jakieś szamańskie obrzędy?
UsuńMarzenie ściętej głowy.. Czekamy na tą wiosnę i czekamy i zamiast wiosny dostaliśmy śnieg! ;(
OdpowiedzUsuńAch, to było tydzień temu. Było, minęło. A mnie się i tak buziak cały czas śmiał do buchającej zewsząd zieleni. Wiosna już jest, jeszcze się tylko musi ośmielić :)
UsuńKwiecień podobno plecień, więc nie ma się co dziwić. Te święta także nie mają być najcieplejsze... Podobno nawet chłodniejsze, niżeli Bożego Narodzenia. Trudno, na wiosnę też przyjdzie czas, zwłaszcza, że pory roku ostatnio Nas zadziwiają... Jeszcze będzie ładnie;) Musimy wykazać się cierpliwością. :)
OdpowiedzUsuńFaktycznie, zanosi się, że będą chłodniejsze: właśnie potwierdzili to w telewizyjnej prognozie. Mam tylko nadzieję, że lato nie zawiedzie, mam dość letnich chłodów, chcę się wygrzać.
UsuńW lato wolałabym taką umiarkowaną pogodę;) Może być ciepło, ale nie upalnie, proszę ; ))
UsuńJeśli mieszkasz daleko ode mnie, możemy iść na kompromis. Ja jestem w śląskim.
UsuńNieromantycznie zauważę, że byłoby z tego świetne dyktando ;)))
OdpowiedzUsuńJeno wydłużyć by trzeba :)
UsuńW tym roku nie tylko na prawdziwą wiosnę czekam... Wesołych Świąt Kochana.
OdpowiedzUsuńA ja Ci powodzenia życzę w tym czekaniu: żeby nieskończone nie było.
UsuńI dobrych świąt :)
Nie na temat, ale to jeszcze nie spam ;) Witaj, tanyu, po raz pierwszy tutaj. Bądź pewna, że nieraz coś w komentarzu naskrobię.
OdpowiedzUsuńPS Pięknie tu u Ciebie :)
Znajomi nie spamują ;)
UsuńDzięki. Szablon mam wzięty żywcem z ofert blogposta, może trochę czcionkę i jej kolor zmieniłam. Zupełnie nie mam na razi ochoty bawić się i stwarzać szablonowych dzieł sztuki, jakie widuję u innych.
Tutaj jest znacznie przyjemniej Tanyu :) Szablon o wiele milszy dla oka. Nowe miejsce, zatem i nowe pomysły do głowy Ci wpadną!
OdpowiedzUsuńTego życzę
Szminka.
Dziękuję i witam tutaj, Szminko :)
UsuńMiejsce już nie takie nowe, ale wraz z wiosną na pomysły liczę.
Czyżby wprowadzały Cię w dobry nastrój wiosenne porządki? Przydałabyś mi się. :)
OdpowiedzUsuńNie przydałabym Ci się, bo nic, tylko spaceruję i wiosny szukam, więc jak znajdziesz jakiegoś chętnego do wymiatania zimowego kurzu, to i ja reflektuję :)
UsuńNie musisz zamiatać, możesz myć okna, albo sama cię ochlapię w końcu jeszcze Lany Poniedziałek. :P
UsuńHmm, ja to jednak zły pomysł, ale podrzucę Ci tego mojego kolegę z najnowszej notki: wprawdzie nie posprząta, ale ugotuje i upierze, a to już coś ;)
UsuńDziń dobry :) U mnie cierpliwość już na wykonczeniu, jak resztka brokatu rozmazana w pudełku. Kieruję kursor myszki w stronę blogspotu ale wciąż powtarzam sobie: może jeszcze poczekaj, może jeszcze zostań. Ale nerwów i czasu mojego jeszcze bardziej mi szkoda niż onetowych przestrzeni. Zobaczymy na ile tj cierpliwości mi starczy. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńPowtarzałam tak sobie do czwartku czy może piątku, kiedy chciałam odpowiedzieć na Wasze słowa u siebie, i Was poodwiedzać. I cały dzień mi to zajęło, i się zniecierpliwiłam, bo czasu na bloga aż tyle nie mam.
UsuńWygląda na to , że Onet ze swoimi starymi serwerami nie nadąża i ma to gdzies. Ja jeszcze zostaje , ale między innymi dlatego , ze pewnie nie dam rady z lokowaniem produktu na Blogspocie. Vale!
OdpowiedzUsuńBlogspot nie taki straszny, jak go html maluje: wcale się na tym nie znam, a tutaj piszę, zdjęcia i linki wklejam. Tylko z szablonami się nie bawię, ale w sumie odpowiada mi ten mój ascetyczny.
UsuńU mnie wiosny, cieplutkiej, pachnącej, zielonej ani widu ani słychu. Zimno upiornie.
OdpowiedzUsuńMaj to jeden z najpiękniejszych miesięcy. Wiosna w pełni.
Wesołych Świąt Tanyu:)
Zimno i u mnie dziś, Melu. I wczoraj, i chyba jutro. Ale zieleń i tak bucha, i nie zauważyć się jej nie da. Na moje szczęście.
UsuńDobrych świąt i dla Ciebie.
Masz rację z tą wolnością - z zatwardziałością się nie da. Niezwykła notka;-) Będę do niej wracać, aby poczuć to ulatywanie.
OdpowiedzUsuńPS Czyli adres w linkach zmienić definitywnie?
Dzięki :)
UsuńZatwardziałość mi ciążyła. Mam nadzieję wrócić do świętach bez niej.
P.S. Tak, poproszę.
Wesołego Alleluja !!!!!!
OdpowiedzUsuńWesołego, Polluśka :)
UsuńA Ty tu już dłużej, nie wiedziałam !!!!Paczucha
OdpowiedzUsuńTak, ale nic nie straciłaś, bo notki były przeklejane z Onetu. Ta jest pierwszą tylko tu.
UsuńWydaje mi się, że Tuwim, który napisał swoją "Wiosnę", pozazdrościłby Ci niektórych fraz.
OdpowiedzUsuńWszyscy czekamy na wiosnę, a szczególnie tacy jak ja, posiadaczka działki.
Buziaczki wiosenne.
No, może z jednej maksymalnie ;)
Usuń...i szczególnie tacy jak ja, posiadaczki nadmiernie eksploatowanego aparatu.
Buziaczki odkrywcze, właśnie na wycieczce rowerowej odkryłam leśne bajorko.
ile tych w...
OdpowiedzUsuńA zaczęło się od wczorajszego "Wystraszyłam wariactwem wiosnę?". Dziś podczas odkurzania poszła reszta.
UsuńOdezwij się proszę do mnie na maila ;*
OdpowiedzUsuńpretty.reckless.blog@gmail.com
Poszło :)
UsuńSpadł mi z nieba właśnie adres tego bloga, bo od 15 minut próbowałam odpisać Ci na komentarz. Chyba też będe musiała odejść z onetu bo po prostu to jest przesada.
OdpowiedzUsuńWróciłabyś na wp czy spróbowała z blogspotem?
UsuńC.D.N. posta przypomniał mi, że chyba jakiś pisarz napisał kiedyś całą książkę w ten sposób. Albo wszystko na jedną literę albo właśnie tak, żeby jednej konkretnej nie używać. Tylko co to było? Nie mogę sobie przypomnieć...
OdpowiedzUsuńGenialny więc był: mnie owe siedem wersów zmęczyło strasznie :)
UsuńSwoją drogą, na pewno był takie blogowy konkurs kiedyś na opowiadanie ze słowami od jednej litery, narzuconej, z tego co pamiętam.
Tanyu, Kochana! Gdziekolwiek będziesz, zawsze będę! Zawsze pójdę za Tobą! Długo się znamy i dobrze (ja) Cię rozumiem... Szkoda, że trzeba w życiu podejmować decyzje, które... ech... wiemy, o co chodzi. Powiem tylko, że ja teraz mam problemy na spocie i .. nie wiem, co będzie dalej, teraz weszłam przez "lufcik".... Podobno coś udoskonalają, tylko znów ja na tapecie???? Kurde!!!!!
OdpowiedzUsuńO, to ja tu blogspot wychwalam pod niebiosa, że taki nieawaryjny, a Ty mi mówisz, że masz problemy, Clisho kochana.
UsuńAch, decyzja o zmianie miejsca blogowania nie bolała mnie bardzo - już Onet mnie irytował zbyt mocno.
I dziękuję, wiem. Podobnie jak ja za Tobą :)
Witaj
OdpowiedzUsuńObiecuję w wolnej chwilce poczytać, ale od świąt, albo jestem w gościach, albo sama je mam :) za chwilkę znów znikam.
Pozdrawiam i dzięki za odwiedziny w nowym miejscu :)
Spokojnie, blog nie zniknie :)
UsuńZdajesz sobie sprawę, że to by się nadawało na teoretyczno-literacką analizę dla specjalisty w zakresie literatury najnowszej?:)
OdpowiedzUsuńPodejmiesz się? Ciekawość mnie zżera, co byś z tego wydobyła.
Usuńwróblem wniebogłosy:)
OdpowiedzUsuńwspaniale, witająco, wiosennie, wielokształtnie, wartko i wreszcie...
w każdym razie przedostałam sie jeszcze przez onet, ale to nie jest proste...
Dziękuję :)
UsuńMyślę, że tutaj pozostanę.
Czyli bede teraz Cie czytac tanyu na B. Onet i mnie wkurza. Ciagle sie zawiesza, zjada posty albo nie dziala. Co to sie porobilo???
OdpowiedzUsuńChodzą słuchy, że portal jest na sprzedaż, więc może nie ma czasu na taki drobiazg jak naprawienie blogów, ale może to tylko słuchy.
Usuńehhh.....a jaednak...........
OdpowiedzUsuńJednak, Aneczka.
UsuńCos mi się wydaje, że trzeba będzie pójść w Twoje ślady.... Onet przegiął całkowicie.
OdpowiedzUsuńWłaściwie tam już nie wchodzę. Jedynie do Was.
UsuńWitaj :) Właśnie się zorientowałam, że w nowym miejscu jesteś :* Onet od jakiegoś czasu tak ciężko chodzi, że ja też zastanawiam się czy nie zmienić serwera. Pozdrawiam ciepło :)
OdpowiedzUsuńAno jestem. Onet stał się nie do zniesienia.
UsuńMaj! Niech już będzie maj!
OdpowiedzUsuńNie, niech już będzie połowa lipca!
UsuńZastygły w wiosennym zachwycie, przeczytawszy, zapoznawszy się, przetrawiwszy i pogłaskawszy się po brzuchu ("-wszy" - od świądu), kłaniam się nisko:)
OdpowiedzUsuńJestem pod ogromnym wrażeniem (to tak na serio). Pozdrawiam
Dziękuję bardzo, się mi miło zrobiło :)
Usuń