KLIK w rok temu
...ludzie ze złamanym duchem nie narzekają. Są pogodzeni z losem i nie oczekują poprawy.
(Peter Weir)
Mogę prosić o różdżkę na jedno machnięcie? Ja wiem, że paskudnie chciałabym pójść na łatwiznę, i że spełnione fuksem marzenia nie wypełnią mnie euforią, jednak dziś nie interesuje mnie sposób spełnienia, jestem zainteresowania jedynie efektem końcowym. Jednocześnie nie chcę wykazać się zachłannością kompletną: jedno machnięcie zadowoli mnie całkowicie.
Niefajnie jest wchodzić w nowy rok z powielonymi zeszłorocznymi marzeniami, teoretycznie do spełnienia, w praktyce niespełnionymi. W kwestiach pierwszorzędnych rok poprzedni nie popchnął mnie ani o centymetr w przód. Drepczę w miejscu, co może nie byłoby jeszcze dramatem, gdyby nie wrażenie, że pędzę w tył z prędkością kosmiczną. Dramatem jest też to, że marzenia owe nie są wyssanymi z palca mrzonkami, a prozaicznymi celami, których osiągnięcie powinno być kaszką z mleczkiem.
Wejdę więc w ten symboliczny styczeń, jak wchodzę w kwiecień czy październik. Bez planów, postanowień, oczekiwań, szczególnej nadziei. Nie mam ochoty przekraczać progów. Z moim aktualnym szczęściem, pewnie się potknę i zęby wybiję.
--

...ludzie ze złamanym duchem nie narzekają. Są pogodzeni z losem i nie oczekują poprawy.
(Peter Weir)
Mogę prosić o różdżkę na jedno machnięcie? Ja wiem, że paskudnie chciałabym pójść na łatwiznę, i że spełnione fuksem marzenia nie wypełnią mnie euforią, jednak dziś nie interesuje mnie sposób spełnienia, jestem zainteresowania jedynie efektem końcowym. Jednocześnie nie chcę wykazać się zachłannością kompletną: jedno machnięcie zadowoli mnie całkowicie.
Niefajnie jest wchodzić w nowy rok z powielonymi zeszłorocznymi marzeniami, teoretycznie do spełnienia, w praktyce niespełnionymi. W kwestiach pierwszorzędnych rok poprzedni nie popchnął mnie ani o centymetr w przód. Drepczę w miejscu, co może nie byłoby jeszcze dramatem, gdyby nie wrażenie, że pędzę w tył z prędkością kosmiczną. Dramatem jest też to, że marzenia owe nie są wyssanymi z palca mrzonkami, a prozaicznymi celami, których osiągnięcie powinno być kaszką z mleczkiem.
Wejdę więc w ten symboliczny styczeń, jak wchodzę w kwiecień czy październik. Bez planów, postanowień, oczekiwań, szczególnej nadziei. Nie mam ochoty przekraczać progów. Z moim aktualnym szczęściem, pewnie się potknę i zęby wybiję.
--
