24 lipca 2013

System króliczych jam..

Potykam się, lecę, leżę. Ląduję twarzą w króliczej norze. Niewystraszone zwierzę nie pryska mi spod nóg. Prycha na mnie gniewnie, daje prztyczka w obolały nos. Podnoszę się z kolan, uciekam z pola zrytego systemem króliczych jam. Gonią mnie setki szeptów: a kysz, niespokrewniona, won nam stąd! Na gwałt poznam więc królika, on mnie wprowadzi w znajomych krąg. Wejdę w sieć zależności, zburzę mur bycia gdzieś tam skądś. Uzbrojona w króliczą łapkę, stwardniałą gliną otoczę moje papierowe sny. Będę miała za plecami nierozerwalne królicze szwy.

63 komentarze:

  1. Ucieczka przed królikami, choć powinno się je gonić? Co to się porobiło na tym świecie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I uciekam, i socjalizować się z nimi chcę. Babie nie dogodzisz ;)
      Na gonitwy kondycja nie pozwala.

      Usuń
  2. Uciekaj.Póki czas.Nie daj się.
    (eks-Liv)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ochotę się dać: powoli przestaję widzieć inne wyjścia.

      Usuń
  3. Gdyby to był tygrys, to rozumiem chęć zażyłości, ale króliki, nie. Króliki to ułaskawione i poczciwe zwierzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczciwe? Króliki to najgorsza klika: jedynie swoim łapki podają.

      Usuń
  4. a przecież króliczki ma się gonić... i nie złapać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od ganiania mam zadyszkę. Zaprzyjaźniać się będę fałszywie.

      Usuń
  5. Próbuję odgadnąć czego symbolem jest w tym przypadku królik, ale potrzebuję pomocy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Symbolem wielu pomocnych znajomości. Wiesz, mówi się o "krewnych i znajomych królika".

      Usuń
    2. to samo pytanie chodzilo mi po glowie co anelise

      Usuń
    3. Odpowiedź więc już znasz :)

      Usuń
    4. Pierwszy raz słyszę o króliczych jamach :P Musiałam przeczytać notkę jeszcze raz, a nadal nie wiem czy właściwie ją zinterpretowałam. Masz na myśli, że ludzie i ich knucie i komplikowanie wszystkiego Cię przytłacza? :)

      Usuń
    5. Mam na myśli, że jak człowiek nie ma znajomości, to ciężko pewne rzeczy przeskoczyć. Moja pipidówka jest połączona systemem rodzinnych zależności - czasem mi się zdaje, że każdy z każdym jakaś rodzina, prócz mnie i jeszcze może jednej takiej.

      Usuń
    6. Jakby może się doszukać jakichś korzeni to może by się jednak doszukało gdzieś więzów krwi :) Religia nas uczy, że wszyscy jesteśmy jedną wielką rodziną :P
      Ale niestety to jedna wielka prawda, że w dzisiejszych czasach bez znajomości jest nieznośnie trudno :/

      Usuń
    7. A brońcie mnie bogowie przed taką rodziną ;)))

      Usuń
  6. Ach, wszędzie ten nepotyzm! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że kiedyś wpędzi mnie w nerwicę...

      Usuń
    2. I tak się dobrze trzymasz. :)

      Usuń
    3. Jestem niezła w maskowaniu się ;)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Zagmatwane raczej, patrząc po komentarzach ;)

      Usuń
  8. Tanyu, czy nie uważasz, że jest za gorąco, aby odgadywać, "co poeta miał na myśli". Twój królik kojarzy mi się z Alicją, Kubusiem Puchatkiem i... Wańkowiczem. Myślę, że chodzi Ci o to ostatnie skojarzenie, a może o wszystkie.
    Buziaczki ugotowane, choć nadchodzi wieczór i powinno być nieco chłodniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie gorąco, Aniu? Ledwie dwadzieścia kilka stopni.
      O, mnie się królik z Wańkowiczem w żadnej mierze nie kojarzy. Poszukałam oczywiście w sieci, ale zupełnie nie wiem, dlaczego moja miniaturka miałaby się wiązać z jego żoną. A notka jest o tym, że chyba tylko znajomościami człowiek coś większego osiągnąć może.
      Jem właśnie sałatkę z ryżem, kabaczkiem, zieloną papryką i pomidorem; wyjęłam ją prosto z lodówki, buziaczki więc wręcz zmarznięte.

      Usuń
    2. Tanyu, Wańkowicz swoją żonę nazywał Królikiem, a gości, którzy do nich przychodzili "krewnymi i znajomymi Królika", co bez wątpienia jest nawiązaniem do Kubusia Puchatka.
      Zawsze tak było, że bez znajomości nigdy nie można było czegoś załatwić. I zawsze tak będzie.
      W dniu moich imienin i w dniach okołoimieninowych było w słońcu ponad 50 stopni ciepła, w nocy 22 stopnie na dworze, a w mieszkaniu 28 stopni I jak tu żyć i normalnie myśleć? Toż to ukochana przez Ciebie Sahara, a nie zachód Polski!
      Buziaczki już ochłodzone, ale tylko do jutra.

      Usuń
    3. Syn mojej dobrej znajomej pracuje w stolicy w zagranicznej firmie. Mówi, że dzięki temu, że jest zagraniczna, wciąż pracuje i liczą się jego kompetencje. Gdyby pracował w polskiej, zaraz by na jego miejsce wcisnęli kogoś z plecami.
      U mnie teraz dopiero, od kilku dni, są upały pustynne. A mają być jeszcze większe, dochodzące do 40 stopni (pewnie w słońcu będzie z 50), ale, jak sobie zimą obiecałam, nie narzekam ani słowem.
      Buziaczki znad ciepłej kawy.

      Usuń
    4. Tanyu, protekcja jest wszędzie i wszędzie trzeba mieć plecy.
      Dziś był najgorętszy dzień w roku, ale jakoś przeżyłam, bo chmurki często przesłaniały słońce.
      Buziaczki znad szklanki chłodnego soku jabłkowo- wiśniowego.

      Usuń
  9. Brzmi jak opowieść schizofrenika! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Odpowiedzi
    1. Można go podać w buraczkach. Nieźle do siebie pasują ;)

      Usuń
  11. Mam niejasne skojarzenie z "Alicją w Krainie Czarów". Swoją drogą to jedna z moich ulubionych książek. Nie wiem, czy tylko ja mam takie skojarzenia, ale króliczki zawsze były dla mnie takie puszyste i kochane, a zając to dostojna wersja królika. Taki króliczy arystokrata ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo generalnie króliczki fajne są. Tylko te, które przywdziały ludzką skórę jakoś tak... hmm, podle sczłowieczały?

      Usuń
  12. O, zabawiasz się prozą poetycką :). Fajnie napisane. Pozdrawiam. Maya

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Fajnie, ale niezrozumiale. Wedle zasady z humoru zeszytów, że w poezji wypowiada się podmiot deliryczny ;)

      Usuń
  13. czyli jeszcze nie złapalaś zająca/królika. przydałaby Ci się Alicja - ona by Cię oprowadziła po norach, może inne króliki by sięz tobą zaprzyjaźniły. nie martwsię mieszkanie w bloku nie jest takie straszne. zaprzyjaźnisz się z Panem Kapelusznikiem a możenawet z Królową Kier. i przepraszam możecoś przeinaczyłam ale dawno temu czytałam Alicję;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, przydałaby się Alicja. Taka, która by do drzwi odpowiednich za mnie zapukała i płaszczyła się, prosząc. Bo ja nie mieszkania w bloku się boję, a tego, że nadchodzą (a może nadeszły?) czasy, w których niczego się załatwić nie da, jeśli człowiek królików nie zna.

      Usuń
    2. nie chcę Cię martwić ale już tak jest od pewnego czasu - że jak się nie zna pewnych jam to lepiej siedzieć w domu niż źle trafić. się porobiło.... nie wiem co Ci poradzić. ja mam rezolutną siostrę i ciocię a Ty... może znajdziesz jakieś rozwiązanie. trzymam kciuki

      Usuń
    3. Nie martwisz mnie. Znaczy nie dlatego, że nie wiedziałam, iż tak jest; raczej dlatego, że potwierdzasz, więc to nie moje prywatne urojenia. A szkoda. Na razie powoli zaczynamy wchodzić w jakieś znajomości, tak pobieżnie, delikatniutko. Bo problem jest taki, że ja pójść i prosić nie umiem, nawet jeśli królika znam świetnie i od lat.

      Usuń
    4. ja też nie umiem prosić. wolę zrobić to coś choć wiem że to mi zajmie dłużej czasu. ale to chyba wynika z mojej nieśmiałości. a może z mojej dumy?

      Usuń
    5. A nie, w dziedzinie zlecania, kiedy pracujemy w zespole jestem niezła. Szefuję od kilku lat komisji rekrutacyjnej i na początku wszystko robiłam sama, od A do Z, i ześwirować chciałam. A ludzi w komisji cała masa, więc czemu się mają obijać? Ale prosić od przysługę z tych znaczących (bo nie o drobiazgi chodzi) rzadko umiem.

      Usuń
  14. Każda nowa znajomość być może wartościową i cenną, przecie z tego, co tu WMPani w responsach wypisujesz wychodzi, że byś się przy tem musiała siebie zaprzeć i sprzeniewieżyć, zatem choć się może na krótką metę rzecz zdaje konceptem niezgorszem, to uwierz mi, WMPani, że nie warto... Twarzy ma się jednej i trza na nią będzie we zwierciadle po kres żywota zerkać...
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy setny raz z kolei okazuje się, że nie znamy żadnych królików (czy też znamy ich niewystarczająco), to gdzieś człowiek by chciał schować wypracowane ideały. Z drugiej strony, poniechania ich nie mam się co obawiać, bo ja z tych, którzy prędzej głodem przymrą niż pójdą się z królikiem bratać i królika prosić.

      Usuń
  15. Nie będę ściemniać, że zrozumiałam, zwalać na upał i ciężkość myślenia też nie będę. Po prostu zjem śniadanie, żeby nie pić kawy na czczo i wrócę tu później :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba ostatnio czytam zbyt proste rzeczy. Mogłabym powiedzieć, że widzę (przed oczyma duszy mojej) jakieś surrealistyczne obrazy, ale widzę jeno migający pytajnik. Tzn. już nie widzę, bo wyczytałam wyżej "co poeta miał na myśli", ale samodzielnie interpretowałam koneksje i znajomości na którymś miejscu dopiero. Pierwsze pozycje zajmował chaos :)))

      Usuń
    2. W sumie ta "chaotyczna" interpretacja całkiem niezła jest, bo brak tych znajomości i koneksji zdecydowanie chaos w nasze życie zaczyna wprowadzać: jak tylko cokolwiek zaczyna nabierać optymistycznych kształtów, okazuje się, że nie znamy odpowiednich królików i wszystko w chaosie leci na łeb, na szyję.

      Usuń
  16. królik powiadasz?? hmmm..playmate??;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście! Całe pole playmates. Takich co to pogrywają z Tobą ile wlezie.

      Usuń
    2. czarna-anka1.08.2013, 14:04

      c'est la vie - jak to mowia starzy górale :)

      Usuń
    3. Mówią jeszcze, że czasem je kant rzyci potłuc ;)

      Usuń
  17. Poczytane by to było jako ludobójstwo. Znaczy królikobójstwo ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Fajnie, że mnie znalazłaś, już sobie dodaje Ciebie do linków, żeby było Cię łatwiej znaleźć. Pozdrowienia serdeczne!

    OdpowiedzUsuń
  19. Jak się załapiesz, to przyjmij mnie do stada, może i ja się wreszcie gdzieś przydam :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To masz jak w banku: jak się wejdzie między króliki, trzeba piszczeć jak one ;)

      Usuń
  20. Lubiłam kiedyś króliki :D ale moje życie nie było takie szalone, jak Twoje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, kochana, moje życie jest nudne jak flaki z olejem, tylko opisując je, staram się kapkę urozmaicić :)

      Usuń
  21. Przez zasiedziałość w jednym miejscu każdy zna jakiegoś królika...sęk w tym, że nie zawsze tego właściwego, albo wystarczająco...Przekonałam się ostatnio i, okazało się, że wystarczyły kompetencje by dostać to co było zaklepane przez królika dla jego świty...Satysfakcja ogromna.
    To potwierdza, że nie warto się bratać i zabiegać o względy za wszelką cenę, choć warto znać pewnych królików dla nich samych, a nie dla ich funkcji...w społeczeństwie.
    Ale tak już szczerze, to ciężko przejść przez życie nie znając żadnego królika. Nie wiem czy się w ogóle da. Co tu gadać, przydani są, a i my dla innych bywamy królikami, wszak każdy ma jakiś swój krąg...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że królików, odpowiednich również, znam całą masę. Problem raczej w tym, że nie mam ochoty się z nimi bratać, a tym bardziej o nic prosić. A wypadałoby. U nas siateczka piekielnie gęsta. Hmm, zastanawiam się, czy znam kogokolwiek, to się przez nią przebił.
      Fakt, i my bywamy królikami i w tej dziedzinie o niebo lepiej mi idzie: ludzie nie mają aż tylu skrupułów prosząc.

      Usuń
  22. Witaj po przerwie :)
    Króliczek powiadasz, hmm fajny sen ;)
    Pozdrawiam mile :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sen fajny, miękuchny. Rzeczywistość jednak jakby skrzeczy. Ale jest promyk nadziei.

      Usuń
  23. mnie sie udało bez znajomych królika. na razie, bo co dalej to nie wiem.

    OdpowiedzUsuń