KLIK because it made my day
Urodzeni zimą zimy nie lubią - udowodnili naukowcy skądś, lecz nie pamiętam skąd. Czekając na przedwiosenną pluchę, biegam w kapciach i sweterku po trzaskającym śniegu, uwieczniając na zdjęciach napuszone wróble i wyleniałe drzewa. I wypatruję brzóz naszpikowanych szronem. W następnym życiu chciałabym być zimową brzozą. Strzelista, smagła styczniowym słońcem, wtulona w puch na wiotkich gałązkach, odbijałabym się w oczach domorosłych fotografów. Innych niż moje. U mnie brzozy stoją nieubrane, straszą ziemistą cerą i anorektycznymi ramionami. Przyjdź więc zimo pięknem spiczasta. Na jeden zdjęciowy dzień.
Nie wiem, czy powyższa miniaturka znaczy, że o blogu sobie przypomniałam.
Urodzeni zimą zimy nie lubią - udowodnili naukowcy skądś, lecz nie pamiętam skąd. Czekając na przedwiosenną pluchę, biegam w kapciach i sweterku po trzaskającym śniegu, uwieczniając na zdjęciach napuszone wróble i wyleniałe drzewa. I wypatruję brzóz naszpikowanych szronem. W następnym życiu chciałabym być zimową brzozą. Strzelista, smagła styczniowym słońcem, wtulona w puch na wiotkich gałązkach, odbijałabym się w oczach domorosłych fotografów. Innych niż moje. U mnie brzozy stoją nieubrane, straszą ziemistą cerą i anorektycznymi ramionami. Przyjdź więc zimo pięknem spiczasta. Na jeden zdjęciowy dzień.
Nie wiem, czy powyższa miniaturka znaczy, że o blogu sobie przypomniałam.
potwierdzam, że urodzeni zimą zimy nie lubią ;D ja i mama ni lubimy a ja z grudnia ona ze stycznia ;D
OdpowiedzUsuńZnam z wyjątek albo dwa, co zimą rodzony a zimę kocha, ale zawsze się jakiś odszczepieniec znajdzie ;)
UsuńOj tam, ja z maja a zimy nie cierpię. ;) Ciekawe gdzie mieszkasz, bo u mnie zimowo bardzo. ;)
OdpowiedzUsuńGeneralnie i u mnie zimowo, ale brzozy nagie, nieośnieżone, a mnie się marzą takie bielutkie. Na jeden dzień, podkreślam :)
UsuńA jestem ze śląskiego.
Nie wierzę!!!! Tanyuśka!!!! Ty wzywasz zimę :))) z-i-m-ę, a ona jest związana z zimnem ;DDD
OdpowiedzUsuńWidzisz, Aguśka, jak mi szare komórki przemarzły ;p
Usuńhaha, urodzeni w lecie chyab tez nie:) ... w kazdym razie ja ja lubie jedynie podziwiac przez okno;-)
OdpowiedzUsuńJa też. I, jak się okazało, przez obiektyw.
UsuńA ja lubię zimę... Zwłaszcza dziś: Nastka ma ferie, a ja nie muszę końcówki nosa z domy wyściubiać:) Ale ja jestem urodzona latem, w czerwcu... I... nie znoszę lata... A raczej nie tyle lata, ile upałów. Z dwojga złego wolę minus 30, od plus 30:)
OdpowiedzUsuńPrzypomnij sobie, co? Mnie bardzo brakuje Twojej pisaninki, którą bardzo cenię:)))
Też mam ferie i na całe szczęście, bo wychodzić z domu nie muszę. Brzozy moje wymarzone mam za oknem, więc daleko szukać nie muszę i widzę, że wciąż nie są oszronione.
UsuńO, dla mnie plus 30 to żadne zło; małe zło zaczyna się przy plus 35, ale i tak to wolę niż minus 10 :)
Dziękuję ślicznie i może się jakoś zbiorę: chyba potrzebowałam całkowitego odpoczynku od bloga, bo nie tylko nie pisałam, ale i u Was nie bywałam. Taki detoks na całego.
Się wyłamię i napiszę: żadnych mrozów, proszę! Wiosnę chcę, ciepło i słoneczko! Brrr!
OdpowiedzUsuńKendżi, zwróć uwagę, że mnie się one marzą tylko na dzień. Ba, na pół godziny by wystarczyły, byle po szkole albo w weekend ;)
UsuńGeneralnie to ja też chcę już lato. Cholerka, a u mnie dziś niebo jak z lata wycięte - szyderstwo losu.
I tak to dla mnie za dużo ;))) Od dłuższego czasu mam chronicznie dwie bryłki lodu zamiast stóp, zimne łapki, uszy i nos. W mieszkaniu! Zimie mówię stanowcze NIE! :)))
UsuńTrochę od siebie mieszkamy, więc mój śnieg nie musiałby o Ciebie zahaczyć ;)
UsuńMnie najmocniej marzną dłonie, choć z resztą wcale nie lepiej. Napisałam właśnie na portalu, że Duński siedzi w krótkim, a ja w dwóch swetrach.
Może i miniaturka ale jakże wielka :)
OdpowiedzUsuńMarzę o wiośnie, pierwszych promykach słońca...nie znoszę zimy nawet tej najpiękniej oszronionej...pozdrawiam cieplutko w ten zimy dzień (u mnie jest -15)
Bo ja jestem wielka, jak mi to ostatnio uświadomiła taka jedna ;p
UsuńTeż zimy nie znoszę, dlatego mogłaby zrobić mi tę przyjemność, oszronić się na pół godziny i sobie iść. Tym bardziej, że miałam w planach jutro jechać do kina, ale nici z tego, bo mróz ma trzaskać bardziej niż dziś. Pojadę jak zelżeje. Nawet już mam plan, że zamiast Holland i Polańskiego zobaczę Holland i Smarzowskiego.
Zimą urodzona, za zimą nie przepadam, choć świeży, puszysty śnieg chyba nigdy nie przestanie mnie zachwycać. Więc, skoro już mamy mróz, to może by tak...
OdpowiedzUsuńŚciskam.
Z dwojga złego zdecydowanie lepszy ów puszysty śnieg. Zresztą, śnieg oznacza, że cieplej jest, a nie taka Syberia jak za oknem. Bo ja z zimy najbardziej nie lubię zimna samego w sobie.
UsuńJa urodziłam się wiosną i jestem bardzo tolerancyjna dla wszystkich pór roku. Jedyne, co mi przeszkadza teraz, to ten siarczysty, iście syberyjski mróz. Gdyby temperatura wzrosła o jakieś 10 stopni i spadłby śnieg, byłabym w siódmym niebie. A potem mogłaby momentalnie przyjść wiosna :-).
OdpowiedzUsuńJa za to nade wszystkie pory kocham lato. Biorąc jednak pod uwagę, jak zimno jest w ciągu ostatnich dni, rzeczywiście nawet ja tęsknię za śniegiem, bo wtedy temperatura niechybnie by spadła.
UsuńI domyślam się, że wiosna i mnie zabrałaby do siódmego nieba :)
Ja uwielbiam gorące lato, kiedy można pluskać się w wodzie, biegać w lekkich sukienkach i pięknych szpileczkach! Ohhhh, rozmarzyłam się! ;-)
UsuńKurczę, prawie usunęłam Twój komentarz tak się nie mogę chwilowo odnaleźć z tą opcją odpowiadania pod każdym. Co zresztą strasznie mi odpowiada.
UsuńO tak, gorące lato to jest to! Wolę się przegrzać niż marznąć. Wolę latać rozebrana niż ubrana jak borsuk.
Ja szalenie tęskniłam za tą opcją "odpowiedz" pod każdym komentarzem. To jedyny dobry punkt w blogach onetu (bo tam zaczynałam), braku którego nie mogłam odżałować na blogspocie. Teraz już jestem w pełni uradowana i usatysfakcjonowana. :-)
UsuńTak, to świetna funkcja!
UsuńJa się z Onetem rozstać nie mogę: ten blog jest jakby zapasowy, dla wolących blogspota, ale ostatnio przeszło mi przez myśl, że może by tak z Onetu zrezygnować. Tylko szkoda mi tych ośmiu lat notek.
Kurcze,a u nas po raz pierwszy dzis sypal wspanialy,gruby snieg... i bialo sie zrobilo..
OdpowiedzUsuńFajnie tak w bieli pobladzic i oczyscic emocje przed cudowna wiosna! Zima zawitala,ale juz wypatrujemy slonca,prawda?
Kobiety to kochaja cieplo..
Pozdrawiam Tanyu i koniecznie musisz odwiedzic przyjaciolke.
Szkoda,ze moja mieszka tak daleko.
Niestety, do przyjaciółki raczej w te ferie nie pojadę: teraz mróz, w przyszłym tygodniu już mam zaplanowanych kilka wyjazdów, o ile mróz zelżeje. Ale Ona nie mieszka na końcu świata - najwyżej jakiś dzionek w połowie drogi czasowi wyrwiemy.
UsuńSłońce zaś, obawiam się, mnie zaczyna drażnić: oszukuje, niedobrota chińska jedna!
Nie chcę Ci tu marudzić, Tanyu, ale jestem typem zmarzlucha. Zimę akceptuję, bo skoro się nie zapuszczam w ciepłe kraje, więc narzekać nie będę. Nawet focić jej za bardzo nie lubię, bo mi ręce drżą z zimna, aparat się trzęsie, a raz mi nawet palce do aparatu przywarły z mrozu. Co tu uwielbiać? Grzać trzeba, odśnieżać, z psem wychodzić na mróz, uważać na gołoledź itd, itp... Ja tam wolę umiarkowane ciepło, nie polubię zimy i cześć! Dziękuję bardzo za odwiedzinki... Uściski gorące przesyłam ...:)
OdpowiedzUsuńAleż marudź do woli, Clisho kochana, bo i ja zimy nie cierpię z całego serca - powyższe to albo efekt depresji, albo uczepienie się jakiegoś pozytywnego wzmocnienia czy coś.
OdpowiedzUsuńJa za zimą zdjęciową wciąż latam, bo mój fotograficzny świr zaczął się pół roku temu, więc wciąż świeży jest, to wszystko bym fociła.
Serdeczności :)
Urodzona jesienią, lubię ciepłe lata i zimne zimy... Tylko skrajności nie mieszczą się w moim wykroju. Dwudziestostopniowe mrozy i ponad trzydziestostopniowe upały wymagają ode mnie już dodatkowej dozy tolerancji.
OdpowiedzUsuńZe skrajności zdecydowanie wolę upalne lata, nawet jeśli się wtedy roztapiam. Zamarzanie jest mniej przyjemne.
Usuń