20 kwietnia 2012

Półsłówkiem..

Bombardują mnie półsłówka. 

Potrafią być zabawne. Ot, choćby wtedy, gdy niewidziany circa dwadzieścia lat kolega opowiada mi konspiracyjnym tonem punktową historię swojego życia żywcem wyjętą z płaczliwo-sensacyjnych programów telewizyjnych, oczekując, że wypełnię sobie luki szczelnie faktami pobranymi z ulicznych plotek. Mniej zabawnie było za to wysłuchiwać zupełnie półsłówkami nieprzyprawionych wyznań, że z kolegi jest świetna partia, gotująca, piorąca i tylko sprzątać i myć naczyń nielubiąca, i gdybym tylko chciała, mogłabym odwrócić jego nieszczęsny los i delektować się jego towarzystwem, tudzież ziemniakami na parze ze schabową wkładką. I nawet nie bardzo zniechęcała go informacja, że ja zwykle leżę, pachnę i czytam.

Potrafią być zabawne. Ot, choćby i wtedy, gdy przerzucam się nimi z ludźmi, z którym rozumiem się w pół słowa, i z którymi nie muszę wymieniać zdań podrzędnie złożonych, by w lot pojąć, o czym w danej chwili mówią, podczas gdy postronny słuchacz gubi się w niuansach. Naiwnym byłoby sądzić, że będą mnie otaczać tylko tacy ludzie; nadętym byłoby myśleć, że ja potrafię wczuć się we wszelkiego typu postrzeganie. Chciałabym jednak potrafić spojrzeć na pewne kwestie z diametralnie różnego od mojego punktu widzenia, z perspektywy prowadzących półsłówkową wojnę podjazdową. Może wtedy łatwiej by mi przyszło zrozumieć strategie rządzące grą niedomówień i przejaskrawień. 

Potrafią być zabawne. Ot, i jeszcze wtedy, gdy żonglują nimi bohaterowie intrygującej historii spisanej bądź nakręconej, w której niedopowiedzenia można fantastycznie uzupełnić wytworami wyobraźni, interpretując iluzoryczną rzeczywistość na dziesiątki dobrych sposobów. Tymczasem na setki niedobrych sposobów odczytuję wędrujące zawiłymi drogami realnie istniejące półsłówka, serwowane z góry w dół. Słowa, które powinnam rozszyfrowywać bez problemu przyprawiają mnie o nad- i podinterpretacyjny ból głowy, bo zamiast skupiać się na rozwiązywaniu zagadek, wolałabym koncentrować się na prostej ścieżce codzienności, która prędzej zaprowadzi nas do wspólnego celu niż kluczenie wśród niejasnych przekazów.

---
UWAGA: W związku z tym, że autorka bloga "Uśmiechnięte myśli" nominowała mnie do zabawy, w której należy odpowiedzieć na wcześniej zadane przez Was pytania, poproszę o nie w komentarzach. Może to być ciekawe doświadczenie, okaże się bowiem, na ile z nich będę w stanie odpowiedzieć pełnym zdaniem, przy ilu posłużę się półsłówkami.

60 komentarzy:

  1. potrafia byc zabawne - gorzej jak sa niedopowiedziane.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwłaszcza, gdy niedopowiedziane są polecenia służbowe...

      Usuń
    2. o,o,o....dokładnie :)

      Usuń
    3. O tym dziś. W piątek przeżyłam traumę.

      Usuń
  2. mnie wyprowadzaja czasem z rownowagi , jezeli dochodzi do nich na "terenie zawodowym"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drugi i trzeci akapit o takich właśnie mówi.

      Usuń
  3. Witaj
    Ludzi często nachodzi potrzeba wygadania się.
    Ja wysłuchuję, radzę niewiele, ponieważ i tak każdy musi sam znaleźć rozwiazanie problemu, bo to jego życie. Często za to namawiam ludzi na leczenie, walkę z chorobą. Wśród znajomych wiele osób zmaga się z rakiem.
    Rozmowa jest potrzebna w każdym wieku i każdej osobie.
    Miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, Morgano, ale uliczna rozmowa z panem, który nie tylko chce się wygadać, ale napastliwie wraca do nieistniejącej przeszłości i snuje niemożliwą przyszłość nie jest moim ulubionym zajęciem.

      Usuń
  4. A półsłówka z półgłówkiem? :)
    Czytam ostatnio opowiadania "Król bólu", miejsc tam na dopowiedzenia mnóstwo. Aż za dużo na mój gust.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Król bólu"? Zobaczę cóż to takiego.
      A półsłówka z półgłówkiem, przykro mi, opisałam w pierwszym akapicie.

      Usuń
  5. Można stworzyć z półsłówek własny język - wyższy "level", opanowany tylko przez tych, których znamy na tyle długo bądź rozumiemy się tak dobrze, że następnym etapem będzie już telepatia. Postronni próbują zrozumieć i nadążyć, a tu klapa. Nie da się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można, pod warunkiem, że się chce należeć do danej grupy. I że grupa nas chce, to oczywiste. Z niektórymi nie mam ochoty żartować, bo dla mnie to nie żarty, a jakieś grubą nicią szyte intrygi.

      Usuń
    2. To i racja. Jednakowoż lepiej rozumieć ten "język grupy" - można udawać ignorancję i nie wchodzić w dialog, ale przynajmniej wie się o czym gadają.

      P.S.
      Myślę intensywnie nad pytaniem. Póki co, nic mi nie przychodzi do głowy, ale bądź czujna ;)))

      Usuń
    3. Pewnie, że zawsze lepiej wiedzieć, co przy nas gadają :)
      P.S. Czekam.

      Usuń
  6. Jestem jak Willi Sonnenbruch, bo lubię jasne sytuacje, nie przepadam za niedomówieniami i puszczaniem do mnie oka.
    Z moją młodszą siostrą rozumiałam się w pół słowa, ale to już się skończyło.
    Buziaczki bez niedomówień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię niedopowiedzenia, ale wtedy, kiedy jestem pewna, iż świetnie sobie wypełnię niedopowiedziane luki. W innych przypadkach wolę konkret, bo nie zamierzam fantazjować i się domyślać.
      Buziaczki kombinujące jak nie dać się wciągnąć w sieć.

      Usuń
  7. lubię te półsłówka, które łapie się w mig, te tzw inside joke, lubię je zwłaszcza w tych sytuacjach, gdy rzucane są ponad głowami innych i ponad głównym nurtem rozmowy. Ale nie lubię półsłówek, które mają być szpilą - niby nie wbitą ale tkwiącą głęboko. Nieścisłości, niejasności i niedomówień, które później tylko stwarzają niezdrowe sytuacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, Katie: takie i ja lubię. Zwłaszcza, kiedy niezłośliwe są, nieprzeszkadzające rozmowie. Takie substytuty porozumiewawczych spojrzeń. Tymczasem w tych wokół mnie nie ma nic zabawnego. Pewna sytuacja się kilka dni temu wyklarowała i myślałam, że osoba bawiąca się w intrygi wreszcie się uspokoi, a tu okazuje się, że brnie w sieć coraz mocniej i nas w nią wciąga. Źle, że jest to osoba, od której zależymy.

      Usuń
  8. Półsłówka... Niektóre urocze, niektóre mocno wkurzające. Są Osoby, z którymi łapię wspólny język niemal bez /pół/słów:))
    Ale są też sytuacje, w których półsłówka są denerwujące, stresujące, nie wiesz, czy odczytałaś intencje autora... i tak dalej. A chyba najgorzej, kiedy kilka osób porozumiewa się kodem obcym dla innych. Szczególnie w wersji 2+1.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to błędne odczytywanie intencji autora do szału może doprowadzić, bo ja w ogóle nie mam ochoty odczytywać niczyich intencji w zwłaszcza zawodowych sytuacjach, a chcę mieć przejrzystość co do tego, czego się ode mnie oczekuje. Inaczej plączemy się w sieć intryg. Wydaje mi się jednak, że kilka osób wokół mnie, znaczących niestety, siateczki kocha.
      Owszem, w towarzystwie należy korzystać z kodu wszystkim znanego.

      Usuń
  9. Półsłówka... zależy z czyich ust, zależy w jakim aspekcie...

    OdpowiedzUsuń
  10. półsłówka, półprawdy, półpasiec ... jakby nie patrzeć jakiś mają negatywny wydźwięk nie sądzisz ????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Półpasiec ma całkiem pozytywny wydźwięk: kiedy go miałam, nie musiałam chodzić do szkoły ;p

      Usuń
  11. W trzecim akapicie wcale nie są zabawne. Są irytujące;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodałam tam dwa słowa. Bo mnie książki czy filmy niedopowiedziane fascynują, w życiu jednak ten sposób komunikacji drażni. Zwłaszcza na poziomie zawodowym.

      Usuń
    2. Masz rację - skupiłam się na tym, co mnie drażni i nie zwróciłam uwagi na początek. I tak - niedopowiedzenie w filmie czy książce, szczególnie wtedy, kiedy nie ma na celu pozostawienia furtki dla dalszych części jedynie;-), jest intrygujące.

      Usuń
    3. Yhym, takie obcesowe pozostawienie furtki do kolejnej części jest mniej zabawne, bardziej śmieszne.

      Usuń
    4. To oczywiście byłam ja, tylko podpis mi się rypnął;-)
      Śmieszne jest właśnie to, że ją widać jako taką. Jeśli ktoś to zrobi tak, że nie odczuję tego w ten sposób, to nie mam nic przeciwko.

      Usuń
    5. Oczywiście, jak to mądrala, się domyśliłam :)
      W kwestii zakończeń, to mnie trzeba zasugerować sequel w sposób jak krowie na granicy; niuansu nie załapię, zaaferowana jakąś częścią filmu, na którą pewnie nikt nie zwrócił uwagi.

      Usuń
  12. to w takim razie ten człowiek pasuje jak ulał do mnie - ja lubię sprzątać, mam zmywarkę więc uzupełniamy się;)a co do reszty - są ludzie, z którymi rozumiem się prawie bez słów. czasami powiem jedno słowo i wiem że nie muszę kończyć bo zrobi to o co poproszę. a czasami - choćbym bardzo się starała to nie mogę się porozumieć z ludzmi. z niektórymi ludzmi. to chyba prawda że ludzie są czasami z Wenus, z Marsa czy z innego Plutonu i nie da się z nimi pogadać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pasuje jak ulał, Antonio. Wierz mi na słowo.
      Albo my jesteśmy z jakiegoś Plutona: przecież wszyscy wokół są normalni, a my jakoś nie ;p

      Usuń
    2. Tanyu, nie ma ludzi normalnych, są tylko nienormalni i niezdiagnozowani;)i ja lubię być nienormalna. lubię w Wielkanoc oglądać Love actually, lubię chodzić w lecie w zimowej kurtce i śpiewać o wiośnie na jesieni... ale tak właściwie to jestem straszliwe nudna więc może taki człowiek byłby w sam raz

      Usuń
    3. Kurczę, iluż wokół mnie niezdiagnozowanych! ;)
      Ja też lubię być nienormalna: ostatnim przejawem tegoż jest śmianie się z samej siebie z jednoczesnym ścinaniem się z władzą. Bo u nas trzeba mieć nie po kolei w głowie, by się z dyrekcją wykłócać, więc mam.
      Powiem bez półsłówek: ten człowiek alkoholem śmierdzi, nie dla kogokolwiek jest więc.

      Usuń
  13. Z półsłówkami kojarzą mi się kobiety. Mężczyżni wolą na ogół konkrety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty wiesz, Paczuś, że najbardziej niedopowiedzianą osobą, jaką znam, jest facet. A babki najbliżej mnie są konkretne do bólu.

      Usuń
  14. Kultura obrazkowa? - nie, kultura półsłówkowa...jak sądzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toż i dobrze, że nie kultura obrazkowa, bo z moim talentem w tej dziedzinie byłabym analfabetką ;)

      Usuń
  15. Niestety trzeba wiedzieć w jakiej sytuacji czyli kiedy, gdzie i do kogo, by były zabawne, bo w życiu najczęściej to konkrety odgrywają główną rolę w komunikacji czyli w wzajemnym porozumieniu. Bo życie to nie film, książka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Tymczasem ja jestem otoczona zawodowymi niedopowiedzeniami, co doprowadza mnie do szewskiej pasji, i co psuje atmosferę w zespole. Jakby już nie była wystarczająco nieświeża...

      Usuń
  16. Osoba taka jak Ty, która lubi magię słów i potrafi zawsze wyszukać odpowiednie z pewnością denerwuje się, gdy słyszy półsłówka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeciwnie, moja droga: półsłówka uwielbiam! Jednak nie z ust współpracowników w czasie pracy.

      Usuń
    2. No to mnie zaskoczyłaś :D Ja nie lubię półsłówek od facetów ;)

      Usuń
    3. A ja lubię, kiedy są częścią flirtu :)

      Usuń
  17. "Co autor miał na myśli?" A Ty sie baw w terapeutę, psychologa, pozwól się wplątać w gąszcz niedomówień... A przecież można by było prościej...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego też zapieram się "ręcami" i nogami, i wplątać się nie daję. Klaustrofobii się boję. I jeszcze się boję własnego niewyparzonego języka, bo czasem żyje własnym życiem :)

      Usuń
    2. a może czasem warto przerwać milczenie i uświadomić kretynowi że jest kretynem?:)

      Usuń
    3. Przerwałam milczenie w piątek, ale moim zdaniem za subtelna byłam, zdaniem drugiej strony za bezczelna.

      Usuń
  18. Sama skorzystam ze sposobności zadania kilku pytań:
    1. Piękna, czy mądra?
    2. Co najbardziej lubisz jeść?
    3. Twoje wspomnienie z dzieciństwa?
    4. Gdzie czujesz się bezpiecznie?
    5. Chciałabyś żyć w innych czasach? (Uzasadnij;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Oj, półsłówka! One chyba domeną pięknej płci:) Powie dwa, a ty się człeku głów, domyślaj... Nie ma to jak konkret, no i ... wszystko jasne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie właśnie otaczają dość konkretne kobietki. To taki jeden facet jest najmniej konkretną osobą, jaką znam. A do tego plotkuje i intryguje aż skóra cierpnie.

      Usuń
  20. Ja w sprawach bardziej zyciowych lubie konkrety oczywiscie, w pracy zeby bylo jasne tez takowe musza byc,ale czasem fajnie jak pojawiaja sie jakies polslowka,szczegolnie te pozytywne,fakt,ze glupota ludzka chyba najbardziej mnie wkurza,a polslowka sa piekne,gdy wypowiadane sa w sposob taktowny i no coz,chociazby z malenka kropla rozumu,ktorego i tak zbyt malo czasem wykorzystujemy.
    moje pytanko malutkie: czy zycia jak biurka czasem nie powinno sie dokladnie uprzatnac ? jak myslisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też półsłówka bawią w sytuacjach nieformalnych, żartobliwych, luźnych. Generalnie też jestem zwolenniczką konkretu tak prywatnie jak i zawodowo. Gdy ktoś do mnie konkretnie, nie muszę sobie dopowiadać, a tego robić nie znoszę, bo z takich dopowiedzeń najczęściej wychodzą niestworzone historie.
      Pytanie zapisałam :)

      Usuń
  21. Półsłówka to takie półprawdy. Bardzo realne biorąc pod uwagę fakt, że każdy może mieć swoją prawdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albert Einstein doradzał, by wszystko robić najprościej jak to tylko jest możliwe, ale nie prościej.Gdy ktoś próbuje prościej- zawsze są dwa wyjścia.Albo można traktować prostaka jak Noe potraktował swojego młodszego syna-Chama, albo jak ma się dużo czasu i cierpliwości -poczekać aż okaże się Einsteinem...Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
    2. Najchętniej wybrałabym bramkę numer jeden, ale ponieważ przyrzekłam sobie wyciszenie, zmuszę się do wyjścia numer dwa, choć to wcale nie będzie łatwe dostrzec Einsteina w niektórych. Wliczając siebie.

      Usuń
    3. Mantis, nawet gdybym chciała się kłócić, że prawda jest tylko jedna, po piątkowych wydarzeniach całkowicie zmieniłabym zdanie: każdy ma swoją jej wersję.

      Usuń
  22. Pomijając półsłówka, powiem jedynie, że podziwiam twoją nienaganną polszczyznę i umiejętność budowania zdań rozwiniętych, podrzędnie i współrzędnie złożonych oraz konsekwentnie stawianych przecinków i spacji w miejscach, gdzie powinny się znaleźć. Jestem z ciebie dumna. :-). Dzięki tobie odradza się moja wiara w polskich blogerów. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, bo przywracasz mi wiarę w moją umiejętność stawiania przecinków: kiedy piszę, wszystkiego jestem pewna, tylko nie przecinków właśnie :))
      P.S. Jeśli zmieniłaś adres, mogę prosić namiary na tanya_@buziaczek.pl?

      Usuń