15 lutego 2011

Będzie mi rozkosznie samotnie..

Wrzucam manele do zdezelowanego plecaka i jadę. Jadę na wyspę ludzką stopą nietkniętą. Będę leżała brzuchem do góry, wróżyła z chmur, zanurzała stopy w gorącym piasku, jadła arbuzy, nektar piła. Będzie mi cicho, będzie mi błogo, będzie mi rozkosznie samotnie. Zanim wyjadę myśli powrozem spętam, do ciemnej piwnicy rzucę, usteczka im zaknebluję. Muszę mieć pewność, że nie wcisną się przez niedbale zasunięty suwak, nie ukryją pod zwiewną kiecką w makową łączkę, nie wyskoczą jak filipy z konopi, by mnie na bezludnej wyspie zadręczać chaotycznie kreślonymi analizami czynów przeszłych i nękać wytykaniem braku planów przyszłych.

Zaraz, zaraz, hola moja panno. Pozwoliłaś się zanadto ponieść wyobraźni. Już tam byłaś, już samotnością upajałaś się do granic słodkiego bólu, a z głowy nieobarczonej myślami wypadło, że zasady wyjazdu są proste: jedziesz, a pewnie, że jedziesz, ale kogoś wyjątkowego lub coś szczególnego wziąć ze sobą musisz. Nie liczą się kiecki w łączkę, poza konkursem są rybaczki w ciapki, pod uwagę nie bierze się sandałków z rzemyków, te zwyczajne są, corocznie letnie, wyświechtane cowakacyjnym wspólnym przebywaniem. Myśli więc z powrotem do głowy wtłocz i kombinuj, co jest warte bycia tam z tobą, kto jest tego wart.

Kogo zabrać? Duńskiego, z którym dzieliłabym chwile niezapomniane, niezdarzające się na co dzień? Za wiele lat, gdy wiatr ponuro gwizdałby w szczelinach dachu, usiedlibyśmy przy kominku, wyciągnęli wspomnienia, zapadli w sen staruszków uśmiechając się błogo do naszych snów, osobnych lecz ze wspólnym mianownikiem. A może powinnam wziąć ze sobą Fridę Kahlo? Za życia była niczym rajski ptak, pasowałaby do wyspy położonej w ziemskim raju. Nauczyłabym mnie, jak żyć barwnie, jak stawiać czoła wyzwaniom, jak taranować przeszkody, jak czerpać garściami z tego, co nam dane, a często przez nas niezauważane.

Co wziąć? Laptopa, by móc spisywać wszystko, co widzę, słyszę i czuję? Tak, by po powrocie do codziennego świata nie złapać się na tym, że wspomnienia mnie przytłaczają, że nie umiem ich opisać, nie umiem zdecydować się, co było piękne, a co piękniejsze. Czy raczej książkę wybraną na chybił trafił ze stosów wypełniających szczelnie szafkę? Słowa autora mogłyby mi pomóc odnaleźć słowa potrzebne do spisania na wieczną pamiątkę przygody życia. Część wspomnień zapisałabym wtedy drobnym maczkiem na strzępku papierku, część wyryłabym w sercu, część wywietrzałaby z pamięci, płocha i ulotna, zostawiając za sobą jedynie nieokreślony aromat, delikatny zapach raju.

Pokusa jest wielka, ale nie, nie wezmę ze sobą Duńskiego; będąc daleko przypomnę sobie, jak to jest za nim tęsknić. Nie wskrzeszę też ducha Fridy, zostawię go sobie na czas, kiedy codzienność zszarzeje do cna. Wtedy jej pasja życia stanie się nieodzowna, w raju o radość łatwiej, sama ją w sobie obudzę. Nie zapakuję też laptopa, odciągnie mnie od kompletnego zanurzenia się w głuszy, połączy z cywilizacją, zaburzy percepcję. Nie wsunę do plecaka również powieści, choć widmo nudy, nawet i na najbardziej rajskiej z wysp, nieco mnie straszy, a książka świetnie by sobie z nim poradziła.

Wezmę ze sobą święty spokój. Zapakuję delikatnie w wyściełane atłasem pudełeczko, przykleję na wierzch nalepkę fragile i wyślę ekspresem na wyspę. Tam uwolni się pod wpływem moich zaklęć, rozleje się na całą wyspę, wymości dla mnie łoże orchideami i łagodnymi myślami, a kiedy przyjadę, otoczy mnie kokonem wyciszenia. Cała oddam się zmysłowemu odczuwaniu, w zapomnienie odejdzie pośpiech, w kąt rzucę nerwowość, zablokuję dostęp nieładowi. Będę leżała brzuchem do góry, wróżyła z chmur, zanurzała stopy w gorącym piasku, jadła arbuzy, nektar piła. Będzie mi cicho, będzie mi błogo, będzie mi rozkosznie samotnie.

Biegnę wrzucić manele do zdezelowanego plecaka.

26 komentarzy:

  1. czy to nie aby marzenia scietej glowy?

    OdpowiedzUsuń
  2. święty spokój tez ważny:)

    OdpowiedzUsuń
  3. no to gdzie jedziesz ????

    OdpowiedzUsuń
  4. Dosia, no trochę jakby, kurczę.
    P.S. Mój kolega rzecze, że jak ktoś używa słowa "kurczę" to jest.. cytować nie będę - powinno się bowiem mówić krwiście ;)

    Nikki, w niektórych momentach najważniejszy.

    Polly, jadę rzeczywiście, ale powyższe nie ma z tym nic wspólnego, bo jadę w mrozy, a nie w tropiki, kurczę (patrz wyżej ;)..).
    A gdzie jadę na razie nie zdradzę, po powrocie na pewno napiszę.

    OdpowiedzUsuń
  5. jedziesz na Syberię ... o matko ... ja się nie zabieram w takim razie z Tobą.

    PS. jak tam Twoja lodówka ??? wygląda jak moja ??? - zamieściłam foty ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Aj tam na Syberię od razu: dla mnie plus pięć to już mróz ;)
    P.S. Lodówkę za chwilę idę obczaić, ale najpierw herbatka, bo w domu też prawie mróz (zimno mi dziś od rana).

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam nadzieję, że uda Ci się wywróżyć z tych chmur rychłą wiosnę :)
    Udanego wyjazdu.

    OdpowiedzUsuń
  8. To czekam na relacje;) Baw sie dobrze;)

    OdpowiedzUsuń
  9. P.K., wiosnę to ja mogę wywróżać ze wszystkiego. A jeszcze lepiej lato! :)

    Zielona, dzięki. Zabawy na pewno nie zabraknie, ale coś czuję, że tym razem więcej będzie pracy. Chyba szykuje się najbardziej intensywny z moich wyjazdów.

    OdpowiedzUsuń
  10. ha!!!! leć, leć, jedz, jedz, odpoczywaj i wracaj, żeby wszystko opowiedzieć, a w nieistniejącym międzyczasie baw się cudnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Aaaaaaaa, Aguśka, ja do pracy jadę, no.
    Ale co tam, zamknę oczy i sobie wyobrażę, że jestem tam, gdzie w notce, o!

    OdpowiedzUsuń
  12. O ! Świetnie napisany tekst czyta się bez znudzenia , co u Ciebie zjawisko niecodzienne .
    Czasami coś w Tobie zaczyna buzować i mamy co czytać . Tak trzymaj .

    OdpowiedzUsuń
  13. Air, w tym tygodniu gryzę. I chyba na tym poprzestańmy, bo wiesz, jeśli kogoś nudzę, to nie ma obowiązku, nie?
    Ale wiem, wiem, tym razem komplement był, dziękuję więc. I to nawet z uśmiechem, o :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zresztą, dodam sobie na osłodę, świetnie napisane teksty to u mnie niecodziennie zjawisko, tylko dlatego, że nie pisuję codziennie ;p

    OdpowiedzUsuń
  15. Masz oczywistą oczywistość , tylko dlatego że nie piszesz codziennie , właściwa interpretacja . Uśmiałem się serdecznie . Brawo za budzące się poczucie humoru co zwiastuje odchodzenie od belferskiej powagi . Wyrastasz z niemowlęctwa ?

    OdpowiedzUsuń
  16. Z niemowlęctwa już wyrosłam, bo literki składam jakoś. Choć w sumie.. gdybym wciąż była w niemowlęctwie jakimż byłabym genialnym niemowlakiem, pomyśl sam!
    Póki co jednak zajmuje mnie głównie wyrastanie z marnotrawienia czasu - oczywiście zostałam do tego zmuszona, nic na ochotnika, ale.. byle do przyszłego piątku, a potem znów będę miała czasu a czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Gdziekolwiek się wybierasz mam nadzieję że wrócisz pełna energii :)

    OdpowiedzUsuń
  18. kochana moja: do pracy się leci na skrzydłach wyobraźni, je drugie śniadanie albo pierwsze stojąc jedną nogą na korytarzu a drugą w pokoju nauczycielskim, każdego dnia człowiek bogatszy jest o sto opowieści, no i przede wszystkim bawi się cudnie patrząc na kwiat młodzieży i słuchając jej mądrości ;)))))

    OdpowiedzUsuń
  19. Marlenko, pod warunkiem, że tam będzie ciepło i słonecznie. Jeśli nie, obawiam się, że wrócę skapcaniała i znów będę czekała na słońce.

    Aguśka, do pracy na skrzydłach? No dobra, niech i tak będzie, ale.. Ale może w takim razie pomińmy niektóre punkty, na przykład wizyty w pokoju nauczycielskim. Cholerka, czy skoro nauczyciele w większości działają mi ostatnio na nerwy znaczy, że działam na nerwy sama sobie?

    OdpowiedzUsuń
  20. hahhahahhahhahaaa dojrzewasz do spostrzeżenia, że nauczyciele wypalają się wcześniej niż im się to wydaje, a ci, którzy chcą coś jeszcze zdziałać, czują się jak w zoo ;)))

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie o wypalenie chodzi, Aguśka, a o intrygi, knucie, spiskowanie, podkopywanie, wykłócanie się o grosze i o sprawy niewarte świeczki.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jestem! :))) Ale dalej nie wiem jak Cię uwiesić na linkach... I tak się zastanawiam jaki to jest kolor - bloga? :)))

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  23. Witaj :)
    Jak mnie uwiesić w linkach, napiszę u Ciebie, a o kolor bloga nie pytaj, taki znalazłam w szablonie, taki mam - na razie tylko zdjęcie dodałam i nic nie zmieniam, bo się boję, że zepsuję bloga na amen ;p

    OdpowiedzUsuń
  24. Przeraziłam się swoją głupotą. Ostatnio ktoś mi coś mówi, a ja po minucie pytam go co mówił, bo już nie pamiętam. Teraz patrzę, a Twój blogspotowy adres wisi w linkach tuż obok Onetowego. Nie wiem co się ze mną dzieje, ale niepokoi mnie to coraz bardziej, bo zaliczenie przedmiotu się zbliża, oddanie rozdziału pracy się zbliża, a ja taka durna...

    OdpowiedzUsuń
  25. PS. wyróżnienie Ci na blogu dałam, kazali poinformować to niniejszym to czynię właśnie ... :)

    OdpowiedzUsuń
  26. E tam głupotą, Kendżi - zwyczajnie małą spostrzegawczością. Czyli zupełnie ja ja :)

    Dzięki Polluśka, powoli zabieram się za zobaczenie co piszczy w blogach.

    OdpowiedzUsuń