Potykam się, lecę, leżę. Ląduję twarzą w króliczej norze. Niewystraszone zwierzę nie pryska mi spod nóg. Prycha na mnie gniewnie, daje prztyczka w obolały nos. Podnoszę się z kolan, uciekam z pola zrytego systemem króliczych jam. Gonią mnie setki szeptów: a kysz, niespokrewniona, won nam stąd! Na gwałt poznam więc królika, on mnie wprowadzi w znajomych krąg. Wejdę w sieć zależności, zburzę mur bycia gdzieś tam skądś. Uzbrojona w króliczą łapkę, stwardniałą gliną otoczę moje papierowe sny. Będę miała za plecami nierozerwalne królicze szwy.
Ucieczka przed królikami, choć powinno się je gonić? Co to się porobiło na tym świecie ;)
OdpowiedzUsuńI uciekam, i socjalizować się z nimi chcę. Babie nie dogodzisz ;)
UsuńNa gonitwy kondycja nie pozwala.
Uciekaj.Póki czas.Nie daj się.
OdpowiedzUsuń(eks-Liv)
Mam ochotę się dać: powoli przestaję widzieć inne wyjścia.
UsuńGdyby to był tygrys, to rozumiem chęć zażyłości, ale króliki, nie. Króliki to ułaskawione i poczciwe zwierzę.
OdpowiedzUsuńPoczciwe? Króliki to najgorsza klika: jedynie swoim łapki podają.
Usuńa przecież króliczki ma się gonić... i nie złapać.
OdpowiedzUsuńOd ganiania mam zadyszkę. Zaprzyjaźniać się będę fałszywie.
UsuńPróbuję odgadnąć czego symbolem jest w tym przypadku królik, ale potrzebuję pomocy :D
OdpowiedzUsuńSymbolem wielu pomocnych znajomości. Wiesz, mówi się o "krewnych i znajomych królika".
Usuńto samo pytanie chodzilo mi po glowie co anelise
UsuńOdpowiedź więc już znasz :)
UsuńPierwszy raz słyszę o króliczych jamach :P Musiałam przeczytać notkę jeszcze raz, a nadal nie wiem czy właściwie ją zinterpretowałam. Masz na myśli, że ludzie i ich knucie i komplikowanie wszystkiego Cię przytłacza? :)
UsuńMam na myśli, że jak człowiek nie ma znajomości, to ciężko pewne rzeczy przeskoczyć. Moja pipidówka jest połączona systemem rodzinnych zależności - czasem mi się zdaje, że każdy z każdym jakaś rodzina, prócz mnie i jeszcze może jednej takiej.
UsuńJakby może się doszukać jakichś korzeni to może by się jednak doszukało gdzieś więzów krwi :) Religia nas uczy, że wszyscy jesteśmy jedną wielką rodziną :P
UsuńAle niestety to jedna wielka prawda, że w dzisiejszych czasach bez znajomości jest nieznośnie trudno :/
A brońcie mnie bogowie przed taką rodziną ;)))
UsuńAch, wszędzie ten nepotyzm! ;)
OdpowiedzUsuńObawiam się, że kiedyś wpędzi mnie w nerwicę...
UsuńI tak się dobrze trzymasz. :)
UsuńJestem niezła w maskowaniu się ;)
UsuńTak bardzo intrygujące!
OdpowiedzUsuńZagmatwane raczej, patrząc po komentarzach ;)
UsuńTanyu, czy nie uważasz, że jest za gorąco, aby odgadywać, "co poeta miał na myśli". Twój królik kojarzy mi się z Alicją, Kubusiem Puchatkiem i... Wańkowiczem. Myślę, że chodzi Ci o to ostatnie skojarzenie, a może o wszystkie.
OdpowiedzUsuńBuziaczki ugotowane, choć nadchodzi wieczór i powinno być nieco chłodniej.
Jakie gorąco, Aniu? Ledwie dwadzieścia kilka stopni.
UsuńO, mnie się królik z Wańkowiczem w żadnej mierze nie kojarzy. Poszukałam oczywiście w sieci, ale zupełnie nie wiem, dlaczego moja miniaturka miałaby się wiązać z jego żoną. A notka jest o tym, że chyba tylko znajomościami człowiek coś większego osiągnąć może.
Jem właśnie sałatkę z ryżem, kabaczkiem, zieloną papryką i pomidorem; wyjęłam ją prosto z lodówki, buziaczki więc wręcz zmarznięte.
Tanyu, Wańkowicz swoją żonę nazywał Królikiem, a gości, którzy do nich przychodzili "krewnymi i znajomymi Królika", co bez wątpienia jest nawiązaniem do Kubusia Puchatka.
UsuńZawsze tak było, że bez znajomości nigdy nie można było czegoś załatwić. I zawsze tak będzie.
W dniu moich imienin i w dniach okołoimieninowych było w słońcu ponad 50 stopni ciepła, w nocy 22 stopnie na dworze, a w mieszkaniu 28 stopni I jak tu żyć i normalnie myśleć? Toż to ukochana przez Ciebie Sahara, a nie zachód Polski!
Buziaczki już ochłodzone, ale tylko do jutra.
Syn mojej dobrej znajomej pracuje w stolicy w zagranicznej firmie. Mówi, że dzięki temu, że jest zagraniczna, wciąż pracuje i liczą się jego kompetencje. Gdyby pracował w polskiej, zaraz by na jego miejsce wcisnęli kogoś z plecami.
UsuńU mnie teraz dopiero, od kilku dni, są upały pustynne. A mają być jeszcze większe, dochodzące do 40 stopni (pewnie w słońcu będzie z 50), ale, jak sobie zimą obiecałam, nie narzekam ani słowem.
Buziaczki znad ciepłej kawy.
Tanyu, protekcja jest wszędzie i wszędzie trzeba mieć plecy.
UsuńDziś był najgorętszy dzień w roku, ale jakoś przeżyłam, bo chmurki często przesłaniały słońce.
Buziaczki znad szklanki chłodnego soku jabłkowo- wiśniowego.
Brzmi jak opowieść schizofrenika! :)
OdpowiedzUsuńLOL, i postawiłaś diagnozę :))
UsuńZastanawiam się co z tym królikiem :)
OdpowiedzUsuńMożna go podać w buraczkach. Nieźle do siebie pasują ;)
UsuńMam niejasne skojarzenie z "Alicją w Krainie Czarów". Swoją drogą to jedna z moich ulubionych książek. Nie wiem, czy tylko ja mam takie skojarzenia, ale króliczki zawsze były dla mnie takie puszyste i kochane, a zając to dostojna wersja królika. Taki króliczy arystokrata ;)
OdpowiedzUsuńBo generalnie króliczki fajne są. Tylko te, które przywdziały ludzką skórę jakoś tak... hmm, podle sczłowieczały?
UsuńO, zabawiasz się prozą poetycką :). Fajnie napisane. Pozdrawiam. Maya
OdpowiedzUsuńDzięki. Fajnie, ale niezrozumiale. Wedle zasady z humoru zeszytów, że w poezji wypowiada się podmiot deliryczny ;)
Usuńczyli jeszcze nie złapalaś zająca/królika. przydałaby Ci się Alicja - ona by Cię oprowadziła po norach, może inne króliki by sięz tobą zaprzyjaźniły. nie martwsię mieszkanie w bloku nie jest takie straszne. zaprzyjaźnisz się z Panem Kapelusznikiem a możenawet z Królową Kier. i przepraszam możecoś przeinaczyłam ale dawno temu czytałam Alicję;))
OdpowiedzUsuńTak, przydałaby się Alicja. Taka, która by do drzwi odpowiednich za mnie zapukała i płaszczyła się, prosząc. Bo ja nie mieszkania w bloku się boję, a tego, że nadchodzą (a może nadeszły?) czasy, w których niczego się załatwić nie da, jeśli człowiek królików nie zna.
Usuńnie chcę Cię martwić ale już tak jest od pewnego czasu - że jak się nie zna pewnych jam to lepiej siedzieć w domu niż źle trafić. się porobiło.... nie wiem co Ci poradzić. ja mam rezolutną siostrę i ciocię a Ty... może znajdziesz jakieś rozwiązanie. trzymam kciuki
UsuńNie martwisz mnie. Znaczy nie dlatego, że nie wiedziałam, iż tak jest; raczej dlatego, że potwierdzasz, więc to nie moje prywatne urojenia. A szkoda. Na razie powoli zaczynamy wchodzić w jakieś znajomości, tak pobieżnie, delikatniutko. Bo problem jest taki, że ja pójść i prosić nie umiem, nawet jeśli królika znam świetnie i od lat.
Usuńja też nie umiem prosić. wolę zrobić to coś choć wiem że to mi zajmie dłużej czasu. ale to chyba wynika z mojej nieśmiałości. a może z mojej dumy?
UsuńA nie, w dziedzinie zlecania, kiedy pracujemy w zespole jestem niezła. Szefuję od kilku lat komisji rekrutacyjnej i na początku wszystko robiłam sama, od A do Z, i ześwirować chciałam. A ludzi w komisji cała masa, więc czemu się mają obijać? Ale prosić od przysługę z tych znaczących (bo nie o drobiazgi chodzi) rzadko umiem.
UsuńKażda nowa znajomość być może wartościową i cenną, przecie z tego, co tu WMPani w responsach wypisujesz wychodzi, że byś się przy tem musiała siebie zaprzeć i sprzeniewieżyć, zatem choć się może na krótką metę rzecz zdaje konceptem niezgorszem, to uwierz mi, WMPani, że nie warto... Twarzy ma się jednej i trza na nią będzie we zwierciadle po kres żywota zerkać...
OdpowiedzUsuńKłaniam nisko:)
Kiedy setny raz z kolei okazuje się, że nie znamy żadnych królików (czy też znamy ich niewystarczająco), to gdzieś człowiek by chciał schować wypracowane ideały. Z drugiej strony, poniechania ich nie mam się co obawiać, bo ja z tych, którzy prędzej głodem przymrą niż pójdą się z królikiem bratać i królika prosić.
UsuńNie będę ściemniać, że zrozumiałam, zwalać na upał i ciężkość myślenia też nie będę. Po prostu zjem śniadanie, żeby nie pić kawy na czczo i wrócę tu później :)))
OdpowiedzUsuńChyba ostatnio czytam zbyt proste rzeczy. Mogłabym powiedzieć, że widzę (przed oczyma duszy mojej) jakieś surrealistyczne obrazy, ale widzę jeno migający pytajnik. Tzn. już nie widzę, bo wyczytałam wyżej "co poeta miał na myśli", ale samodzielnie interpretowałam koneksje i znajomości na którymś miejscu dopiero. Pierwsze pozycje zajmował chaos :)))
UsuńW sumie ta "chaotyczna" interpretacja całkiem niezła jest, bo brak tych znajomości i koneksji zdecydowanie chaos w nasze życie zaczyna wprowadzać: jak tylko cokolwiek zaczyna nabierać optymistycznych kształtów, okazuje się, że nie znamy odpowiednich królików i wszystko w chaosie leci na łeb, na szyję.
Usuńkrólik powiadasz?? hmmm..playmate??;>
OdpowiedzUsuńOczywiście! Całe pole playmates. Takich co to pogrywają z Tobą ile wlezie.
Usuńc'est la vie - jak to mowia starzy górale :)
UsuńMówią jeszcze, że czasem je kant rzyci potłuc ;)
UsuńPoczytane by to było jako ludobójstwo. Znaczy królikobójstwo ;)
OdpowiedzUsuńFajnie, że mnie znalazłaś, już sobie dodaje Ciebie do linków, żeby było Cię łatwiej znaleźć. Pozdrowienia serdeczne!
OdpowiedzUsuńI vice versa :)
UsuńJak się załapiesz, to przyjmij mnie do stada, może i ja się wreszcie gdzieś przydam :/
OdpowiedzUsuńTo masz jak w banku: jak się wejdzie między króliki, trzeba piszczeć jak one ;)
UsuńLubiłam kiedyś króliki :D ale moje życie nie było takie szalone, jak Twoje :D
OdpowiedzUsuńOj, kochana, moje życie jest nudne jak flaki z olejem, tylko opisując je, staram się kapkę urozmaicić :)
UsuńPrzez zasiedziałość w jednym miejscu każdy zna jakiegoś królika...sęk w tym, że nie zawsze tego właściwego, albo wystarczająco...Przekonałam się ostatnio i, okazało się, że wystarczyły kompetencje by dostać to co było zaklepane przez królika dla jego świty...Satysfakcja ogromna.
OdpowiedzUsuńTo potwierdza, że nie warto się bratać i zabiegać o względy za wszelką cenę, choć warto znać pewnych królików dla nich samych, a nie dla ich funkcji...w społeczeństwie.
Ale tak już szczerze, to ciężko przejść przez życie nie znając żadnego królika. Nie wiem czy się w ogóle da. Co tu gadać, przydani są, a i my dla innych bywamy królikami, wszak każdy ma jakiś swój krąg...
Wydaje mi się, że królików, odpowiednich również, znam całą masę. Problem raczej w tym, że nie mam ochoty się z nimi bratać, a tym bardziej o nic prosić. A wypadałoby. U nas siateczka piekielnie gęsta. Hmm, zastanawiam się, czy znam kogokolwiek, to się przez nią przebił.
UsuńFakt, i my bywamy królikami i w tej dziedzinie o niebo lepiej mi idzie: ludzie nie mają aż tylu skrupułów prosząc.
Witaj po przerwie :)
OdpowiedzUsuńKróliczek powiadasz, hmm fajny sen ;)
Pozdrawiam mile :)
Sen fajny, miękuchny. Rzeczywistość jednak jakby skrzeczy. Ale jest promyk nadziei.
Usuńmnie sie udało bez znajomych królika. na razie, bo co dalej to nie wiem.
OdpowiedzUsuńOby dalej było tak samo!
Usuń